Gąsawa, spór, pieniądze publiczne, sąd
Nie brał pod uwagę, że nie zostanie wójtem
Sędzia Tomasz Michalak zamknął przewód sądowy w sprawie, w której przedsiębiorca Zenon B. domaga się od gminy Gąsawa wypłaty za dodatkowe prace drogowe. Pełnomocnik powoda Henryk Klich wniósł o zasądzenie kwoty dochodzonej pozwem, natomiast pełnomocnik gminy Joanna Czarnocka o oddalenie powództwa.
Przypomnijmy, iż sprawa dotyczy 2013 roku, kiedy przedsiębiorca Zenon B. wykonywał remonty cząstkowe dróg gminnych na terenie gminy Gąsawa. W styczniu 2015 r. przedsiębiorca poinformował obecnego wójta Błażeja Łabędzkiego o swoich roszczeniach w związku z nieuregulowaniem należności za roboty w 2013 r. Wójt nie wypłacił przedsiębiorcy pieniędzy, ponieważ w dokumentacji robót nie ma żadnej umowy na dodatkowe roboty, za które zapłaty domaga się teraz Zenon B.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Urzędzie Gminy w Gąsawie wynika, że przedsiębiorca twierdzi, iż zawarte było porozumienie pomiędzy gminą a wykonawcą na roboty dodatkowe. Dokument taki jednak nie został sporządzony. Niewykluczone, że takie porozumienie zostało zawarte ustnie pomiędzy przedsiębiorcą a poprzednim wójtem. Za dodatkowe prace przedsiębiorca domaga się od gminy 31.000 zł.
Sprawa trafiła do sądu w Żninie. Najpierw odbyła się rozprawa o zawezwanie gminy Gąsawa do próby ugodowej. Do ugody jednak nie doszło, więc temat trafił na rozprawę główną.
Z REZERWY BUDŻETOWEJ
Przedwczoraj odbyła się ostatnia rozprawa w tej sprawie. Stawił się na nią były wójt Zdzisław K. Wcześniej nie mógł on przyjechać do sądu z uwagi na podjęte leczenie. Pełnomocnik gminy Joanna Czarnocka wniosła, by były włodarz Gąsawy zeznawał z przyrzeczeniem. Zdzisław K. wyjaśnił, iż w 2013 roku, jak co roku, osoba odpowiedzialna w Urzędzie Gminy za utrzymanie dróg Lucyna M. przygotowała zestawienie dróg kwalifikujących się do naprawy. Z uwagi na fakt, że kwota realizacji zadania nie przekraczała 14.000 euro, gmina wystosowała zapytanie ofertowe. Wpłynęła tylko oferta Zenona B.
- Podpisałem umowę na zakres prac, jaki wstępnie określiła pracownica Urzędu - wyjaśnił Zdzisław K. I dodał, że pod koniec czerwca pracownica poinformowała go, iż zakres prac będzie większy niż początkowo to oceniła. Według byłego wójta wynikało to z tego, iż w 2013 roku było bardzo dużo opadów deszczu. Lucyna M. poinformowała Zdzisława K., że nie wszystkie drogi zostały wyremontowane. W tej sytuacji były wójt nakazał jej sporządzić aneks do umowy, tak by kwota robót nie przekroczyła 14.000 euro i kontynuować prace. Zdzisław K. wyjaśnił, iż w lipcu lub sierpniu 2013 r. Lucyna M. i Zenon B. poinformowali go, że oprócz robót w ramach 14.000 euro wykonano jeszcze dodatkowe prace, ponieważ trzeba było ratować wszystkie drogi gminne z powodu uszkodzonej nawierzchni.
- Ja nie mogłem tego zapłacić, bo bym dyscyplinę finansów publicznych przekroczył. Uzgodniłem z panem B., że zapłacę za prace do 14.000 euro, a następnie do końca 2014 roku za pozostałe prace. Wiadomo, w 2014 roku odbyły się wybory, których wynik był dla mnie negatywny i nie mogłem zapłacić tej kwoty. Taką mieliśmy umowę, tak się dogadaliśmy - wyjaśnił Zdzisław K. Były wójt dodał również, iż jakość robót była kwestionowana przez komisję, która dokonywała odbioru prac. Zaznaczył również, iż nie może potwierdzić, że Zenon B. wykonał dodatkowe prace, ponieważ nie uczestniczył w ich odbiorze. I dodał, że gdyby został wójtem na następną kadencję, to za wykonanie dodatkowych robót Zenonowi B. by zapłacił z rezerwy budżetowej gminy.
Zdzisław K. zaznaczył, że bardzo niekorzystne warunki atmosferyczne w 2013 roku spowodowały, iż z dnia na dzień wyrwy w drogach gminnych stawały się coraz większe. Naciski sołtysów i mieszkańców gminy, żeby drogi remontować, były coraz mocniejsze. W opinii byłego wójta mogło dojść do sytuacji, że drogi zostałyby rozjeżdżone i trzeba by je realizować od podstaw.
- Ja byłem przekonany, że pracownik zleci te dodatkowe prace do kwoty 14.000 euro. Wydałem więc polecenie, żeby dalej to remontować. Kazałem rozpisać aneks do kwoty 14.000 euro i myślałem, że do tej kwoty będzie zrobione. Jak przyszła do mnie pani M. z panem B., to okazało się, że zrobili więcej niż do 14.000 euro - zeznał Zdzisław K.
CHODZIŁ DWA RAZY W MIESIĄCU
Powód Zenon B. wyjaśnił, iż ustalał wraz z Lucyną M., które drogi kwalifikują się do naprawy. Zenon B. przyznał, iż poinformował Lucynę M., że drogi są bardzo mocno rozjeżdżone, ponieważ było mokro, a nocne przymrozki rozrywały materiał, z którego były zbudowane. Sporządził zakres prac, z którego wynikało, że do zakończenia wszystkich robót nie starczy pieniędzy objętych umową. Lucyna M. powiedziała, iż porozmawia z wójtem i przekaże informację, co dalej robić.
- Rozmawiała i wójt zdecydował, żeby dalej je remontować. Robiliśmy to poza umową. Najpierw rozmawiała z nim pani M., że zabraknie środków na wyremontowanie tych wszystkich dróg i powiedział jej, żeby robić. Mówił mi to również przed zakończeniem tych robót. Ja 26 czerwca 2013 roku skończyłem cały zakres robót i złożyłem zestawienie o zakończeniu prac i rachunek. Faktura dotyczyła 2.120 metrów wykonanych prac. Zasygnalizowałem wtedy, że tych pieniędzy na wykonanie wszystkich prac nie wystarczy - wyjaśnił przedsiębiorca. Z zeznań Zenona B. wynika, iż na dodatkowe 320 metrów robót sporządzono aneks do umowy, gdyż mieścił się w ramach kwoty do 14.000 euro, natomiast jeszcze dodatkowe remonty na 1.125 metrach dróg wykonał poza umową. Zenon B. zaznaczył, że 1.125 metrów wykonywał w ramach umowy ustnej. Zwrócił uwagę, że gdyby takiej umowy nie było, to by tych remontów nie wykonywał.
- W sierpniu skończyłem te 1.125 metrów poza umową. Na te dodatkowe prace był sporządzony protokół. Był odbiór tych robót. W komisji byli pani Sz., pani M. i pan L. Było ustalenie pomiędzy pracownikiem, wójtem i mną, że jak znajdą środki, to wtedy wystawię fakturę za te dodatkowe prace. Chodziłem w 2014 roku przynajmniej raz lub dwa razy w miesiącu w sprawie uregulowania należności. Rozmawiałem też z wójtem i mówił, że gdy tylko znajdą się środki, to wystawię fakturę i mi zapłaci. Byłem też u nowego wójta. Przedstawiłem cały stan faktyczny. Pan wójt powiedział, że nie ma żadnych dokumentów i podstaw, żeby za to zapłacić. Na spotkaniu z wójtem pani M. mówiła, że zostało to zrobione i nie zostało zapłacone - wyjaśnił Zenon B.
NIE MA PODSTAW
Wójt Błażej Łabędzki zeznał, iż o całej sprawie dowiedział się na początku stycznia 2015 roku podczas spotkania w Urzędzie Gminy z Zenonem B. i pracownikami.
- Mnie to zdziwiło, bo sprawa dotyczyła roku 2013, a był rok 2015. Pracownicy mi powiedzieli, że nie ma umowy, nie ma aneksu, więc nie mogłem bez żadnej podstawy wypłacić pieniędzy publicznych. Nie widziałem i nie wiem nic o protokole z dodatkowych prac - wyjaśnił wójt.
Mecenas Henryk Klich, pełnomocnik powoda, zwrócił uwagę, że Lucyna M. proponowała na tymże spotkaniu, żeby zawrzeć ugodę z Zenonem B. i te pieniądze mu wypłacić.
Wójt odpowiedział, że nie ma podstaw do wypłaty pieniędzy, ponieważ nie ma umowy. I dodał, że z relacji Lucyny M. wynikało, że były wątpliwości co do wykonania dodatkowych prac przez Zenona B.
NOWY WÓJT, ZALEGŁOŚCI STARE
W mowie końcowej mecenas Henryk Klich zaznaczył, iż 2013 rok był wyjątkowy pod względem liczebności opadów. Dodał, że w pełni rozumie poprzedniego wójta, ponieważ w sytuacji losowej, kiedy był na niego nacisk ze strony społeczeństwa i sołtysów, nie miał wyjścia i musiał drogi remontować. W opinii mecenasa Zdzisław K. podjął desperacką decyzję. Miał do wyboru: albo naruszy dyscyplinę finansów publicznych, albo będą dziury w drogach. Zdaniem mecenasa wybrał mniejsze zło, kierując się potrzebą społeczną.
- I powiedział: rób pan poza umową, a ja ci zapłacę z rezerwy budżetowej w następnym roku. Te roboty z umowy ustnej zostały
19 sierpnia odebrane. Pan B. wykonał więcej, tyle ile mu kazano - zwrócił uwagę Henryk Klich. W opinii mecenasa Zenon B. nie ma żadnej podstawy ku temu, żeby wyłudzić od gminy pieniądze, ponieważ jest z nią związany, gdyż od lat remontuje drogi. Zdaniem mecenasa nie byłoby sprawy sądowej, gdyby Zdzisław K. został wybrany na kolejną kadencję. To, że nie został wybrany, doprowadziło do sytuacji, iż przedsiębiorca nie otrzymał pieniędzy. Według Henryka Klicha każdy powinien też przewidzieć, czy zostanie wybrany na następną kadencję, czy nie zostanie wybrany. W opinii mecenasa to, że zmienił się wójt, nie upoważnia gminy do tego, by nie spłaciła zobowiązań przedsiębiorcy, które powstały w poprzedniej kadencji. Mecenas zwrócił również uwagę, że żaden z pracowników gminy nie potrafił nowemu wójtowi wskazać, jakie prace zostały wykonane i że należy za nie zapłacić.
Strona powodowa wniosła o zasądzenie kwoty dochodzonej pozwem oraz kosztów procesu.
WYDAWANIE BEZ PROCEDUR
Mecenas Joanna Czarnocka, pełnomocnik gminy, wniosła o oddalenie powództwa. W mowie końcowej zaznaczyła, iż obecny wójt ma dobrych doradców w Urzędzie Gminy, którzy wskazali, iż przy braku formalnych dokumentów nie ma zgody na wydawanie publicznych pieniędzy. W opinii pani mecenas nie ma żadnego potwierdzenia, że dodatkowe prace zostały wykonane.
- Nie będzie zgody na wydawanie pieniędzy, kiedy wątpliwe jest, czy dodatkowe prace zostały w ogóle wykonane. Podczas rozprawy nie zostało wykazane, że te dodatkowe 1.125 metrów zostało wykonane. To są wyłącznie twierdzenia strony powodowej. Prace te nie zostały również potwierdzone przez ówczesnego pana wójta - powiedziała Joanna Czarnocka. I dodała, że jeśli przedsiębiorca wykonywał dodatkowe prace bez umowy, to robił to na własne ryzyko. Zwróciła również uwagę, że w tym samym czasie, kiedy Zenon B. miał wykonywać dodatkowe prace na terenie gminy Gąsawa, wykonywał też prace na terenie gminy Żnin. W opinii pani mecenas kwestią społeczną w odniesieniu do poprzedniego wójta powinno być to, że dysponował pieniędzmi publicznymi, a nie prywatnymi, zatem nie powinien próbować ich wydawać bez zapytania ofertowego i innych procedur, które obowiązują urzędnika w zakresie wydawania pieniędzy publicznych. Pani mecenas podważyła metodę wydawania pieniędzy za dodatkowe roboty bez umowy z rezerwy budżetowej, ponieważ pieniądze publiczne należy wydatkować zgodnie z procedurami. Według Joanny Czarnockiej nie ma żadnych dokumentów świadczących, że dodatkowe roboty zostały wykonane w sposób należyty i odebrane.
Wyrok w tej sprawie zapadnie 29 lutego.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1253 (7/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze