Reklama

Nić wspomnień o żnińskiej pasmanterii

- Ogólnie suwak i zamek do pościeli są sprzedawane osobno, a my byłyśmy takie, że brałyśmy to do domu i tam nakładałyśmy suwak na zamek, aby klienci sami nie musieli się męczyć - mówi Barbara Nowicka, która wraz z Małgorzatą Bąk, chce podziękować swoim klientom za współpracę. To tutaj można było kupić artykuły pasmanteryjne, a także kosmetyki i ubrania. Od 1 października sklep jest już nieczynny, a panie są na emeryturze.

Angelika Uścińska: - W jaki sposób doszło do założenia sklepu?

Małgorzata Bąk: - Pracowałyśmy razem w Społem w dziale obrotu towarowego. Wtedy nadeszły te czasy, w których zachęcano do otworzenia działalności gospodarczej. Jesteśmy przyjaciółkami i postanowiłyśmy razem założyć tę działalność.

Barbara Nowicka: - Wszyscy myśleli, że jesteśmy siostrami.

M. B.: - Nasza działalność została zarejestrowana 13 marca 1991 roku, a otworzyłyśmy ją 10 maja. Miałam wtedy 34 lata.

B. N.: - Pomiędzy nami jest rok różnicy; ja jestem młodsza.

Reklama

 

- Jaka historia wiąże się z tym miejscem?

M. B.: - Od początku główny sklep był przy ulicy 700-lecia. Minęło 30 lat w tym roku. Ale zanim powstał sklep, to w tym miejscu mieszkała kiedyś rodzina właścicielek. Pierwsza właścicielka, pani Ania, zmarła po kilku latach.

B. N.: - Potem właścicielką została jej siostra Magdalena. Obie panie były miłe, wspaniałe i chętne do współpracy.

M. B.: - Opowiem o niezwykłej sytuacji. To był poniedziałek 14 lipca. Basia przyjechała rano do pracy i oznajmiła, że zmarła jej teściowa. Przez tę sytuację nie spała całą noc i chciała iść do domu. Wtedy powiedziałam jej o moim śnie, w którym przyśniło mi się, że zmarła nasza właścicielka pani Ania. Gdyby nie fakt, że rano powiedziałam o tym Basi, to nikt by mi nie uwierzył. O 14.45 zadzwoniła do mnie obecna właścicielka Magdalena, z informacją, że w nocy zmarła jej siostra. Byłam w totalnym szoku. Wracając do tematu sklepu. Ze względu na to, że cały czas rozszerzałyśmy asortyment, otworzyłyśmy pasmanterię w osobnym lokalu, w którym wprowadziłyśmy sprzedaż ubrań oraz bielizny niemowlęcej. Po pięciu latach zamknęłyśmy filię i pasmanteria została przeniesiona do głównego budynku. Zatrudniłyśmy pracowniczki. W sumie przez ten cały czas wyszkoliłyśmy około 50 uczennic, które są już dorosłe i mają dzieci.

Reklama

 

- Z czego zasłynęła prowadzona przez panie pasmanteria?

M. B.: - Podstawą działalności była drogeria oraz drobne AGD. W tamtym czasie schodziło bardzo dużo kosmetyków. W swoim asortymencie miałyśmy wszystko! Z czasem przeniosłyśmy naszą uwagę na pasmanterię, bo ten asortyment cały czas jest potrzebny.

B. N.: - Miałyśmy w swoim asortymencie również dywany, koszyki, porcelanę, chemię do domu. Sprzedawałyśmy również wyroby z mosiądzu. Było tutaj takie stoisko cepeliowskie i oczywiście pasmanteria. Asortyment pasmanterii to: guziki, igły maszynowe i do ręcznego szycia, nici do szycia (różne grubości i rodzaje), włóczka, czyli anilana, wełna, bawełna, poliester itd. zamki odzieżowe (spiralne, kostkowe, metalowe, wodoodporne, kryte, sukienkowe, spódnicowe, do pościeli, obuwia i spodni) koronki (bawełniane, stylowe, elastyczne, lycra, gipiura), wstążki i taśmy (bawełna, nośne atlas), lamówki, guma, taśmy do firan, lampasy, sznurki, stopery, klamry, szpilki, haftki, agrafki, dodatki krawieckie, czyli ok. 80 drobiazgów, nici do robót ręcznych, kordonek, nici lniane, mulina, sznurowadła, poduszki barkowe, druty (proste, do skarpet, na żyłce), miary krawieckie, szydełka, koraliki, cekiny itd. Zawsze miałyśmy pełno naszywek na spodnie i to ok. 200 wzorów. Idealnie nadawały się na zakrycie dziur czy plam. A to tylko część asortymentu.

Reklama

 

- W jakim okresie miały panie najwięcej pracy?

B. N.: - Najwięcej pracy było przed gwiazdką. W sklepie były tak długie kolejki, że nie nadążałyśmy z obsługą, a nasi klienci stali na ulicy. Najczęściej kupowali zestawy, kosmetyki - czyli wszystko co nadawało się na prezent pod choinkę. Troszkę mniej przed Wielkanocą. Aczkolwiek ogromnym zainteresowaniem cieszyły się ozdoby świąteczne, zwłaszcza gdy nastała na nie moda.

M. B.: - Święta kojarzą się z miłymi rzeczami, aczkolwiek nas zawsze przygnębiał fakt, że trzeba zrobić remanent na dzień 31 grudnia, więc w sumie Sylwestra spędzałyśmy w sklepie. Dodam tylko, że samych guzików miałyśmy jakieś 800 wzorów, a to trzeba było przeliczyć i spisać. Na szczęście przychodziły pomagać nam koleżanki, ponieważ same byśmy nie dały rady. Pamiętam, jak podczas remanentu zrobiłyśmy sobie przerwę. Wyszłyśmy wszystkie rzucać się śnieżkami. Zamiast spisywać, to się bawiłyśmy. W ten sposób się relaksowałyśmy.

Reklama

 

- Jak pandemia wpłynęła na pracę pań w sklepie?

B. N.: - Najgorszym okresem to był początek pandemii, ponieważ bardzo się przestraszyłyśmy. Ze względu na to, że były potrzebne maseczki, guma do tych maseczek, to miałyśmy bardzo dużo pracy. Szukałyśmy tych materiałów dla naszych klientów. Wtedy guma była bardzo trudna do zdobycia.

M. B.: - Ogólnie ludzie, niezależnie od tego czy jest epidemia, czy nie, potrzebują igłę, nici, zamki itd.

 

- Czy w sklepie zdarzały się kradzieże?

M. B. - Pamiętam, jak przyszła do nas elegancko ubrana pani, której towarzyszyło dwóch panów. Oglądali sobie kremy, gdy ja obsługiwałam innych klientów. W pewnym momencie słyszę, że krem się kula. Pomyślałam, że temu klientowi produkt wypadł z ręki, więc odłożyłam go na miejsce. Oni nadal sobie oglądali, a potem wyszli. Okazało się, że ukradli trzy drogie kremy. Do tej pory zastanawiam się, gdzie oni to ukryli, ponieważ panowie byli ubrani w t-shirty.

Reklama

 

- Czy zdarzały się trudne sytuacje w kontaktach z klientami?

M. B.: - Kiedyś była taka sytuacja: klientka kupowała włóczkę. Ja ją obsługiwałam. Powiedziałam, żeby wzięła jeden motek więcej, ponieważ może nie starczy na jej pracę, a jak zostanie to wymienimy na inny.

B. N.: - Przyszła i mówi, że została jej włóczka. Przyglądam się i widzę, że motek został napoczęty, a pani chce zwrócić. Odpowiadam jej, że rozpoczętych już nie wymieniamy, ponieważ nikt tego nie kupi. Gdyby był w całości, to nie ma sprawy. Pani kłóci się ze mną, że Pani Małgosia powiedziała, że mogę dokonać wymiany. W ostateczności wyszła obrażona, ponieważ nie wymieniłam tego motka.

Reklama

M. B.: - Czasem nie rozumiałyśmy, czego klient sobie życzy. Miałyśmy w sprzedaży pod nazwą guma: gumki do włosów, gumę stylizującą, gumę do bielizny i jeszcze prezerwatywy. Pojawiali się klienci, którzy mówili: proszę dwie gumki, mając na myśli prezerwatywy. Niestety nie zawsze byłyśmy pewne, o jaką gumę chodzi.

 

- A jakie zabawne zdarzenia miały miejsce w sklepie?

M. B.: - Mamy dwoje drzwi, którymi można wejść do sklepu. Jedna część jest przeznaczona na pasmanterię, a druga na kosmetyki. Często obsługiwałyśmy kogoś w jednej części sklepu, a potem ten sam klient wchodził do naszego sklepu drugimi drzwiami, myśląc, że to już inny sklep. Dlatego był troszkę zdezorientowany i mówił, że przed chwilą gdzieś już nas widział. Pamiętam, jak kobieta chciała kupić lusterko i długo się w nim przeglądała. Zażartowałam, cytując tekst z bajki: lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie. Wtedy towarzyszący jej mężczyzna powiedział odsuń się, bo nie widzę, tak odpowiada lusterko. Sytuacja nas bardzo rozbawiła i dlatego utkwiła mi w pamięci.

Reklama

B. N.: - Ogólnie co roku przyjeżdżają tutaj turyści, którzy odpoczywają w okolicy Żnina. Były to osoby, które przychodziły do naszego sklepu, aby coś kupić, odwiedzić, porozmawiać czy po prostu się przywitać.

 

- Czy przytrafiły się paniom jakieś niebezpieczne sytuacje w sklepie?

M. B.: - Przed naszym sklepem zaczęła bić się młodzież. Jak zobaczyłyśmy, że jednemu chłopcu chcą rozbić głowę o mur, to ruszyłyśmy do pomocy. Z Basią wciągnęłyśmy tego pobitego chłopca do sklepu. Szybko zamknęłyśmy drzwi i zadzwoniłyśmy na policję. Potem była rozprawa sądowa. Ale teraz nie wiem, czy drugi raz byłybyśmy takie odważne.

Reklama

B. N.: - Kiedyś to człowiek był młodszy, odważniejszy i silniejszy. Wtedy działałyśmy pod wpływem impulsu. Po prostu trzeba było ratować chłopaka, aby nie stała mu się krzywda. Najgorsze było to, że ludzie stali tam na ulicy i się przyglądali.

 

Pasmanteria przy ul. 700-lecia zawsze była pełna towaru fot. Małgorzata Bąk

 

- Dlaczego zamykają panie sklep?

M. B: - Decyzję o zamknięciu sklepu podjęłyśmy niedawno. W sumie miał trwać do nowego roku, ale nie mamy pewności czy znów nie będzie obostrzeń przez pandemię, więc wolimy teraz na spokojnie posprzedawać towar. Na zamknięcie naszego sklepu ma wpływ wiek emerytalny, a pandemia po prostu to przyspiesza. Gdyby nie to, że możemy przejść na emeryturę, to pewnie byśmy jeszcze pracowały w tym sklepie. Jednak chcemy sobie odpocząć, spędzić czas z rodziną, a przede wszystkim z wnuczętami.

Reklama

 

- Jak klienci reagują na państwa decyzję?

B. N.: - W ostatnich dniach przed zamknięciem sklepu były wzruszające chwile, ponieważ przychodziły klientki i mówiły: co my bez pań zrobimy, kto nam to zrobi, z kim sobie pogadamy.

M. B.: - Dużo młodych ludzi wspominało swoje dzieciństwo, ponieważ za dzieciaka przychodzili do naszego sklepu z mamą czy z babcią i zastanawiają się, gdzie będą prowadzić swoje dzieci. Codziennie wiele osób mówiło nam tyle miłych rzeczy. Teraz tak się zastanawiamy, czy nie zawiesić emerytury i dalej nie ciągnąć tego sklepu. Są takie osoby, które nazwały nas historią Żnina i to nas bardzo wzruszyło. Jest nam niezwykle miło, gdy wielu klientów kieruje do nas wiele sympatycznych słów. Jesteśmy bardzo wdzięczne naszym klientom, że byli z nami te 30 lat. Dziękujemy za miłe słowa, kwiaty i pomoc przy wyprzedaży towaru.

Reklama

 

- Czy tego rodzaju sklep powinien nadal funkcjonować w Żninie?

B. N.: - Uważamy, że pasmanteria jest niezwykle potrzebna w Żninie.

M. B.: - To prawda. Zwłaszcza że teraz coraz więcej młodych ludzi robi piękne rękodzieła na drutach, szydełkach. Wykorzystują do tego teraz włóczkę, wstążki itd. Bez igły i nici jest trudno żyć.

 

- Dziękuję serdecznie za rozmowę.

B. N. i M. B.: - Dziękujemy, że mogłyśmy powspominać.

Angelika Uścińska, 15 X 2021

S2UFLADA

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/06/2024 08:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości