Stanisław Pogiel: Dyrektorzy najpierw postawili sobie tezę o likwidacji, a później dorabiali wszelkie argumenty i ideologię
Nie cofnęli wypowiedzeń - powiat likwiduje placówki
W piątek Rada Powiatu podjęła decyzję o likwidacji rodzinnych domów dziecka w Gąsawie i w Żninie. Jest to konsekwencja złożenia wypowiedzenia przez dyrektorów obu placówek. Teraz już likwidacji zatrzymać się nie da. Jeśli stowarzyszenie Domowe Ognisko nie złoży kolejnej oferty na prowadzenie obu placówek, to dzieci zostaną umieszczone w placówkach, które będą dla nich obce.
Radna Grażyna Janicka powiedziała, że dzieci nie należy narażać na wielomiesięczny stres i lepiej teraz zamknąć obie placówki. Na zdjęciu obok radnej Janickiej radny Włodzimierz Wełnowski.
„Do momentu, w którym dzieci nie zostaną przeniesione do innych placówek, a stowarzyszenie przyjmie warunki starosty, sprawa jest otwarta” - powiedziała Dorota Hass, dyrektor wydziału polityki społecznej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Mediacje wicewojewody kujawsko-pomorskiego Zbigniewa Ostrowskiego nie dały nic. Obie strony nie doszły do porozumienia; z jednej strony przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Żninie ze starostą Zbigniewem Jaszczukiem, a po drugiej dyrektorzy obu rodzinnych domów dziecka: Michał Janiszewski i Zdzisława Wójcik.
W rozmowie z Pałukami wicewojewoda przyznał, że po majowej turze rozmów, kiedy udało się doprowadzić do kompromisu, myślał, że sytuacja została rozwiązana. Niestety, tak się nie stało. - Wydawało się, że niewiele potrzeba do porozumienia - przyznał wicewojewoda.
Powiat zgodził się rozpisać konkurs na prowadzenie rodzinnych domów dziecka, dyrektorzy wycofali złożone 31 marca wypowiedzenia, a wojewoda dał zgodę stowarzyszeniu Domowe Ognisko na prowadzenie tego typu placówek. Wszelkie przesłanki, które mogły uniemożliwić przyjazny kontakt, zostały odsunięte. Strony porozumiały się i wydawało się, że konflikt został zażegnany.
Sprawa znowu nabrała rumieńców po ogłoszeniu przez powiat konkursu na prowadzenie placówek opiekuńczo-wychowawczych. Dyrektorzy znów złożyli wypowiedzenie umów, bo stwierdzili, że i tak ich placówki muszą ulec likwidacji. Okres wypowiedzenia mija 31 sierpnia i czas zaczął grać na niekorzyść dzieci w domach mieszkających. Oferta stowarzyszenia została odrzucona, dyrektorzy wypowiedzeń nie cofnęli, a starosta złożył pismo w Urzędzie Wojewódzkim z prośbą o wyrażenie przez wojewodę zgody na likwidację Rodzinnego Domu Dziecka nr 2 w Gąsawie i Rodzinnego Domu Dziecka w Żninie.
Wicewojewoda Zbigniew Ostrowski wraz z dyrektor wydziału polityki społecznej Dorotą Hass po raz drugi zorganizowali spotkanie i po raz drugi podjęli się mediacji między stronami. Co zaoferowano dyrektorom?
Starosta zgodził się podnieść miesięczną stawkę, jaką płaci za utrzymanie jednego dziecka, do średniej wojewódzkiej. W praktyce oznaczało to podwyżkę z 2.070 zł do 2.302 zł. Żeby załagodzić stosunki na linii Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie - rodzinne domy dziecka, zgodził się, aby obie placówki podlegały bezpośrednio wicestaroście Robertowi Luchowskiemu. Warunek był w zasadzie tylko jeden: stowarzyszenie Domowe Ognisko miało złożyć ofertę, w której zobowiązałoby się do prowadzenia placówek opiekuńczo-wychowawczych przez 5 lat, a nie tylko do końca roku. W tym miejscu rozmowy się rozjechały w przeciwnych kierunkach i obie strony też.
- Jest mi smutno, że nie udało się osiągnąć kompromisu - mówi wicewojewoda kujawsko-pomorski. - Szkoda mi dzieci, na których dobro powoływały się obie strony. Zabrakło dobrej woli ze strony dyrektorów. Jak będę podpisywał zgodę na likwidację, to będzie to jedna z najtrudniejszych chwil w życiu.
Mając deklarację powiatu żnińskiego o zapewnieniu miejsca dla wszystkich dzieci z rodzinnych domów dziecka, wicewojewoda nie mógł nie złożyć podpisu. Zgoda została wydana w przeddzień sesji Rady Powiatu. Sesja odbyła się 12 sierpnia. Radni dostali kopie dokumentu w piątek przed posiedzeniem. Opinie radnych nie były korzystne dla dyrektorów, którzy, mimo zaproszenia, na sesji się nie pojawili.
- Zostali zaproszeni. Otrzymali również porządek obrad. Mamy zwroty poświadczenia odbioru pism. Dziś przed sesją z jednym z dyrektorów, z panem Michałem Janiszewskim, miałam okazję rozmawiać. Niestety, żadne z nich nie było zainteresowane wzięciem udziału w sesji, tłumacząc to obowiązkiem opieki nad dziećmi - wyjaśniła na początku sesji przewodnicząca Rady Powiatu Józefa Błajet.
Dziewiątego sierpnia stowarzyszenie Domowe Ognisko wyraziło chęć prowadzenie tylko siódemki dzieci, pochodzącej z powiatu żnińskiego, na okres 3 miesięcy, od 1 września do 31 grudnia. - Dla nas ta oferta pod względem prawnym, merytorycznym i ludzkim jest nie do przyjęcia - powiedział starosta.
Zbigniew Jaszczuk wyjaśnił, że powiat - w myśl umów podpisanych z innymi powiatami, z których dzieci są w rodzinnych domach dziecka - w przypadku likwidacji placówki ma obowiązek zapewnienia mieszkania tym dzieciom. Natomiast rodzinne domy dziecka nie mogą podpisywać oddzielnych umów z innymi powiatami.
Starosta powiedział, że stowarzyszeniu Domowe Ognisko proponowano złożenie wniosku konkursowego, w którym czas prowadzenia rodzinnych domów dziecko skrócono do 3-4 lat, ale niestety stowarzyszenie oraz dyrektorzy na tę ofertę również nie przystali. Proponowano też dyrektorom wycofanie wypowiedzeń, a starostwo w ciągu 4 miesięcy, pozostających do końca roku, ogłosiłoby nowy konkurs.
Starosta deklarował pomoc tym dzieciom, które potrzebują korepetycji, i dofinansowałby koszty dojazdu na terapie. Zbigniew Jaszczuk powiedział, że dyrektorzy nie przystali na żadne propozycje przez niego złożone.
- Do 9 sierpnia wierzyłem w to, że nie trzeba będzie zwoływać tej sesji w trybie nadzwyczajnym - powiedział starosta Zbigniew Jaszczuk. - Sytuacja prawna nie pozwalała dalej przeciągać tej sprawy.
- Wysłuchując propozycji starosty i wysłuchując zarzutów dyrektorów doszłam do konkluzji, że bardzo mnie rozczarowali. Zawsze byłam pełna uznania dla ludzi, którzy chcą się podjąć trudu wychowania cudzych dzieci, często z rodzin patologicznych ze złymi nawykami, ze złymi przyzwyczajeniami. Ale przebieg dyskusji i postawa dyrektorów utwierdziły mnie w przekonaniu, że może nie do końca to dobro dziecka jest najważniejsze, a tak naprawdę, to najważniejsze są pieniądze - stwierdziła przewodnicząca Józefa Błajet, która dodała, że oderwanie dzieci od swojego środowiska jest nieludzkie. Nie ma tu miłości do dzieci.
Radny Janusz Biegański uznał, że likwidacja domów dziecka jest porażką ludzi dorosłych. Natomiast radna Grażyna Janicka stwierdziła, że ze względu na dobro dzieci nie należy narażać ich na wielomiesięczny stres i lepiej teraz zamknąć obie placówki.
- Mam wrażenie, że mamy podjąć decyzję, a decyzja została już podjęta - powiedział radny Stanisław Pogiel. - Mam wrażenie, że dyrektorzy najpierw postawili sobie tezę o likwidacji, a później dorabiali wszelkie argumenty i ideologię. Gdyby tak naprawdę ich intencje były obiektywne i słuszne, to tu powinni być i bronić swoich argumentów. A skoro ich nie było na poprzednich spotkaniach, skoro ich nie ma dzisiaj, to trudno zgodzić się z tym, że rzeczywiście zależy im na dobru dzieci.
- Mimo że będzie podjęta uchwała o likwidacji jednostek budżetowych, to do momentu, w którym dzieci nie zostaną przeniesione do innych placówek, a stowarzyszenie przyjmie warunki starosty, sprawa jest otwarta - powiedziała Dorota Hass, dyrektor wydziału polityki społecznej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jeśli stowarzyszenie złożyłoby ofertę satysfakcjonującą powiat, to i tak doszłoby do likwidacji, ale dzieci mogłyby zostać w domach. Jeżeli nie złoży, to oprócz likwidacji wszystkie mieszkające w domach dzieci będą musiały się z nich wyprowadzić.
Dyrektorzy w rozmowie z Pałukami powiedzieli, że nie mogli zgodzić się na warunki powiatu, ponieważ były one dla nich nie do przyjęcia. Dyrektorzy zgodziliby się na stawkę 2.302 zł na jedno dziecko, ale starostwo zarezerwowało sobie wyłączność. Według dyrektorów polegałoby to na tym, że przez 5 najbliższych lat do ich rodzinnych domów dziecka nie mogłyby trafiać dzieci spoza powiatu żnińskiego, a dyrektorom zależy na tym, aby przyjmować dzieci z całego kraju.
Prezes stowarzyszenia Domowe Ognisko Maciej Lis powiedział, że jeśli pojawi się szansa, to stowarzyszenie zrobi wszystko, aby dzieci mogły w rodzinnych domach dziecka pozostać. Dodał, iż stowarzyszenie nigdy nie twierdziło, że będzie prowadzić placówki przez trzy miesiące. Na trzy miesiące, do końca roku kalendarzowego i budżetowego ma być podpisana umowa, ale z możliwością przedłużania jej co roku, nawet na 10 lat. Zapewnił, że uzgodnienia ustne czy pisemne stowarzyszenie będzie respektować.
Radni 15 głosami za, przy 1 przeciw i 1 wstrzymującym się zlikwidowali oba rodzinne domy dziecka.
- Likwidacja i tak musiała nastąpić, bo od 1 września stajemy się placówką niepubliczną. To coś normalnego - mówią jednym chórem dyrektorzy.
Starosta powołał likwidatora obu placówek, którym została Izabela Gronet.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1018 (33/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze