Reklama

Glinki, Wernerówka, żyto Kitkowskiego, pyry Ciabachy i Matka Boska na ul. Browarowej

16/06/2026 13:35

Pokusiliśmy się o ustalenie genezy powstania figury Matki Boskiej, która stoi na obecnej ul. Browarowej w Żninie. Nie ma dostatecznych dowodów, aby ze stuprocentową pewnością wskazać rzeczywistych fundatorów tego postumentu. Mógł to być Hugo Werner, niemiecki przedsiębiorca budowlany jeszcze z czasów przedwojennego Żnina, mógł to być również Krzyworączka. Kwestia ustalenia tej genezy okazał się jednak wyjątkowo ciekawa, bo oto przenosimy się do ówczesnych peryferii Żnina, a nawet już poza rogatki miasta, czyli na pola uprawne i wyrobiska glinowe, które rozpościerały się tam, gdzie obecnie stoją bloki największego ze żnińskich osiedli.

Kilka tygodni temu spotkaliśmy przypadkiem na ulicy Żnina Irenę Starczewską, byłą prezes Banku Spółdzielczego Pałuki, a później także założycielkę i pierwszą prezeskę Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Żninie. Przy okazji grzecznościowego przywitania  pani Irena zagaiła rozmowę na zupełnie inny temat. Opowiedziała, że jakiś czas temu została zapytana - też przypadkowo na ulicy -  przez nieznaną sobie panią, o to, czy posiada jakąś wiedzę o historii figury Matki Bożej przy ul. Browarowej w Żninie. Pojawił się bowiem pomysł, aby podjąć działania zmierzające do ustanowienia tego pomnika zabytkiem. Dlatego przydałyby się informacje dotyczące dziejów tego postumentu. Tak się zaś składa, że dom rodzinny Ireny Starczewskiej znajdował się właśnie tam, gdzie figura stoi. Tam spędzała ona swoje dzieciństwo i młodość, a figurę widywała każdego dnia, gdy tylko wychodziła z domu.

Szkopuł w tym, że ów pomnik już tam stał, przynajmniej od 1945. Jednak geneza jego powstania nie jest do końca znana. W zasadzie istnieją dwie jej wersje, a o jednej z nich wiedzę posiada rzeczywiście Irena Starczewska.

Reklama

Umówiliśmy się więc z byłą szefową  banku na spotkanie w jej domu. Pani Irena posiada ogromną dokumentację fotograficzną i nie tylko, która obrazuje miejsca i mieszkańców stolicy Pałuk - nie tylko członków jej rodziny. W paczkach i albumach z archiwalnymi fotografiami znaleźliśmy także te przedstawiające otoczenie Centrali Mięsnej, na której terenie znajdowała się wtedy figura Matki Boskiej, jak i ulic w pobliżu.

Józef Waźbiński pamięta synów Wernerów, którzy byli w Żninie w latach sześćdziesiątych fot. Karol Gapiński

Reklama

Mieszkanki oraz pracownik Centrali Mięsnej na terenie dawnej "Wernerówki" fot. z archiwum Ireny Starczewskiej

WERNERÓWKA, ŻYTO KITKOWSKIEGO I PYRY CIABACHY

Tamta część miasta do lat siedemdziesiątych ub. w. wyglądała zupełnie inaczej, niż dzisiaj. Zanim powstały bloki wielorodzinne, była to w zasadzie jeszcze Żnin Wieś, nie zaś miasto. Punktem charakterystycznym była tzw. Wernerówka. Był to okazały dom po rodzinie Wernerów z przedwojennej mniejszości niemieckiej. Po zajęciu Żnina przez armię radziecką 21 stycznia 1945 Wernerowie już tam nie mieszkali. Podobnie, jak inni Niemcy podjęli ucieczkę na zachód. W przypadku Wernerów ta ucieczka skończyła się powodzeniem. Przeżyli, o czym Irena Starczewska dowiedziała się będąc nastolatką w 1964 r.

Reklama

Wernerowie, dopóki mieszkali w Żninie Wsi, prowadzili spore gospodarstwo rolne. Pola, które wcześniej do nich należały, były uprawiane także w pierwszych dekadach po wojnie. Irena Starczewska, odkąd sięga pamięcią, przypomina sobie, że tam, gdzie dzisiaj znajdują się bloki z numerami nieparzystymi przy ul. Kopernika, rosło żyto. Sąsiedzi mówili na to pole - żyto Kitkowskiego, bo tak nazywał się gospodarz. Natomiast pole rozciągające się tam, gdzie dzisiaj znajdują się numery parzyste ul. Kopernika oraz ul. Tysiąclecia, to były pyry Ciabachy. Natomiast dalej za polem Ciabacha znajdowały się ogródki miejskie. I dopiero za tymi ogrodami miejskimi znajdował się najbliższy duży obiekt, czyli Browar Żniński.

Irena Starczewska przypomina sobie również rozkład nieruchomości na przełomie lat 50/60-tych po jednej i drugiej stronie obecnej ul. Aliantów. Otóż po lewej i  prawej stronie były domy i ogrody. Po stronie prawej znajdowała się także kuźnia kowala Tomaszewskiego i mała baza naprawcza PKS. Dalej znów był ogród i dopiero tzw. domy pocztowe, które istnieją do dzisiaj. W jednym z nich mieszkał z rodzicami Zbigniew Zwierzykowski - obecnie zasłużony regionalista żniński, który był synem urzędnika pocztowego i też przekazał nam kilka informacji na potrzeby tego artykułu.

Reklama

Figura matki Bożej przy ul. Browarowej współcześnie fot. Karol Gapiński

Dalej - podobnie, jak dzisiaj było skrzyżowanie, na którym można było pójść w prawo. Tam, gdzie dzisiaj jest ul. Browarowa. Przed 6 dekadami, według pamięci Ireny Starczewskiej nazywała się ona ulicą Dąbrowskiego, a równolegle do niej przebiegała droga do Bydgoszczy. To obecna ul. Mickiewicza, która wtedy nosiła nazwę Bydgoskiej.

Tak Irena Starczewska pamięta okolice swego domu rodzinnego w latach 60-tych, co rozrysowała na tym planie

Reklama

 

Idąc od rogatek historycznego miasta, czyli od obecnej ul. Kościuszki w kierunku skrzyżowania z drogą na Janowiec Wielkopolski, mijało się już wyżej, po prawej stronie jeszcze barak mieszkalny, kolejne ogrody i dwie posesje państwa Zielińskich i Staniszewskich. Za nimi zaczynały się tzw. Glinki. Znajdowały się tam wyniesienia terenu. Zimą można było pozjeżdżać na sankach, czy też ślizgać się na lodzie, gdyż znajdował się tam również staw, który zamarzał. Było to ulubione miejsce zabaw okolicznych dzieci o każdej porze roku. Oprócz stawu, przebiegał przez Glinki dość wąski ciek wodny. Irena Starczewska opowiada, że bywały sytuacje, iż jadąc na sankach z górki nie zdążyło się zahamować. Wówczas saneczkarz mógł wpaść do tego strumienia i jej też się to zdarzało. Wtedy takie dziecko wracało do domu mokre i przemarznięte, dostając jeszcze burę od rodziców za nieostrożne oddawanie się zabawom. 

Reklama

PRZEDSIĘBIORSTWO WERNERA

Dotarliśmy również do Józefa Waźbińskiego, kolejnego rozmówcy, który ma w pamięci tamten zakątek sprzed lat oraz posiada kilka informacji o Wernerach. Wspomniane Glinki to według wiedzy Józefa Waźbińskiego była pozostałość wyrobiska po wyeksploatowanej glinie na potrzeby produkcyjnej cegielni, która należała wcześniej do Wernerów. Ów gospodarz miał nie tylko pola, ale parał się również produkcją cegieł. Na wzniesieniu Glinek znajdował się budynek mieszkalny typu czworak, w którym ulokowani byli niektórzy jego pracownicy.

Reklama

Jak podkreśla Zbigniew Zwierzykowski cegielnia Wernera to tylko jedna z wielu działających tam na przestrzeni wieków wytwórni materiałów i kopalni surowców budowlanych. Regionalista dodaje, że ze starych map wynika, iż było to zagłębienie terenowe po wybranej glinie o wymiarach w granicach około 150 - 200 metrów długości i około 80 metrów szerokości oraz około 2 do 2,5 metra głębokości w stosunku do poziomu jezdni, wówczas brukowanej (kocie łby).

Aleksandra Starczewska w dniu I Komunii Św. stoi przy figurze Matki Bożej. Początek lat 60-tch. fot. z archiwum Ireny Starczewskiej

Reklama

Co więcej, Zbigniew Zwierzykowski w przeciwieństwie do naszych pozostałych rozmówców, którzy nie pamiętają imienia starego Wernera, ma przesłanki pozwalające domniemywać, że ów przedsiębiorca miał na imię Hugo. Otóż w przedwojennej prasie lokalnej są  opublikowane reklamy firmy betoniarskiej właśnie Hugo Wernera, produkującej dachówkę cementową, kręgi studzienne.  Zresztą w latach powojennych, gdy Wernerów już tam nie było, pozostały formy betoniarskie, w których byli pracownicy jego firmy wykonali teraz już we własnym zakresie kręgi studzienne i dachówki na zamówienie Żninian.

Odnaleźliśmy w Monitorze Polskim orzeczenie nr 78 ministra przemysłu i handlu z dnia 21 kwietnia 1949 r. o przejęciu przedsiębiorstw na własność państwa. Na liście znajduje się także firma Hugo Werner Wyroby Cementowe pod adresem Żnin ul. Aliantów 1. Na tym orzeczeniu jest też informacja o przejęciu firmy  Hugo Werner Wyroby Cementowe Żnin ul. Dąbrowskiego 1.

Reklama

Zatem ul. Dąbrowskiego (również na odcinku obecnej ul. Browarowej) oraz ul. Aliantów to już nazwy powojenne. Przed wojną cegielnia Hugo Wernera miała adres na ul. Podgórnej 6. Tak nazywała się ul. Aliantów, bo wynika to z wpisu w książce telefonicznej z 1939 r., gdzie podano taki adres i nr telefonu: 68.

Z kolei w Tygodniku Dostaw z 3 kwietnia 1923 r. wydawanym we Lwowie jest wzmianka Hugo Werner, cegielnia, Znin, poznańskie, a zatem już w przedwojennym Żninie firma Hugo Wernera miała sporą tradycję.

Reklama

UCIECZKA WERNERÓW I CENTRALA MIĘSNA

W wspomnianym domu pracowniczym jednymi z mieszkańców byli Radzińscy, których Józef Waźbiński znał i już lata po wojnie dowiedział się z tego źródła, że rodzina Wernerów zimą 1945 r. na trzech furmankach, zabierając tyle, ile mogli ze swego dobytku, uciekła przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Salwowali się w kierunku Wągrowca, a następnie dalej na zachód. Najprawdopodobniej wszyscy tę ucieczkę przeżyli. Ani Józef Waźbiński, ani  Irena Starczewska nie posiadają wiedzy, w jakiej ostatecznie miejscowości Wernerowie osiedli już w powojennych Niemczech.

Ania Starczewska na ul. Browarowej w latach osiemdziesiątych fot. z archiwum Ireny Starczewskiej

Ojciec Ireny Starczewskiej, Stanisław pracował od lat pięćdziesiątych w Centrali Mięsnej, która została uruchomiona na dawnej posesji Wernerów. Po kilku latach przejął nawet kierownictwo tej firmy. Posesja ta znajdowała się przy obecnej ul. Browarowej. Za wspomnianym barakiem mieszkalnym, który w czasie wojny był magazynem przyborów i artykułów administracyjnych oraz za domem państwa Purolów (ten również stał już na obecnej ul. Browarowej, mniej więcej w  miejscu, w którym znajduje się dzisiejszy blok nr 1).

Natomiast figura Matki Boskiej była za murem, na terenie Wernerówki, czyli pałacyku z otoczeniem, gdzie przedtem żyli niemieccy właściciele. Matka Boża wówczas oblicze skierowane miała na północ. Postument był wyższy, niż obecnie. Wynikało to z wysokości cokołu. Podczas późniejszego odwrócenia pomnika (teraz Boża Rodzicielka patrzy na południe) zdjęte zostały trzy warstwy cegły z tegoż cokołu i cały pomnik stał się przez to niższy. Nie ma również daty, która w tamtych czasach była umieszczona na cokole: "1945".

Irena Starczewska z przyjaciółmi na obecnej ul. Aliantów. W tyle domy pocztowe fot  z archiwum Ireny Starczewskiej

Jak wspomina Irena Starczewska, jej tato dbał i konserwował tę figurę. Poddawał ją malowaniu co pewien czas, aby zachowała żywe kolory. Postument znajdował się de facto na podwórzu posesji, w której działała Centrala Mięsna i w której też mieszkali państwo Starczewscy. Od 15.00 do 6.30 dla osób z zewnątrz pałacyk Wernerów i cała posesja była zamknięta. Stróż otwierał ją dopiero rano, gdy rozpoczynał się dzień roboczy w Centrali Mięsnej i zaczynali tam zjeżdżać rolnicy odstawiający zwierzęta na ubój. W godzinach pracy więc figurę mógł oglądać każdy. Wiele osób robiło sobie tam również pamiątkowe zdjęcia. Rodzina Starczewskich miała oczywiście możliwość bywania przy figurze bez względu na porę, bo mieli jako mieszkańcy swoje klucze do bramy posesji z Centralą Mięsną. Wyjaśnijmy, że pomieszczenia centrali mieściły się na parterze, natomiast mieszkanie państwa  Starczewskich na piętrze budynku, zaś figura stała - można powiedzieć - w przydomowym ogrodzie.

Kto jednak ową figurę Matki Boskiej ufundował i czy rzeczywiście w 1945, jakby to sugerowała data? 

Jadwiga Piwońska (babcia Ireny Starczewskiej) na zdjęciu z Piotrem Musielskim, synem jednego z pracowników Centrali Mięsnej na obecnej ul. Browarowej  fot. z archiwum Ireny Starczewskiej

HIPOTEZA PIERWSZA: POMNIK POSTAWIŁ WERNER

Na obecnej ul. Browarowej pojawiło się któregoś dnia w 1964 r. dwóch mężczyzn w średnim wieku. Rozmawiała z nimi Irena Starczewska, która wówczas już znała trochę język niemiecki. Okazało się bowiem, że mężczyźni są Niemcami. Przedstawili się jako Wernerowie, którzy kiedyś tutaj mieszkali a teraz odwiedzili rodzinny Żnin i dom swego taty. Powiedzieli młodej Irenie, że to ich ojciec ów pomnik postawił w podzięce Matce Bożej za to, że chroniła ich - wówczas żołnierzy hitlerowskiej armii - w krwawej bitwie pod Lenino (12 - 13 października 1943 r.). Oni z tej bitwy wrócili żywi a ich ojciec był przekonany, że to dzięki opiece Maryi. Dlatego postawił ten pomnik.

Taka więc jest jedna z możliwych hipotez, co do powstania figury na obecnej ul. Browarowej. Ten scenariusz jednak rodzi pewne wątpliwości. Większość Niemców, także tych żyjących w Polsce byto protestantami. Kult maryjny jest rozpowszechniony w wyznaniu rzymsko-katolickim, nie zaś w ewangelickim. Mimo to nie można zakładać, że stary Werner nie był katolikiem lub z jakiejś innej przyczyny ocalenie swoich synów tłumaczył sobie opieką Matki Bożej.

Nie mniej jednak, jeśli założymy, że pomnik został postawiony przez niego w 1945 r., to wydaje się to nieprawdopodobne, że Werner zdążyłby to uczynić w ciągu tylko pierwszych trzech tygodni tamtego roku. Ze wspomnień starszych mieszkańców wynika, że styczeń 1945 r. był bardzo mroźny i w tych warunkach atmosferycznych nie szło wykonywać jakichkolwiek prac murarsko-betoniarskich. A przecież 21 stycznia 1945 r. w Żninie byli już czerwonoarmiści, a Niemcy przed nimi uciekli na zachód. Wernerowie także i to być zapewne już kilka dni wcześniej. Z drugiej jednak strony mogło być tak, że figura postawiona została wcześniej, np. w 1944 r., a data 1945 na cokole pojawiła się później? Tego nie wiemy. - Warunkiem rozstrzygającym, że figurę rzeczywiście postawił Werner, mogłoby być tylko stwierdzenie tego, jakiego był on wyznania. Kult kościoła ewangelickiego nie dopuszcza oddawania czci postaciom świętych, figurom, obrazom itp. - ocenia Zbigniew Zwierzykowski.

Zatem czy Józef Waźbiński może mieć jakąś wiedzę na temat hipotezy mówiącej o tym, że fundatorem figury był stary Werner?

Tak się składa, że ten z naszych rozmówców, który mieszka w rodzinnym domu w Żninie Wsi przy drodze do Janowca Wielkopolskiego, nie ma na ten temat informacji. Owszem, poprzez Radzińskiego miał kontakt z Wernerami, gdy przyjeżdżali oni w latach sześćdziesiątych do Żnina. Pamięta choćby to, że byli oni braćmi przyrodnimi, z jednego ojca, ale różnych matek, bo stary Werner, gdy mieszkał jeszcze w Żninie najprawdopodobniej owdowiał i ożenił się drugi raz.

Według wiedzy Józefa Waźbińskiego, Niemcy, z którymi rozmawiała w 1964 r. Irena Starczewskiego to mogli być rzeczywiście synowie starego Wernera lub też jeden z synów z jakimś przyjacielem, czy innym krewnym. Jak na imię miał stary Werner, potencjalny fundator figury, tego Józef Waźbiński nie wie.

Żnin Wieś, obecnie 1 stycznia i wiatrak Szybatki. Na zdjęciu Irena Starczewska. fot. z archiwum Ireny Starczewskiej

HIPOTEZA DRUGA: FIGURĘ POSTAWIŁ KRZYWORĄCZKA

Wspomniany wcześniej Zbigniew Zwierzykowski urodził się w 1944 r. Potwierdza rzecz jasna, że dawna Centrala Mięsna to wcześniejsza siedziba Wernerów. Nie zna jednak historii o tym, żeby ten pomnik ufundował ów Niemiec. Tym bardziej nie w 1945, w pierwszych dwóch dekadach stycznia i mając w perspektywie ucieczkę przed amią radziecką. Raczej nie myślałby wtedy o budowaniu pomników.

Ciocie pani Ireny przy figurze fot. z archiwum Ireny Starczewskiej

Jak przypomina sobie Zbigniew Zwierzykowski, gdy był już kilkulatkiem na przełomie lat 40 i 50-tych, na posesji Wernerów mieszkała jeszcze rodzina Krzyworączków. To byli polscy repatrianci z kresów wschodnich. Przyjechali do Żnina wkrótce po ucieczce Niemców w 1945 r. i zasiedlili posesję Wernerów  Z opowiadań, których po kilku i kilkunastu latach słuchał młody Zbigniew Zwierzykowski od rodziców i starszych mieszkańców wynikało, że figurę postawił właśnie Krzyworączka. Miało to być votum wdzięczności za ocalenie z pożogi wojennej na Kresach Wschodnich.

Obydwie hipotezy są więc możliwe, ale nie wiemy, która jest prawdziwa. Niewykluczone, że geneza tego postumentu jest jeszcze inna. Dzisiaj po Wernerówce śladu nie ma, ale pozostała figura Matki Boskiej z dawnego, przydomowego ogródka.

Karol Gapiński

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/06/2026 15:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości