Reklama

Praktyczna Pani w życiu Żnina sprzed pół wieku - Prężenie firan w kobiecej twierdzy

25/04/2026 12:12

Przypominamy tekst z Pałuki, drukowany w 2021 roku. Instytucja Praktycznej Pani nie była najbardziej dochodowym z przedsięwzięć realizowanych przez Społem w Żninie, ale miała największe znaczenie społeczne i jest pamiętana do dzisiaj nie tylko przez kobiety, które z oferty Praktycznej Pani korzystały na co dzień. Pamiętają ją również ich dzieci, obecnie co najmniej czterdziestoletnie osoby, wśród których myśli o czasach dzieciństwa spędzanych przy mamie nieuchronnie przywołują migawki z wizyt w nieistniejącym już kompleksie usługowym przy ul. Kościuszki.

Kilka tygodni temu rozmawialiśmy w redakcji o ulicy Kościuszki w Żninie. O tym, jak wyglądała ona kilkadziesiąt lat temu. Mimo że jej wygląd zmienił się nieznacznie, to zniknęło kilka charakterystycznych punktów, które mocno oddziaływały na życie codzienne miasta. Był to z jednej strony bar Kolorowy (wejście było od ul. Pocztowej), a z drugiej obiekt usługowy Praktyczna Pani.

Mężczyźni, inaczej niż w przypadku Kolorowego, do Praktycznej Pani zaglądali rzadko. Jeśli już, to częściej we wcześniejszych latach jej funkcjonowania, gdy działał tam punkt prasowania koszul. Zajmowała się tym Irena Zaremba. Punkt prasowania koszul był jedynym, męskim azylem w ówczesnym bastionie kobiecości w Żninie, którym była Praktyczna Pani.

Reklama

Remigiusz Konieczka zapamiętał Praktyczną Panią z perspektywy kilkulatka, którym był w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, jako miejsce, w którym w towarzystwie pań czekał aż fryzjerka skończy zajmować się włosami jego mamy. On sam w tym czasie z zainteresowaniem lustrował wygląd hełmowych suszarek do włosów i chętnie pod nie wstawiał własną głowę, gdy nie były włączone.

Ta nasza redakcyjna rozmowa spowodowała, że postanowiłem bliżej przyjrzeć się funkcji, którą w życiu miasta pełniła Praktyczna Pani i ustalić, jakie usługi tam świadczono i kto jej realizował. Tym bardziej, że część tych usług obecnie już w ogóle nie znajduje się w ofercie rynkowej.

Reklama

PRAKTYKA NA DŁUGIE LATA

Praktyczna Pani to było jedno z flagowych, choć może nie najbardziej znacząco wpływających na obroty, przedsięwzięć realizowanych przez Powszechną Spółdzielnię Spożywców Społem w Żninie. Początkowo ta inicjatywa wcale nie była związana z obiektem przy ul. Kościuszki. Jak przypomina sobie Janina Woźniak, mistrzyni kucharska, pierwsze kursy gotowania, które prowadziła w ramach Praktycznej Pani, odbywały się w jednej z kamienic przy ul. Śniadeckich, niedaleko wejścia w ulicę od rynku.

Reklama

Po II wojnie światowej parcela przy ul. Kościuszki, na której później Społem postawiła budynek Praktycznej Pani, była niezabudowana. Pamięta ten czas żniński regionalista Zbigniew Zwierzykowski. Parcelę przed wybudowaniem obiektu usługowego użytkował pod ogródek warzywny szewc Małecki, który mieszkał i prowadził zakład naprzeciwko. Obiekt usługowy oddano według pamięci Zbigniewa Zwierzykowskiego w połowie lat sześćdziesiątych i odbyło się to przy sporym zadęciu propagandowym, że oto państwowa spółdzielnia stworzyła coś, co będzie służyło mieszkańcom Żnina na długie lata.

Jak pokazała przyszłość, rzeczywiście tak się stało. Praktyczna Pani przetrwała od tamtej pory jeszcze przez 3 dziesięciolecia, a przecież obiekt służył później jako sklep tzw. piętnastka do drugiej połowy zeszłej dekady.

Reklama

Wkrótce po zdanej maturze Teresa Owczarek rozpoczęła pracę w PSS Społem w tzw. obrocie towarowym. Podlegały pod ten dział usługi i handel, czyli główne poza gastronomią i produkcją gałęzie działalności spółdzielni Społem w Żninie. Był rok 1965 i już wtedy, jak wspomina Teresa Owczarek, Praktyczna Pani mieściła się w pawilonie przy ul. Kościuszki. Nasza rozmówczyni była referentką i podlegała służbowo wiceprezesowi Społem Romualdowi Jaworskiemu oraz kierownikowi obrotu handlowego, którym był Kazimierz Królak. Biura spółdzielni mieściły się w hotelu Basztowym. Faktyczną inspiratorką, kobietą, której na Praktycznej Pani w spółdzielni najbardziej zależało, według Teresy Owczarek, była Bronisława Prus, która w Społem opiekowała się tzw. społecznym samorządem.

REPASACJA POŃCZOCH

Reklama

Gdy zacząłem zagajać ze znajomymi żniniankami rozmowy na temat Praktycznej Pani, próbując wysondować, kto rzeczywiście może mi o tej instytucji opowiedzieć najwięcej i podać nazwiska osób, które zajmowały się jej działalnością, pierwsze skojarzenia, które słyszałem, dotyczyły repasacji pończoch.

Młodsze pokolenie dziewcząt nie musi już posiadać wiedzy, co to takiego ta repasacja. W czasach PRL była to jednak niezwykle istotna usługa świadczona dla pań. Chodziło o profesjonalne podciąganie pończoch, czy rajstop, gdy puściło w nich tzw. oczko. Obecnie ten element garderoby jest dość powszechny i można go nabyć nawet za kilka złotych. Pół wieku temu tak nie było. Pończoch czy rajstop nie było w sklepach, a gdy się pojawiały, szybko były wykupywane. Gdy więc w noszonej pończosze puściło oczko, to pierwszym, o czym myślała jej właścicielka, była kwestia podniesienia tego oczka. Można było próbować samej w domu, można też było udać się do specjalistki, zwłaszcza że potrzebna była specjalna igła zakończona haczykiem i zapadką, co umożliwiało przewlekanie cieniutkich nici.

Reklama

W Żninie było duże zapotrzebowanie na usługi repasacji. Nawet w przerwie w pracy w biurze można było podciągnąć oczko, które nagle puściło. Dlatego jednym z najpopularniejszych punktów usługowych w pawilonie przy ul. Kościuszki była właśnie repasacja rajstop, pończoch, czy skarpetek. Teresa Owczarek pamięta, że zajmowały się tym Urszula Pietras, Stanisława Głogowska i Wanda Mazana.

PRĘŻENIE FIRAN I OBRUSÓW

Dwie ostatnie z wymienionych łączyły w Praktycznej Pani swoją pracę przy naprawie pończoch z inną usługą. Było to prężenie firan i obrusów. Wykonane były one często z bawełny. Bywało, że miały ręcznie zrobione hafty i ozdoby. Materiał wymagał usztywnienia, by firana elegancko prezentowała się na oknie czy obrus na stole.

Reklama

Usztywnienie odbywało się za pomocą krochmalu, ale żeby ostatecznie materiał był prosty, bez pognieceń, trzeba go było naciągać. Jeśli nie był wymagany aż tak piękny efekt, a wytrzymałość materiału na to pozwalała, to naciągnąć prześcieradło lub obrus po praniu można było ręcznie u siebie, przy wykorzystaniu pracy dwójki domowników. Nie ze wszystkim dało się tak robić, poza tym nie zawsze pani domu była w stanie namówić męża, czy syna, by jej pomógł. Wówczas pozostawało szukanie ratunku u profesjonalistki.

Do prężenia delikatnych tkanin potrzebna była specjalna rama, tzw. prawidło, na którym łatwiej i dokładniej można było tę rzecz wykonać. Praktyczna Pani posiadała taki sprzęt, więc i ta usługa przez lata kwitła przy ul. Kościuszki. W latach 90. inne materiały wyparły stare firany. Prężenie więc też przestało być koniecznością i ten rodzaj usługi, podobnie jak repasacja, stał się nieopłacalny.

Reklama

FRYZURY NA CZASIE

Co innego fryzjerstwo - to był zakład najdłużej funkcjonujący w Praktycznej Pani. Teresa Owczarek też przypomina sobie fryzjerki, które zajmowały się włosami żninianek przy ul. Kościuszki. Były to Alina Król (według pamięci Teresy Owczarek dojeżdżała ona z Barcina) i Wanda Polaszewska.

Teresa Owczarek opowiada, że nie było wówczas w Żninie zakładów kosmetycznych. Zdarzało się natomiast, że wykonywano w zakładzie fryzjerskim farbowanie brwi, czy rzęs. Mimo wszystko jednak wiele żninianek brwi w ten sposób farbowało na własną rękę, w prywatnych domach. Była to też okazja do spotkań z przyjaciółkami w zamkniętym, kobiecym gronie.

Reklama

Fryzjerek, jak i pań pracujących przy innych usługach w Praktycznej Pani, a także prowadzących kursy, zapewne było więcej. Działalność tej instytucji to przecież około pół wieku i nie wszystkie nazwiska udało mi się ustalić podczas zbierania informacji do tego tekstu. Dodatkowo w poszczególnych punktach usługowych w pawilonie często pracowały uczennice zawodu. Na takich praktykach rotacja adeptek fryzjerstwa, gotowania lub szycia była duża.

OBCIĄGANIE GUZIKÓW

Wspomina o tym choćby Teresa Gaczkowska, która w 1969 r. ukończyła w Żninie szkołę krawiecką i została zatrudniona w Praktycznej Pani. Była związana z tą instytucją przez wiele lat. Prowadziła tam również kursy, które były organizowane dla pań pragnących rozszerzyć zakres swoich umiejętności. Jeśli się miało w domu maszynę, to niektóre rzeczy można było własnoręcznie uszyć czy naprawić, będąc niezależną od profesjonalnego krawca i nieregularnych dostaw fabrycznej odzieży do żnińskich sklepów.

Reklama

Krawcowa w Praktycznej Pani równolegle z nauką rzemiosła po prostu szyła sukienki i inne kreacje dla pań na zamówienie. Krawiectwa męskiego, zgodnie z nazwą instytucji, tutaj nie oferowano. Tworzone były przez Teresę Gaczkowską zarówno stroje codzienne, jak i wyjściowe oraz okolicznościowe, w tym suknie ślubne czy  karnawałowe. Na tę drugą okazję szyła też przebrania dla dzieci na bal w szkole czy przedszkolu. Zasada była taka, że klientka, która wymarzyła sobie nową sukienkę, musiała  przyjść do Teresy Gaczkowskiej z własnym materiałem. Natomiast niezwykle popularną, a dzisiaj już zapomnianą usługą, którą realizowała krawcowa w Praktycznej Pani było tzw. obciąganie guzików. Jak wyjaśnia Teresa Gaczkowska, wymuszała tę usługę moda, a także deficyt ubrań i tkanin, z których można je uszyć. Bardzo często guziki nie pasowały kolorystycznie do konkretnych kreacji i wtedy należało je obciągać fragmentem tkaniny w pasującej barwie.

KURSY I POKAZY

Teresa Gaczkowska i Teresa Owczarek pamiętają również dwie kierowniczki, które szefowały Praktycznej Pani. Wcześniej była to Mirosława Sowińska, a później Małgorzata Lewandowska. Biuro kierowniczki było zaraz po wejściu do pawilonu.

Ważnym miejscem była świetlica. Tam bowiem odbywały się kursy, m.in. gotowania oraz pieczenia ciast, które prowadziła Janina Woźniak. Była ona absolwentką Technikum Gastronomicznego w Poznaniu. Niedługo po ukończeniu tej szkoły i powrocie do rodzinnego Żnina usłyszała propozycję Bronisławy Prus, by poprowadzić kursy, w których będzie mogła nauczać kobiety i dziewczęta, jak gotować nie tylko smacznie, ale i zdrowo oraz racjonalnie. Janina Woźniak zgodziła się. Zresztą następnie prowadziła szkolenia i kursy nie tylko w Praktycznej Pani dla kobiet, które były zrzeszone w Społem, ale także kursy organizowane przez spółdzielnię Rolnik oraz w gminie Żnin, ale poza miastem, gdzie współpracowała z Kołami Gospodyń Wiejskich. Przy okazji odbywały się pogadanki o zdrowym żywieniu.

Zajęcia z gotowania i pieczenia także w Praktycznej Pani kończyły się pokazami, na które kursantki przygotowywały zadane im potrawy i ciasta, na które przychodzili ich znajomi i rodziny, mogący degustować te smakołyki. Kursy dotyczyły również innych umiejętności, haftu uczyła żnińska artystka ludowa Czesława Matwijów, a szycia wspomniana Teresa Gaczkowska.

WYPOŻYCZALNIA SPRZĘTU

Niezwykle ważnym dla życia miasta punktem w Praktycznej Pani była wypożyczalnia sprzętów domowych. Było to w czasach, gdy wiele uroczystości rodzinnych, które teraz organizowane są w profesjonalnych salach i z cateringiem, trzeba było przygotować we własnym zakresie i często w domu. To dotyczyło nie tylko imienin czy urodzin, ale przyjęć pierwszokomunijnych, czy wesel. Rzadko kto miał w domu wystarczającą ilość zastawy stołowej, czy garnków, by większą uroczystość zorganizować u siebie. Dlatego częstym ratunkiem okazywała się być Praktyczna Pani. Tam były talerze, garnki, a nawet sprzęty AGD, jak choćby miksery i inne urządzenia pozwalające szybciej i łatwiej przygotować posiłek dla wielu osób.

Teresa Owczarek przypomina sobie, że zapotrzebowanie na ofertę wypożyczalni było tak duże, zwłaszcza w maju, gdy były przyjęcia lub też w miesiącach popularnych dla wesel oraz w popularne w tamtych czasach imieniny, że przyjmowane były zapisy. Co ciekawe, do dzisiaj można napotkać jeszcze talerze z napisem Społem, czyli z zastaw takich, jakie wypożyczane były m.in. w Praktycznej Pani. - Myślę, że był deficyt naczyń na wyposażeniu mieszkań. Zdarzały się na pewno przypadki, że ktoś, kto wypożyczył talerze, nie wszystkie zwracał, tłumacząc w wypożyczalni, że się stłukły i po prostu za te naczynia płacił. W sklepie nie zawsze bowiem można było nabyć talerze czy sztućce - wyjaśnia Teresa Owczarek.

KTO ZMARŁ, KTO W CIĄŻY

We wspomnieniach moich rozmówczyń Praktyczna Pani była nie tylko miejscem, w którym można było załatwić usługę czy nabyć pożytecznych umiejętności. Miejsce to pełniło także funkcje towarzyskie i wymiany informacji o tym, co się dzieje w mieście, kto umarł, kto bierze ślub, komu urodziło się dziecko...

Do Praktycznej Pani zaglądało regularnie większość żninianek. Przyjeżdżały również, by zrealizować jakąś usługę lub wziąć udział w kursie, kobiety z okolicznych miejscowości. Tym bardziej, że PKS był wtedy zupełnie blisko, bo na placu Działowym, a autobusów jeździło więcej, niż dzisiaj i o różnych porach dnia.

SCHYŁEK

Praktyczna Pani w Żninie po 1990 r. powoli zaczęła tracić na znaczeniu. Wiele usług, które były tam oferowane, straciło rację bytu. Zresztą jeszcze w czasach świetności spółdzielni Społem, jak ocenia Teresa Owczarek, większe wpływy związane były z handlem i produkcją, niż z usługami. Ponieważ koszty były coraz większe, a zapotrzebowanie spadało, to powoli były zamykane poszczególne punkty.

Najdłużej utrzymywało się fryzjerstwo, natomiast w części obiektu, przy wejściu do dawnej Praktycznej Pani zorganizowany został sklep piętnastka. Dzisiaj i on już nie istnieje. Tak samo, jak cały budynek.

Karol Gapiński

Pałuki 13/2021

HL-DK

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/05/2026 17:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości