Reklama

Opowiadania młodego szubinianina

Sposób na życie
     Opowiadania młodego szubinianina
     Łukasz Kłosowski z Szubina ma na koncie pięć opowiadań, których bohaterami są mieszkańcy Szubina, przeżywający często dalekie od rzeczywistości przygody. Już niedługo jego opowiadania zostaną wydane.

Łukasz Kłosowski z mamą
               fot. Piotr Bembenek

    Łukasz Kłosowski z Szubina, który uczęszcza do drugiej klasy Liceum Ogólnokształcącego, jest osobą wyjątkową. Przede wszystkim dlatego, że zaraża optymizmem  pomimo swojej choroby.
    ZANIK MIĘŚNI
    Od urodzenia choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Jest bardzo chudziutki. Jego mięśnie się nie rozwijają. Nie może poruszać się o własnych siłach. W nocy, podczas snu, w oddychaniu pomaga mu respirator. Halina Kłosowska, mama Łukasza, musi wstawać i przewracać syna z jednego boku na drugi, bo wykonanie tej czynności samodzielnie jest dla niego niemożliwe. Żeby wyjść z Łukaszem na spacer, trzeba znieść siedemnastolatka wraz z wózkiem z pierwszego piętra w bloku przy ul. Ogrodowej w Szubinie. - Zajmuję się synem sama - mówi mama Łukasza, ale nie zapomina o tych, którzy ją i jej syna wspierają; razem z Łukaszem i mamą mieszka jedna z dwóch starszych sióstr. Spacer Łukasza uzależniony jest od pogody. Zimą praktycznie nie wychodzi, aby się nie przeziębić. Latem natomiast trzeba uważać na pyłki, ponieważ Łukasz jest alergikiem.
    Sam zainteresowany sprawia wrażenie, jakby niczym się nie przejmował i cieszy się na promienie słońca i nadchodzącą wiosnę.
    CENTRUM DOWODZENIA
    Łukasz wstaje około ósmej rano. Ma godzinę na przygotowanie się do lekcji, bo o dziewiątej przychodzą do niego nauczyciele. Licealista przykłada się do nauki. Od czwartej klasy otrzymywał świadectwa z paskiem. Najbardziej lubi biologię, a w szczególności zoologię i anatomię człowieka. Kiedy ogląda telewizję, to patrzy na seriale opowiadające o pracy w szpitalu i o medycynie. Serialem, który lubi oglądać, są Chirurdzy. Łukasz interesuje się też motoryzacją. Podobają mu się duże samochody: kombi, duże sedany i vany. Interesuje się również fotografią. Ostatnio w Internecie znalazł aparat, który mu się marzy. Cyfrowa lustrzanka, na tyle mała i lekka, aby mógł ją utrzymać w drobnych dłoniach: lumix G1.
    Centrum dowodzenia Łukasza i jego drugie okno na świat to biurko z komputerem i dostępem do Internetu. Tak kontaktuje się prawie z całym światem. Kiedyś nawet korespondował ze znajomą w Pekinie. Polką, która już stamtąd wróciła i mieszka obecnie w Częstochowie.
    Codziennie lekcje trwają po trzy godziny. Każdy nauczyciel przychodzi do Łukasza do domu. Co ważne, nauczyciele muszą być okazami zdrowia, aby nie zarazić ucznia niepotrzebną infekcją. Dwa razy w tygodniu ma rehabilitację. Po południu Łukasz odpoczywa, ale nie przez cały czas. Pisze - pozwala

Okładka książki Łukasza, w której znajdą się jego opowiadania

mu na to bogata wyobraźnia, bystrość umysłu i talent pisarski.     

Reklama

    OPOWIADANIA
    Pierwsze opowiadanie - Klotylda napisał, gdy miał 14 lat. Do pisania

Fragment opowiadania, w którym Łukasz opisuje „wyczyny” redaktora Piotra Bembenka

namówiła go nauczycielka Agata Droszcz. Bohaterami jego opowiadań są ludzie, których spotyka lub którzy mieszkają w Szubinie, ale pojawiają się w wymyślonych sytuacjach. W Klotyldzie jednym z bohaterów jest nasz redakcyjny kolega Piotr Bembenek, a oprócz niego także artysta plastyk Grzegorz Pleszyński oraz lekarz Łukasza Mariusz Wodziński. Każde z opowiadań kończy się szczęśliwie. Łukasz nie lubi przemocy i nie ogląda brutalnych filmów. Najbardziej nie lubi tych, w których trzeszczą ludzkie kości. W jego tekstach zmieniają się nawet najczarniejsze charaktery. W pierwszym opowiadaniu zła czarownica Klotylda zostaje zamieniona w dobrą wróżkę, pod wpływem klimatu świąt Bożego Narodzenia i dobrych uczynków.
    - Drugie opowiadanie jest o mnie i psie Fifi - wyjaśnia Łukasz. - Do każdego z psów przypisałem ludzkie cechy. Ogar polski jest sędzią, ratler muzykiem, buldog czarnym charakterem. Trzecie opowiadanie jest inne, bo opowiada o autentycznych wydarzeniach. O moim pobycie w Kanadzie.
Łukasz spełnił swoje marzenia i odwiedził miejsca w Kanadzie, w których kręcone były sceny do filmu Ania z Zielonego Wzgórza. Podróż była możliwa dzięki Fundacji Dziecięca Fantazja. - Bardzo nas to zaskoczyło, bo Łukasz napisał list i w sumie zapomnieliśmy o tym, a oni po dwóch latach się odezwali - mówi nam pani Halina.
    - A czwarte opowiadanie nosi tytuł „Goście nie z tej ziemi”. Jest to opowieść o czwórce dzieci, które znalazły się na pokładzie statku kosmicznego i udały się na planetę Fauflobio. A potem ją uratują przed zagładą - śpieszy z relacją Łukasz.
    W piątym opowiadaniu można poznać przygody dwoje dzieci, które w podziemiach szpitala odkrywają skarb z czasów II wojny światowej.
    Warto dodać, że Łukasz sam zilustrował wszystkie swoje opowiadania. Dotychczas drukował każde z nich na domowej drukarce. Teraz te pięć opowiadań zostanie wydanych w jednej 99-stronicowej książce. Ukaże się ona niebawem w nakładzie 300 egzemplarzy. Wydanie możliwe jest dzięki Fundacji Dziecięca Fantazja, która sfinansowała przedsięwzięcie.
    Łukasz wcale nie zamierza na tym poprzestać. Pisze szóste opowiadanie, w którym śledzić będziemy przygody gimnazjalistów, poznamy czarny charakter, który będzie chciał zawładnąć światem i systemami komputerowymi oraz młodego informatyka, który mu to uniemożliwi.
    POZNAWANIE ŚWIATA I LUDZI
    Łukasz chciałby zobaczyć jeszcze Amerykę Południową, dotrzeć w tajemnicze miejsca porośnięte bujną roślinnością i poprzecinane rzekami i wodospadami. Zafascynowały go krajobrazy pokazane m.in. w filmie Misja. Licealista w czerwcu skończy 18 lat. Na razie nie wie jeszcze, jak będzie wyglądała osiemnastka. Zaczyna myśleć o maturze, bo po świętach będzie miał próbny egzamin. W kontakcie z Łukaszem najbardziej zachwyca jego podejście do życia. Wesołość i optymizm w jego głosie.
    - Przyzwyczaiłem się do tego, jak jest. Od urodzenia jestem chory i nauczyłem się z tym żyć. Nie narzekam. Czasami dziwię się, że są osoby, które nie chcą wychodzić z domu. Powinni wychodzić i poznawać świat i nowych ludzi - to przesłanie Łukasza nie tylko na zbliżające się święta.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 946 (13/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości