Sprzątnąłeś śnieg z dachu - nie będziesz miał sopli
Nie pukać w rynnę
Spadające z dachów sople lodowe są o wiele groźniejsze dla przechodniów, aniżeli osuwający się z tych samych dachów miękki śnieg. Usuwanie sopli należy, zgodnie z ustawą o utrzymaniu porządku i czystości, do właściciela nieruchomości. Tak samo, jak np. wywóz śmieci, czy odśnieżanie chodnika przed posesją.
Według zapewnień dyrektora „Wodbaru” Stefana Firszta, te sople z rynny budynku komunalnego przy ul. 4 Stycznia miały być wczoraj usunięte W ostatnich dniach ustały opady śniegu. Problem narasta teraz nad naszymi głowami, a nie pod nogami, bo na dachach coraz częściej pojawiają się sople. Zwłaszcza od południowej strony budynków. Nagromadzony na dachu śnieg w słońcu zaczyna się topić i delikatnie spływać. Przy czym krótki okres nagrzewania się śniegu w słońcu, przy jednocześnie dużym mrozie, powoduje, że zanim woda skapnie z dachu, zamarza i tworzą się sople. Inna przyczyna to taka, że podczas nagrzania woda spływa do rynny, ale zanim spłynie na dół, zamarza.
Jak mówi Zdzisław Czechowski, dekarz z Kcyni, który w zawodzie przepracował 40 lat, prawdziwie duże sople pojawią się dopiero wtedy, gdy nastąpi kilkugodzinna lekka odwilż, a po niej zaraz przymrozi. - Wtedy to może być tak, jak jest często w górach, gdzie zwisające sople mają po kilkadziesiąt nawet kilogramów - mówi Zdzisław Czechowski. Podkreśla, że sople powstawać będą nie tylko na dachach. Będą też zwisać z parapetów okien i z gzymsów oraz innych wystających z powierzchni ściany ozdobników architektonicznych.
Jednak zdaniem dekarza z Kcyni, nie jest to jeszcze u nas tak duży problem. Jeśli już sopel powstanie, to nie ma innego wyjścia, jak wejść na dach i go urwać. Pukanie w rynnę nie ma sensu, zwłaszcza, że coraz więcej jest na dachach rynien plastikowych, które od takich zabiegów mogą popękać.
Stefan Firszt, dyrektor spółki komunalnej Wodbar w Barcinie, która administruje budynkami komunalnymi, powiedział, że groźniejsza sytuacja jest na dachach spadzistych (Zdzisław Czechowski dodaje, że zwłaszcza na starych, ugiętych dachach z eternitu, czy blachy, sople powstają w załamaniach). Obecnie słońce jest jeszcze nisko i pada na dachy spadziste pod kątem prostym, więc tam śnieg się topi szybciej i spływa, tworząc sople. Natomiast na dachach o mniejszym nachyleniu i dachach płaskich słońce przy bardzo mroźnym powietrzu nie jest jeszcze w stanie roztopić śniegu. Zwłaszcza, że na tych płaskich dachach jest tego śniegu więcej, a spływanie po roztopieniu następuje wolniej.
- Sople, nawet te kilogramowe czy nieco cięższe, są groźniejsze o wiele bardziej niż śnieg. Nawet biorąc pod uwagę, że nie ma u nas tak wysokich budynków i sopel spada nie z aż tak wielkiej wysokości, jak z dachu potężnych kamienic w dużych miastach. Taki sopel jest z reguły ostro zakończony i jeśli nieszczęśliwie trafi kogoś idącego chodnikiem w głowę, to może nawet zabić. Takie przypadki też przecież się zdarzały - mówi Stefan Firszt.
Zgodnie z ustawą, za utrzymanie porządku na dachu i na chodniku wzdłuż posesji odpowiada jej właściciel. Nie ma jednak takiego przepisu, który nakazywałby policji czy innym służbom chodzić do domów i nakazywać właścicielom usunięcie sopli czy też śniegu z dachu albo z chodnika. Właściciel odpowiada dopiero wtedy, gdy coś się stanie i udowodnione zostanie, że z jego winy. Szkopuł jednak w tym, że prace związane z usuwaniem sopli z dachów powinny być robione z zabezpieczeniem, przez pracowników z aktualnymi badaniami niewykluczającymi prac na wysokości, czyli już powyżej 3 m.
Zdaniem Zdzisława Czechowskiego, rozwiązaniem są zapory śniegowe (30 cm od krawędzi dachu). Uważa, że zapobiegają tworzeniu się sopli. Innego zdania jest Stefan Firszt. Otóż pytał się specjalistów, po co zakładają takie zapory i mówili mu, że po to, ażeby nadmiar śniegu nad zaporą zleciał przez rynnę wprost na chodnik. - A pomimo takiej zapory uważam, że sople nadal będą powstawały. Nie mam pojęcia, jaki jest i czy w ogóle jest sposób na taki dach, żeby sople nie tworzyły się. Chyba jedyny, to taki, że po prostu śnieg ten po opadach zwala się na dół - mówi dyrektor.
Wczoraj pracownicy Wodbaru mieli zamiar usuwać sople nie tylko tam, gdzie zwisają nad chodnikami, ale też nad podwórzami, od południowych ścian budynków, gdyż tam właśnie słońce powoduje teraz krótkotrwałe topnienie za dnia i ponowne zamarzanie po 2 godzinach. Dyrektor zastanawia się, czy nie będzie trzeba wynająć podnośnika do tych prac, bo na dachach jest ślisko.
Podobnie sytuacja wygląda w Łabiszynie. Tutaj jednak, jak powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek, gmina ma tylko kilka budynków w administrowaniu i w razie pojawienia się sopli zwisających z dachów, usuną je pracownicy brygady remontowej z ratusza. W tej chwili jednak nie ma większej ilości niebezpiecznych sopli także na budynkach prywatnych. Problem pojawi się dopiero przy krótkiej odwilży, po której wróci mróz.
Karol Gapiński
Pałuki nr 937 (4/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze