Reklama

Powiat straci milion złotych

Żnin, powiat, Gąsawa, RDD, dyrektor, odszkodowanie, nadgodziny
     Powiat straci milion złotych
     Powiat żniński będzie musiał zapłacić dawnym dyrektorom zlikwidowanych rodzinnych domów dziecka w Gąsawie i Żninie odszkodowania za 16 nadgodzin na dobę w dni robocze i 24 nadgodziny w dni wolne w latach 2008-2011. - To skandal, że sądy tak orzekają - uważa starosta.

     W sierpniu 2011 roku Rada Powiatu w Żninie podjęła uchwałę o likwidacji rodzinnych domów dziecka w Gąsawie i Żninie. Była to konsekwencja złożenia wypowiedzenia przez dyrektorów obu placówek. Kilka miesięcy później dyrektorzy zaczęli domagać się od powiatu pieniędzy. Byli dyrektorzy rodzinnych domów dziecka na drodze sądowej od powiatu żnińskiego domagają się pieniędzy za przepracowane przez nich nadgodziny w okresie od 2008 do 2011 roku. Według Michała J.Zdzisławy W., byłych dyrektorów rodzinnych domów dziecka w Gąsawie i Żninie, opieka nad kilkorgiem dzieci z różnymi problemami zdrowotnymi i z rodzin patologicznych spowodowała, że zmuszeni byli poświęcić opiece i prowadzeniu domu cały swój czas.
     Uważają, że wykonywali obowiązki związane z prowadzeniem domu dziecka przez całą dobę. Uznali, że w związku z tym należy im się wynagrodzenie za każde szesnaście nadgodzin przepracowanych w dni robocze oraz za całą dobę pracy w dni wolne od pracy. W pierwszym pozwie sprzed kilku lat dokonali wyliczenia wartości wynagrodzenia za nadgodziny za 2 miesiące z objętego roszczeniem okresu, a potem pomnożyli to przez liczbę miesięcy, za które domagali się zapłaty - od października 2008 do sierpnia 2011 roku. Michał J. żądał od powiatu żnińskiego 631.353,26 zł, a Zdzisława W. żądała 606.808,97 zł.
     Sprawa roszczenia za okres wymieniony wyżej jak dotąd nie znalazła swojego rozstrzygnięcia w sądzie. Powiat przegrał jednak sprawę o roszczenia z przełomu 2008 r./2009 r. (3 miesiące) w wysokości odpowiednio 38.000 zł i 37.000 zł (plus odsetki).
     W ostatnich dniach starosta Zbigniew Jaszczuk otrzymał zawiadomienie z sądu o terminie posiedzenia pojednawczego i zawezwanie do próby ugodowej. Temat ten stał się powodem zwołania nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu w Żninie, która odbyła się w miniony poniedziałek (14 marca).
     Podczas sesji starosta wyjaśnił, iż gdyby powiat zgodził się na zawarcie ugody zaproponowanej przez ich pełnomocnika, to byłym dyrektorom rodzinnych domów dziecka trzeba by wypłacić roszczenie główne, bez odsetek, ale przy rozłożeniu na raty dodatkowo po około 45.000 zł na każdy RDD. Jednakże samo roszczenie główne wobec RDD w Gąsawie wynosi 530.000 zł, a wobec RDD w Żninie 520.000 zł. Starosta zaznaczył, że gdyby powiat nie zgodził się na zawarcie ugody i sprawa ta miałaby się odbyć zgodnie z procedurą postępowania sądowego, co mogłoby trwać 3 - 4 lata, to wobec RDD w Gąsawie powiat mógłby ponieść 1.166.000 zł kosztów, a RDD w Żninie 1.138.000 zł (wraz z odsetkami).
     - Na posiedzeniu Zarządu Powiatu postanowiliśmy poinformować Radę Powiatu o tej sprawie - powiedział starosta. I dodał, że sprawa nie jest prosta. W opinii Zbigniewa Jaszczuka byłym dyrektorom trzeba zapłacić również za czas, który przeznaczali na sen oraz inne osobiste czynności. Starosta zaznaczył również, że z ustaleń biegłego sądowego wynika, że dyrektorzy kończyli pracę o 23:00, a rozpoczynali ją o 5:00 nad ranem.
     Radca prawny starostwa Bogusław Szymczak wyjaśnia, że problem jest ogólnopolski. Zapadło w tej sprawie kilka wyroków. Jedne sądy uznały, że odszkodowania dyrektorom rodzinnych domów dziecka się należą, inne uznały ich roszczenia za bezzasadne. Jednakże sądy kasacyjne uchyliły wyroki uznające roszczenia dyrektorów za bezzasadne i przekazały je do ponownego rozpoznania. Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał, że dyrektorzy rodzinnych domów dziecka są niczym rodzice dla swoich podopiecznych, a dzieci przebywające w rodzinnym domu dziecka mają warunki jak w prawdziwym domu. Sąd kasacyjny (Sąd Najwyższy) uchylił jednak ten wyrok i samorząd, którego dotyczyła sprawa musiał pieniądze wypłacić. Podobnych wyroków było kilka, m.in. w województwach zachodnio-pomorskim i dolnośląskim.
     - Cały problem wynika z głupiego przepisu, że w rodzinnych domach dziecka dyrektora zatrudniało się na umowę o pracę - wyjaśnił radca prawny. I dodał, że powiat ma małe szanse, by sprawę wygrać.
     Starosta zwrócił uwagę, że wariant ugodowy ratuje powiat przed spłatą odsetek i dużych kosztów sądowych.
     Radna Jadwiga Mateńko stwierdziła, że skoro instytucja nazywa się rodzinnym domem dziecka, to powinna w niej panować rodzinna atmosfera. I dodała, że jeśli słyszy, iż ktoś pracuje w rodzinnym domu dziecka 24 godziny na dobę, to wcale nie chodzi mu o dobro swoich podopiecznych, tylko o pieniądze. W opinii radnej takie wyroki mogą rozwalić samorządy i otwierają puszkę Pandory.
     Radny Stefan Firszt stwierdził, iż jeśli dyrektor pracował 24 godziny na dobę, a kodeks pracy mu tego zabrania, to powinien zatrudnić dodatkową osobę. I dodał, że w tej sytuacji postępowanie ugodowe będzie najlepszym rozwiązaniem dla powiatu.
     Radny Dariusz Kaźmierczak podkreślił, że stosunek pracy rozwiązał z dyrektorami starosta. I wnioskował, by roszczenia uregulować w ciągu bieżącej kadencji, by nie doszło do sytuacji, że ich spłata rozciągnie się jeszcze na kolejną kadencję. Radny zaznaczył również, iż zawarcie ugody jest przegraną powiatu.
     Wicestarosta Andrzej Hłond zwrócił uwagę, że w latach 2008-2011, kiedy funkcjonowały rodzinne domy dziecka w Gąsawie i Żninie, wiele osób uważało za rzecz nienormalną, że instytucje takie mają dyrektorów, a ich miejscem pracy jest własny dom.
     - Ale to nie my tworzymy takie ustawy. Pan starosta zatrudniał dyrektorów, bo musiał działać w ramach obowiązującego kodeksu pracy. Wykonywał swoje czynności. W głowach nam się wtedy nie mieściło, że takie rozwiązania mogą przyjść. My jesteśmy zobowiązani do przestrzegania tutaj obowiązującego prawa, a sądy i tak orzekają jak chcą - powiedział wicestarosta. I dodał, że powiat w sytuacji, w jakiej się znalazł, musi wybrać mniejsze zło.
     Radny Maciej Wysocki radził, by starosta wystąpił do Ministerstwa Sprawiedliwości i poinformował o zagrożeniach płynących ze strony rodzinnych domów dziecka, przez co samorządy nie będą chciały takich instytucji tworzyć. Skierowanie takiego pisma według Macieja Wysockiego nic nie kosztuje.
     Przewodnicząca Rady Powiatu Józefa Błajet zaznaczyła, iż trzeba zmierzać w kierunku ugody, bo w świetle prawa dyrektorom rodzinnych domów dziecka pieniądze się należą. I dodała, by ta sprawa nie otworzyła puszki Pandory, że dyrektorzy pozostałych rodzinnych domów dziecka wystąpią z roszczeniami.
     Radny Paweł Sikora zauważył, że sytuacja, w której znalazł się powiat, przypomina trochę walkę bokserską, w której znokautowany bokser próbuje zawrzeć ugodę.
     Józefa Błajet wyraziła ubolewanie, że takie działania i struktura prawna, która obowiązywała, skutkują zachwianiem wizerunku rodzinnych domów dziecka. - Niektórzy nazwanie ich dyrektorami wzięli zbyt poważnie. Rada Powiatu poważnie zastanowi się, czy powoła kolejny rodzinny dom dziecka mając takie przykre doświadczenie - dodała przewodnicząca.
     Starosta w rozmowie z Pałukami wyjaśnia, że jeśli nie dojdzie do zawarcia ugody, to sprawa trafi na rozprawę główną, która może potrwać kilka lat. Starosta chce takiej sytuacji uniknąć. Jego zdaniem, jeśli prawomocnym orzeczeniem sądu powiat zostanie zobowiązany do wypłaty roszczenia, to powinno to nastąpić do końca bieżącej kadencji. Poza tym przeciąganie sprawy działa na niekorzyść powiatu, bo będą rosły odsetki, a w przypadku niekorzystnego orzeczenia sądu powiat zostanie obciążony kosztami postępowania sądowego. Wówczas kwota do spłaty byłaby dwukrotnie wyższa niż obecnie. Starosta wyjaśnia, iż byli dyrektorzy rodzinnych domów dziecka dochodzą roszczeń przed sądem, ponieważ takie sprawy się nie przedawniają. Zbigniew Jaszczuk dziwi się, że sądy orzekają w takich sprawach na niekorzyść samorządów.
     - Dyrektorzy w trybie umowy o pracę byli zatrudnieni we własnym domu. Jak spali, jedli, chodzili do kościoła, to za to trzeba zapłacić. To skandal, że sądy tak orzekają - mówi starosta.
     I dodaje, że po wyroku Sądu Najwyższego w sprawie roszczeń dyrektorów rodzinnych domów dziecka stoi na stanowisku, że raczej będzie musiał zawrzeć ugodę, bo inaczej naraziłby budżet powiatu na poważniejsze wydatki.
     Powiat będzie musiał zapłacić byłym dyrektorom rodzinnych domów dziecka z dochodów własnych. Tym samym mniej będzie pieniędzy na remonty dróg i budowę chodników przy drogach powiatowych.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1257 (11/2016)

Reklama

 

Sprostowanie
     W artykule Powiat straci milion zł (Pałuki nr 11 z 17 marca 2016) przedstawiliśmy wypowiedź starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka, że dyrektorzy rodzinnych Domów Dziecka w Żninie i Gąsawie rozpoczynali pracę o godzinie 5:00 nad ranem. Jak wynika z przesłanego nam przez ich pełnomocnika pisma, sąd orzekł, iż świadczyli pracę przede wszystkim jako opiekunowie w godzinach między 7:00 a 23:00.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1261 (15/2016)

Inne teksty na ten temat:

Powiat nie idzie na ugodę

Reklama

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości