Reklama

Obie nerki muszą być blisko siebie

Oddała nerkę synowi
     Obie nerki muszą być blisko siebie
     - Nie zastanawiałam się dużo, wiedziałam, co chcę zrobić i chociaż lekarze i psycholog wiele razy pytali, czy wiem, co robię, czy jestem pewna, to byłam tak zdeterminowana, zdecydowana i pewna tego, co robię, że nikt nie był w stanie mnie od tego odwieść - mówi pięćdziesięcioośmioletnia Maria Frankowska z Mamlicza, która oddała nerkę swojemu trzydziestotrzyletniemu synowi Sławkowi.

Maria Frankowska i jej syn Sławek mieszkają teraz w Mamliczu. Mogą odpocząć i cieszyć się życiem. Wszystko, co najtrudniejsze, najbardziej stresujące i najgorsze, już za nimi.
     fot. Magdalena Kruszka

   Na podwórku w Mamliczu wita nas cała rodzina. Wszyscy pogodni, uśmiechnięci, często żartują.
Rodzina Frankowskich wiele przeszła, ale nie widać trosk na ich twarzach. Zamiast tego można odnieść wrażenie, że wygrali los na loterii.
   GUZ
   Sławek pierwszą nerkę stracił w 1979 r., kiedy miał dwa lata. Wówczas na jednej nerce pojawił się guz. Lekarze mówili, że to nowotwór i trzeba nerkę usunąć. Kolejne problemy rozpoczęły się w latach dziewięćdziesiątych. W 1999 r. pojawił się pierwszy kamień na nerce. Był wyjątkowo duży, miał około 3 cm. Maria Frankowska podkreśla, że jeszcze gdzieś leży w domu, że nie wyrzucili. Odbyła się pierwsza operacja. Kamień usunięto. Następny urósł bardzo szybko. W 2001 r. odbyła się kolejna operacja. Potem Sławek zaczął odczuwać spadek kondycji. Szybko się męczył.
   - Już na końcu, jak nerka siadała, to ja czułem się jak dziadek - wspomina Sławek. - Wystarczyło, że wszedłem na pierwsze piętro i już miałem zadyszkę. Za to teraz czuję się jak nowo narodzony. Lekarze rozpoznali roponercze. W 2007 r. druga nerka została usunięta.
   DIALIZY
   Rozpoczęto dializy. Sławek mieszkał wtedy w Bydgoszczy. Trzy razy w tygodniu dowożony był do szpitala, gdzie go dializowano. Jedna dializa trwała około 4 godzin. Do tej pory na lewej ręce można zobaczyć ślad, nie tylko po operacjach, ale także po dializach, czyli ogromną pulsującą tętnicę biegnącą od przedramienia do pachy. Wystarczy jej dotknąć, żeby poczuć silne mrowienie.
   - Właściwie to te dializy nie bolały tak bardzo. Jak już się przyzwyczaiłem, to nawet miejsce, które było kłute nie bolało. Igła była wbijana stale w to samo miejsce. Ręka się przyzwyczaiła i już później nawet tego nie czułem. Wiem tylko, że teraz ślad na ręce to już zostanie na dobre - opowiada Sławek.
   DWA LATA BADAŃ
   Odkąd nerka została ujęta, mowa była o możliwości wykonania przeszczepu. Maria Frankowska wspomina, że nawet się nie zastanawiała, była zdeterminowana i wiedziała, że jest gotowa zrobić dla syna wszystko. Rozpoczęły się badania, głównie w Bydgoszczy, ale także w Warszawie, na zgodność tkankową krwi.
   - To się ciągnęło dwa lata - wspomina Maria Frankowska. - Najpierw zrobiono mi szereg badań. Takich podstawowych, wszystkich możliwych. Ale trzeba było też sprawdzić, czy nerka będzie pasowała. Poza tym psycholog mnie pytał, czy na pewno się zastanowiłam nad tym, co chcę zrobić, czy się nie boję, czy na moją decyzję ktoś nie wpływał. Jeszcze przed samą operacją lekarze pytali, czy się zastanowiłam. A ja stanowczo do tego podeszłam, dobrze wiedziałam, co chcę zrobić. Byłam tak zdecydowana co do tego, że mi nawet ciśnienie nie drgnęło. A jak już postanowiłam, to ani lekarze, ani psycholog nie byli w stanie zbić mnie z tropu.
   Okazało się, że jest zgoda na przeszczep, a Maria Frankowska może być dawcą nerki dla swojego syna.
    DIALIZOWANI W POWIECIE
Pacjenci z niewydolnością nerek z powiatu żnińskiego dializowani są w Stacji Dializ w Strzelnie. Obecnie z naszego terenu jeździ tam 14 pacjentów. Dializowani są nie tylko ci, którzy nerek nie mają, ale na przykład ci, którzy obie nerki mają, lecz chorują na ich niewydolność.
- Mamy tu jednego pacjenta, który jest dializowany od dwudziestu pięciu lat - mówi Maria Sadowska ze Stacji Dializ w Strzelnie. - Ale to tylko jeden taki pacjent. Poza tym zdarzają się dializowani od 18, od 15 lat. Trzeba też wiedzieć, że na niewydolność nerek się nie umiera. Przyczyną śmierci są natomiast powikłania, choroby współistniejące, na przykład choroby układu krążenia czy choroby serca. Ale jak nic się nie dzieje, to pacjenci latami mogą być dializowani.   3 LUTEGO
   1 lutego Maria wraz z synem poszli do szpitala. Przeszczep został wykonany 3 lutego 2010 r. w Szpitalu Uniwersyteckim dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy. Wcześniej jeszcze Sławek został poddany dializie. Wykonano ostatnie badania. Wprowadzono dietę. Osobą prowadzącą Sławka była dr Maria Tomczak, a przy operacji uczestniczył prof. Zbigniew Włodarczyk.
   Maria Frankowska i jej syn wspominają, że w tym czasie panowały największe mrozy tej zimy. Śmieją się, że przetrzymali srogie mrozy w ciepłym szpitalu. Oboje dobrze wspominają pobyt tam. Podkreślają, że mieli własny pokój, że każdą chwilę mogli poświęcić tylko sobie, że było im to wtedy potrzebne. Zwracają też uwagę na to, iż lekarze i personel szpitala byli bardzo życzliwi i pomocni.
Operacja Marii Frankowskiej trwała około dwie godziny. Sławek nie wie, jak długo był operowany.
Jeszcze w szpitalu zaczęły się komplikacje. Jelita dwa razy przestały pracować. Sławek zaczął wymiotować. Ale nerka się przyjęła, szybko zaczęła pracować i chłopak wrócił do zdrowia. Po dwóch tygodniach mógł wrócić do domu. Teraz mieszka w Mamliczu. Podkreśla, że nigdy do życia w mieście się nie przyzwyczaił, a najlepiej czuje się na wsi, blisko lasu, w spokoju.
   Maria ze szpitala mogła wyjść wcześniej, ale mogła też zostać. Została, żeby być z synem.
   - Powiedz lepiej, że nie chciałaś zostawić swojej nerki w szpitalu - żartuje Sławek.
Dodają, iż mówi się, że jeśli jedna osoba odda nerkę drugiej, to te nerki muszą być blisko siebie, że ludzie ci stają się dla siebie jakby bliźniakami.
   - To co? Jak jesteśmy bliźniakami, to mogę ci mówić na „ty”? - pyta zadziornie Sławek. Oboje śmieją się. - A mi możesz na „ty” mówić - kontynuuje Sławek.
   PIERWSZY PRZESZCZEP RODZINNY
   W szpitalu dowiedzieli się, że są pierwszymi pacjentami w Bydgoszczy, na których został przeprowadzony przeszczep rodzinny. Przeszczepiane są głównie organy pozyskane od dawców, którzy ulegli wypadkowi. Ale nie zdarzyło się, żeby ludzie z Bydgoszczy mieli wykonywany przeszczep rodzinny także w Bydgoszczy.
   Sławek podkreśla, że komfort życia po przeszczepie uległ znacznej poprawie.
- Teraz dopiero czuję, że żyję - mówi. - Czuję się jak nowo narodzony. W końcu drugie życie dostałem. A lekarze też mi mówili, że przez pół roku po przeszczepie, to będę jak niemowlę. Ale teraz to nawet na piąte piętro wejdę.
   Maria Frankowska żałuje tylko jednego. Gdyby mogła cofnąć czas, to starałaby się o to, żeby zostać dawcą znacznie wcześniej, tak, żeby oszczędzić synowi dializ.
   - Jako matka starałam się o to, żeby móc oddać tę nerkę synowi prawie dwa lata - mówi Maria Frankowska. - Gdybym wiedziała, że będzie miał nerkę wyciętą, zaczęłabym się starać już wcześniej, żeby nie musiał żyć bez niej, na dializach.
   SPOKÓJ
   Maria dodaje, że teraz oboje czują się doskonale. Sławek przyjmuje tabletki, ale ona sama to nawet przeciwbólowych nie bierze. Mówi, że lepiej się czuje teraz niż przed przeszczepem.
   - Ja się wtedy tylko cieszyłam z tego, że jestem zdrowa, że mogę tę nerkę oddać - mówi Maria Frankowska. - Teraz to nawet lepiej się czuję niż przed przeszczepem. Bo przedtem, to się denerwowałam, czy mogę być dawcą, miałam problemy z ciśnieniem. A teraz już jestem spokojna. Nie denerwuję się. Czuję się zdrowa. Nawet braku nerki nie odczuwam. Tyle tylko, że wiem, że jej nie mam. A tak, to nawet nie schudłam.
   Lekarze dają Sławkowi 10-12 lat funkcjonowania z nową nerką. Szanse na poprawną pracę nerek są znacznie mniejsze, kiedy nerka jest od ofiary wypadku. Wówczas daje się jej około rok poprawnego funkcjonowania w nowym ciele.
   - Ale przecież bez nerki jeszcze potem też można żyć - podkreśla Sławek.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 963 (30/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości