Reklama

Pod skrzydła szpitala

Mają dość Xidarusa
     Pod skrzydła szpitala
     Od 1 czerwca dziewięć pracownic laboratorium w Szubinie ma rozpocząć pracę w Nowym Szpitalu w Nakle i Szubinie.

Te drzwi prowadzą do siedziby firmy „Xidarus”. Dzwonek nie działa. Drzwi nikt nie otwiera. Na klamce wisi prośba o odebranie przesyłki kurierskiej. Sąsiedzi mówią, że w mieszkaniu nikt nie przebywa.
    fot. Remigiusz Konieczka

    O trudnej sytuacji laborantek pisaliśmy miesiąc temu. Firma Xidarus, która od 2006 roku prowadzi laboratorium, nie wypłacała pracownicom w terminie wynagrodzeń. Nie odprowadzała również składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zaległości wobec ZUS sięgają od 1,5 do 2 mln zł. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wszczął postępowanie upadłościowe.
    Z przedstawicielami firmy kontakt jest utrudniony. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wewnątrz firmy cały czas nie są rozwiązane sprawy kierownicze. Raz za prezesa podaje się Aleksander Strzałkowski, który rozmawiał z dyrektorem Nowego Szpitala w Nakle i Szubinie i z laborantkami. Teraz dyrektor miał o przyszłości laboratorium rozmawiać z poprzednim prezesem Jędrzejem Kranzem. Jak się dowiedzieliśmy, do spotkania nie doszło.
    Aleksander Strzałkowski spotkał się z pracownicami laboratorium pod koniec kwietnia. Obiecał, że zajmie się wszystkim, ale zaznaczył, że najpierw musi się zorientować, jak działa laboratorium. - Przyjechał zasięgnąć informacji, co dzieje się w firmie. Pytał o naszą pracę, sytuację, o odczynniki. Dziwne. Prezes, a o niczym nie wie - tak wizytę Aleksandra Strzałkowskiego opisały laborantki.
    Pracownice zwracają uwagę, że tak naprawdę już od kilku miesięcy nikt z firmy Xidarus nie interesuje się tym, co dzieje się w szubińskim laboratorium. - Nikt nad tym nie czuwa. My ekipa, załoga sami trzymamy to laboratorium. Dzięki nam to jeszcze żyje. Chodzimy charytatywnie do pracy i służymy ludziom - mówią i dodają, że od świąt wielkanocnych nie pojawiła się kierownik, zatrudniona w firmie Xidarus. Ich zdaniem, w zarządzaniu laboratorium panuje bałagan. Jednym z jego elementów jest ciągła rotacja używanego w laboratorium sprzętu. Firma nie płaci notorycznie dostawcom sprzętu za odczynniki i zmienia firmy, które nieświadome przyszłych problemów, oddają sprzęt w leasing.
    Pracownice za kwiecień otrzymały zamiast wynagrodzenia 500 zł zaliczki. Na spotkaniu Aleksander Strzałkowski złożył deklarację wyrównania zaległych płac za marzec, a później uregulowania wynagrodzeń za kwiecień. Do tego nie doszło. Laborantki mówią też, że od trzech lat nie dostały żadnych wyrównań, podwyżek, a fundusz socjalny nie istniał. - Funduszu socjalnego nie płacili, a stworzyli - twierdzą. - Nie płacili też naszych składek do ZUS z tego, co odciągali nam z pensji.
      Laborantki obawiają się o pieniądze, które muszą otrzymać z tytułu zaległych wynagrodzeń. Tak zdecydował Sąd Rejonowy w Bydgoszczy. Pracownice mają wyroki z tego roku, w których sąd zasądził spłatę zaległego wynagrodzenia za pracę od grudnia 2006 do października 2009 z odsetkami. Kwoty, jakie mają trafić do pracownic, oscylują wokół 5 tys. zł. 
    Przypomnijmy, że 1 listopada 2006 roku na podstawie artykułu 231 kodeksu pracy zostały zatrudnione w spółce Xidarus. Nie podpisały jednak umów o pracę, a jedynie dodatkowy aneks. Do szpitala mogły wrócić w dwóch przypadkach - jeśli sąd ogłosiłby upadłość spółki, albo jeśli wygaśnie umowa na prowadzenie laboratorium. Umowa między szpitalem a  Xidarusem wygasa w przyszłym roku. W związku z tym dyrektor Nowego Szpitala w Nakle i Szubinie Tomasz Ławrynowicz zaproponował pracownicom rozwiązanie umów o pracę z Xidarusem i zatrudnienie w Nowym Szpitalu. - Obiecał, że nas przyjmie, ale na swoich warunkach - mówią pracownice. - Mamy obawy i dylemat, co zrobić. Tyle lat nas kołowano. Jesteśmy ostrożne i boimy się o przyszłość.
    Obawa dotyczy tego, czy zerwanie umowy o pracę nie spowoduje utraty należnych pieniędzy oraz tego, kto przejmie na siebie obowiązek wykonania wyroku sądowego. Zastanawiają się też, na jakich warunkach zostaną przyjęte przez szpital. - Czy umowy będą podpisane na czas określony? - pytają.
     Jak się dowiedzieliśmy w  Okręgowej Inspekcji Pracy w Bydgoszczy, obawy o utratę należnych pieniędzy są niepotrzebne. Jak wyjaśniła rzecznik OIP Katarzyna Pietraszak, wyrok sądowy musi być wykonany. Niezależnie od tego, czy są byłymi czy obecnymi pracownicami firmy. To jaka firma ma to zrobić, pozostaje kwestią otwartą. Może to zrobić obecny lub były pracodawca.
    - Wszystko zależy od tego, co jest zapisane w wyroku i w umowie o pracę. Dokładnej odpowiedzi moglibyśmy udzielić, jeśli te panie zgłosiłyby się do nas - mówi Katarzyna Pietraszak. Rzecznik inspekcji pracy w Bydgoszczy poradziła laborantkom, aby złożyły skargę na swojego pracodawcę do OIP, jeśli ten nieterminowo wypłaca wynagrodzenia.
    Dyrektor Tomasz Ławrynowicz nie chciał mówić o szczegółach związanych z przejściem laborantek. Zadeklarował jedynie, że firma zrobi wszystko, aby je zatrudnić. Dodał też, że sytuacja w laboratorium zostanie rozwiązana.
    Wszystko wskazuje na to, że pracownice laboratorium z końcem maja złożą wypowiedzenia umów o pracę firmie Xidarus, aby od 1 czerwca zostać zatrudnione przez Nowy Szpital.
    Próbowaliśmy skontaktować się z przedstawicielami firmy Xidarus. Aleksander Strzałkowski nie odbierał telefonu. W siedzibie spółki przy ul. Zbójnickiej 2/46 w Bydgoszczy nikt nie otwiera. Zresztą siedziba Xidarusa to mieszkanie prywatne na trzecim pietrze bloku wielorodzinnego na Fordonie. Sąsiedzi z tego pietra powiedzieli, że w mieszkaniu nikt nie bywa.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 954 (21/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości