Komenda Miejska w Bydgoszczy i Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ prowadzą śledztwo w sprawie Grzegorza P., który na terenie województwa kujawsko-pomorskiego prowadził agencje Getin Banku i zakładał klientom wysoko oprocentowane lokaty. Klienci nie mogą odzyskać swych pieniędzy. W aktach sprawy jest około 200 poszkodowanych, z czego ponad 100 to mieszkańcy powiatów żnińskiego i nakielskiego.
Grzegorz P. w ostatnich latach był stałym współpracownikiem Getin Banku. Prowadził agencje tej instytucji finansowej, a jedna z nich mieściła się w Żninie przy ul. Śniadeckich. Jako stały współpracownik znanego banku cieszył się wśród klientów dobrą opinią. Jednak do czasu.
W ostatnich miesiącach lokujący pieniądze w placówkach prowadzonych przez Grzegorza P. natknęli się na problemy z wypłaceniem wpłaconych przez siebie kwot bazowych (mogli wypłacać tylko kwoty uzyskane z oprocentowania). O sprawie pisaliśmy w Pałukach nr 19/2011.
Z uwagi na to, że poszkodowani są mieszkańcy całego województwa kujawsko-pomorskiego, a nawet spoza jego granic, śledztwo prowadzi Komenda Miejska w Bydgoszczy. Komisarz Monika Chlebicz z biura prasowego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy przekazała nam, że wczoraj w 25 tomach akt tej sprawy są m.in zeznania już około 200 pokrzywdzonych, z czego ponad 100 to mieszkańcy powiatu żnińskiego i nakielskiego. Wciąż jednak na policję zgłaszają się kolejni poszkodowani.
Nadzór nad śledztwem pełni Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ. Jak powiedział prokurator Dariusz Bebyn, śledztwo zmierza w kierunku postawienia zarzutów Grzegorzowi P. Będą to zarzuty z artykułu 286 kodeksu karnego w związku z artykułem 294 kodeksu karnego.
Za oszustwo mniejszej skali groziłoby podejrzanemu do 8 lat więzienia, ale w tym przypadku można już stwierdzić, że kwota strat przekracza 200.000 zł, co pozwoli postawić zarzut wyłudzenia (oszustwa) na znaczną skalę i jest zagrożone - w przypadku udowodnienia winy przed sądem - karą pozbawienia wolności do 10 lat.
Dariusz Bebyn nie ma zbyt optymistycznych wieści dla poszkodowanych. Muszą zdawać sobie sprawę z tego, że odzyskanie pieniędzy będzie bardzo trudne. Nie jest to jednak niewykonalne. Zgodnie z procedurami prokuratorzy podjęli kroki w celu zabezpieczenia majątku i kont Grzegorza P. na poczet ewentualnej egzekucji zobowiązań podejrzanego.
Szkopuł w tym, że Grzegorz P. zastosował mistrzowską zagrywkę. Tak to ocenia Dariusz Bebyn. Otóż Grzegorz P. zgłosił się do organów ścigania jako pierwszy poszkodowany. Gdyby prawdziwi poszkodowani zrobili to wcześniej, to wówczas można byłoby dokonać skuteczniejszego zabezpieczenia majątku Grzegorza P. i wnieść do sądu o jego tymczasowe aresztowanie, by nie miał możliwości zacierania za sobą śladów. Stało się inaczej. Grzegorz P. przedstawił się jako ofiara i na moment odwrócił od siebie uwagę śledczych.
Prokuratura zastanawiała się również, czy można z oskarżenia publicznego bronić interesu Getin Banku, bo przecież wskutek działań Grzegorza P. ucierpiało dobre imię tej instytucji. Ostatecznie jednak kwestię, czy Getin Bank chce dochodzić swych roszczeń pozostawiono samym zainteresowanym. Mogą to robić z powództwa cywilnoprawnego.
Policjanci, którzy w KMP w Bydgoszczy prowadzą dochodzenie, przy okazji kolejnych zgłoszeń od poszkodowanych wysyłają również na ich adres listę pomocy prawnych, z których mogą skorzystać. Sprawą bowiem zainteresowały się kancelarie prawne, które proponują reprezentowanie interesów oszukanych. Ci z własnej inicjatywy też mogą szukać sprawiedliwości i zadośćuczynienia, niezależnie od tego, że organa państwa w postaci prokuratury też to robią.
Zanim prokuratura zakończy śledztwo i skieruje do sądu akt oskarżenia, jak ocenia Dariusz Bebyn, minie na pewno jeszcze co najmniej kilka miesięcy. Dariusz Bebyn uczulił też społeczeństwo na przyszłość, bo mechanizm zastosowany w tym oszustwie jest wykorzystywany na danym obszarze raz na około 5 lat przez różnych oszustów.
Wcześniej choćby była sprawa Janusza P., który stosował podobną technikę oszustwa. Chodzi o to, żeby na pewien czas uśpić społeczeństwo i wykorzystując brak jego czujności po kilku latach znów powielić schemat dokonywania przestępstwa. Wszelkie oferowane podejrzanie wysokie oprocentowania lokat powinny od razu wzbudzać czujność potencjalnych klientów.
Tymczasem zachwyceni pierwsi klienci nieświadomie jeszcze budują wokół takich ofert niezdrową atmosferę podniecenia, polecają rodzinie i znajomym niesamowicie świetną lokatę i nakłaniają do powierzenia pieniędzy nieodpowiednim osobom.
Po ujawnieniu afery społeczeństwu na kilka lat znów wraca czujność, ale później oszuści ponownie wkraczają do akcji z tym samym schematem działania.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1014 (29/2011)
Więcej na ten temat:
Zapłacił odsetki, resztę zabrał
Podejrzany o wyłudzenia aresztowany
Mieszkaniec Pałuk jedną z ofiar pary oszustów
200 osób oszukanych na 9 milionów złotych
Skarżą szyld, nie osobę
Sąd uznał winę banku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze