Aniela K. kontra MOPS w Łabiszynie
Nakaz przywrócenia do pracy
Mimo że sąd podtrzymał wyrok wydany w pierwszej instancji, Aniela K. nie wróci na razie do pracy w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Łabiszynie. Burmistrz podkreśla, że przywrócenie jej do pracy nie jest możliwe, bo jej stanowisko już nie istnieje i nie ma też środków finansowych na stworzenie go. Aniela K. zgłosiła gotowość do pracy, a na razie jest na urlopie macierzyńskim.
Wyrok zapadł 7 lipca. Tym razem prawomocny i kończący sprawę w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy w wydziale pracy i ubezpieczeń społecznych. - Sąd utrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji i to jest wszystko - poinformował burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek.
O zwolnieniu Anieli K. z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łabiszynie pisaliśmy już wielokrotnie. Kiedy w kwietniu 2009 roku była ona zwalniana ze stanowiska, burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek oraz ówczesna kierownik MOPS Regina Słowińska podkreślali, że konieczne były ograniczenia etatów ze względu na mniejsze wpływy środków finansowych na Miejski Ośrodek Opieki Społecznej z budżetu centralnego. Aniela K. utrzymywała, że powodem zwolnienia jej z pracy była aktywność polityczna jej ojca, który był jednym z inicjatorów akcji referendalnej w sprawie odwołania z funkcji burmistrza Łabiszyna Jacka Idzi Kaczmarka.
W kwietniu 2010 roku zapadł pierwszy wyrok, który nakazywał przywrócenie Anieli K. do pracy. Po nim była apelacja i powrót do sądu pierwszej instancji. 21 lutego 2011 roku zapadł kolejny wyrok korzystny dla Anieli K., w którym Sąd Rejonowy w Bydgoszczy nakazywał Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej przywrócić byłą pracownicę do pracy. Po nim kolejna apelacja. 7 lipca zapadł w końcu wyrok prawomocny, podtrzymujący wyrok wydany w pierwszej instancji. Sąd na rozprawie sprawy z powództwa Anieli K. przeciwko Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej w Łabiszynie przywraca powódkę do pracy u pozwanego na poprzednich warunkach.
Nieoficjalnie wiadomo, że 12 lipca Aniela K. zgłosiła gotowość do pracy, przy czym od razu poszła na przysługujący jej urlop macierzyński, na którym będzie przebywać do października. Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek podkreśla, że na razie nie ma mowy o przywróceniu do pracy.
- Jak ona wróci z macierzyńskiego, to nie wiem jeszcze, co będzie - stwierdził burmistrz Łabiszyna. - Nie ma już tego stanowiska, na którym ona pracowała, nie ma też środków finansowych, żeby takie stanowisko dla niej stworzyć. A nie można kogoś przywrócić na miejsce, którego nie ma. Nawet w opiece społecznej, kiedy pani kierownik odeszła, to z racji ograniczonych środków finansowych pełniącą obowiązki kierownika została jedna z osób już w MOPS pracujących. Nikogo nowego nie przyjęliśmy. A do października jeszcze jest dużo czasu. Jeszcze wiele może się zmienić. Pani Aniela może sama zrezygnować z pracy, może się znów zmienić jej sytuacja życiowa. Decyzję o tym, co dalej podejmiemy bliżej października.
Burmistrz Łabiszyna podkreślał, że chciałby zatrudnić 4-5 osób w Urzędzie, jak choćby w samej księgowości czy w podatkach, ale tego nie robi, tylko zmienia zakresy obowiązków. Dodał też, że obecnie ministerstwo tak obcięło środki finansowe, że do dodatku do zasiłków obligatoryjnych gmina musi dokładać co miesiąc 20%, bo wojewoda przekazuje tylko 80% tych środków. Jeśli wojewoda przekazuje 270 tys. zł, to gmina musi znaleźć 25 tys. zł we własnym budżecie.
- Sąd miał dokładne wyliczenia, dlaczego nie może pracować tyle osób - powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek.
Burmistrz zapytany o to, jakie koszty urząd poniósł w związku z tą sprawą powiedział, że jest to suma rzędu 500 zł. Wyrok sądu z 7 lipca zasądził od pozwanego na rzecz Anieli K. 540 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego oraz nakazał pobrać od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 1.239 zł tytułem zwrotu kosztów sądowych. Ponadto zgodnie z artykułem 47 Kodeksu Pracy pracownikowi, który podjął pracę w wyniku przywrócenia do pracy, przysługuje wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy, nie więcej jednak niż za dwa miesiące, a gdy okres wypowiedzenia wynosił trzy miesiące, nie więcej niż za jeden miesiąc. Nieoficjalnie wiemy, że Aniela K. w 2009 roku otrzymała trzymiesięczne wypowiedzenie. Nie wiemy też, jakie były koszty związane z prowadzeniem sprawy przez prawnika.
Aniela K. nie chce sprawy komentować.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1013 (28/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze