Ceny mleka-co dalej nie wiadomo
Nie poddawać się rynkowi
Cena mleka znowu spada poniżej złotego za litr, a przecież w grudniu było już dobrze-średnio 1,07 zł za litr. Wydaje się jednak, że do wahań cen producenci mleka muszą się przyzwyczaić.
Ceny wyrobów mleczarskich od początku tego roku spadają; cena minimalna masła w blokach
zbliża się do 10 zł/kg, podobnie serów, a cena mleka w proszku do 7 zł/kg, a jeszcze na przełomie listopada i grudnia rynkowa cena zbytu wynosiła 10,80 zł za masło oraz 7,50 zł za mleko w proszku.
Różnice cen za odstawione mleko wynikają przede wszystkim z wielkości produkcji, jakości mleka, odległości od zakładu mleczarskiego i innych. I tak np. najwięcej otrzymują producenci w województwach podlaskim i warmińsko-mazurskim, a więc w regionach, gdzie produkcja mleka jest najbardziej skoncentrowana. Najmniej za mleko (0,9 zł/l) dostają rolnicy z województw południowych, gdzie produkcja jest najbardziej rozdrobniona. Rolnicy z województwa kujawsko-pomorskiego średnio za litr mleka otrzymują 1,0-1,10 zł/l.
Niektórzy rolnicy, chcąc mieć większą siłę potrzebną w negocjacjach handlowych, organizują się w grupy producenckie. Tak postąpił również Ryszard Gawinecki - prezes firmy Rolhod sp. z o.o. z okolic Piotrkowa Kujawskiego, który jest jednocześnie prezydentem Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka w Bydgoszczy: - Od nowego roku ceny systematycznie spadają, ale to było do przewidzenia, że listopadowe czy grudniowe ceny się nie utrzymają. Dodatkowo dobre nastroje producentom poprawiły ekstra premie wypłacane przez niektóre mleczarnie w grudniu. My mamy długoterminową umowę z dwoma mleczarniami na odstawę mleka, poza tym jesteśmy jednym z większych producentów, mamy około 200 krów mlecznych i dodatkowo należymy do grupy producenckiej. Cena, jaką uzyskujemy od mleczarni, wynosi obecnie około 1,20 zł za litr mleka, ale obawiamy się, a wręcz jesteśmy pewni, że będzie niebawem mniej. Co do prognozy wiele zależy od sytuacji na rynkach światowych oraz od kursu euro. Jeśli będzie ono tanieć, to mleko również będzie relatywnie tanieć. Problemem może być również import proszku mlecznego z Indii, który wypiera rodzimy surowiec. Zgadzam się z poglądem, że obecnie rentowność spada i cena mleka może nie rekompensować poniesionych kosztów, ale z drugiej strony wysoka cena psuje rynek. Według mnie, racjonalna cena za mleko powinna wynosić około 1,20 - 1,30 zł/l. Inną sprawą jest chęć modernizacji gospodarstw i powiększenie stada krów przez rolników. Nie pierwszy raz Ministerstwo Rolnictwa wspomaga tych większych producentów wsparciem z UE. Wydaje się, że stada 20-30 krów przy wydajności rocznej wynoszącej 6.000-7.000 litrów/rok powinny przynosić spodziewane dochody oraz mieć możliwość dalszego rozwoju. Aby uzyskać taką wydajność z jednej krowy konieczna i niezbędna jest dobra karma kukurydziana.
Ryszard Gawinecki sugeruje również rozwiązania, które należy wprowadzać z pomocą instytucji zajmujących się rolnictwem: - Według mnie w perspektywie 1-2 lat należy odejść od kwotowania produkcji mleka, o tym niech decyduje rynek, tym bardziej, że prawdopodobnie w tym roku Polska kwoty mlecznej nie wykorzysta. Ewentualne wsparcie celowe dla producentów mleka należy przyznawać z rozsądkiem, aby nie budziły kontrowersji. Dla branży mleczarskiej w Polsce sporo można załatwić w Brukseli.
Mniej zadowolony z obecnej sytuacji na rynku skupu mleka jest rolnik ze Skórek (gm. Rogowo) Adam Smoter, który ma 20 krów mlecznych i dysponuje kwotą mleczną wynoszącą 100.000 litrów. Całość produkcji mleka odbiera od niego mleczarnia z Wolsztyna należąca do grupy Lacpol. Średnia cena, jaką otrzymywał za ubiegły rok, wyniosła 95 groszy, a więc dużo mniej aniżeli producent z Piotrkowa Kujawskiego. Na fakturze za ubiegły miesiąc, którą otrzymał, cena ta była jeszcze niższa i wynosiła około 90 groszy. Poproszony o opinię na temat rentowności produkcji mleka w swoim gospodarstwie powiedział: - Niestety, ale cena, jaką uzyskuję za mleko, nie satysfakcjonuje mnie.
Wiele zależy od ilości mleka, jaką się odstawi do mleczarni. Więksi producenci mogą liczyć na wyższy bonus do każdego odstawionego litra mleka. W moim przypadku jest to tylko 13 groszy do litra, dlatego też nie mogę uzyskać ceny w skupie, która by mnie satysfakcjonowała tj. 1,0-1,10 zł/litr. Jednak na razie nie myślę o powiększeniu stada, gdyż wiązałoby się to ze sporymi nakładami finansowymi na rozbudowę obory. Ze współpracy z mleczarnią w Wolsztynie cenię sobie to, że odbierają mleko codziennie oraz dokonują płatności na czas.
- Trochę żałuję, że nie udało mi się namówić do tej pory innych producentów na zrzeszenie się w grupie producenckiej. Wtedy na pewno łatwiej byłoby nam pertraktować warunki umów i ceny skupu.
Jak mówi Lidia Wiącek z Dębogóry (gm. Kcynia), gospodarująca na 45 hektarach i mająca 13 krów mlecznych, ceny mleka nie są teraz dla hodowcy dobre, ale nie zamierza się temu trudnemu rynkowi poddawać: - W ostatnim czasie poczyniliśmy w gospodarstwie sporo inwestycji w budynki inwentarskie pod kątem rozwinięcia produkcji mleka. Zdaję sobie sprawę, że cena mleka, a więc i rentowność produkcji u hodowcy zależy przede wszystkim od ilości wyprodukowanego mleka oraz jego jakości.
Dlatego też powiększenie stada jest na pewno konieczne, choć przy cenie jaką dostaję od mleczarni obecnie (średnio 0,86 zł), nie jest łatwo to wykonać. Zamierzam również poprawić wydajność mleczną krów do poziomu około 6.500 -7.000 litrów na rok. Teraz wynosi ona około 6.000 tys. litrów rocznie. Odstawiam mleko do mleczarni z Wolsztyna, która odbiera je co drugi dzień. Szkoda, że takich producentów jak ja nie widzi mleczarnia Osowa w Bydgoszczy. Tam można uzyskać o wiele korzystniejsze ceny. Kiedy jeszcze z nimi współpracowałam, nakłaniali mnie do modernizacji pomieszczeń inwentarskich, a gdy je wykonałam zerwali ze mną umowę ze względu na wielkość produkcji.
Niechętnie i enigmatycznie wypowiadają się przedsiębiorcy działający na rynku mleczarskim. Na pytania dotyczące przyszłości branży najczęściej mówią - trudno przewidzieć. Edmund Borawski - prezes Mlekpol - największej spółdzielni mleczarskiej w Polsce, w skład której wchodzi miedzy innymi mleczarnia Osowa z Bydgoszczy, kupująca mleko od rolników z Pałuk, powiedział: - Za mleko płacimy rolnikom tyle, ile możemy. Niezależnie, z którego regionu Polski mleko jest skupowane, rolnik dostaje od nas jednakową cenę wynikającą z cennika. Za styczeń cena, jaką otrzymywał rolnik, wynosiła 1,18 zł/l, ale teraz już jest mniejsza. Skupujemy mleko od dużych producentów, ale również od tych mniejszych. Ci ostatni mają jednak większe koszty, więc rentowność na pewną mają mniejszą. Na pytanie o wynik finansowy przedsiębiorstwa w ubiegłym roku odpowiedział: - Dodatni.
W podobnym tonie wypowiedział się wiceprezes Spółdzielni Mleczarskiej Cuiavia z Inowrocławia Jarosław Michalski: - Ceny skupu mleka do tej pory utrzymujemy na poziomie grudnia. Na rynku skupu jednak od początku roku obserwujemy tendencję spadkową. Producenci, którzy do nas odstawiają swoje mleko, mogą liczyć na ceny powyżej średniej ceny skupu na Kujawach. Często słyszę wypowiedzi o zawyżonych cenach skupu stosowanych przez inne mleczarnie, ale mam wrażenie, że są to plotki wprowadzające niepotrzebne zamieszanie. Prognoza na najbliższe miesiące jest trudna do przewidzenia, bo rynek jest nieprzewidywalny. Ubiegły rok nasza firma zamknęła zyskiem, w przeciwieństwie do roku 2008.
Mimo iż w europejskich magazynach zalega ćwierć miliona ton mleka oraz 30 tys. ton masła, a krajowe przetwórnie nadal szukają solidnych partnerów biznesowych, jak oceniają znawcy rynku mleczarskiego - obecny spadek cen mleka nie będzie tak głęboki, jak zapowiadano na początku roku.
Grzegorz Owczarzak
Pałuki nr 946 (13/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze