Reklama

Parafialne osobno, sołeckie osobno

Samoklęski Duże, sołtys, obietnice, imprezy
     Parafialne osobno, sołeckie osobno
     Mieszkańcy Samoklęsk Dużych po dwóch latach od wyborów chcą spełnienia przez panią sołtys przedwyborczych obietnic. Twierdzą, że angażuje się w organizacje imprez parafialnych. Na co sołtys odpowiada, że angażuje się jako parafianka i członkini rady parafialnej, a festyny sołeckie organizuje osobno.

     Wybory sołeckie w całej gminie Szubin odbyły się w 2011 roku. Akurat te w Samoklęskach Dużych mieliśmy okazję obserwować osobiście. W Dzień Kobiet w małej salce zgromadziło się tyle osób, że jeden drugiemu niemal na głowę wchodził. Nie brakło podczas dyskusji emocji. Ostatecznie dotychczasowy sołtys Krzysztof Tomaszewski przegrał wybory na sołtysa. Gdyby wtedy wygrał, pewnie mieszkankom wsi rozdałby specjalnie na 8 marca przygotowane tulipany. W związku z przegraną całe ich naręcze powędrowało w inne ręce. Tego dnia cieszyła się Wioletta Borys-Stachowiak, która została nowym sołtysem Samoklęsk Dużych.
     Teraz mieszkańcy domagają się realizacji przedwyborczych obietnic. Kiedy wjedzie się do Samoklęsk Dużych (skręt z drogi wojewódzkiej w stronę kościoła), to wjeżdża się na brukowaną alejkę, a jadąc dalej zobaczyć można boisko ze starym autobusem służącym jako zaplecze miejscowemu zespołowi piłkarskiemu. I to właśnie wypominają mieszkańcy sołtys Wiolecie Borys-Stachowiak. Miała być wiata na boisku, a cały czas stoi autobus zarośnięty krzakami. Obiecane alejki  też poszły w zapomnienie.
     Sołtys odpowiada, że stadion to sprawa prezesa i byłego sołtysa Krzysztofa Tomaszewskiego i ona nic w tej sprawie nie może zrobić. Jeśli chodzi o inwestycje, czy to na boisku, czy na terenie wsi, to w tym wypadku uzależniona jest od władz gminy. Wyjaśniała, iż pisze prośby o wykonanie niezbędnych inwestycji, ale ciągle otrzymuje z Urzędu Miejskiego odpowiedź, że nie ma środków na inwestycje.
     - Prześledziłam swoje protokoły i notatki z zebrań. Obiecywałam porządek i odśnieżone chodniki. Nigdy wieś nie była tak czysta i zadbana. O alejkach nie było mowy - twierdzi Wioletta Borys-Stachowiak.
     Dla mieszkańców niezrozumiałe jest dlaczego podczas ostatniego festynu zorganizowanego na terenie wsi atrakcje dla dzieci były płatne, podczas gdy w innych miejscowościach nie trzeba było płacić za zjeżdżanie z dmuchanego zamku. I w ogóle, pytają mieszkańcy, dlaczego dzieje się tak, że Dzień Dziecka łączony jest z imprezą parafialną, a sołtys angażuje się w parafialne inicjatywy.
     Wioletta Borys-Stachowiak odpowiada, że w życie miejscowej parafii angażuje się dlatego, że po pierwsze jest parafianką, a po drugie należy do Komitetu Budowy Domu św. Bartłomieja i uczestnictwem w organizacji festynu pomagała proboszczowi w zbiórce pieniędzy na budowę tego domu. Ma to być dom przy parafii, ale będzie mógł pełnić rolę świetlicy.
     - Ludzie myślą, że ja pieniądze sołeckie wydaję na imprezy parafialne, a tego nie robię, bo mi nie wolno. W życie parafii angażuję się jako osoba fizyczna. Poza tym uważam, że taki dom jest Samoklęskom Dużym potrzebny. Czy mieszkańcom nie przeszkadza obecna, śmierdząca świetlica z grzybem na ścianach? Pozyskałam sponsorów i na jednym z festynów sprzedawałam bigos i kiełbasę, żeby mieć na remont świetlicy. Wymalowaliśmy ją, założyliśmy firany. Nikt mi nie dał na to pieniędzy - mówi Wioletta Borys-Stachowiak.
     Poza tym, jak zaznacza nasza rozmówczyni, tylko podczas pierwszego festynu organizowanego przez nią jako sołtysa atrakcja typu dmuchany zamek była płatna, bo w budżecie nie było na to pieniędzy. Podczas pozostałych dwóch festynów była zjeżdżalnia darmowa. Sołtys mówi też, że kolejny festyn sołecki będzie organizowała w sierpniu i wtedy też będą, na razie bliżej nieznane, darmowe atrakcje.
     Sołtys Samoklęsk Dużych zaznacza, że z każdych pieniędzy musi się rozliczyć i na inne rzeczy niż sołeckie nie wolno jej ich wydać. Powiedziała, że głosy te świadczą o ludzkiej niewiedzy. Gdyby mieszkańcy korzystali z zaproszeń na zebrania wiejskie, to mieliby wpływ na to, na co przeznaczyć fundusz sołecki. - Jak dzielimy fundusz, to przychodzi 15 osób - informuje sołtys.
     Mieszkańcy wyciągnęli sprzed kilku miesięcy sprawę odśnieżania. Pracownik gminy miał odśnieżać posesję sołtys. - To nieprawda. Sama odśnieżam - odpowiada.
     Troskę mieszkańców budzi też fakt zbyt dużej liczby osób nadużywających alkoholu, a zaopatrujących się w sklepie pani sołtys. - Problemem wsi, szczególnie tych popegeerowskich jest to, że ludzie nadużywają alkoholu. Współpracuję z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Szubinie, aby temu zaradzić. Niestety na imprezę bezalkoholową, którą chcielismy zorganizować, nie było chętnych. Zgłosiło się 10 osób i impreza nie odbyła się.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1119 (30/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości