Bogdan Szulc apelował do przedstawiciela zarządu okręgowego PZD, by związek otoczył ogrody pomocą prawną, bo zarząd nie ze wszystkim jest w stanie dać sobie radę
fot. Remigiusz Konieczka
Rodzinny Ogród Działkowy Pelikan, Szubin, zarząd, zebranie sprawozdawczo-wyborcze
Nowy zarząd, stare troski
Ponad trzy godziny obrad, dyskusji i szukania kandydatów do nowego zarządu. Skutek był taki, że nowy zarząd tworzą w większości członkowie poprzedniego, a trudne tematy Rodzinnego Ogrodu Działkowego Pelikan w Szubinie podzieliły działkowców.
Sala restauracji Tramp w Szubinie ledwo pomieściła działkowców, którzy w deszczowy wtorek 28 kwietnia postanowili przyjść na zebranie sprawozdawczo-wyborcze Rodzinnego Ogrodu Działkowego Pelikan w Szubinie.
Krzeseł szybko zabrakło i trzeba było czekać na dodatkowe, rozkładane krzesełka. Mimo sporej liczby osób, zebranie rozpoczęło się w drugim terminie, bo w pierwszym zabrakło kworum.
Ustępujący zarząd otrzymał absolutorium za 2014 rok jednogłośnie. Zanim doszło do głosowania prezes Katarzyna Witkowska złożyła sprawozdanie z pracy zarządu w 2014 roku, ale też w całej kadencji. Przedstawiła dokładne sprawozdanie finansowe i zestawienia kosztów, jakie ogród działkowy musiał ponieść, aby opłacić rachunki lub wykonać prace remontowe, porządkowe i konserwacyjne.
Prezes Katarzyna Witkowska zatrzymywała się nad tymi bolączkami, które zarząd próbuje uporządkować, ale ze względu na dawne przyzwyczajenia działkowców niełatwo jest się owych bolączek pozbyć.
Nowy zarząd ROD „Pelikan“ w Szubinie
fot. Remigiusz Konieczka
ŚMIECIOWISKO
Na kartkach A4 zostały wydrukowane zdjęcia pojemników na śmieci wraz z długim rządkiem plastikowych worków z odpadami, które ustawiali w ubiegłym sezonie działkowcy.
Katarzyna Witkowska kilkakrotnie powtórzyła, że jest jej wstyd, że działkowcy w taki sposób postępują.
Zamiast wywieźć odpady do pobliskiego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), który znajduje się na terenie GS-u, działkowcy wolą podrzucać wszelkiego rodzaju odpady pod kontener. Cały ten bałagan musiał posprzątać gospodarz ogrodu. I złożyła mu podziękowania.
- Ciekawe, który z działkowców podkładających śmieci zastanowi się, kto to posprząta, i czy gotów byłby to zrobić - mówiła Katarzyna Witkowska. - Osobiście jest mi tak wstyd za nasz ogród, że nie będę tego komentować.
Prezes ubolewała też nad tym, że działkowcy nie zwracają uwagi na to, że ich sąsiad podrzuca odpady pod kontener. Mało tego, kiedy sama zwraca uwagę działkowcom na to, by nie wywozili śmieci, spotyka się z wyzwiskami.
- Osobiście widziałam, jak pani z drugiego końca działek podjechała sobie taczką pod teren przy lesie „wesółkowskim“ i wyrzucała odpady zielone. Przedstawiłam się, powiedziałam, że jestem prezesem, a na moje pytanie, co pani robi, czy nie ma pani kompostownika, nie było żadnej odpowiedzi. Potem narzekacie państwo, że są chwasty, że się rozsiewa, a to się samo nie robi - tłumaczyła prezes.
ROZJECHANA ORZECHOWA
Kolejny trudny do uzgodnienia pomiędzy działkowcami temat związany jest z poruszaniem się pojazdów na terenie ROD. Jedna grupa działkowców chciałaby, by wszystkie bramy były otwarte, druga - i to są osoby, których działki znajdują się przy bramach - wolałaby, żeby bramy były zamknięte. Do tego dochodzi fakt, że główna aleja ogrodu Pelikan jest rozjeżdżana przez samochody. Na równanie tej alei zarząd musiał wydać niemal 1,5 tys. zł. Aleja została wyrównana od bramy wjazdowej do świetlicy w maju ub. roku.
- Niestety, na chwilę obecną droga znów wygląda tragicznie. Są dziury, koleiny, wystarczyło parę miesięcy, aby ponownie rozjeździć naprawioną drogę. I tutaj nasuwa się pytanie: czy warto inwestować, skoro sami działkowcy nie umieją tego uszanować? Jest mi naprawdę trudno zrozumieć postępowanie co niektórych, którzy podczas okresu jesienno-zimowego, wiedząc, że teren jest podmokły i grząski, na upartego rozjeżdżają aleję Orzechową, niszcząc przy tym własne samochody. Chciałabym przypomnieć, że droga została wyrównana na państwa życzenie w odpowiedzi na zażalenia, że dziury i koleiny psują samochody, że bolą kręgosłupy jak trzęsie. Niestety, będzie na nowo trzęsło - stwierdziła prezes.
Katarzyna Witkowska z żalem dodała, że po wyrównaniu aleja Orzechowa stała się jakby drogą krajową, po której wszyscy, bez opamiętania, jeździli nie zważając na zachowanie odpowiedniej prędkości. Nie zwracali uwagi na wypoczywających działkowców i na bawiące się dzieci.
- Ja mam chyba jakiegoś pecha - kontynuowała prezes - bo sama zostałabym potrącona na alei Orzechowej przez panią, która - jak się okazało - nie była nawet działkowcem, tylko zaproszonym gościem. Moje argumenty, że tak szybko się nie jeździ, zostały wyśmiane, zostałam okrzyczana i dopiero groźba wezwania policji ostudziła emocje. Czy działkowcy nie mogliby sami zastosować się do zasady: wjeżdżam raz i wyjeżdżam raz najbliżej położoną mojej działki bramą? Mamy ich siedem. Byłoby nam naprawdę łatwiej, a aleje wyglądałyby zupełnie inaczej. Może wtedy dłużej nacieszylibyśmy się wyrównaną al. Orzechową?
Oprócz rozjechanej głównej alei na terenie ROD, reszta alejek przypomina - zdaniem prezes - parking. Zarząd rozumie, że w dzisiejszych czasach niemal każdy jest zmotoryzowany, ale są sytuacje, że przy jednej działce stoi po kilka samochodów. I to nie działkowców, bo oni wjeżdżają na teren swojej działki, ale są to auta gości.
- W zeszłą sobotę zostałam okrzyczana przez tatę jednego z działkowców, który przyjechał i postawił sobie byle gdzie samochód, jak najbliżej działki, bo tak mu pasowało. Tak nie można. Są wyznaczone miejsca parkingowe. Ja wiem, że u nas jest ich stosunkowo mało, ale od strony TKKF można zostawić samochód, przy świetlicy też jest ładny teren - mówiła Katarzyna Witkowska.
Zarząd zamierza od strony al. Orzechowej zorganizować parking.
GEODETA ZROBIŁ SWOJE
Zarząd w ubiegłym roku zlecił wykonanie pomiaru geodezyjnego terenu ROD Pelikan. Wynik pracy geodety to wymierzone wszystkie działki, wymierzone zostały wszystkie altany, budynki i budowle, oznaczone zostały sieci elektryczne wraz ze skrzynkami, sieć wodociągowa, wytyczone zostało miejsce na aleję przy płocie (od strony Wesółki), wytyczone zostało miejsce na parking, odtworzone zostały linie zarośniętych działek i alejki, zostały stworzone nowe mapy działek, wypis z danych geodezyjnych działek wszystkich i każdej z osobna. To wszystko co jest na papierze, jest też w formie elektronicznej. - Będzie można sobie nanosić owe zmiany. Została stworzona baza działkowców w formie elektronicznej - wyjaśniła prezes.
W wyniku pomiaru geodezyjnego działkowcy dowiedzieli się m.in., że są 473 działki, jest ok. 20 działek zaniedbanych lub porzuconych i osiem ponadnormatywnych altan. Prezes dodała, że w czerwcu wchodzi w życie nowe prawo budowlane, które dopuszcza budowę altan o powierzchni do 35 m2 (mierzone po obrysie) i wysokości 5 m, z płaskim dachem 4 m, z gankiem, tarasem lub werandą nieprzekraczającą 12 m2, działkowcy będą zwolnieni z obowiązku uzyskania prawa na budowę. Wszystkie budynki wybudowane przed wejściem prawa budowlanego, które spełniają kryteria altany, zostaną uznane za legalne. Nie dotyczy to jednak ponadnormatywnych altan.
Na naszych łamach dwa lata temu poruszaliśmy temat wydajności działkowej hydroforni. Ze względu na niski stan wody w studni zarząd podjął decyzję o reglamentacji wody. Do tego dochodził słaby stan pompy i pozwolenia wodno-prawnego, które pozwalały działkowcom pobierać taką, a nie inną ilość wody. Prezes Katarzyna Witkowska poinformowała, że w Starostwie Powiatowym w Nakle zostały złożone dokumenty dotyczące wydania nowego pozwolenia wodno-prawnego. W związku z tym przy studni głębinowej zostały wymienione wszystkie rury, założone zostały zawory i wodomierz. Została naprawiona również studnia. Teraz zarząd czeka na decyzję starosty nakielskiego.
ŻEBY PŁACILI
Działkowcy pytali, jak zarząd sobie radzi z tymi, którzy nie uiszczają opłat za działki. Zarząd wyjaśnił, że nie może podawać nazwisk, numerów działek i kwot zaległości.
- Dlaczego my mamy płacić, a inni nie? Nie przychodzą na zebrania, nie płacą. Co chcecie państwo z tym zrobić?
Prezes wyjaśniła, że jest pół roku na to, by zapłacić, a później automatycznie winny być naliczane odsetki i wysłane pierwsze wezwanie do zapłaty. Na ludzi działa oddanie sprawy do kancelarii prawnej, ale wiąże się to z kosztami. Działkowcy stwierdzili, że takim działkowcom powinno się kazać zapłacić lub podziękować i pozbawić ich możliwości użytkowania działek.
Marian Bień, opiekun ROD z ramienia Okręgowego PZD wyjaśnił, że jest możliwość pozbawienia działkowca praw do działki, oddania do komornika, ale nie wiadomo, jak długo taka procedura może potrwać. Problem polega na tym, że na działkach nie ma adresów. Zarząd chce wywiesić numery porzuconych działek z adnotacją, że są na sprzedaż. Prezes wyjaśniła, że procedura pozbawienia działkowca prawa do działki jest skomplikowana, chociażby ze względu na to, iż za budynki, budowle i nasadzenia należy się takiemu działkowcowi odszkodowanie, bo sobie zainwestował. Dlatego działkę trzeba wycenić, wystawić w przetargu na sprzedaż, środki wystawić w depozycie, zaległość przechodzi na ROD, ale resztę bierze działkowiec.
- Przez dwa lata w tej kadencji chcieliśmy wyprostować te sprawy, chcieliśmy mieć to udokumentowane, ale były duże zaległości - mówiła prezes.
Marian Bień dodał, że wyprostowanie tych spraw to zadanie dla nowego zarządu. Ale działkowcy stwierdzili, że skoro każdy ROD oddaje składkę do PZD, to ze strony okręgu powinno być udzielone większe wsparcie, szczególnie prawne.
TRÓJKI
Część działkowców, podobnie jak w latach ubiegłych, chciała, by w okresie zimowym na ogródkach był włączony prąd. Zarząd wyjaśnił, że po pierwsze - ma cały czas problem z nielegalnymi poborami prądu, a po drugie - w czasie zimy może dojść do włamania do altany, szczególnie tych właścicieli, którzy mieszkają na co dzień poza Szubinem i osoby, które się w altanie zamelinują, mogą pobierać prąd, a działkowiec dostanie wysoki rachunek do zapłacenia. Prezes dodała, że włączony prąd na zimę stwarza okazję do tego, by ogrody zasiedlały dodatkowe osoby. Oczywiście istnieje możliwość założenia na każdej działce licznika i podłączenia do operatora, ale po pierwsze - jest to duża inwestycja, po drugie - musiałby być stały dostęp do licznika dla inkasenta, a po trzecie - operator o każdą zaległość upomniałby się bez zwłoki.
Na zebraniu podjęty został też temat bezpieczeństwa. Jeden z działkowców powiedział, że rozmawiał z byłym milicjantem, który zaproponował trójki patrolowe. Musiałyby być to osoby postawne i wystarczyłoby, by pojawiły się w soboty. - Jak ten problem nie będzie rozwiązany, to będziemy się bać chodzić po działkach. Czy to my mamy się czuć, że przeszkadzamy bandziorom chodzić po naszych alejkach? Więcej inicjatywy od mieszkańców! - stwierdził działkowiec.
- Ja zamieszkuję i widzę jak chodzą trójkami w kapturach, ale co mam zrobić. Zwrócę uwagę, to dostanę w trąbę - zauważyła mieszkanka działek.
NOWY ZARZĄD
Zarząd, który kończył kadencję, podziękował za trzy lata pracy. Członkowie zarządu nie chcieli kandydować na następną kadencję, ale z uwagi na brak chętnych do pracy w zarządzie i za namową sporej części działkowców, większość członków zarządu została wybrana na nową kadencję. Są to: Katarzyna Mądrowska-Janasińska, Katarzyna Witkowska, Robert Zmuda. Nowymi członkami zarządu zostali: Mirosław Bzdawka i Tomasz Dulka. Do komisji rewizyjnej weszli: Józef Chudzyński, Maria Głowacka i Ewa Domek.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1212 (18/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze