Reklama

Nie ma zagrożenia

Żnin, odra, dzieci, szczepienie, powiat, odmowa, konsekwencje, rodzice
     Nie ma zagrożenia
    Dzieci w Polsce są poddawane obowiązkowym szczepieniom przeciwko odrze. Na terenie powiatu żnińskiego odnotowuje się pojedyncze przypadki odmowy zaszczepienia dziecka. W przypadku takiej odmowy rodzice muszą się jednak liczyć z konsekwencjami.

     W naszym kraju wszystkie dzieci, które ukończą 13. miesiąc życia, szczepione są przeciwko odrze, różyczce i śwince. Niemal cała populacja jest zaszczepiona i groźba wystąpienia odry w naszym kraju nie istnieje. Dr Tomasz Zwolenkiewicz, ordynator oddziału dziecięcego w Pałuckim Centrum Zdrowia, zwraca uwagę, że większość społeczeństwa w Polsce jest zaszczepiona i uodporniona. Zdarza się jednak, że dziecko nie może być zaszczepione ze względów medycznych. Są również przypadki, kiedy rodzice nie zgadzają się na zaszczepienie dziecka przeciwko odrze, różyczce i śwince, tych ostatnich jest jednak bardzo niewielu. Są to pojedyncze przypadki. Dr Tomasz Zwolenkiewicz wyjaśnia, iż niektórzy rodzice czerpią wiedzę z Internetu, nie szczepią dzieci, a przez to narażają je na niebezpieczeństwo. Niezaszczepione dzieci mogą z kolei stanowić zagrożenie dla innych dzieci, które nie ukończyły jeszcze 13. miesiąca życia i nie podlegają obowiązkowemu szczepieniu. Najczęstszą przyczyną odmowy zaszczepienia dziecka przez rodziców jest pseudowiedza czerpana z forów dyskusyjnych w Internecie, iż szczepienie może okazać się dla dziecka niekorzystne. Rodzice piszą wtedy oświadczenie, iż nie zgadzają się na zaszczepienie dziecka z określonych względów. Zdaniem dra Tomasza Zwolenkiewicza to nic innego jak brak rozsądku i zadufanie w sobie. Ordynator radzi, by zamiast zasięgać opinii dra Google, zasięgnąć porady u prawdziwych lekarzy pediatrów.
     - Trzeba pamiętać o tym, że niezaszczepione dziecko może się zarazić od chorej osoby, a jeśli będzie miało styczność z dziećmi poniżej 13. miesiąca życia, to je pozaraża. Tego wykluczyć nie można - podkreśla dr Tomasz Zwolenkiewicz. Ordynator uspokaja jednak, że odmowa zaszczepienia dzieci dotyczy pojedynczych przypadków, stąd ryzyko wystąpienia epidemii odry praktycznie nie istnieje.
     Po szczepieniach u dzieci mogą pojawić się działania niepożądane. Najczęściej są to odczyny poszczepienne, stany gorączkowe, zaczerwienienia w miejscu ukłucia i niewielki obrzęk. Rzadziej dochodzi do napadów nieutulonego płaczu, który może trwać przez kilka godzin. Wyjątkowo rzadko po szczepieniu może pojawić się zespół zwiotczenia. Dziecko wygląda wówczas, jakby chwilowo straciło przytomność.
     Jeśli chodzi o szczepienia przeciwko odrze, różyczce i śwince, to poza stanami gorączkowymi inne powikłania występują niezwykle rzadko. Tomasz Zwolenkiewicz zaznacza, iż szczepionka ta jest bardzo dobrze tolerowana. Od obowiązkowego szczepienia przeciwko odrze odracza się dzieci z zaburzeniami o charakterze neurologicznym, np. chorujące na padaczkę, po zapaleniach mózgu i opon mózgowych. Jednak - na co zwraca uwagę ordynator - jest coraz mniej wskazań do odraczania szczepień.
     Piotr Chodkiewicz, dyrektor NZOZ Epoka w Żninie wyjaśnia, iż zaszczepialność przeciwko odrze wynosi niemal 100%. Jego zdaniem temat wybuchu epidemii nie istnieje. Przyznaje, że zdarzają się przypadki pojedynczych rodziców, którzy nie chcą szczepić dzieci. Nie jest to jednak problem nowy, ale istnieje on od kilku lat. - W przypadkach odmowy poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom, kierujemy notatkę służbową do sanepidu - dodaje Piotr Chodkiewicz.
     Rodzice, którzy uchylają się od obowiązkowego szczepienia dzieci, są nakłaniani i proszeni o zaszczepienie dziecka przez pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie. Otrzymują dodatkowo informację o korzyściach i bezpieczeństwie dla dziecka wynikających z przeprowadzonych szczepień. - Jeśli lekarze stają się bezsilni wobec rodziców, to przekazują sprawę nam. My ich jeszcze wtedy nakłaniamy i namawiamy. Są jednak rodzice, którzy ulegają ruchom antyszczepionkowym. Do takich rodziców kieruje się upomnienie i kierowana jest sprawa do wojewody - wyjaśnia Tadeusz Kosiara, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Żninie. Z terenu powiatu żnińskiego obecnie do wojewody trafiły dwie sprawy, a prawdopodobnie wpłynie i trzecia. Dotyczy ona odmowy przeprowadzenia pierwszych obowiązkowych szczepień po urodzeniu dziecka, a więc nie jest związana z odmową szczepień przeciwko odrze, różyczce i śwince.
     Wojewoda w ramach postępowania administracyjnego na wniosek Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nakłada na rodziców, którzy uchylają się od obowiązku zaszczepienia dziecka, grzywnę. O wysokości grzywny decyduje już wojewoda. Grzywna nakładana jest na rodziców w celu wymuszenia zmiany decyzji i poddaniu dziecka obowiązkowym szczepieniom. Jeśli rodzice wykonają swój obowiązek i poddadzą dziecko obowiązkowemu szczepieniu, wówczas grzywna może zostać umorzona.
     Tadeusz Kosiara zwraca uwagę, że są dzieci, które ze względów medycznych mogą zostać niezaszczepione przeciwko odrze. Są to jednak wskazania medyczne i w takich przypadkach sprawy nie są do wojewody kierowane. Według Tadeusza Kosiary zaszczepialność dzieci na terenie powiatu żnińskiego przeciwko odrze jest bardzo wysoka i wynosi około 95%. Dlatego nie ma problemu na taką skalę, która mogłaby stanowić zagrożenie epidemią odry.
     Zdaniem Tomasza Zwolenkiewicza, gołym okiem widać, jak gigantyczną wartość mają szczepienia i jaki to postęp cywilizacji. Dodaje, iż po sytuacji, do której doszło w Niemczech, w Polsce planuje się wprowadzić jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące obowiązkowych szczepień. Rozważane jest przyjęcie takich regulacji, by tylko dzieci szczepione były przyjmowane do przedszkola. Dziecko nie zostanie przyjęte do przedszkola, jeśli rodzice nie będą potrafili udokumentować obowiązkowych szczepień. - Niepoddanie dziecka szczepieniom i narażanie przy okazji innych dzieci to postawa aspołeczna - mówi dr Tomasz Zwolenkiewicz. I podaje przykład polskiego dziecka w Stanach Zjednoczonych, które nie zostało przyjęte to tamtejszego przedszkola nie dlatego, że nie znało angielskiego, tylko nie posiadało szczepień przeciwko ospie wietrznej. W Stanach takie szczepienia są obowiązkowe. W Polsce nie.

Arkadiusz  Majszak
Pałuki nr 1204 (9/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości