Reklama

Pierwsza runda dla Gniota

Gniot kontra Szczepaniak
     Pierwsza runda dla Gniota
     Sąd zdecydował, że Maciej Gniot ma wrócić na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej w Rozstrzębowie. Wyrok nie jest prawomocny. Burmistrz Kcyni zapowiedział odwołanie.

Maciej Gniot jest pewien, że nie było podstaw do odwołania go z funkcji dyrektora fot. Sylwia Wysocka

    Sąd Rejonowy w Bydgoszczy VII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wydał wyrok w sprawie zwolnienia Macieja Gniota przez burmistrza Kcyni Tomasza Szczepaniaka i nakazał organowi prowadzącemu szkołę, czyli gminie, przywrócić go na stanowisko dyrektora.
    DYREKTOR KONTRA GZO
    Maciej Gniot został zwolniony 30 kwietnia ubiegłego roku po półtorarocznej pracy na stanowisku dyrektora SP w Rozstrzębowie. Jak mówił na spotkaniu z mieszkańcami wsi, burmistrzem i dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty Jadwigą Winiaszewską już po swoim odwołaniu, w maju ubiegłego roku, został zwolniony za to, że nie wykonywał telefonicznych poleceń z GZO i nie przedłużył bezpłatnego urlopu w szkole dyrektorowi GZO Jadwidze Winiaszewskiej.
    Maciej Gniot wyjaśniał, że dyrektorzy odpowiadają za wszystko, pan burmistrz ma GZO, w którym pracuje 13 osób, a dyrektor GZO zarabia rocznie ponad 76.000 zł: - Więc można sobie przeliczyć, jakie tam idą oświatowe pieniądze. Dyrektorzy przygotowują wszystko zgodnie z ustawą o oświacie i ustawą o finansach publicznych i taki sztab w GZO nie jest nam potrzebny.
    Przypomniał też sprawę mieszkania w budynku szkoły, w którym - zgodnie z zaleceniami wizytatora - miał być gabinet logopedyczny i pielęgniarski: - Burmistrz przyznał mi to lokum, na co są dokumenty, a dwa dni później dostaję pismo, że to mieszkanie dostaje pani Winiaszewska. A ja je chciałem na potrzeby szkoły - tłumaczył w maju zwolniony dyrektor.
    POPARCIE SPOŁECZEŃSTWA
    Na zebraniu kilka dni po odwołaniu Macieja Gniota Krzysztof Sojka przedstawił pisemne stanowisko Rady Sołeckiej, która opowiedziała się za byłym dyrektorem i zapewniła, że ceni sobie dotychczasową z nim współpracę. Rodzice uznali, że nie tylko gruntowna przemiana w budynku szkoły - remonty, zmiana wystroju, pozyskanie pracowni multimedialnej - ale także pikniki, festyny, integracja mieszkańców i spokój, jaki wprowadzono w placówce po  głośnym odwołaniu poprzedniego dyrektora, to wielka zasługa Macieja Gniota. Jedna z matek pytała, jak burmistrz dziś ma odwagę spojrzeć rodzicom w twarz, skoro w grudniu wychwalał, jak ta szkoła rozkwita i jakim dobrym dyrektorem jest Gniot. Inni pytali, dlaczego burmistrz nie zrobił zebrania z rodzicami, dlaczego nie powiedział o problemie w szkole, tylko od razu odwołał dyrektora.   
    BURMISTRZ WMANEWROWANY
    Maciej Gniot stwierdził, że w jego zwolnienie burmistrz został wmanewrowany przez GZO. Przyznał, że kością niezgody był konflikt z GZO, a jego zwolnienie było odpowiedzią na to, że nie zgodził się na kontynuację pracy w szkole dyrektor GZO Jadwigi Winiaszewskiej. Jadwiga Winiaszewska do 2005 r. pracowała w szkole w Rozstrzębowie. W tym samym roku została dyrektorem Gminnego Zespołu Oświaty i od tego czasu była na bezpłatnym urlopie w szkole w Rozstrzębowie. Jadwidze Winiaszewskiej brakował miesiąc pracy w szkole do uzyskania uprawnień emerytalnych, przysługujących nauczycielom. Aby uzyskać te uprawnienia, wystarczyło, by Maciej Gniot przedłużył jej bezpłatny urlop. Maciej Gniot tego nie uczynił. Jadwiga Winiaszewska zatrudniona więc została w Szkole Podstawowej w Kcyni. Tomasz Szczepaniak zapewniał, że Jadwiga Winiaszewska mogła mieć zatrudnienie do emerytury w Rozstrzębowie. Dyrektor szkoły mówił jednak, że nie zwolnił dyrektora GZO ze szkoły, a tylko nie przedłużył urlopu bezpłatnego.
    - Od 2005 roku byłam urlopowana i nie pracowałam w Rozstrzębowie i nie pobierałam z tego tytułu wynagrodzeń. Pracując w Kcyni ten miesiąc w wymiarze pół etatu, każdą zarobioną złotówkę wpłaciłam na szkołę, żeby nikt mi nie zarzucił, że szłam tam w celu zarobkowania. Szłam uzupełnić emeryturę, każdy ma prawo do emerytury i ja też po wielu latach pracy. Nie zarabiałam na siebie, nie wyłudziłam pieniędzy, są dowody wpłaty i to możecie sprawdzić - mówiła Jadwiga Winiaszewska.
    Burmistrz tłumaczył, że nie chodzi tyle o urazy, ile o to, że z Maciejem Gniotem nie da się współpracować i dlatego podjął decyzję o rozwiązaniu umowy. Dyrektor szkoły przedstawił zaś dokument, w którym kuratorium w porozumieniu z burmistrzem wystawiło mu 30 października 2008 r. ocenę pracy wyróżniającą.
    - Jako dyrektor szkoły zatrudniam pracowników. A co się okazało, że dostaję telefony: zatrudnisz tego, a nie tego, wypłacisz temu taką kwotę, a nie inną, temu nie wolno wypłacić, tego nie lubisz, to mu nie dasz funduszu socjalnego. Po donosie przyjechała kontrola z Państwowej Inspekcji Pracy. Dwa dni trwało sprawdzanie, czy  dobrze rozliczam, mam protokół pokontrolny, w którym stwierdzono, że jest wszystko prawidłowo rozliczane. Pan burmistrz w odwołaniu moim napisał, że nie dbam o bezpieczeństwo w szkole. Była kontrola z „sanepidu” i napisano, że wszystkie czynności, które do mnie należą, są zrobione prawidłowo, a to, na co burmistrz ma dać pieniądze, na co złożyłem już dawno wniosek, to dopasować wysokości sanitariatów do wysokości dzieci, obniżyć umywalki i podłączyć ciepłą wodę, która już jest - tłumaczył Maciej Gniot.
    WIZYTATOR NIE WIDZIAŁA PODSTAW DO ODWOŁANIA
    Burmistrz mówił wcześniej o zaleceniach pokontrolnych, które kuratorium wydało dyrektorowi. Wizytację prowadziła Elżbieta Nowak, starsza wizytator. Potwierdziła, że przez 15 lat ta szkoła wizytowana nie była, a okres, za jaki odpowiadał Maciej Gniot, to półtora roku.
    -  Zaleceń było sporo, jednak nie były to takie sprawy, których nie można by naprawić i dalej iść do przodu. Dyrektor otrzymał zalecenia po wizytacji i termin do ich zrealizowania. Wydane przez kuratora zalecenia nie stanowiły podstawy do odwołania dyrektora. Faktem jest też to, że szkoła nie była wizytowana przez 15 lat, a Maciej Gniot był młodym stażem dyrektorem. Po 1,5 roku pracy dyrektora, mimo licznych zaleceń, należało stworzyć dyrektorowi szansę, aby mógł się wykazać, poprawić niedociągnięcia, uchybienia - powiedziała Elżbieta Nowak.
    BĘDZIE ODWOŁANIE
    - Sąd podzielił moje odczucia. Wyrok mnie bardzo satysfakcjonuje, chociaż zdaję sobie sprawę, że jest on nieprawomocny i drugiej stronie przysługuje odwołanie - mówi Maciej Gniot. Odwołany dyrektor zapewnia, że w przypadku podtrzymania w mocy wyroku, zamierza powrócić do Rozstrzębowa i nadal prowadzić placówkę.
    Burmistrz Tomasz Szczepaniak wyroku nie chciał komentować. Stwierdził tylko: - W tej sprawie zostanie złożone odwołanie do wyższej instancji.
    Złożenie odwołania spowoduje, że sprawa nadal będzie rozpatrywana i trzeba będzie czekać na wiążącą - prawomocną decyzję sądu - czy Maciej Gniot ma wrócić na stanowisko dyrektora.
    Maciej Gniot został zwolniony przez burmistrza ze stanowiska dyrektora, a nie nauczyciela i jako nauczyciel nadal jest zatrudniony w Rozstrzębowie. Dzień po decyzji burmistrza, w kwietniu ub. roku, znalazł się na zwolnieniu chorobowym, w wakacje miał urlop, a później znów chorował. Tak jest do dziś.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 945 (12/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości