Pierwszy protest
Przeciwko zniesieniu dzierżawy ziem
W spokojnej atmosferze odbył się protest pracowników spółek popegeerowskich w Żninie. Wzięło w nim udział blisko 250 pracowników z Pałuk, Kujaw, Wielkopolski, Dolnego Śląska, województwa lubuskiego oraz Warmii i Mazur.
W proteście przeciwko zniesieniu dzierżawy ziem i przeciwko nowelizacji ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami Skarbu Państwa wzięło udział około 250 pracowników spółek popegeerowskich fot. Arkadiusz Majszak Przed tygodniem pisaliśmy o zapowiadanym proteście pracowników popegeerowskich spółek na skrzyżowaniu ulic Dworcowej, Mickiewicza i Ogrodowej w Żninie. Przypomnijmy, że dzierżawcy skupieni w Stowarzyszeniu Dzierżawców i Właścicieli Rolnych RP protestują przeciwko zniesieniu dzierżawy ziem należących do Skarbu Państwa i przeciwko nowelizacji ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami Skarbu Państwa, ponieważ zakłada ona likwidację dzierżawy jako formy użytkowania ziemi. Ministerstwo Rolnictwa chce, by grunty, które są własnością państwową, trafiły do polskich rolników, by mogli oni zwiększyć swoje gospodarstwa rolne. Po 2016 roku ziemię w Polsce będzie mógł kupić każdy obywatel Unii Europejskiej. Właściciele spółek powstałych na bazie dawnych PGR nie mają pieniędzy na wykup ziemi. Obawiają się, że umożliwienie nabywania ziemi przez rolników, biznesmenów i obcokrajowców doprowadzi do likwidacji 70.000 miejsc pracy.
TWARDO I DO BÓLU
W piątek w Żninie odbył się pierwszy z dziesięciu zapowiadanych przez Stowarzyszenie Dzierżawców i Właścicieli Rolnych RP protest. Demonstracje mają odbywać się do wyborów parlamentarnych w różnych częściach Polski, a docelowym miejscem protestu mają być gabinety ministra rolnictwa i premiera. Zapowiadany od 13:00 do 15:00 protest rozpoczął się kilka minut wcześniej.
Kierowca ciężarówki z Bożejewic, jadący w kierunku w Bydgoszczy, nie zdążył przejechać. Nie miał żalu do protestujących. Jak powiedział, rozumie trudną sytuację w kraju i prawo do wyrażania niezadowolenia z polityki rządu. Po pół godziny oczekiwania na zablokowanym odcinku drogi krajowej nr 5 w Żninie mógł jechać dalej, ponieważ demonstranci zrezygnowali z wcześniejszych ustaleń, by nie przepuszczać żadnego samochodu przez cały czas trwania protestu i co pół godziny pozwalali przez pięć minut przejechać oczekującym w niewielkich kolejkach samochodom. O to, by na skrzyżowaniu nie tworzyły się gigantyczne korki, zadbali żnińscy policjanci, którzy już przed Żninem zarówno z kierunku Poznania, jak i Bydgoszczy, a także na głównych skrzyżowaniach grodu Śniadeckich informowali o proteście i blokadzie piątki oraz możliwych objazdach.
Franciszek Nowak, prezes Stowarzyszenia Dzierżawców i Właścicieli Rolnych RP w Jeziorkach (pod Poznaniem) zapowiedział, że dzierżawcy i ich pracownicy będą szli twardo i do bólu. Nie wyklucza, o ile zajdzie taka potrzeba, protestów w gabinecie ministra rolnictwa Marka Sawickiego i premiera Donalda Tuska.
- Nie można tak traktować ludzi, którzy wyciągnęli państwo polskie z tak ogromnego długu, gdzie spłaciliśmy zadłużenie PGR-ów. Jeśli rolnik w 1992, 1993 i 1994 roku miał 40 hektarów, to mógł - jak ja - być odważny. Wtedy przespał, a teraz chce. Ponadto my zgodziliśmy się już na oddanie 20% z naszego areału dla gospodarstw indywidualnych, ale mało który rolnik ze względu na cenę to kupi, za to nasze gospodarstwa kupują spekulanci i ludzie z zagranicy, czego dowodem są Warmia i Mazury, województwo lubuskie czy Pomorze. Teraz jeszcze nakazuje się nam oddać kolejne 30% areału. Chcemy ustawy o dzierżawie rolnej. Protestujemy przeciwko polityce państwa wobec dużych gospodarstw dzierżawnych.
Dziwne, że pan minister myśli, że jest najmądrzejszy w Polsce chcąc ratować PSL, że tym daje, a tamtym zabiera. Takich Janosików było wielu, a ostatni zginął w XIX wieku. Rozmawiamy z ministrem od dwóch lat i nigdy nie było takiego zaostrzenia w tej sprawie. Pierwszy protest jest w Żninie, bo tutaj są firmy, które zatrudniają od 100 do 150 osób. Walczymy o 70.000 miejsc pracy, gdzie odprowadzamy ZUS, a nie KRUS jak rolnicy. To ludzie, którzy od lat w gospodarstwie pracują. Ich w zasadzie się nie przekształci. Pan minister mówi, że go nie interesuje, co stanie się ze 140 ludźmi, których zatrudnia na przykład „Cerplon”. Jeśli wdrożą to, co zapowiadają, to „Cerplon” będzie musiał zredukować zatrudnienie do 20 pracowników. Rząd nie może skłócać naszych środowisk, czyli nas i rolników indywidualnych - wyjaśnił Franciszek Nowak.
ZA I PRZECIW
Przyglądający się protestowi i wsłuchujący się w słowa prezesa stowarzyszenia Grzegorz Ciupiński powiedział, że jako rolnik indywidualny się z tą argumentacją nie zgadza. Zaznaczył, że najpierw gospodarstwa powinno się oddać spadkobiercom. I dodał: - To są dziedzice, którzy pokupowali sobie jeepy. Nie ziemia dla PGR-ów. Pracownicy zostali w Cerekwicy wykiwani, a prezesi się burżuje od razu porobili.
Jerzy Organista, rolnik indywidualny z Nowego Dworu w gminie Dąbrowa Biskupia, przyjechał do Żnina, by poprzeć protest i demonstrować niezadowolenie ramię w ramię z pracownikami spółek i dzierżawcami.
- Popieram ten protest, bo dzięki tym spółkom ludzie mają pracę. Poza tym, jako rolnik indywidualny, ja mogę sprzedać im mój towar. Ja i inni rolnicy jesteśmy zrzeszeni w Spółdzielni Producentów Owoców i Warzyw Dąbrówka. Konsekwencje wykupu ziem dzierżawionych obecnie przez spółki popegeerowskie będą takie, że ziemie dobrej klasy będą leżeć odłogiem. Bo ziemię kupują ludzie, co mają pieniądze z brudnej roboty - powiedział Jerzy Organista.
Protestowi przyglądała się niewielka grupka mieszkańców Żnina. Jeden z nich (prosząc nas o anonimowość) powiedział, że popiera protest, ponieważ pracownicy spółek popegeerowskich walczą o swoje miejsca pracy. I dodał: - Jeśli się takie zakłady jak „Cerplon” czy „Brzysko-Rol” zlikwiduje, to gdzie ci ludzie znajdą pracę? To są ludzie związani typowo z pracą na roli, czyli oraniem, sianiem, jeżdżeniem ciągnikiem czy kombajnem. To co, sklepikarz ich przyjmie, jeśli to są specjaliści tylko we wspomnianej dziedzinie? Powiększy się bezrobocie.
Swoją solidarność z protestującymi przyszło wyrazić również kilku byłych pracowników żnińskiej cukrowni. Powiedzieli, że życzą demonstrantom powodzenia i wierzą w pomyślność ich protestów, gdyż ciągle mają w pamięci demonstracje i głodówki w obronie swojego zakładu, które na nic się zdały, ponieważ cukrowni nie udało się obronić przed likwidacją.
Protest skończył się pół godziny wcześniej niż planowano.
Rozchodząc się do samochodów i autobusów manifestanci zapowiedzieli, że kolejny protest odbędzie się po żniwach w okolicach Leszna.
MAJĄ PIERWSZEŃSTWO
Dariusz Mamiński, radca ministra rolnictwa i rozwoju wsi wyjaśnił, że jednym z podstawowych zadań Agencji Nieruchomości Rolnych jest sprzedaż nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, a że zdecydowana większość gruntów Zasobu objęta jest umowami dzierżawy, Agencja przeznacza do sprzedaży również te grunty.
Według stanu na 31 marca 2011 roku w dzierżawie znajdowało się ponad 1 mln 563 tys. ha gruntów, z czego w gospodarstwach wielkoobszarowych (o powierzchni powyżej 300 ha) - ponad 773 tys. ha (1156 umów dzierżawy).
Dariusz Mamiński podkreśla, że zdecydowana większość gruntów sprzedawanych przez Agencję kupowana jest przez dzierżawców na zasadzie pierwszeństwa w nabyciu. Dzierżawcy przysługuje pierwszeństwo w nabyciu nieruchomości, jeżeli dzierżawił ją przez okres co najmniej 3 lat.
Natomiast w przypadku, gdy dzierżawca nie skorzysta z tego uprawnienia, a nieruchomość została wystawiona do przetargu - ma on zapewnione prawo korzystania z nieruchomości na dotychczasowych warunkach umowy dzierżawy przez okres jej trwania, gdyż nabywca nieruchomości wstępuje w prawa i obowiązki wydzierżawiającego, na warunkach umowy zawartej przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Warunki te mogą ulec zmianie jedynie za porozumieniem stron.
- Mając powyższe na uwadze oraz fakt, iż większość umów obejmujących gospodarstwa wielkoobszarowe zawartych jest na dosyć długie okresy dzierżawy (nawet do 30 lat) trudno zgodzić się z argumentacją, iż ewentualna sprzedaż nieruchomości obciążonej umową dzierżawy wpłynie na utratę wielu tysięcy miejsc pracy. Nie można również zgodzić się ze stwierdzeniem, iż ziemia sprzedawana jest biznesmenom, by mogli prać brudne pieniądze. Podkreślenia wymaga fakt, iż informacje o transakcjach, w których wpłata gotówkowa przekracza kwotę 500.000 zł (w przypadku płatności nie finansowanej kredytem bankowym) przekazywane są do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Trudno również zgodzić jest się zgodzić ze stanowiskiem, iż to nie rolnicy są nabywcami nieruchomości Zasobu.
Jak wynika bowiem z doświadczeń Agencji Nieruchomości Rolnych, stroną kupującą są zazwyczaj osoby bądź podmioty prowadzące działalność rolniczą. Należy również zauważyć, iż zgodnie z ustawą z 19 października 1991 roku o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, nabywca nieruchomości Zasobu może skorzystać z rozłożenia ceny sprzedaży na raty na okres 15 lat pod warunkiem wpłaty 20% ceny przed zawarciem umowy sprzedaży. Ponadto transakcje sprzedaży finansowane są często kredytami preferencyjnymi z dopłatami udzielanymi przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Regulacje te mają na celu ułatwienie rolnikom nabycia nieruchomości Zasobu - tłumaczy Dariusz Mamiński. I dodaje, że nie jest tak, iż sprzedaż nieruchomości Zasobu ma doprowadzić do likwidacji spółek, które powstały po dawnych państwowych przedsiębiorstwach gospodarki rolnej. Spółki te mają bowiem możliwość nabycia dzierżawionych gruntów na preferencyjnych zasadach, czyli w trybie pierwszeństwa w nabyciu oraz z rozłożeniem ceny sprzedaży na raty.
Więcej zdjęć w naszej galerii. Obejrzyj także film z blokady.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1009 (24/2011)
Inne teksty na ten temat:
W piątek blokada S-5
Dwugodzinna blokada skrzyżowania
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze