Aleksandra Nowakowska: - Dyrektorzy szkół i przedszkoli sami prowadzą swą politykę kadrową. Często rozmawiamy o tym na naradach z dyrektorami placówek i każdy z szefów wie, iż sam odpowiada za swoje decyzje personalne i sam też je podejmuje. Nie wchodzi w grę polecenie: masz zatrudnić tę, czy tamtą osobę.
PO PEDAGOGICE - W PRZEDSZKOLU
W 2011 roku studia na kierunku pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej w Bydgoszczy kończyła narzeczona syna burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego. Po pomyślnym zakończeniu studiów i obronie pracy magisterskiej przyszła synowa, jak większość absolwentów, podjęła starania o znalezienie pracy. Składała bardzo wiele podań o pracę w licznych instytucjach oświatowych (podpisywała je jeszcze swoim panieńskim nazwiskiem). Szukała pracy w Bydgoszczy i w Żninie mając na uwadze fakt, że niedługo wyjdzie za mąż za żninianina i tutaj zamieszka. Ponad rok temu młoda magister nie zdołała znaleźć zatrudnienia w wyuczonym zawodzie.

Jacek Pietraszko bagatelizuje zarzuty o wspieranie nepotyzmu: „Nie miałem żadnych nacisków ze strony burmistrza czy jego zastępcy, nawet nie wiedziałem, że pani pedagog to synowa burmistrza. Nie pomyślałem o niej w ten sposób patrząc na jej kwalifikacje”. fot. Karol Gapiński
Pojawiła się w końcu oferta pracy w Przedszkolu nr 2 w Żninie w charakterze pomocy przedszkolnej. - Jeszcze w czasach studenckich pracowałam w „Klubie Przedszkolaka” w Bydgoszczy i miałam pewne doświadczenie w pracy z małymi dziećmi. Zdecydowałam się ponad rok temu skorzystać z możliwości pracy jako pomoc przedszkolna w placówce w Żninie - powiedziała Aleksandra Jakubowska.
Burmistrza Żnina zapytaliśmy, czy rok temu swej przyszłej synowej, a teraz już małżonce syna, pomagał znaleźć zatrudnienie w oświacie gminnej w grodzie Śniadeckich. Leszek Jakubowski w rozmowie z nami nie owijał w bawełnę: - Powiedziałem pani wiceburmistrz, która zajmuje się sprawami oświatowymi, że mam problem z synową, która nie może znaleźć pracy. W związku z tym pytałem panią wiceburmistrz, czy by jej czegoś nie znalazła. Zaznaczałem tylko, żeby to nie stało się tak, że komuś w ten sposób stanie się jakaś krzywda.
Na pytanie, jak rozumieć słowo znalazła burmistrz odpowiedział, że nie chodziło o załatwienie pracy, tylko o jakiś sygnał gdzie szukać.
Wiceburmistrz Żnina Aleksandrze Nowakowskiej zadaliśmy pytanie, czy otrzymała od burmistrza prośbę o znalezienie pracy dla synowej. - Nie miałam w tym żadnego udziału. Czasem sobie rozmawiamy z panem burmistrzem między sobą o synu czy o synowej, ale ja nawet nie znałam panieńskiego nazwiska synowej pana burmistrza.Dyrektorzy szkół i przedszkoli sami prowadzą swą politykę kadrową. Często rozmawiamy o tym na naradach z dyrektorami placówek i każdy z szefów wie, iż sam odpowiada za swoje decyzje personalne i sam też je podejmuje. Nie wchodzi w grę polecenie: masz zatrudnić tę, czy tamtą osobę.
DRUGI ETAT PEDAGOGA
Od kilku lat dyrektor Zespołu Publicznych Szkół nr 1 w Żninie Jacek Pietraszko pisał wnioski do wydziału edukacji w Urzędzie Miejskim i prosił o zielone światło dla utworzenia drugiego etatu pedagoga szkolnego. Te wnioski przez dłuższy czas nie były rozpatrywane pozytywnie. W organizacji struktur oświaty gminnej trzeba bowiem zawsze szukać złotego środka między potrzebami szkół a możliwościami finansowymi gminy. Dodatkowe etaty powodują, że subwencja oświatowa z budżetu ministerialnego rozkłada się na więcej pracowników przy tej samej ilości dzieci w szkole. ZPS nr 1 to jedna z największych placówek oświatowych w gminie, ale przyzwolenia na etat drugiego pedagoga dla tej szkoły przez kilka lat nie było.
Przed rokiem szkolnym 2012/2013 dyrektor Jacek Pietraszko otrzymał wreszcie zatwierdzenie projektu organizacyjnego z drugim pedagogiem w ZPS nr 1. Dyrektor wraz ze swoją zastępczynią przeglądał plik podań, które składają chętni do podjęcia pracy w szkole, Jacek Pietraszko ma bowiem zwyczaj niepozbywania się starych podań od kandydatów na pracowników. Dlatego w stercie dokumentów znalazła się m.in. oferta Aleksandry Jakubowskiej, która kilkanaście miesięcy wcześniej przedstawiła się jako pedagog poszukujący zatrudnienia.
Ta oferta odpowiadała oczekiwaniom co do przyszłego pedagoga szkolnego. - Łącznie wytypowaliśmy bodaj dwie lub trzy oferty. Te osoby zaprosiliśmy na rozmowy. Najkorzystniej wypadła pani Aleksandra Jakubowska. Podkreślam, że nie miałem z Urzędu Miejskiego w jej sprawie żadnych nacisków. Gdy jej CV wyciągnąłem ze sterty aplikacji, to nawet nazwisko mi nie mogło niczego sugerować, gdyż było to nazwisko panieńskie pani Jakubowskiej. Po drugie zaś, ja nie zakładam, że jeśli ktoś się nazywa tak, jak pan burmistrz, to od razu musi być z nim w rodzinie. To popularne nazwisko. U nas w szkole w kuchni pracuje jako kucharka pani Nowakowska, a pomocnikiem kucharza jest pani Jakubowska i ani jedna, ani druga nie są w rodzinie z naszymi włodarzami. Po trzecie, nawet jeśli ktoś jest w rodzinie burmistrza, nie oznacza tym samym, że nie może starać się o angaż w szkole - tłumaczy Jacek Pietraszko.
- O dodatkowych pedagogów zabiegają dyrektorzy różnych szkół. Dlatego były podjęte takie działania, by w każdej szkole był pedagog. W mniejszych mamy takich na pół etatu, a w większych powinno być po dwóch. Dotyczy to zwłaszcza zespołów szkół i gimnazjów - mówi pani wiceburmistrz zapewniając, że nie można łączyć obu spraw i że zarówno sam burmistrz nie naciskał na Aleksandrę Nowakowską, by znalazła jego synowej pracę, jak i z jej strony również żadnych nacisków na dyrektora Jacka Pietraszkę w tej sprawie nie było.
W tym miejscu wyjaśnijmy od razu, że staż w wyuczonym zawodzie był dla Aleksandry Jakubowskiej konieczny dla ułożenia sobie przebiegu dalszej drogi zawodowej. Po jego odbyciu będzie oceniona przez opiekuna, panią pedagog w ZPS nr 1 Annę Brzozę. Jeśli ocena będzie pozytywna i stażystka zrealizuje stawiane przed nią jako przed pedagogiem szkolnym cele, a następnie zda w czerwcu przyszłego roku egzamin przed komisją szkolną, to otrzyma pierwszy stopień awansu zawodowego, czyli tytuł nauczyciela kontraktowego. Jako pomoc przedszkolna nie miała szans na staranie się o jakiekolwiek stopnie awansu zawodowego, ponieważ nie jest nauczycielem wychowania przedszkolnego, a pedagogiem.
Zapytaliśmy dyrektora, czy nie zwróciło jego uwagi to, że przez kilka lat nie zezwalano mu wpisać w projekty organizacyjne szkoły drugiego etatu pedagoga, a stało się to dopiero teraz.
- Nie, nie zdziwiło mnie to, że wreszcie mogłem podjąć kroki w celu zatrudnienia drugiego pedagoga. Zmieniają się wytyczne ministerialne, rośnie zapotrzebowanie na współpracę pedagogów z dziećmi i rodzicami. Jest wiele spraw, społeczeństwo się zmienia, potrzeba profesjonalnej pomocy pedagogów. Choćby w tym roku w szkole mamy troje dzieci, które wraz z rodzinami wróciły z Zachodu i po raz pierwszy trafiły do polskiej szkoły i do polskiej rzeczywistości. To rodzi problemy, w których pomoc pedagoga jest niezbędna. Po tym nieco ponad miesiącu pracy stwierdzam, że pani Aleksandra Jakubowska dobrze sobie radzi i już teraz cieszy się zaufaniem dzieci i rodziców - mówi Jacek Pietraszko.
NOWI NAUCZYCIELE
4 września Wojciech Karabasz z wydziału edukacji w ratuszu przekazał Pałukom informację, że w żnińskich szkołach w nowym roku szkolnym nie ma nowych nauczycieli. Tymczasem w ZSP nr 1 zatrudniono dwie osoby: nową panią pedagog, a także germanistkę dla klas gimnazjalnych Karolinę Lis. Spytaliśmy zatem Wojciecha Karabasza, czy nie ukrył tych faktów dlatego, żeby nie wyjawić opinii publicznej, że synowa burmistrza znalazła pracę w szkolnictwie gminnym. Wojciech Karabasz zapewnił, że to nie było powodem. - We wrześniu procedury naboru trwają i sytuacja kadrowa w szkołach nie jest jeszcze ostateczna. Na tamtą chwilę, gdy o informacje o nowych nauczycielach prosiła pańska koleżanka, nie miałem jeszcze wiedzy, że w ZPS nr 1 są nowe nauczycielki - oznajmił Wojciech Karabasz.
CO DALEJ
Sama zainteresowana w rozmowie z nami stwierdziła, teraz studiuje dodatkowo logopedię i jeszcze nie zdecydowała się, gdzie będzie się starać o pracę po wygaśnięciu w przyszłym roku stażu. - Nie jest moją winą, że zakochałam się w synu burmistrza. Dla mnie jest to dziwna reakcja opinii publicznej i zainteresowanie gazety. Po prostu studiowałam to, o czym zawsze marzyłam, a teraz się w tym mam możliwość i przyjemność spełniać. Gdy poznawałam przyszłego męża i zakochiwałam się w nim, w ogóle nie wiedziałam, kim jest jego tata - powiedziała Aleksandra Jakubowska.
Jacek Pietraszko uważa że - jeśli staż zakończy się sukcesem - korzystniejsze dla placówki byłoby pozostanie obecnej stażystki na tym etacie niż nabór kolejnej osoby, która też zaczynałaby od stażu. Poza tym specjalizacja logopedyczna podjęta przez panią pedagog jest z korzyścią dla jej atrakcyjności na rynku pracy - dzięki dodatkowym specjalizacjom nauczycielom można w szkole łączyć elastycznie różne godziny w pełen etat.
Jacek Pietraszko oznajmił na koniec, że nawet jeśli Aleksandra Jakubowska mimo utrzymywania wysokiego poziomu wykonywania swych obowiązków - na co dyrektor liczy - na koniec wybrałaby inną ścieżkę swego zawodowego rozwoju aniżeli w ZSP nr 1, to i tak etat drugiego pedagoga zostanie.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1078 (41/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze