Mimo problemów technicznych, a może właśnie z ich powodu koncert Janusza Radka w ramach cyklu "Spotkajmy się na łabiszyńskiej wyspie" z pewnością zostanie zapamiętany przez publiczność na długo.
Z pewnością miłośnicy muzycy, którzy regularnie w późnowiosenne i letnie niedzielne popołudnia pojawiają się na wyspie w Łabiszynie, koncert Janusza Radka zapamiętają na długo. Był to bowiem wyjątkowy pokaz dużej klasy artysty i umiejętności dostosowania się do nieprzewidzianych okoliczności na scenie. Otóż na samym rozpoczęciu tego wydarzenia wystąpiły problemy z zasilaniem. Na wyspie i w dużej części miasta wyłączony został prąd, a w Łabiszyńskim Domu Kultury nie ma na stanie agregatu, który mógłby zostać wykorzystany w takiej awaryjnej sytuacji.
Nic to! Organizatorzy skontaktowali się z prezesem OSP Łabiszyn, Grzegorzem Jarolewskim. Ten szybko dostarczył agregat i koncert mógł być kontynuowany, w prawdzie nie przy całej, zaplanowanej oprawie technicznej, ale co najważniejsze - przy akompaniamencie na pianinie. Janusz Radek, jeden z najlepszych interpretatorów mistrzów polskiej piosenki, jak Ewa Demarczyk, czy Czesław Niemen, to artysta dysponujący ciekawym głosem. Potrafi oddać na scenie całą paletę emocji, świetnie odnajdując się zarówno w utworach nastrojowych, bardzo lirycznych, jak i wymagających silnego głosu.
O tym jednak publiczność, która pojawiła się na wyspie, zapewne wiedziała już wcześniej. Teraz jednak, w obliczu problemów technicznych Janusz Radek pokazał się również jako potrafiący zabawnie wypełnić czas oczekiwania na agregat, niemalże stand-uper. Poza tym jedynie śpiewając a capella potrafił sprawić, że do tego śpiewania przyłączyła się również publika. Po wyeliminowaniu zaś problemów technicznych, kontynuował swój znakomity występ już przy akompaniamencie pianina.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze