Protest mieszkańców Biskupina
Nie chcą schroniska turystycznego
Niedaleko majątku w Biskupinie Katarzyna Sobolewska stawia schronisko turystyczne. Ta inwestycja nie podoba się mieszkańcom wsi oraz dyrektorowi muzeum, który mówi, że schronisko będzie za duże. Jeden z mieszkańców zwrócił się do wójta o unieważnienie decyzji, która otwierała drogę do rozpoczęcia inwestycji. A na budowie praca wre.
Wójt Gąsawy Zdzisław Kuczma 11 stycznia 2010 roku wydał decyzję 135/09 o warunkach zabudowy. Decyzja dotyczyła budowy budynku usługowego (mieszkalnego) oraz miejsca do zabaw i rekreacji z elementami małej architektury zlokalizowanego w Biskupinie na działkach 141/2 i 142/1. Jest to teren naprzeciw siedziby Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. Przepisy wymagają, aby o wszczętym postępowaniu poinformować wszystkie strony. Oprócz inwestora są to wszyscy właściciele sąsiednich działek. Jeden z nich, Zbigniew Gaczkowski, nie otrzymał informacji o wszczętym przez wójta postępowaniu w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy. Decyzja taka wydawana jest przez gminy w przypadku, gdy na terenie przyszłej inwestycji nie ma ustalonego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W związku z tym, że Biskupin, jak i cała gmina, nie jest objęty planem, wójt dla każdego inwestora musi wydać decyzję o warunkach zabudowy.
W tym wypadku inwestorem była Katarzyna Sobolewska i to na jej wniosek wójt wszczął postępowanie administracyjne. Decyzja została wydana i mając ją w ręku, inwestor mógł zlecić przygotowanie projektu technicznego, a przede wszystkim mógł wystąpić do starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka o wydanie decyzji pozwalającej na budowę. Starosta takie pozwolenie wydał 17 czerwca. Następnego dnia decyzja nabrała charakteru ostatecznej, bo - jak tłumaczył nam starosta - każda ze stron postępowania oświadczyła, że nie będzie wnosić odwołań. w tym wypadku stroną nie było Muzeum Archeologiczne (choć ma swą siedzibę blisko, nie sąsiaduje bezpośrednio z inwestycją), ale stroną był Zbigniew Gaczkowski. Tyle tylko, że wtedy starosta o tym nie wiedział.
BO ZACZĘLI KOPAĆ
Zbigniew Gaczkowski o tym, że w jego sąsiedztwie będzie budowane schronisko, dowiedział się 19 czerwca, kiedy rozpoczęły się prace budowlane. Mieszkaniec Biskupina wysłał pismo do wójta Zdzisława Kuczmy. W Urzędzie Gminy w Gąsawie kazano mieszkańcowi Biskupina wskazać okoliczności, w jakich dowiedział się o decyzji, której chce uchylenia. Odpowiedział (7 lipca), że zobaczył na działce obok rozpoczęcie budowy i była to oznaka, pozwalająca domyśleć się z prawdopodobieństwem bliskim 100%, że dzieje się tam się coś, o czym nie został zawiadomiony .
Jeszcze w czerwcu Zbigniew Gaczkowski napisał do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy z żądaniem uchylenia decyzji o warunkach zabudowy. Motywował to tym, że nie został w postępowaniu ujęty jako strona. Ponadto wskazywał na błędne rozgraniczenie działek na dołączonej do decyzji mapce. Teraz okazuje się, że w terenie kamienie wskazują inny przebieg granicy między działką Sobolewskich a działką Gaczkowskiego - inny jest w rzeczywistości, a inny na mapie. Mapa sugeruje, że działka Zbigniewa Gaczkowskiego jest mniejsza.
SKO zobowiązało wójta do ustosunkowania się do informacji zawartych w piśmie i do przesłania do kolegium informacji o wszystkich krokach, których celem jest wyjaśnienie tej sprawy. Ale to nie wszystko. O wstrzymanie decyzji o warunkach zabudowy został poproszony powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.
PONOWNE POSTĘPOWANIE
- Poprosiłem kolegę, aby sprawdził wszystkich sąsiadów. Podał mi wszystkie strony. Akurat Gaczkowskiego nie wpisałem. Nie wiem, jak to się stało - tłumaczy Władysław Ludkiewicz, kierownik referatu infrastruktury, rozwoju, gospodarki przestrzennej i komunalnej, rolnictwa i ochrony środowiska w Urzędzie Gminy w Gąsawie. Kierownik dodał, że błąd w rysowaniu granic na mapie popełnił urbanista. Nie potrafił odpowiedzieć, dlaczego granice na papierze okazały się inne od tych w terenie. - Z tego co wiem, to był na działce, ale dlaczego sugerował się tym, co jest na mapie, trudno powiedzieć.
Jest już wydane przez wójta postanowienie o wznowieniu postępowania. Wójt w piśmie przyznaje otwarcie, że na mapie omyłkowo zostały naniesione granice działki, której dotyczą warunki oraz że Zbigniew Gaczkowski został omyłkowo pominięty przy ustalaniu stron. Urzędnicy rozpatrzą zasadność skargi Zbigniewa Gaczkowskiego. Jeżeli skarga zostanie uznana, to decyzja o warunkach zabudowy ze stycznia będzie uchylona, a zaraz potem zostanie wszczęte kolejne postępowanie w celu wydania nowej decyzji. Jeśli urzędnicy stwierdzą, że skarga mieszkańca Biskupina nie jest zasadna, to wówczas nic się tak naprawdę nie zmieni.
Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział nam, że swoją decyzję o pozwoleniu na budowę wydawał na podstawie dokumentów podpisanych przez wójta Gąsawy Zdzisława Kuczmę. Wczoraj do starosty dotarło postanowienie wójta o ponownym wszczęciu postępowania dotyczącego ustalenia warunków zabudowy. - W tej sytuacji będę musiał ponownie przeanalizować wydane przez siebie pozwolenie na budowę - powiedział nam Zbigniew Jaszczuk.
NIEUŻYTKOWE II PIĘTRO
Uwagi do projektu ma również Iwona Brzozowska, kierownik bydgoskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Jej zdaniem, drugie piętro obiektu powinno być wrysowane w poddasze. Budynek powinien współgrać z otoczeniem. Nasza rozmówczyni powiedziała, że obiekt budowlany jest przeskalowany, zbyt duży. Nie dość, że nie ma wpisanego drugiego piętra w połać dachową, to na dodatek nie współgra z otoczeniem. Projekt zaburza harmonię krajobrazu także tym, że będzie przesłaniał nazywany majątkiem budynek, stanowiący siedzibę muzeum w Biskupinie.
Budynek Katarzyny Sobolewskiej ma być wysoki na 12 metrów i szeroki na 13,5 metra. Usytuowany będzie 30 metrów od stuletniej siedziby muzeum. Drugie piętro ma być nieużytkowe, chociaż wszystkie dane zawarte w projekcie świadczą, że będzie można tam też urządzić normalne pokoje noclegowe. Większa liczba miejsc w projekcie powodowałaby, że przechodziłby on przez bardziej zaostrzone przepisy dotyczące ochrony przeciwpożarowej, a według projektu w schronisku będzie mogło przebywać jednocześnie 48 dzieci. Tak to wygląda na papierze. W praktyce - jak mówi dyrektor Wiesław Zajączkowski - będzie tam mogło więcej ludzi nocować. - Jestem zbulwersowany faktem, że gmina zezwala na stawianie obiektu użyteczności publicznej w środku wsi, a fakt ten nie został skonsultowany z mieszkańcami - mówi Wiesław Zajączkowski, który dodał, że przy budynku nie ma być miejsc parkingowych, a wielkie autokary będą tarasowały wąskie uliczki przy siedzibie muzeum.
ZA DUŻY
- Gabaryty tego budynku nie pasują do wiejskiego krajobrazu. W ogóle nowy budynek nie powinien konkurować z zabytkiem, który stoi obok, a mianowicie z siedzibą muzeum - powiedziała Iwona Brzozowska, która zaraz wyjaśniła, że są to jedynie sugestie konserwatorskie, a nie zalecenia, które muszą być zrealizowane. Opinia konserwatora dotyczyła budynku nowego, niewpisanego w rejestr zabytków w strefie konserwatorskiej B, bez bezpośredniego sąsiedztwa zabytków. Stanowisko WUOZ nie jest wiążące dla starosty, który wydaje pozwolenie na budowę Niemniej Iwona Brzozowska dodała, że samorządy powinny brać pod uwagę - choć nie mają takiego nakazu - wskazówki konserwatorów.
Ale o tym, że inwestycja powinna gabarytami i formą architektoniczną nawiązywać do pozostałej zabudowy w sąsiedztwie pisał w decyzji wójt. Dlaczego więc nie wziął tego pod uwagę starosta przy ocenie projektu? Zbigniewa Jaszczuka dziwią takie głosy po zakończonej procedurze związane z uzgadnianiem projektu. - A gdzie oni byli, jak trwał etap uzgodnień? - pytał starosta i jeszcze raz przypomniał, że wobec decyzji wójta ponownie przeanalizuje dokumenty.
ZEBRANIE
Ale inwestycja wzbudza niezadowolenie nie tylko najbliższych sąsiadów inwestora. Do wójta wpłynął protest 50 mieszkańców Biskupina przeciwko budowie schroniska. Domy nasze i mieszkania położone są w niewielkiej odległości od działki - czytamy w proteście. Już w tej chwili działalność istniejącego obiektu jest dla nas uciążliwa z uwagi na głośną muzykę i hałas pijanej młodzieży. Interwencje policji niewiele tę sytuację poprawiają. Dlaczego decyzja nr 135 z 11 stycznia była utrzymywana w tajemnicy przez 5 miesięcy? W związku z protestem 19 lipca odbędzie się zebranie wiejskie w Biskupinie. Tam mają paść odpowiedzi m.in. na te pytania.
Do czasu wydania numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi od Katarzyny Sobolewskiej, którą prosiliśmy o ustosunkowanie się do sprawy.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 961 (28/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze