Reklama

Nie masz pana nad ułana

Ze wspomnień kawalerzysty

    Nie masz pana nad ułana

     Wystarczy trochę pobyć w prywatnym muzeum Michała Jarockiego w Szubinie poświęconym 16. Pułkowi Ułanów Wielkopolskich im. gen. Gustawa Orlicz-Dreszera, by usłyszeć dźwięki fanfar i rżenie koni.

     Były kawalerzysta i elew orkiestry wojskowej przeznaczył drugą izbę pod cenne pamiątki po swoim pułku. Biała bydgoska szesnastka stacjonuje teraz pod okiem starszego wachmistrza, niestrudzonego kolekcjonera i wielkiego miłośnika tradycji ułańskich, na całym piętrze jego niedużego domu.

    Odwiedzający muzeum mogą podziwiać piękno kawalerii polskiej utrwalone w ułańskich pamiątkach przez wiele lat pieczołowicie gromadzonych przez pana Michała. Eksponatów do oglądania jest wiele, bo aż około 500 i nowe wciąż przybywają. Niektóre z nich mają wartość unikatową. Są wśród nich zdjęcia, portrety, mundury i oporządzenia koni oraz dokumenty wojskowe odtwarzające historię 16. Pułku. Jest też cenna księga z zapisami nutowymi marszów ułańskich. Nie brakuje ulubionych pana Michała pamiątek w postaci oryginalnych fanfar, trąb, trąbek, kornetów i kotłów, które grały nie tylko na dziedzińcach kawaleryjskich koszar, ale także dla lokalnej społeczności na ulicach Bydgoszczy i poza nią, między innymi w pięknym pałacu Lubostronia. Młodzież z nauczycielami przychodzi do tego muzeum, aby poznać historię kawalerii wielkopolskiej. Natomiast starsi ludzie odwiedzają je kierowani wspomnieniami z lat młodości i tęsknotą za fantazją ułańską. Chcą zaczerpnąć na nowo atmosfery tamtych lat. Są i tacy, którzy mówią, że wystarczy tu trochę pobyć, by znów usłyszeć dźwięki fanfar i rżenie koni.

Reklama

    NIE MASZ PANA NAD UŁANA

    Michał Jarocki urodził się i wychował w Szubinie. Jako chłopiec uczył się gry na skrzypcach i na trąbce. Jego marzeniem było grać w orkiestrze wojskowej. W wieku 17 lat wstąpił na ochotnika do wojska. Był wtedy rok 1936. Jego pragnienie spełniło się. Został przyjęty do orkiestry wojskowej 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich. Rozpierała go duma, kiedy dosiadał kawaleryjskiego konia i podążał z trębaczami za orkiestrą. Swoje umiejętności muzyczne doskonalił w Bydgoskim Konserwatorium Muzycznym. - W maju na wieży kościoła Klarysek o 600 i 1800 graliśmy z kolegą w duecie na trąbkach hejnał opracowany na kanwie pieśni Maryjnej. Występowałem też w smyczkowym zespole, grając często do tańca w kasynie oficerskim - wspomina. - W okresie letnim nasza orkiestra wojskowa koncertowała najczęściej na placu Wolności. Podczas uroczystości wojskowych grałem na trąbce. Pamiętam doskonale nasze ostatnie święto pułkowe obchodzone uroczyście 26 lipca 1939 r. W przeddzień tej uroczystości odbył się apel przed pomnikiem na terenie koszar ku czci poległych. Braliśmy również udział we mszy św. Potem defilowaliśmy ulicami miasta. Po wspólnym żołnierskim obiedzie odbywały się zawody hippiczne i konkursy we władaniu białą bronią dla oficerów i podoficerów. Orkiestra, w której występowałem, przygrywała do kadryla. Był to taneczny pokaz w wykonaniu 16 jeźdźców. Konie w rytm muzyki wykonywały różne figury. Jak pięknie tańczyły - podkreśla z zachwytem.

Reklama

    Do dziś jeszcze krążą opowieści o zabawach ułańskich i popisach jeździeckich. Biali ułani stacjonujący przy ulicy Szubińskiej byli obiektem głębokich westchnień rozmarzonych kobiet przedwojennej Bydgoszczy i okolic. Nierzadko dochodziło do żołnierskich pojedynków o względy wybranek. O ułańskich historiach miłosnych i zabawach układano piosenki i rubaszne dowcipy. Każdy pułk miał takie swoje żurawiejki. Są spisane i wyeksponowane w muzeum. Wywołują niejeden uśmiech na twarzach zwiedzających. Kiedyś śpiewano je również o szesnastakach: Z beczki piją, nie pijani - to bydgoscy są ułani. Bo w sercu ułana, gdy włożysz je na dłoń, na pierwszym miejscu panna jest, przed panną tylko koń.

    W orkiestrze wojskowej dane było panu Michałowi grać tylko przez 3 lata. Wojna we wrześniu 1939 roku przerwała jego karierę wojskową w momencie, kiedy miał już ukończoną szkołę podoficerską. Będąc w stopniu starszego ułana, dostał przydział jako trębacz do pocztu dowódcy pułku ppłk. Juliana Arnoldta-Rusockiego. - Brałem udział w największej bitwie naszego Pułku pod Bukowcem. Tam zostaliśmy rozbici. Z ocalałymi ułanami przeprawiłem się przez Wisłę w okolicach Świecia. Ruszyliśmy w stronę Kutna. Wspieraliśmy obronę Sochaczewa. Drogą przez Kampinos podążyliśmy do stolicy. Od 21 września do czasu kapitulacji Warszawy w dniu 27 września walczyłem w okolicach Fortów Dąbrowskiego. Pamiętam każdą chwilę tamtych dni - mówi. - Ci z nas, co brali udział w obronie Warszawy, otrzymali dokumenty zezwalające na powrót do domu. Niektóre z nich można oglądać w moich zbiorach.

Reklama

    MIEJSCE DLA BOHATERÓW

    Nową izbę muzeum pan Jarocki zagospodarował własnymi środkami przy pomocy Mariana Ucińskiego, męża swojej wnuczki. Na ścianach salki znajduje się kilkanaście dużego formatu portretów ułanów, namalowanych na podstawie dokumentalnych zdjęć przez szubińskich artystów: Henryka Wojtasa, Bogdana Krala i Romana Krala. - Zwiedzającym jeszcze tych obrazów nie prezentowałem. Przedstawiają one największych bohaterów naszego 16. Pułku. To jest Mieczysław Kwilecki - mówi pan Michał, wskazując na portret. - To właśnie z jego inicjatywy przy poparciu hrabiego Korzbok-Łęckiego 29 grudnia 1918 r. (w dwa dni po uwolnieniu Poznania od niemieckiego zaborcy) w miasteczku Lwówek i majątku Posadowice w powiecie nowotomyskim uformował się oddział konny kawalerzystów polskich, do którego napływało wielu ochotników. 29 stycznia 1919 r. był to już Szwadron Jazdy Okręgu II. Natomiast w maju 1919 r. przystąpiono do formowania Pułku Ułanów Wielkopolskich. Szwadron Jazdy Okręgu II stał się kadrą dla tego pułku. Po oswobodzeniu ziemi wielkopolskiej spod zaborcy pułk ten 29 stycznia 1920 roku zajął Bydgoszcz, a 21 lutego 1920 r. otrzymał numerację 16/2 Pułk Ułanów Wielkopolskich. Natomiast 9 marca 1920 r. dostał rozkaz wymarszu na front wschodni. W kwietniu Pułk wchodził w skład dywizji kawalerii gen. Romera, będącej bezpośrednio pod rozkazami Józefa Piłsudskiego i brał czynny udział w wojnie polsko-rosyjskiej w 1920 r. - opowiada pan Michał. - Wśród kawalerzystów walczących z kawalerią Budionnego znajdował się hr. Mieczysław Kwilecki i jego brat Stanisław Kwilecki, odznaczony po wojnie Krzyżem Walecznych. Obydwaj bracia zginęli później w czasie II wojny światowej. Stanisław został rozstrzelany przez Niemców 10 listopada 1939 r. w Koninie. Natomiast Mieczysław zaginął w Rosji w 1943 r. A oto Jan Ślaski, który dowodził szwadronem ułanów 25 lipca 1920 r. pod Zawidczami, gdzie zdobył sztandar i jedną taczankę - mówi dalej. - 28 lipca ogień artylerii Budionnego skierowany na Szczurowice (gdzie XVI Pułk bronił przeprawy), przyniósł duże straty. Było wielu zabitych i rannych. W zasypanych na wpół okopach utrzymała się garstka obrońców przeprawy z dowódcą Janem Ślaskim. Został on później odznaczony Orderem Virtuti Militari. W 1939 r. zamordowano go w Katyniu. Jego los podzieliło wielu ułanów uwiecznionych na portretach w muzeum, między innymi również Henryk Gorzechowski, który również podczas wojny polsko-rosyjskiej walczył przeciwko wojskom Budionnego. Był już w rezerwie, kiedy w 1939 r. został powołany do 16. Pułku. Na wojnę zabrał ze sobą szesnastoletniego syna Ryszarda. Henryk Gorzechowski także zginął w Katyniu. Rosjanie oszczędzili jego syna. Ryszard tułając się po lesie, dołączył do żołnierzy mobilizujących się do armii Andersa. Przeszedł cały szlak do Włoch. Po wojnie mieszkał w Gdyni. Nawiązałem z nim kontakt. Poznałem dokładnie jego losy. Spotykaliśmy się wiele razy - opowiada ze szczegółami o losie tej rodziny.

Reklama

    W muzealnej salce obrazów jest kilkanaście. I choć każdy z nich kryje inną historię, to łączy je jedno. Ich bohaterowie oddali życie za ojczyznę.

    UŁAŃSKA NUTA I RŻENIE KONI 

    - Tutaj nadal żyje moja Biała Szesnastka - mówi pan Michał, prezentując muzealne eksponaty w głównej izbie, gromadzone bardzo skrupulatnie od chwili przejścia na emeryturę. - To jest zdjęcie mojego kapelana, ks. Ugniewskiego, a to hrabia Łuński, fundator pułku z 1920 r. Wraz z orkiestrą grałem na jego pogrzebie w 1937 r. we Lwówku koło Poznania. Na tej fotografii został uwieczniony pluton trębaczy. Jestem wśród nich. Miałem wtedy 20 lat. Jako trębacz i fanfarzysta grałem z nimi podczas parad i defilad naszego Pułku. Jakże pięknie się prezentowaliśmy, gdy w dniach uroczystych świąt występowaliśmy przed szwadronami lub przejeżdżaliśmy ulicami Bydgoszczy - rozrzewnia się. - Na czele orkiestry jechał kapelmistrz, za nim wybijający rytm kotlarze. Następnie fanfary, z których zwisały srebrem obszyte płomienie w kolorach bydgoskich ułanów. Za nimi my - trębacze, ja na swojej ukochanej Dalii, za nami korneciści, razem 36 mężczyzn na koniach tej samej maści okrytych trójkolorowymi czaprakami w bieli, granacie i czerwieni. Przechodnie patrzyli na nas z podziwem. Mówili o nas orkiestra białych ułanów. Największą dumą naszego Pułku był biały sztandar. Również na czapkach-rogatywkach nosiliśmy śnieżne otoki. Stąd biali ułani. W czasie występów naszej orkiestry graliśmy między innymi marsz naszego pułku. Mam go tutaj, w tej czerwonej księdze, między marszami innych polskich pułków. Zbierałem je przez ponad 15 lat. Marsz mojego pułku w 1967 r. nagrała orkiestra poznańskiej rozgłośni radiowej na taśmy i od tego czasu mogłem go słuchać z moimi kolegami. Ale, niestety, kolegów już coraz mniej i coraz rzadsze nasze spotkania... Ta postać to bardzo bliski mojemu sercu ułana kolega Jan Dzięciołowski, też szubiniak. Razem wstąpiliśmy ochotniczo do wojska, razem graliśmy w orkiestrze i razem braliśmy udział w kampanii wrześniowej, aż do czasu poddania Warszawy. On potem wstąpił do armii Andersa i walczył pod Monte Cassino. Przeżył wojnę i wrócił do Szubina. Ja po wojnie dyrygowałem kolejową orkiestrą dętą w Pile, a on grał na basie w dętej orkiestrze kolejowej w Bydgoszczy. Obecnie nie ma go już wśród nas, ale tutaj są pamiątki po nim. Na honorowym miejscu w ułańskiej izbie widnieje ustawione popiersie generała Stanisława Grzmota-Skotnickiego, dowódcy Pomorskiej Brygady Kawalerii. Zginął pod Warszawą we wrześniu 1939 r. Pod popiersiem generała ustawiona jest odlana z metalu urna zawierająca ziemię zebraną z pól bitewnych 16. Pułku. Ja również brałem udział w bitwie pod Sierakowem. Niemcy dysponowali czołgami, motocyklami i samolotami, a my przeciwko nim na koniach. Miałem szczęście, przeżyłem. Czuję się spadkobiercą moich pułkowych kolegów i towarzyszy broni. Chciałbym, aby dzięki tym pamiątkom byli wiecznie żywi. Wśród najróżniejszych pamiątek cieszą oczy ułańskie szable, wśród nich jest również nowa szabla zakupiona w listopadzie ubiegłego roku w Warszawie (podobnie jak wiele innych eksponatów) za pieniądze pochodzące z emerytury pana Michała.

Reklama

    DUMA SZUBINA

    Muzeum pana Jarockiego odwiedziło mnóstwo osób - dzieci i młodzież szkolna, dorośli, w tym całe rodziny bydgoskich ułanów. Z wpisów do Złotej Księgi można wyczytać wiele słów uznania, wdzięczności i podziwu dla dokonanego dzieła. Takich zbiorów zdaniem znawców mogłoby pozazdrościć niejedno muzeum w Polsce.

    Wśród znamienitych gości zwiedzających salę ułańskiej tradycji należy wymienić prymasa Józefa Glempa. Żyjący ułani, na czele z panem Michałem, mieli zaszczyt przyjmować prymasa 12 września 1986 r. Wtedy to kardynał Józef Glemp pobłogosławił podczas mszy św. kopię pułkowego sztandaru, który zawsze na dobrą i złą dolę towarzyszył w żołnierskiej drodze ułanom bydgoskim.

Reklama

    Szubiński kawalerzysta posiada wiele odznaczeń za wojskową służbę. Społeczeństwo za upowszechnianie kultury wyróżniło go Honorowym Medalem ks. Jana Kleina, przyznanym przez Kujawsko-Pałuckie Towarzystwo Kulturalne w Szubinie. - To muzeum to dorobek mojego życia. Pozostanie w spuściźnie dla moich wnuków i przyszłych pokoleń - podkreśla pan Michał.

Aurelia Kaszewska

Tygodnik Szubiński Pałuki nr 557 (43/2002)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości