Reklama

Płód znaleziony w Barcinie

Czekają na wyniki badań
     Płód znaleziony w Barcinie
     Policja w Barcinie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Szubinie prowadzi dochodzenie, które ma wyjaśnić dlaczego w miejskiej kanalizacji znalazły się zwłoki płodu ludzkiego.

    Jeden z pracowników Wodbaru każdego dnia w przepompowni ścieków na ul. Łąkowej 1 zakręca zasuwę, wyciąga kosz, czeka aż spłyną z niego drobniejsze ścieki. To, co na kratce kosza zostanie, wsypuje do taczki, składuje w specjalnym zbiorniku, którego zawartość później wywożona jest na składowisko do Giebni. Wszystko odbywa się rutynowo, jednak 7 lipca około 745 pracownik dokonał nietypowego odkrycia. W koszu pośród ubitych szmat i papierów wystawała mała różowa nóżka. Potem okazało się, że był to płód.
    - Był na tyle mały, że mógłby wylecieć i nawet byśmy nie zauważyli, ale tak się zdarzyło, że zatrzymał się na innych nieczystościach - mówi jeden z pracowników Wodbaru. - Jak zobaczyłem nóżkę i odkryłem co tam dalej jest, to już później nie mogłem patrzeć. Byłem zszokowany. Ono mogło mieć dwadzieścia, może dwadzieścia parę centymetrów. Ale nie przyglądałem się za bardzo.
    - Nam wszystkim potem tak nieswojo było - dodaje inny pracownik, który także płód widział.
Przez kosz w przepompowni ścieków na ul. Łąkowej przepływają nieczystości z całego Barcinia. W koszu zatrzymującym większe nieczystości można znaleźć wszystko to, co ludzie spuszczają w umywalkach lub w sedesach. Są więc szmaty, papiery, prezerwatywy, można też znaleźć majtki, myszy.
    - To też musiało przez ubikację przejść i dopiero tu trafiło - mówi jeden z pracowników o znalezionym płodzie. - Przez studzienkę raczej nikt tego nie wrzucił. Pięćdziesięciokilowe wieko trudno podnieść.
    Pracownicy Wodbaru twierdzą też zgodnie, że nie może być mowy o podrzuceniu płodu bezpośrednio na ul. Łąkową. Potwierdzają, że obiekt jest zamknięty, a kiedy już nie pracują ludzie w tym miejscu, to wypuszczane są psy.
    Pracownik, który zobaczył płód, zgłosił sprawę kierownikowi, a ten zadzwonił po policję. Najpierw przyjechała ekipa z Barcina, potem z Bydgoszczy. Około trzech godzin trwały czynności na miejscu. Policjanci zabezpieczali płód, robili zdjęcia. Potem przyjechał zakład pogrzebowy, który współpracuje z prokuraturą.
    Teraz pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Szubinie trwa dochodzenie, którego celem jest odpowiedź na pytania kto, kiedy i dlaczego dokonał tego strasznego czynu. Prokurator Dariusz Mańkowski powiedział, że czekają na protokół z badań wycinków zwłok. Zanim trafi na biurko prokuratora mogą upłynąć dwa miesiące. - Do tego czasu nic więcej nie mogę powiedzieć.
    - Tutaj w Barcinie nigdy czegoś takiego nie było, odkąd pamiętam, to się o takim czymś nie słyszało. My wszyscy to byliśmy w szoku. Człowiek patrzeć nie mógł - mówią pracownicy Wodbaru, którzy płód widzieli.

MAGDALENA KRUSZKA
współpraca:
REMIGIUSZ KONIECZKA
Pałuki nr 961 (28/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości