Działkowiec Zbigniew Najsztub jest zdania, że ogrodem żnińskim kierować powinno nowe stowarzyszenie. O nowym prawie na działkach
fot. Remigiusz Konieczka
PZD, prawo, ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych
Nowe prawo na działkach
Za dziesięć dni wchodzi w życie nowa ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych. Dla większości działkowców oznaczać będzie jednak ewolucję, a nie rewolucję. Przede wszystkim każdy działkowiec będzie musiał w tym roku podjąć decyzję, czy jego ROD zostanie w stowarzyszeniu ogólnopolskim czy nie oraz czy sam chce być członkiem takiego stowarzyszenia. Jeśli chodzi o tytuł prawny do działki, to w tym wypadku działkowcy mogą spać spokojnie.
Jak podkreśla Barbara Kokot, prezes Okręgowego Zarządu Polskiego Związku Działkowców w Bydgoszczy, nowa ustawa jest wynikiem kompromisu między uwagami Trybunału Konstytucyjnego (który za niezgodne z Konstytucją uznał 24 przepisy poprzedniej ustawy) i samych działkowców. Nowa ustawa w zdecydowanej większości oparta jest na projekcie obywatelskim, który uwzględnił zastrzeżenia Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał ustawę przed świętami i zacznie ona obowiązywać 19 stycznia br.
STOWARZYSZENIE, A NIE ZWIĄZEK
Przede wszystkim należy rozwiać wątpliwości, jakie narosły wokół nowej ustawy dotyczącej ogrodów działkowych. Przez lata mówiło się o uwłaszczeniu działkowców, którzy mieliby wykupować swoje działki na własność. Nic takiego po wejściu w życie nowej ustawy nie będzie miało miejsca.
Działkowcy w Żninie żywo interesują się zmianami, jakie w tym roku obejmą ogrody działkowe. Na zdjęciu (od lewej): Zbigniew Najsztub, Zdzisław Kuleta i Eugeniusz Stępień.
fot. Remigiusz Konieczka
Na mocy ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych Polski Związek Działkowców zostanie przekształcony w stowarzyszenie. Będzie miało ono charakter ogólnopolski, ale nie będzie jedyną, jak dotychczas, organizacją uprawnioną do prowadzenia ogrodów. Skończy się monopol PZD na prowadzenie działek w miastach i miasteczkach.
Polski Związek Działkowy przekształci się zatem w stowarzyszenie. Na przyjęcie statutu i rejestrację ma 18 miesięcy. Do czasu uchwalenia nowego statutu stowarzyszenia organizacja będzie działać na podstawie dotychczasowego statutu PZD, ale tylko w zakresie, w jakim jego postanowienia nie będą sprzeczne z obecnie obowiązującymi przepisami prawa.
Barbara Kokot wyjaśniła, że wszyscy członkowie PZD po przekształceniu zachowają swoje członkostwo w nowym stowarzyszeniu, a posiadany przez nich tytuł do działki zostanie zachowany. Na posiedzeniu Krajowej Rady PZD 9 lub 21 stycznia ma zapaść decyzja o przedłużeniu kadencji obecnych władz związku, od szczebla krajowego po pojedyncze rodzinne ogrody działkowe.
- Chodzi o to, aby przekształcenia związku w stowarzyszenie dokonali ludzie, którzy teraz są w zarządach ogrodów działkowych. Będzie to najprawdopodobniej przedłużenie kadencji o rok, trudny rok. Stare zarządy mogą zrobić to sprawniej - mówi Barbara Kokot.
CZAS DECYZJI
Trybunał Konstytucyjny wydając swój wyrok wskazał na monopol Polskiego Związku Działkowców w dwóch kwestiach. Pierwszy dotyczył zarządzania ogrodami w całym kraju, a drugi członkostwa w PZD.
Teraz członkowie rodzinnych ogrodów działkowych mają 12 miesięcy na to, by podjąć decyzję, czy zostają w stowarzyszeniu ogólnopolskim (przekształconym z PZD) czy założą własne i nowe stowarzyszenie do kierowania oraz zarządzania rodzinnym ogrodem działkowym. Decyzję trzeba będzie podjąć na najbliższym walnym zebraniu działkowców. Jeśli członkowie danego ogrodu zdecydują się zakładać własne stowarzyszenie, to najpierw będą musieli powołać komitet założycielski, a potem muszą przyjąć statut i wybrać jego władze. Potem takie nowe stowarzyszenie musi zarejestrować się w sądzie. Jeśli na zebraniu zapadnie decyzja o tym, by nie zakładać nowego stowarzyszenia, to wtedy ROD podlegać będzie pod stowarzyszenie ogólnopolskie PZD.
Barbara Kokot podkreśliła, że jeżeli działkowcy powołają nowe stowarzyszenie, to PZD przekaże danemu ROD tytuł prawny, środki finansowe, majątek i dokumenty. Nawet jeśli działkowcy zdecydują się założyć nowe stowarzyszenie, to ogród będzie miał prawo do użytkowania wieczystego, a wójtowie i burmistrzowie - po złożeniu przez zarządy wniosków - będą zwalniać ogrody z podatków. Stowarzyszeniom przysługiwać będzie, tak jak innym tego typu organizacjom, prawo do ubiegania się o dotację celową z budżetu miast i gmin.
NIE MA PRZYMUSU
Wracając do sugestii Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego członkostwa działkowców w PZD: po przekształceniu związku w stowarzyszenie działkowiec nie będzie musiał być jego członkiem. Nie będzie przymusu na zasadzie członkostwo i działka, albo nic. Teraz działkowiec będzie mógł posiadać ogród bez konieczności zapisywania się do stowarzyszenia, co nie będzie go zwalniać z działkowych opłat. Działkowiec taki nie będzie miał prawa głosu na zebraniach członkowskich, decydowania o wysokości opłat itp. Taki działkowiec będzie musiał jednak podporządkować się regulaminowi.
Zapytaliśmy też Barbarę Kokot, czy po przekształceniu związku w stowarzyszenie działkowcy będą musieli z nowym zarządcą zawierać nowe umowy. Dotychczas działkowiec otrzymywał przydział na działkę. Ustawa wprowadza umowy dzierżawne, jakie mają zawierać działkowcy z zarządcą ogrodów. Starzy działkowcy nie będą musieli zawierać nowych umów. Dotyczy to tylko tych osób, które dopiero od teraz chcą mieć działkę.
Likwidacja całego lub części ROD może nastąpić tylko na cel publiczny. Prawo do działki będzie można zbyć, a w przypadku śmierci działkowca ogród będą mogły dalej użytkować osoby bliskie (współmałżonek, dzieci, rodzeństwo itp.).
- Ustawa zabezpiecza w stu procentach dotychczasowe prawa działkowców - zapewnia Barbara Kokot.
ZDECYDUJĄ SAMI DZIAŁKOWCY
Żnińscy działkowcy, z którymi rozmawialiśmy, są za przekształceniem związku w stowarzyszenie, ale poszliby dalej i powołali stowarzyszenie tylko dla jednego ogrodu, w tym wypadku dla ROD im. XXV-lecia w Żninie. Działkowiec Zbigniew Najsztub powiedział nam, że jeśli ogród ma prowadzić stowarzyszenie, to lepiej byłoby, aby było to stowarzyszenie żnińskie. Takiego samego zdania jest Zdzisław Kuleta z sąsiedniej działki. Jego zdaniem zamieszanie wokół działek wzięło się stąd, że często zlokalizowane są one w centrach dużych aglomeracji, na terenach atrakcyjnych pod względem inwestycyjnym. - A tutaj, to jest nasze, a nie tych z Warszawy. Powinniśmy my mieć wpływ na działki - powiedział.
Eugeniusz Stępień, członek zarządu ROD im. XXV-lecia w Żninie powiedział, że w marcu zostanie zorganizowane zebranie działkowców. Jednak jeśli działkowcy wyrażą chęć powołania nowego stowarzyszenia, to będzie ono musiało zmierzyć się z kilkoma problemami: ze ściągalnością zaległości w opłatach za działki oraz wymianą sieci wodociągowej i elektrycznej. I zarząd tego stowarzyszenia będzie musiał znaleźć na to odpowiednie środki finansowe. Za 2013 rok za działki nie zapłaciło 60 osób na 402 działkowców.
Ustawa mówi, że uchwała walnego zebrania o powołaniu nowego stowarzyszenia musi zostać podjęta bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy działkowców. Jeśli uchwała nie zostanie podjęta, to kolejna szansa jest w drugim terminie. Wtedy uchwała podejmowana jest większością 2/3 głosów w obecności co najmniej 3/10 liczby działkowców. Zatem ważne jest to, aby działkowcy na zebraniu byli obecni.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1143 (2/2014)
Komentarz
Dbajmy o etos współpracy
Serial pod tytułem Uwłaszczenie działek można porównać do Mody na sukces. Ciągnie się się tak samo długo, bo od początku lat 90. Emisja jednak już się powoli kończy.
Od czasu upadku poprzedniego systemu kolejne kadencje Sejmu i kolejne rządy zastanawiały się, jak zlikwidować monopol Polskiego Związku Działkowców. Jedni widzieli w nim pozostałości po komunizmie, a inni mieli chrapkę na cenne tereny, które można by przeznaczyć pod inwestycje. Po uchwaleniu nowej ustawy i podpisaniu jej przez prezydenta wiadomo, że nie nastąpi żadne uwłaszczenie działkowców, że nikt nie zabierze im działek, że nie będą musieli płacić podatków, zakładać ksiąg wieczystych (co też kosztuje) i tym podobnych rzeczy.
Nowa ustawa to kompromis, ale kompromis na praktycznych podstawach. Dlaczego praktycznych? Ano dlatego, że większość z użytkowników działek, to emeryci, mieszkańcy ciasnych M-3, M-4 z czasów Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego. Dla nich działka, to odskocznia od blokowiska, od ciasnoty mieszkania, szansa na aktywne spędzanie czasu i jednoczesny relaks. Mało kogo stać byłoby na wykupywanie gruntu i ponoszenie kosztów związanych z podatkiem. Możliwe, że wielu zrezygnowałoby z ogrodu i zamknęło się w czterech ścianach. Dlatego nowa ustawa opiera się na praktyce i zdrowym rozsądku.
Z jednej strony ustawa likwiduje monopol PZD, ale z drugiej strony - na gruzach związku powstanie stowarzyszenie, w którym tak naprawdę PZD może się odrodzić jak feniks z popiołów, i będziemy mieli dokładnie to, co było - tylko pod inną nazwą. Na razie nie znamy podstaw i szczegółów związanych z działalnością nowego podmiotu, bo po prostu nie znamy jego statutu. Trudno wyrokować, jak będzie wyglądała organizacja działek w ramach nowego stowarzyszenia. Wszystko to dopiero przyszłość.
Ale - z trzeciej strony - jednak ustawa przełamuje monopol PZD. Na gruzach związku mogą powstać inne stowarzyszenia. Ustawa daje ogrodom możliwość samostanowienia. Każdy ogród będzie mógł założyć własne stowarzyszenie, i to stowarzyszenie będzie kierować tylko tym jednym ogrodem. Takie rozwiązanie ma oczywiście plusy i minusy. Najważniejszy plus to taki, że koszula zawsze bliższa jest ciału, i lepiej, gdy zarządzanie ogrodem będzie w pełni realizowane z poziomu lokalnego, a nie przez centralę w Warszawie. Minus jest ten, że nie będzie się można oglądać na bogatszego wujka. Od początku do końca wszystkie problemy rozwiązane muszą być tu, na miejscu - w Żninie, Szubinie czy Barcinie. Trzeba będzie umieć współpracować ze sobą. Etos walki - tak uwielbiany przez Polaków - będzie tu walczył o prymat z etosem współpracy.
Każdy działkowiec rozważy więc sam, jak będzie dla jego ogrodu lepiej. I jego głos będzie tu decydować. Gdy już będzie znany termin zebrania działkowców w tej ważnej sprawie, to trzeba będzie na nie po prostu pójść. Z obserwacji wiem, że frekwencja na zebraniach jest mizerna. Ale na to jedno zebranie przyjść będzie trzeba, bo zdecyduje ono o przyszłości działek.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1143 (2/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze