Reklama

Radość do pierwszej zimy

Trudno wykupić mieszkanie, gdy brak pracy i nie ma pieniędzy nawet na dach
     Radość do pierwszej zimy
     Irena Walkowiak od dwóch lat prosi w komunalce o materiał na pokrycie dachu przedsionka. Taki przedsionek to dla jej rodziny nie zbytek, ale ratunek przed nadchodzącą zimą. Ma chronić mieszkanie, by wiatr w nim nie hulał i by śnieg przez nieszczelne drzwi nie przedostawał się do środka. Szef komunalki nie może znaleźć ani dokumentów budowy tego przedsionka, ani też żadnego wniosku, który dotyczyłby tej sprawy.

Altana ma cztery ściany, okno i drzwi (na zdjęciu są otwarte i zasłaniają okno kuchenne), które Irena Walkowiak dostała z „komunalki”. Wciąż jeszcze brakuje dachu.
            fot. Sylwia Wysocka

     Irena Walkowiak sama wychowuje czterech synów, jeden z nich już pracuje, najmłodszy jest w V klasie szkoły podstawowej. Dwóch pozostałych, podobnie jak i matka, szuka pracy. Obecnie pracują przy czyszczeniu lasu, co da im możliwość pozyskania tańszego drewna na opał.
     Mieszkają w budynku komunalnym w Głogowińcu. Wcześniej mieszkali w jednym pokoju z kuchnią w wydzielonym mieszkaniu w tym samym budynku. Irena Walkowiak starała się o przydział większego mieszkania, a szansą dla niej było to, że wyprowadzali się stąd sąsiedzi. Udało się - otrzymała przydział na większe, trzypokojowe mieszkanie z kuchnią i łazienką. Radość z większego metrażu nie trwała jednak długo, bo do pierwszej zimy.
     DRZWI WEWNĘTRZNE ZA WEJŚCIOWE
     W mieszkaniu wymienione było tylko jedno okno na plastikowe. Drzwi zewnętrzne do mieszkania, które prowadzą z dworu do kuchni, są przeszklonymi drzwiami wewnętrznymi, jakie spotkać można w wielu mieszkaniach. Oddzielają one zazwyczaj pokoje od korytarza, tu miały chronić przed zimnem z zewnątrz.
     - Trzy lata proszę o wymianę okien. Wymieniono jedno. U synów w pokoju jest drewniana spaczona rama, przez którą wieje i leci woda do środka, a ciepło wyciąga. Napalimy i za chwilę jest zimno. Przez drzwi zimą nawiewało nam do kuchni śniegu - opowiada Irena Walkowiak.
     Kobieta mówi, że gdyby było ją stać, sama wyremontowałaby mieszkanie i więcej nikogo nie prosiła, ale nie może sobie na to pozwolić. By zabezpieczyć drzwi wewnętrzne i osłonić je, zorganizowała z własnych środków cegłę, cement, pomogli synowie i sąsiad i przed domem postawili przedsionek. Starczyło jednak tylko na cztery ściany, zabrakło na około 8 m2 dachu.
     - Jest już cieplej, ściany ograniczają wiatr i śnieżne zawieje, jednak wciąż jeszcze nie ma dachu i woda z góry się leje. Ciągnie zimno - mówi kobieta.
     Koszt materiału na dach, czyli blacha trapezowa, belki, łaty i membrana to około 400 zł na tę powierzchnię.
     Jak zapewnia lokatorka, od dwóch lat prosi o materiał na pokrycie dachu. Deklaruje, że sama z synami go położy, tylko potrzebują materiału. W ubiegłym roku chodziła do komunalki prawie co miesiąc, upominając się o dach.
     Przed dwoma tygodniami usłyszała w komunalce, że teraz tymi sprawami zajmuje się Teresa Pawłowska z referatu  inwestycji i gospodarki przestrzennej w Urzędzie Miasta.
     Dodaje, że Teresa Pawłowska mówiła jej, że jest szansa na przyznanie materiału w październiku, czyli za miesiąc. Ale Irena Walkowiak boi się, że to znowu tylko obietnice, bo do tej pory nikt z komunalki się nie pokazał. - A mieli przyjechać, pobrać wymiary i cisza - relacjonuje. Gdy usłyszała od Teresy Pawłowskiej o październiku, nie wytrzymała i poszła prosić o pomoc burmistrza Piotra Hemmerlinga.
     WYKUPIĆ MIESZKANIE
     - Od burmistrza usłyszałam, że mogę to mieszkanie wykupić na dogodnych warunkach, ale najpierw trzeba mieć pracę i pieniądze, by kupić mieszkanie nawet za to 10% wartości - mówi kobieta.
     Irena Walkowiak zapewnia, że śledzi prace w innych mieszkaniach komunalnych i zauważa, że nie wszędzie są prowadzone przez wiele lat, jak w przypadku jej mieszkania, bo są takie, gdzie prace wykonuje się praktycznie od ręki i to za pośrednictwem pracowników kcyńskiej komunalki.
     Prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kcyni Henryk Grobelny zapewnia, że za jego kadencji w sprawie mieszkania Ireny Walkowiak nikt z nim nie rozmawiał, a jest on prezesem od stycznia tego roku. 
     Powiedział, że mieszkanie to od czterech lat wystawione jest do sprzedaży, a teraz dodatkowo lokatorka może je wykupić za 10% wartości, czyli bardzo okazyjnie. Koszt mieszkania określa rzeczoznawca dla każdego indywidualnie, w tym przypadku orientacyjnie prezes Grobelny uznał, że w granicy 3 do 5 tys. zł już po zniżce.
     Henryk Grobelny dodał, że w poprzednim roku był w tym budynku przeprowadzony przegląd budowlany, a po nim pozostały trzy zalecenia: konserwacja kominów i płyty na szambie pod starymi ubikacjami oraz konserwacja dachu na budynku (podobne przeglądy są przeprowadzane obecnie w budynkach komunalnych, ale trzeba sprawdzić sto budynków i do Głogowińca komisja jeszcze nie dotarła). Nic jednak w sprawie położenia dachu na przedsionku. - Do nas sygnał o dachu na werandzie nie dotarł. Do nas się lokatorka nie zwróciła. Nie mam też informacji w dokumentacji o budowie altany czy werandy, więc nie jestem do końca przekonany, że jest to zgodne z prawem budowlanym - powiedział Henryk Grobelny.
     Irena Walkowiak zapewnia, że miała pozwolenie na przybudówkę od poprzednich pracowników komunalki. - Wszystko miałam uzgodnione i załatwione w zakładzie komunalnym, do dziś mam obiecywany dach, teraz być może w październiku, a być może wcale - mówi. Kiedy mieszkała w poprzednim mieszkaniu, w urzędach w Szubinie i Nakle uzyskała wszelkie pozwolenia na budowę altany, sama załatwiała i opłacała, a altanę komunalka wybudowała po tym, jak się wyprowadziła do sąsiedniego mieszkania.
     Prezes Henryk Grobelny mówi, że tak czy inaczej trzeba będzie przygotować projekt budowy i zalegalizować go w starostwie w dziale budownictwa, bo - jak już wcześniej pisaliśmy - takich pozwoleń ani też żadnych notatek z ustnych ustaleń pani Walkowiak z pracownikami w komunalce nikt nie może znaleźć. 
     ŻYCZENIA PREZESA
     Prezes ZGKiM dodał, że życzy pani Walkowiak, żeby kupiła mieszkanie, bo przy tej skali możliwości finansowych zakład usuwa tylko awarie i wykonuje zalecenia wynikające z prawa budowlanego, mające wpływ na bezpieczeństwo użytkowników lokali.
     ZGKiM, jak zapewnił prezes, zamierza inwestować w budowę mieszkań socjalnych i komunalnych na terenie gminy.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1022 (37/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości