Dom przy wiadukcie
Pękają ściany
Katarzyna Banaszak obawia się tego, że podczas ocieplenia woda z topniejącego śniegu zaleje jej podwórko i dom, który jest w coraz gorszym stanie. - Wszystko jest w rozkładzie - mówi kobieta.
Katarzyna Banaszak pokazuje zniszczenia, jakim uległ jej dom po otwarciu ruchu na obwodnicy Kierowcy wyjeżdżający z Szubina w kierunku Łabiszyna z trudem zauważą ten dom. Na szczycie wiaduktu trzeba spojrzeć w prawo i wtedy przez kilka sekund widzi się dach. Aby dotrzeć do Katarzyny Banaszak należy za wiaduktem skręcić w lewo i specjalnie wybudowaną drogą dojazdową dotrze się do jej posesji. Czterdziestoletni dom, garaż i całe podwórko położone jest kilkanaście metrów od nasypu wiaduktu. Przez okna widać dosłownie ścianę śniegu i niebo. Czapy śniegowe zwisają i - zdaniem mieszkanki - stanowią bardzo duże zagrożenie.
- Mój ty Panie Boże. Przyjdzie roztop i nas zaleje. Na górze jest tyle śniegu, że jak się ociepli, to wszystko poleci na nas - żali się Katarzyna Banaszak, która w domu mieszka z synem i jego rodziną. - Ja wiem ile tego jest? Boże, tu jest ogromnie tego śniegu.
Nasza rozmówczyni powiedziała, że co prawda droga dojazdowa została w miarę odśnieżona, bo tamtędy autobus wiezie dzieci do szkoły. Oni sami usunęli też śnieg z drogi łączącej ich posesję z droga dojazdową, ale z nasypu nikt śniegu nie usunął, a to on najbardziej zagraża w tej chwili domownikom. Dodatkowe obawy pani Katarzyny budzi fakt, że między nasypem a jej posesją nie ma rowu. Ten kończy się tuż przed ogrodzeniem.
- Grunt jest zamarznięty, a śniegu spadło dużo. Mnie nie stać, żeby kogoś wynajmować do odśnieżania. To jest ich robota. Niech to sprzątną - kontynuuje mieszkanka domu przy wiadukcie.
Sprawa nie jest taka prosta, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Co prawda wiadukt, pod którym znajduje się dom Katarzyny Banaszak, budowany był razem z obwodnicą. W tym wypadku inwestorem była Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ale sama droga z Szubina na Łabiszyn jest drogą wojewódzką, a nie krajową. Kto zatem winien odśnieżyć wiadukt?
Z wyjaśnień GDDKiA wynika, że między nasypem a płotem znajduje się rów kryty, do którego będzie spływać woda z roztopów Odpowiedzi udzielił Tomasz Okoński, rzecznik bydgoskiego oddziału GDDKiA. Okazuje się, że odśnieżaniem jezdni na wiadukcie zajmuje się Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy; ale stanem samego wiaduktu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Tomasz Okoński w rozmowie z Pałukami uspokaja. - Nie ma obawy, że woda z topniejącego śniegu zaleje posesję.
Nasz rozmówca wyjaśnił, że u podstawy nasypu wiaduktu są korytka ściekowe, do których będzie spływać woda podczas roztopów. Kiedy powiedzieliśmy, że w pewnym momencie korytko się kończy, to wyjaśnił, że rów biegnie przez całą długość posesji, ale na pewnym odcinku jest to rów kryty. Nie widać go z powierzchni, ale pod ziemią poprowadzona jest rura, która będzie zbierać wodę. - Nie jest to pierwsza zima w trakcie funkcjonowania obwodnicy. Wcześniej nic niepokojącego nie odnotowaliśmy i myślę, że teraz też nie ma powodów do obaw - powiedział Tomasz Okoński.
Jednak Katarzyna Banaszak w związku z wiaduktem ma jeszcze jeden problem. Twierdzi, że w związku z natężonym ruchem samochodowym jej dom niszczeje. - Cały dom pęka. Wszystko jest w rozkładzie. Dom cały się trzęsie. Tiry Polo i Netto jeżdżą w noc i w dzień. Spać nie można - żali się mieszkanka Smolnik.
Na ścianach wyraźnie widać pęknięcia. Na jednym z nich zaczyna odpadać tynk. Pani Katarzyna twierdzi, że zniszczenia pogłębiły się po otwarciu obwodnicy. Pieniędzy na remont nie ma, a i życie w takim miejscu jest dla niej uciążliwe. Przyznała, że inwestor oferował pieniądze za ten teren. - Wymierzyli dom i wycenili na osiemdziesiąt tysięcy. Co ja za to bym kupiła? Chcieli dać pokój z kuchnią na dwa lata, a syn w tym czasie miał coś wybudować. Za takie pieniądze się nie da. A tutaj też jest ciężko. Żyjemy bez łazienki, ja mam już 68 lat i choruję.
Tomasz Okoński powiedział, że mieszkanka Smolnik winna zlecić wykonanie ekspertyzy stanu technicznego budynku i dopiero wtedy GDDKiA ustosunkuje się do tej sprawy. Gdzie taką ekspertyzę można wykonać? Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Nakle n. Notecią Bogusław Wołowicz powiedział, że instytucja którą kieruje takich ekspertyz nie wykonuje. Dodał, że zainteresowana mieszkanka winna to zlecić dowolnemu rzeczoznawcy, posiadającemu uprawnienie, który działa na rynku. Wyjaśnił też, że dobrze byłoby, aby posiadała dokumentację obrazującą stan budynku sprzed oddania obwodnicy do użytku, aby możliwe było porównanie, w jaki sposób ewentualne zniszczenia pogłębiły się.
- Chcę, żeby oni mi dali mieszkanie. Dwa pokoje z kuchnią w bloku z notarialnym zapisem na własność - mówi Katarzyna Banaszak.
Wiceburmistrz Szubina Mariusz Piotrkowski powiedział, że szans na mieszkanie w komunalnym zasobie w tej chwili nie ma. Dodał, że gmina ma pilniejsze potrzeby mieszkaniowe i lokatorów, którym są one bardzo potrzebne. Wyjaśnił jednak, aby Katarzyna Banaszak uzbroiła się w cierpliwość, ponieważ w marcu ma zostać wydana decyzja środowiskowa dotycząca budowy drogi ekspresowej S-5. Będzie to oznaczać budowę trasy z dwoma pasami jezdni w jednym kierunku. Zdaniem Mariusza Piotrkowskiego spowoduje to konieczność dalszych wykupów terenów. W przypadku obwodnicy będzie się to również wiązać z dobudową kolejnych pasów drogi i przebudową wiaduktów i węzłów drogowych. - Ja radziłbym tej pani czekać. Szkoda, że dotychczas jej problemu nie udało się rozwiązać. Myślę, że niedługo wyjaśni się jej sprawa i zakupy gruntów ruszą ponownie.
Katarzyna Banaszak chce zwrócić się jeszcze o pomoc i wsparcie do przewodniczącego Rady Miejskiej Marka Domżały.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 936 (3/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze