Ten osad na szklance po herbacie to zdaniem Ireneusza Starczewskiego - efekt złego stanu wody w Żninie
fot. Arkadiusz Majszak
W Żninie
Rada Osiedla o wodzie
Ireneusz Starczewski, przewodniczący Rady Osiedla nr 2 w Żninie, uważa, że woda dostarczana przez WiK jest najdroższa w Polsce. Poza tym jest śmierdząca i dlatego ludzie wolą kupić wodę w markecie. Janusz Biegański, wiceprezes WiK, uważa, że Ireneusz Starczewski cierpi na WiKowstręt.
Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Żninie złożył w marcu br. wniosek do burmistrza o zatwierdzenie taryf za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków w okresie od 1 maja 2011 r. do 30 kwietnia 2012 roku. Nowe taryfy miały zapobiec dalszemu generowaniu strat na sprzedaży wody przez spółkę. Cena wody nie była zmieniana w ciągu ostatnich dwóch lat. Pomimo że wszyscy żnińscy radni byli przeciwni podwyżkom cen wody i ścieków, nowe taryfy zaczęły obowiązywać. Tak wynika z ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Burmistrz i radni nie mają wpływu na cenę wody i ścieków.
Od 1 maja cena 1 m3 wody dla gospodarstw domowych wzrosła z 3,07 zł do 3,19 zł (z VAT). Koszt 1 m3 odprowadzanych ścieków wzrósł z 4,66 zł do 4,92 zł (z VAT).
Temat wody i ścieków był jednym z głównych punktów posiedzenia Rady Osiedla, nr 2 w Żninie. Ireneusz Starczewski, przewodniczący Rady Osiedla przypomniał o podwyżce cen za wodę i ścieki. I dodał: - Nie ma droższej wody i ścieków w Polsce niż u nas. Zaznaczył, że w przyszłym roku będzie kolejna podwyżka, ponieważ - jak stwierdził - mieszkańcy nie chcą już tej śmierdzącej wody pić i kupują wodę w marketach. Jest jeszcze inny problem: - Ludzie nie spłukują wody w ubikacjach i jest taki smród, że nie idzie wytrzymać.
Ireneusz Starczewski zapowiada, że jeśli nadal nikt nie będzie reagował na uwagi członków Rady Osiedla dotyczące podwyżki cen i jakości wody, to będzie musiał zebrać mieszkańców i wyjść zablokować ulicę.
- Co roku alarmujemy. Co zrobić, żeby ktoś w tej sprawie coś zrobił? - zastanawiał się Ireneusz Starczewski. Członkowie Rady dziwili się, że pomimo iż Żnin ma tak dużo zasobów wody pitnej, jest ona tak droga. Stanisław Kogut przypomniał z kolei, że już w 2005 roku Rada Osiedla składała do władz miasta pismo z uwagami, że woda w Żninie jest jedną z najdroższych w Polsce.
Ireneusz Starczewski uważa, że WiK opłacałoby się doprowadzać wodę ze stacji w Słębowie, zamiast z ujęć Cerplonu w Cerekwicy. Członkowie Rady Osiedla do tematu wrócą w październiku i liczą na odpowiedź na zgłoszone podczas poniedziałkowego zebrania argumenty.
Janusz Biegański, wiceprezes WiK, powiedział, że już od paru lat słyszy zarzuty Ireneusza Starczewskiego na temat wody i ścieków.
- Jest duży i dorosły, więc ma prawo mieć takie zdanie - mówi Janusz Biegański. Dodaje, że barwa, smak i zapach wody są na bieżąco badane. Brzydkiego zapachu upatruje zaś gdzie indziej i przypuszcza, że pochodzi on z syfonów i odpływów.
Kolejną krytykę przewodniczącego Rady Osiedla na temat ceny i jakości wody nazywa wprost: - To WiKowstręt. Zaprzecza, by cena wody w gminie Żnin była najwyższa w Polsce. I podaje przykład, że 1 m3 wody w gminie Suszec kosztuje 4,19 zł.
Janusz Biegański zwraca uwagę, że temat pobierania wody ze stacji wodociągowych w Słębowie dla mieszkańców zachodniej części gminy jest zapisany w wieloletnim planie inwestycyjnym, ale na razie nie ma potrzeby, żeby go realizować.
- Słębowo jest zapisane jako element inwestycyjny. My jako firma nie jesteśmy w stanie sobie z tym tematem poradzić. Można wrócić do tej koncepcji, jeśli zaistniałaby taka potrzeba, czyli w przypadku, gdyby nie można pobierać wody ze stacji w Cerekwicy - wyjaśnia wiceprezes WiK.
Janusz Biegański przyznaje, że zużycie wody spada, bo ludzie oszczędnie nią gospodarują. Poza tym wykorzystują wodę deszczową do podlewania ogródków. Oszczędzanie wody powoduje z kolei zagęszczenie ścieków, co wpływa na wzrost kosztów ponoszonych przez WiK na dostosowanie instalacji i sieci.
- Z punktu widzenia ekonomicznego odbiorców możemy chwalić mieszkańców, że oszczędzają wodę, ale z pozycji firmy już nie. Dla nas mniejsze zużycie wody to produkcja trudniejszych ścieków - tłumaczy Janusz Biegański. I dodaje, że obecnie trudno oszacować, czy w przyszłym roku woda podrożeje.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1022 (37/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze