Żnin, Urząd Miejski, pracownicy, ankieta, badanie, satysfakcja
Pracowników zapytuje, czy na niego głosowali
Celem badania było sprawdzenie poziomu satysfakcji urzędników z pracy. Wśród pytań jednak pojawiło się i takie o preferencje wyborcze w głosowaniu na burmistrza Żnina w 2014 r. Autor ankiety Marek Gałązka wyjaśnia, że to pytanie jest tylko narzędziem badawczym dla uzyskania innych informacji, o które naprawdę badaczowi chodzi.
W ubiegłym tygodniu na polecenie burmistrza Żnina wśród pracowników Urzędu Miejskiego przeprowadzona została ankieta badająca satysfakcję pracowników z wykonywanej pracy. Burmistrz tłumaczył nam, że za pomocą tej ankiety chciał dowiedzieć się, czy przyjęta strategia działania w celu rozwoju gminy znana jest pracownikom i czy się z nią identyfikują.
Pracownicy wypełniali ankiety w czterech grupach, gdyż przeprowadzenie badania wśród wszystkich pracowników jednocześnie sparaliżowałoby pracę Urzędu Miejskiego. Ankieta została przygotowana i przeprowadzona przez dr. Marka Gałązkę, doradcę burmistrza ds. finansowych, i składała się z 17 pytań, w tym trzech nieobowiązkowych. - Ankietowani nie zgłaszali żadnych wątpliwości w kwestii anonimowości ankiet - przekazał burmistrz Żnina Robert Luchowski.
Szkopuł w tym, że w ankiecie znalazły się m.in. pytania, które - wydaje się - nie mają nic wspólnego z badaniem satysfakcji pracowników. Piszemy: wydaje się, gdyż autor ankiety Marek Gałązka twierdzi, że jednak pytania te były uzasadnione.
Dotyczyły one preferencji wyborczych pracowników ratusza w wyborach na burmistrza Żnina w 2014 roku. Autor ankiety pytał w imieniu burmistrza wprost: czy i w której turze wyborów obecny pracownik ratusza oddał głos na obecnego burmistrza oraz czy obecne działania władz zmierzają w dobrym kierunku. - W moim przekonaniu nie zostały złamane żadne prawa pracowników. Absolutnie preferencje polityczne pracowników mnie nie interesują - stwierdził burmistrz.
Zapytaliśmy włodarza, dlaczego dopuścił do obiegu tę ankietę, skoro nie interesują go preferencje polityczne pracowników i czy w ogóle widział pytania ankietowe przed puszczeniem ich w obieg w Urzędzie Miejskim? Burmistrz przyznał jedynie, że widział, ale o szczegóły prosił pytać swego doradcę, bo burmistrz nie wie, dlaczego takie, a nie inne pytania w ankiecie zostały zadane.
Gdy się przygotowuje takie badanie, to według pierwszej metody można założyć, że ankietowany odpowie zgodnie z prawdą na wszystkie pytania. Natomiast druga metoda jest taka, że się zakłada pewne prawdopodobieństwo zaznaczenia przez ankietowanego odpowiedzi niewłaściwej. Badany obszar - satysfakcja z wykonywanej pracy i tak z założenia jest dosyć wrażliwy. Natomiast tę satysfakcję definiują nie tylko kwestie płacowe czy motywacja. Przyjęliśmy takie założenie, że równie ważne jest to, czy pracownik utożsamia się z kierunkiem działania obecnej władzy. To jest standard w każdym podmiocie gospodarczym. Ja te pytania konsultowałem z burmistrzem. Jest rzeczą oczywistą, że na te pytania, o których mowa, trzeba było założyć, że jest duże prawdopodobieństwo, iż odpowiedzi nie będą do końca wiarygodne. Ja na początku ankiety zaznaczyłem, że jeśli ktoś nie chce udzielić odpowiedzi na jakieś pytanie, to nie zaznacza żadnej odpowiedzi. I na to pytanie nie odpowiedziało 18% ankietowanych. Są założenia metodologiczne, które pozwalają określić prawdopodobieństwo odpowiedzi nieprawdziwych - tłumaczy Marek Gałązka. Autor ankiety podkreśla również, że zadawanie niektórych pytań, w rzeczywistości - według metodologii takich badań - ma prowadzić do uzyskania informacji odnośnie całkiem innych treści. Postawione pytanie, czy urzędnik głosował na burmistrza ma w rzeczywistości dać odpowiedź, czy utożsamia się z kierunkiem, z wizją rozwoju, ze strategią, którą kreuje burmistrz i jego zespół.
Uczestnicy ankiety zostali podzieleni na cztery grupy. Każda grupa wrzucała ankiety do urny w auli Urzędu, a na koniec urna ta została otwarta w gabinecie sekretarza gminy. Ankiety zostały przekazane autorowi badania do opracowania. Jest to badanie na potrzeby wewnętrznego użytku. Badanie satysfakcji pracownika ma być argumentem przy wdrażaniu systemu kontroli jakości w urzędzie.
Ani Marek Gałązka, ani Robert Luchowski nie zgadzają się z tym, że złamane zostały prawa pracowników, bo nie było przymusu odpowiedzi na wszystkie pytania, ankieta była anonimowa. Na 60 ankiet do urn trafiło 57, co Marek Gałązka też uznaje za pewną przesłankę dla wyciągnięcia wniosków badawczych. Doradca burmistrza zapewnia też, że szczegółowe odpowiedzi w ankiecie zna tylko on, bo musiał je przetworzyć dla sformułowania wniosków. Wnioski otrzyma tylko burmistrz. Autor ankiety przyznał, że wprawdzie była prośba do pracowników, żeby nie wychodzić na zewnątrz z informacją o takim badaniu, ale jak widać, urzędnicy nie posłuchali, bo sprawa wypłynęła.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Joannę Załuskę, dyrektor programu Masz Głos, Masz Wybór w Fundacji im. Stefana Batorego w Warszawie. Ta fundacja wspiera w Polsce rozwój demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. - Nie chcę mówić o założeniach metodologicznych takiej ankiety, bo nie jestem tutaj ekspertem, natomiast mogę skomentować jako czynnik społeczny. Przede wszystkim wolne i demokratyczne wybory oznaczają tajność głosowania. Ja rozumiem, że ankieta przeprowadzona w Urzędzie Miejskim w Żninie była anonimowa, ale jeśli urzędnicy podzieleni zostali na 4 grupy i dodatkowo wypełnione metryczki pozwalają w dużym stopniu domyślać się, kto jak odpowiadał i czy w ogóle odpowiadał, to budzi moją wątpliwość. Oczywiście troska o satysfakcję pracowników - bo rozumiem, że ankieta została przeprowadzona także w trosce o tę satysfakcję - wydaje się słuszna. Tyle tylko, że takie pytania, jakie zostały postawione, niekoniecznie tę satysfakcję spowodują. Raczej przeciwnie. Myślę, że można było osiągnąć cel badania dobierając inne pytania, nie o preferencje polityczne - powiedziała Joanna Załuska.
W Fundacji im. Stefana Batorego jest też realizowany projekt Odpowiedzialne Państwo.
- Są różnego rodzaju techniki pozwalające określić poziom szczerości odpowiedzi w takich ankietach. Jednak w tej sytuacji wartość badania wydaje się być wątpliwa, gdy osoba decyzyjna wobec ankietowanych w tym zakładzie pracy ma dostęp do odpowiedzi i faktycznie może w sposób pośredni zidentyfikować, kto z pracowników jakiej odpowiedzi udzielił. To nie sprzyja wiarygodności takiego badania. Rzetelne badanie można przeprowadzić np. poprzez zewnętrznego audytora. Tak to zwykle bywa w podmiotach, które chcą takie wiarygodne wyniki badania poziomu satysfakcji pracowników wykorzystać. Oczywiście zawsze może być tutaj podany kontrargument o kosztach takiego zewnętrznego badania, ale nie sądzę, żeby był on najważniejszy. Poza wszystkim pytania można dobrać w taki sposób, aby nie były one tak drażliwe, jak te o preferencje wyborcze, a założony cel ankiety i tak uzyskać - ocenił socjolog Marcin Waszak z programu Odpowiedzialne Państwo.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1255 (9/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze