Reklama

Prosta forma, bogata muzyka

Pod koniec listopada ukazała się płyta Breaking Habits tria Meller, Gołyźniak, Duda. Pochodzący ze Żnina Maciej Meller, do niedawna gitarzysta zespołu Quidam, nagrał album z czołowymi muzykami w kraju. Zawartość muzyczna jest nieco inna od tego co znamy z Quidam, ale to kawał solidnego rocka.

Maciej Meller nagrał płytę z Mariuszem Dudą i Maciejem Gołyźniakiem, która choć prosta w formie, daje bogactwo muzycznych doznań fot. Remigiusz Konieczka

     W tym wypadku można mówić o powstaniu supergrupy polskiej sceny muzycznej. Maciej Gołyźniak, to perkusista współpracujący z zespołem Sorry Boys, Moniką Brodką i Natalią Nykiel. Mariusz Duda, to basista i wokalista, a także lider grupy Riverside i twórca projektu Lunatic Soul. W takim towarzystwie pochodzący ze Żnina, a mieszkający obecnie w Inowrocławiu Maciej Meller nagrał płytę Breaking Habits. Projekt nie ma swojej nazwy. Podobnie jak to robią czasem jazzmani, członkowie grupy firmują płytę swoimi nazwiskami. Krążek ukazał się 18 listopada tego roku. Jednak, by dotrzeć do początku, trzeba się cofnąć kilka lat wstecz.
     Maćka Mellera zapytaliśmy jak doszło do spotkania trójki muzyków. - Znamy się od wielu, wielu lat, a przynajmniej ja znam Mariusza i Maćka, bo oni poznali się, kiedy zapadła decyzja o wspólnym graniu. Obaj są moimi przyjaciółmi, ale to najpierw Maciek po moim odejściu z „Quidam“ zachęcił mnie do spróbowania, do grania, komponowania, wymiany swoich pomysłów i wspólnej nad nimi pracy. Kiedy przekonaliśmy się, że to, co nam wychodzi, jest ciekawe i już bardzo dobrze brzmi, zaproponowałem, by dołączył Mariusz. Mieliśmy już trio, ale w pełnym składzie spotkaliśmy się dopiero jakieś dwa lata później - wyjaśnił gitarzysta.
     Pomysł na płytę Breaking Habits zrodził się, jak wyjaśnił Maciek Meller, w trakcie tej niezobowiązującej podróży muzycznej trzech instrumentalistów. Na początku wysyłali sobie swoje pomysły i partie instrumentów za pośrednictwem e-maili. Po raz pierwszy muzycy spotkali się, kiedy tych swoistych szkiców muzycznych już trochę powstało. Wtedy też Mariusz Duda zaproponował zrobienie wspólnie całej płyty (początkowo założenie było takie, że nagra jedynie część materiału na płytę). Krótkiej, ale całej. Miesiąc później grali pierwszą próbę, a 3 miesiące później byli już w studio. Całość została nagrana w lutym 2015 roku.
     - Do pierwszej próby przystąpiliśmy mając 6 szkiców, które chcieliśmy po raz pierwszy wspólnie zagrać, żeby zobaczyć, jak to wszystko działa - opowiada gitarzysta. - Z tego grania wyłoniło się także sporo części improwizowanych, które zdecydowanie chcieliśmy także mieć na płycie. Z fajnej atmosfery, która się między nami na żywo wytworzyła, powstały kolejne dwa utwory: wysnuty z improwizacji „Breaking Habits“ i bardziej piosenkowy „Tattoo“. Z takim fundamentem pojechaliśmy do „RecPublica Studios“ w Lubrzy zarejestrować ścieżki instrumentów. Graliśmy razem, stojąc w jednym pomieszczeniu, maksymalnie po trzy podejścia do każdego utworu. Spontanicznie także improwizowaliśmy. Na przykład końcówka „Floating Over“ powstała podczas nagrania. Wszystko podporządkowaliśmy uzyskaniu klimatu, form i brzmienia, które podkreśli energetyczny i organiczny charakter tego projektu.
     Na krążku znalazło się 8 utworów. Czas płyty, to nieco ponad 44 minuty. Idealnie, by zmieściło się na jednej płycie winylowej. I rzeczywiście słuchacze mają wybór. Mogą kupić winyl lub CD. Twórczość Quidam i Riverside, to rock progresywny. Ten rodzaj rocka cechują rozbudowane muzycznie formy, wieloczęściowe utwory, zmiany rytmów, różnorodne instrumentarium. Meller, Gołyźniak, Duda postawili na surowość i prostotę: gitara, bębny i bas. Słuchacz otrzymuje utwory zawierające elementy progresywności, ale typowej progresji, znanej z formacji macierzystych muzyków, tutaj nie ma. Jest za to dużo tzw. surowych gitar i prostoty.
     W wywiadzie do ostatniego numeru miesięcznika Teraz Rock Maciej Meller wspomniał o inspiracjach Jackiem Whitem i The Dead Weather. Odwołał się zatem do guru, którego twórczość opiera się na minimalizmie, prostocie i surowości w muzyce rockowej. Nie należy jednak wyciągać wniosku, że Meller, Gołyźniak, Duda nagrali coś w stylu The Dead Weather. Inspirowali się ideą, pomysłem, ale wszyscy są tak doświadczonymi muzykami, że zrobili to po swojemu, nadając całości niepowtarzalny klimat. Prostota formy daje bogactwo muzycznych doznań. Mnie osobiście w pamięci zostaje melodyjny refren z Shapeshifter. Projekt jest ciekawy i nasuwa się pytanie czy ten skład zaproponuje słuchaczom coś jeszcze.
     - Trudno dziś powiedzieć, ale wydaje mi się, że tak - informuje Maciek. - Chcielibyśmy jeszcze się spotkać i znów pograć. Od początku jednak umówiliśmy się, że wcześniejsze priorytety pozostają niezmienne i pracujemy w wolnych chwilach. „Sorry Boys“ (zespół Maćka Gołyźniaka) wydał swoją nową płytę „Roma“ także 18 listopada, a na początek roku zapowiada długą trasę koncertową. Mariusz będzie kończył i wydawał nowy „Lunatic Soul“, a do koncertowania być może wróci jego „Riverside“. Pierwsze dwa koncerty wyprzedały się w kilka godzin i 25-26 lutego zespół zagra w warszawskiej „Progresji“.
     W tym miejscu trzeba przypomnieć, że pod koniec 2012 roku Maciej Meller ogłosił, że odchodzi z Quidam (pisaliśmy o tym w numerze 47/2012 tygodnika Pałuki). Zapytaliśmy, czy ten rozdział w jego karierze muzycznej został zamknięty
     - Rozdział „Quidam“ jest zamknięty - deklaruje gitarzysta. - Staram się teraz promować naszą płytę poprzez wywiady, a w 2017 roku będę kibicował kolegom i przyglądał się, czy znajdzie się w tym wszystkim trochę miejsca dla naszego trio. Na kilka spontanicznych koncertów, a być może na rozpoczęcie pracy nad kolejnymi dźwiękami.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1295 (49/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości