Czterech pretendentów do uwięzionej działki
Pukają do zamurowanych drzwi
Jan Kopczyński zapewnia nas, że budynek dawnej introligatorni w Żninie jest jego własnością. W księdze wieczystej zapisane jest, że działka, na której stoi ten budynek, należy do Skarbu Państwa. Obiekt stara się odzyskać Bartosz Derech - od państwa, a nie od Kopczyńskiego. Starosta twierdzi, że to cyrk i złożył doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Ewa Rogalińska w budynku dawnej introligatorni, między ul. Śniadeckich a Pocztową, prowadziła hurtownię odzieży. Dziwi się, że w budynku należącym do Skarbu Państwa można nielegalnie dokonywać remontu i zamurowywać wejście. fot. Arkadiusz Majszak Z zapisów w księdze wieczystej wynika, że introligatornia stoi na działce nr 718 (innej niż cały budynek drukarni) i że stanowi w tej chwili własność Skarbu Państwa.
W 1960 roku bowiem Skarb Państwa wykupił tę działkę wraz z nieruchomościami od Heleny, Kazimierza i Karola Derechów oraz Janiny Bachory na potrzeby działalności Wojewódzkiego Zjednoczenia Przedsiębiorstw Przemysłu Terenowego w Bydgoszczy Żnińskie Zakłady Przemysłu Terenowego (podlegała im drukarnia). W 1962 roku zostały one przekształcone na Żnińskie Zakłady Poligraficzne Przemysłu Terenowego. Częścią żnińskich zakładów były mogileńskie zakłady. I kiedy przez klika lat w żnińskiej introligatorni robione były krzesła - pracownicy tego działu podlegali właśnie pod zakład mogileński, a nie pod żnińską drukarnię. Być może właśnie dlatego budynek żnińskiej introligatorni znalazł się na przełomie wieków w gestii zakładów mogileńskich (a potem ich syndyka).
W 1991 roku teren drukarni wraz z nieruchomościami wykupił od Skarbu Państwa Jan Kopczyński. Twierdzi, że razem z drukarnią kupił introligatornię, że to stanowiło jedną własność.
Stanisław Ludkiewicz, podinspektor w wydziale geodezji, kartografii, katastru i nieruchomości wyjaśnia, że z wypisu z rejestru gruntów wynika, iż właścicielem działki nr 718, na której stoi introligatornia, jest Skarb Państwa. Jan Kopczyński razem z aktem notarialnym, który stanowi, że kupił drukarnię pokazuje nam mapę z 1987 r. (wyciąg z Urzędu Miejskiego w Żninie), z której wynika, że działki nr 718 na niej nie ma, a introligatornia leży na tej samej działce, co drukarnia.
- Nie wiem, skąd ma tę mapę - nie kryje zdziwienia Stanisław Ludkiewicz, i dodaje: - W akcie notarialnym byłby zapis, że kupił również działkę nr 718, która jest własnością Skarbu Państwa. Takiego zapisu w akcie notarialnym nie ma. Można domniemywać, że popełniono błędy przy sporządzaniu aktu notarialnego. Zapis w księdze wieczystej mówi, że właścicielem jest Skarb Państwa - tłumaczy Stanisław Ludkiewicz.
KOPCZYŃSKI WYNAJMUJE
W 2005 roku budynek introligatorni wynajęła od Jana Kopczyńskiego Ewa Rogalińska. Zainwestowała w remont budynku blisko 75.000 zł i otworzyła hurtownię odzieży. Opowiada, że pod koniec 2005 r. Jan Kopczyński zwrócił się do niej z ofertą sprzedaży nieruchomości. Kobieta wyraziła zainteresowanie zakupem budynku.
- Zapytałam o hipoteki i zobowiązania budynku. Kopczyński powiedział mi, że budynek jest czysty. W starostwie dowiedziałam się jednak, że budynek nie jest jego własnością, tylko Skarbu Państwa. Tego Kopczyński nigdy nie kupił, tylko Skarb Państwa to nabył od dziadka Derecha (Bartosza, wójta Rokietnicy - am) - wyjaśnia Ewa Rogalińska.
Taką samą drogę przeszedł jeden z mieszkańców Żnina, który w 2004 roku chciał kupić budynek introligatorni od Jana Kopczyńskiego: - Usłyszałem ofertę sprzedaży i cenę. Poszedłem do ksiąg wieczystych i zobaczyłem, że właścicielem tej działki nie jest pan Kopczyński lecz Mogileńskie Fabryki Mebli. Za transakcję więc grzecznie podziękowałem i nie polemizowałem z niczym - sprawa przecież była jasna. Cechą charakterystyczną tej działki jest to, że jest ona uwięziona: ma służebność przejazdu od Śniadeckich dla każdorazowego właściciela (o jego klientach księga nie wspomina). Geneza tego budynku jest ciekawa. Był własnością Derechów i stał na działce Derechów, ale zbudowany był dla rozwijającego się i nie mieszczącego się we własnych granicach przedsiębiorstwa Krzyckich. Póki tak było i póki zakłady Krzyckich (a potem drukarnia Żnin) zapewniały komunikację od Pocztowej - to uwięzienie nie grało roli. Jeśli przejdzie ona w ręce kogokolwiek innego, niż Bartosz Derech, który się o nią stara - uwięzienie przypomni o sobie, bo jej służebność jest ograniczona zapisem. Tak więc klucz od niej nie leży w rękach starosty, lecz w rękach Derecha.
Starosta Zbigniew Jaszczuk przyznaje, że introligatornia jest własnością Skarbu Państwa. Po interwencji Ewy Rogalińskiej wysłał komisję, by zbadała, czy nieruchomość jest poddawana samowolnemu remontowi, a ponieważ komisja potwierdziła informacje, zgłosił sprawę do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającym na naruszeniu własności Skarbu Państwa.
FABRYKA PŁACIŁA
Jak to możliwe, że nieruchomość należy do Skarbu Państwa, że pieczę nad nią trzyma starostwo, a od kilku lat Jan Kopczyński na zmianę z Ewą Rogalińską remontują budynek, zmieniają go, właściwie regularnie pojawiają się tam jakieś ekipy remontowe?
Stanisław Ludkiewicz wyjaśnił nam, że nieruchomość należała do Skarbu Państwa, ale była wykorzystywana przez Mogileńską Fabrykę Mebli. Podatki cały czas do starostwa za nią wpływały - przez ostatnie lata, aż do 2006 r., od syndyka Mogileńskiej Fabryki Mebli, kiedy to rozpoczęło się postępowanie w sprawie odzyskania introligatorni przez Bartosza Derecha.
PUKA DERECH
Bartosz Derech, spadkobierca, zaczął starać się odzyskanie introligatorni w marcu 2006 r.: - Z moich informacji wynika, że właścicielem nieruchomości jest Skarb Państwa we władaniu przez starostę żnińskiego. Została wywłaszczona od moich przodków. Wystąpiliśmy więc o możliwość odzyskania tej wywłaszczonej nieruchomości - mówi wójt Rokietnicy. I przyznaje, że ze żnińskiego starostwa dostał odmowę.
Bartosz Derech odwołał się od tej decyzji do wojewody. Sprawa jest w toku. Dlatego w żnińskim starostwie w tej chwili brakuje wielu dokumentów dotyczących historii introligatorni. Znajdują się w Urzędzie Wojewódzkim.
Zbigniew Jaszczuk opowiada, że po wojnie nieruchomość należała do dziadka Bartosza Derecha. W latach sześćdziesiątych została sprzedana Skarbowi Państwa na cele przemysłu terenowego. Dlatego, jeśli Bartosz Derech chce odzyskać nieruchomość, powinien ją kupić.
- To nie było zabrane, ale sprzedane. Myśmy mu powiedzieli, że może to kupić, a on by chciał darmo - podkreśla starosta.
Ewa Rogalińska: - Wkomponował się w to pan Derech. On chce zwrotu tego budynku nieodpłatnie. W sprawę są teraz zaangażowane cztery strony: starosta jako właściciel, ja, która zostałam wprowadzona w błąd przez Kopczyńskiego, Kopczyński, który nie jest właścicielem i Derech.
PUKA ROGALIŃSKA
W ostatni poniedziałek Ewa Rogalińska zaalarmowała starostę, że własność państwa została naruszona. Gdy dowiedziała się, że w budynku introligatorni prowadzone są przez Jana Kopczyńskiego prace remontowe, zadzwoniła do starostwa z prośbą, by podjęto interwencję, gdyż włamano się do budynku należącego do Skarbu Państwa.
- Oni tam pojechali i prace nadal trwają. Zdenerwowałam się i poszłam dzisiaj (23 marca - am) do starosty. Zapytałam, co zamierza z tym zrobić, a on mi odpowiedział, że moja wina też w tym jest, bo ten budynek remontowałam. Kopczyński samowolę odstawia, robi co chce, a nikt nie ma na to wpływu. Prace nie zostały przerwane. A starosta chyba zapomniał, że to on jest dla petentów i nie powinien się odnosić do ludzi w tak arogancki sposób. Chcę to wszystko powstrzymać, bo właścicielem nie jest Kopczyński, tymczasem starosta traktuje mnie jak debila - ironizuje Ewa Rogalińska.
- Ta pani też jest sobie winna, bo weszła w nieformalne układy, poniosła nakłady, wszystko robili na gębę, a teraz niech starosta ratuje. Faktem jest, że Kopczyński próbował sprzedać nie swoje. Kocioł dokładny jest w tej sprawie. To jest cyrk. Temat jest rozrywkowy - uważa starosta.
PAŃSTWO CHCE ZABRAĆ
- W 2007 roku ni stąd ni zowąd państwo mi się na działkę wprosiło. Ja kupiłem to za ciężkie pieniądze, płaciłem za to podatki, a dziś państwo próbuje zabrać co moje? Najpierw kupuję coś od państwa, a państwo próbuje mnie teraz oszukać i to zabrać? - dziwi się Jan Kopczyński. Dodaje, że Ewa Rogalińska mogła dalej prowadzić działalność w introligatorni. Zwraca uwagę, że jej stamtąd nie wyrzucał. Z dobrej woli chciał również zwrócić część poniesionych na remont pieniędzy.
Jan Kopczyński podkreśla, że kupił teren całej drukarni, z budynkami i introligatornią. - To jest moja własność i mam na to dokumenty - wyjaśnia. By nie być gołosłownym, pokazuje nam opinię szacunkową biegłego na zlecenie Urzędu Wojewódzkiego z wypisem wszystkich budynków znajdujących się na terenie dawnej drukarni wraz z budynkiem introligatorni oraz akt notarialny, gdzie wśród zakupionych nieruchomości znajduje się introligatornia.
- Z aktu notarialnego wynika, że kupiłem również introligatornię. Ja to kupiłem od Urzędu Wojewódzkiego - wyjaśnia Jan Kopczyński. Dlaczego więc wmawia mu się, że introligatornia nie jest jego własnością? Jan Kopczyński tłumaczy, że w 1997 roku była możliwość przekształcenia gruntów znajdujących się w wieczystym użytkowaniu w prawo własności. Podejrzewa, że wówczas pojawił się błąd dotyczący budynku introligatorni. Natomiast - mówi nam Jan Kopczyński - w księdze wieczystej zapis o tym, że introligatornia jest własnością Skarbu Państwa, pojawił się dopiero w 2007 roku.
ZAMUROWANE DRZWI I DZIAŁKI NIE MA
Wczoraj do starostwa wpłynął wniosek od Jana Kopczyńskiego, w którym poinformował, że zamurował drzwi w nieruchomości znajdującej na jego działce.Dołączył również mapę z 1987 r. (wyciąg z Urzędu Miejskiego w Żninie), z której wynika, że działki nr 718 na niej nie ma. Przedsiębiorca poinformował o sprawie swoich prawników. Zapowiada, że się nie podda i będzie walczył o swoją własność. Do czasu wyjaśnienia sprawy, wstrzymał prace.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 945 (12/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze