Od poniedziałku
"Pałuki" w nowej siedzibie
Przez żniński Rynek kroczy zespół dixielandowy, a za nim idziemy my i niesiemy kartony, krzesła, biurka, monitory i komputery - tak przeprowadzkę "Pałuk" z lokalu przy pl. Wolności do nowego budynku przy Sądowej 4 wyobraża sobie redaktor naczelny.
Rzeczywistość nie będzie tak barwna, choć naprawdę już się przenosimy. Nieco później, niż planowaliśmy, nie wszystko też w budynku jest wykończone, ale się przeprowadzamy. Z oficjalnym otwarciem trzeba jeszcze trochę poczekać, aż dokończone zostaną wszystkie prace renowacyjne.
W historii firmy jest to rewolucja. Wraz ze zmianą miejsca pracy zmieniamy oprogramowanie, system sieci komputerowej, zakresy obowiązków pracowników, system organizacyjny, komunikację wewnątrz firmy i rodzaje połączeń telefonicznych. Nie mówiąc już o tym, że poprzednio mieliśmy do dyspozycji 80 metrów kwadratowych, teraz - 195.
Możliwość inwestycji w siedzibę pojawiła się, gdy rok temu sprzedałem własne mieszkanie w Żninie, a następnie stałem się właścicielem mieszkania w Warszawie. Te dwie nieruchomości, wsparte kredytem, zostały zamienione na jedną dużą. Czemu zakupiliśmy akurat ten budynek? Czytelnik na pewno uśmiechnie się, gdy napiszę, że innych nie było i trzeba było brać, co jest, ale jest to w dużej mierze prawda.
Oczywiście nie wykorzystamy całego gmachu na potrzeby redakcji "Pałuk". Piętro przeznaczone jest na wynajem i dwa spośród pomieszczeń są już zajęte. Pomimo tego, iż rynek lokali w Żninie jest szeroki, nie wątpię, że w tym historycznym budynku będzie tętnić życie. Nasze atuty to nowoczesne ogrzewanie (w końcu nie będziemy marznąć, jak to było w poprzedniej siedzibie), nowe chronione wertikalami , plastikowe okna (spadek po Banku Millennium) w całym biurowcu, systemy alarmowe i monitorowania przejęte po banku oraz nowy, bezpłatny dostęp do Internetu w całym budynku, ładne otoczenie (dziedziniec i mający powstać ogród) oraz parking w centrum miasta.
Na opóźnienie robót (piętro gotowe będzie za dwa tygodnie) ma wpływ sytuacja na rynku pracy w Unii Europejskiej: kilka ekip, które miały pracować nad renowacją lokali, znienacka zdecydowało się na pracę za granicą. Na szczęście nie wszyscy. Przez ostatnie dwa miesiące kilkanaście osób co dzień ciężko pracowało, a największy front robót przypadł w udziale Tomaszowi Marciniakowi i jego załodze.
Ma być ładnie i z prostotą, a nie brzydko i bogato - taką dyspozycję otrzymał od inwestora Paweł Hałaburdzin - architekt, który projektował szczegóły remontu. Czy się udało - nasi czytelnicy i klienci będą mogli zobaczyć już od poniedziałku.
W związku z przeprowadzką w czwartek i piątek biura będą nieczynne, choć jeśli komuś będzie bardzo zależało, żeby coś załatwić - też postaramy się go nie zawieść.
Dominik Księski
Pałuki nr 713 (41/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze