Reklama

Moda na gwarę

Uniwersytet III Wieku w Żninie
     Moda na gwarę
     W czwartek w Żnińskim Domu Kultury wykład o Gwarze pałuckiej - na nowo odkrywanym języku naszych przodków dla studentów Uniwersytetu III Wieku im. Wandy Dobaczewskiej w Żninie wygłosił pochodzący ze Żnina, a obecnie mieszkający w Toruniu Mirosław Binkowski.


Mirosław Binkowski opowiadał studentom Uniwersytetu III Wieku im. Wandy Dobaczewskiej w Żninie o gwarze pałuckiej
          fot. Barbara Filipiak

     Mirosław Binkowski jest dobrze znany w Żninie choćby z tego, że stworzył Mój słownik gwary pałuckiej. Studenci Uniwersytetu III Wieku przyjęli  „żninioka” z entuzjazmem, wielu z nich znało go jeszcze jako małego chłopca, toteż było to spotkanie pełne wspomnień i wzruszeń. Prezes stowarzyszenia Irena Starczewska witając gościa zaznaczyła, że jest on chyba jednym z największych znawców gwary pałuckiej. Mirosław Binkowski, rozpoczynając swój wykład, powiedział: - Moja cała rodzina pochodzi ze Żnina, ja co prawda od wielu już lat w Żninie nie mieszkam, lecz tutaj się urodziłem i ta ziemia jest mi najbliższa sercu. I z tą ziemią wiążą się moje pasje i zainteresowania. I właśnie z racji mojego zainteresowania gwarą właśnie stoję tutaj przed państwem.
     Wykładowca przybliżył studentom historię Ziemi Pałuckiej, jej kulturę i zwyczaje, które w pewnym stopniu do dzisiaj przetrwały. - Przetrwał także specyficzny język mieszkańców tej ziemi. Język ten, w takiej formie w jakiej my go dzisiaj znamy, różni się jednak od tego pradawnego, z dawniejszych wieków, czy nawet od tego języka z XIX wieku - powiedział Mirosław Binkowski. Dodał, że język, tak jak wszystko, przechodzi transformację, zmienia się pod wpływem czasu, obyczajów, dlatego gwara pałucka także się zmienia. Nasz ogólnonarodowy język polski zwany także literackim ma źródła w językach regionalnych.
     - Jest on kompilacją trzech dialektów: wielkopolskiego, małopolskiego i mazowieckiego. Oczywiście ma to związek z siedzibami stolic. Te dialekty to są te odrębności języka związane z pewnym terytorium - powiedział wykładowca. Wyjaśniając studentom pojęcie gwary, jako języka używanego na danym obszarze, zaznaczył, że gwara pałucka jest odmianą dialektu wielkopolskiego używaną na terytorium Pałuk. - W językoznawstwie nie istnieje coś takiego jak gwara pałucka. My sobie umownie nazywamy nasz język gwarą pałucką, w literaturze językoznawczej mówi się natomiast o gwarze północnej Wielkopolski.
     Pod koniec lat 50. i w latach 60. gwarą mówiło się powszechnie, czy to w sklepach, na podwórkach, w domu, czy między sobą w szkole, a na lekcjach gwarą się nie mówiło. - Ta gwara była czymś zupełnie naturalnym, nie wyobrażaliśmy sobie żeby mówić inaczej. Gwara stwarzała więź między ludźmi, kiedy rozmawialiśmy z kimś gwarą to wiedzieliśmy, że to jest swój człowiek, to ktoś stąd, nam bliski - powiedział Mirosław Binkowski. W tym samym czasie, a więc w latach 50. pod wpływem środków masowego przekazu (radia i telewizji) rozpoczął się jednak proces zaniku gwary. - Językiem oficjalnym mediów był język literacki, a więc urzędowy język polski. Byliśmy atakowani tym językiem. W szkołach nauczyciele pilnowali, by uczniowie nie posługiwali się gwarą. I w domach niestety rodzice zaczynali tępić gwarę wśród swoich dzieci. Mówić gwarą było równoznaczne z mówić brzydko.
     Mirosławowi Binkowskiemu rodzice nigdy nie zabraniali mówić gwarą, ale zaznaczali, że musi tylko wiedzieć, że są takie sytuacje, kiedy trzeba mówić językiem literackim.
     - Moje pokolenie, czyli pokolenie ludzi urodzonych w latach 50. i może na początku lat 60. to jest właściwie ostatnie pokolenie, które jeszcze naturalnie gwarą się posługiwało. Ja zawsze z gwarą czułem się doskonale. Zawsze wydawało mi się, że posługiwanie się gwarą wśród swoich rówieśników zbliża, daje jakąś taką więź, poczucie łączności, czegoś wspólnego. Poza tym gwara zawsze wydawała mi się językiem swobodniejszym, dowcipniejszym, na luzie. Dlatego gwary zawsze chętnie używałem.
     Mirosław Binkowski spotkał się z opiniami ludzi z „zewnątrz”, że dialekt wielkopolski, a więc i gwara pałucka, jest językiem wulgarnym. Zaczął się zastanawiać, skąd biorą się takie opinie. Konsultował się w tej sprawie z językoznawcami. - Doszedłem do wniosku, że takie opinie wynikają z faktu, iż dialekty śląski i kaszubski w o wiele większym stopniu różnią się od języka literackiego, dlatego też te dialekty są odbierane jako inny język. Ich się nie porównuje jak gdyby z językiem polskim. Nasz dialekt wielkopolski jest jakby zmodyfikowanym językiem polskim, dlatego też gwara odbierana jest jako kaleczenie języka polskiego. Myślę, że to właśnie o to chodzi - o to zbliżenie gwary do języka literackiego, zaś wszelką jego deformację odbiera się jako kaleczenie języka polskiego. Na spotkaniach w szkołach Mirosław Binkowski zauważa, że wśród młodzieży zaczyna się moda na szpanowanie gwarą. - Oni używając gwary wydają się tacy trendy, tacy inni. I to mi się bardzo podoba. No bo trzeba przyznać, że gwara niesie w sobie jakiś ładunek emocjonalny. Dla studentów Uniwersytetu III Wieku niespodzianką był konkurs, który wykładowca przygotował. Polegał na przetłumaczeniu zdania napisanego językiem literackim na język gwarowy. Było przy tym sporo śmiechu i dobrej zabawy. Wreszcie Mirosław Binkowski musiał zakończyć wykład i podpisać indeksy, choć - jak sam przyznał, o gwarze pałuckiej mógłby opowiadać godzinami.

Barbara Filipiak
Pałuki nr 1003 (18/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości