Reklama

Rolnicy nie chcą świadectw dla zwierząt

Zrozpaczonych spadkiem cen żywca rolników dobiła informacja dotycząca świadectw zdrowia dla zwierząt przeznaczonych do uboju, uboju we własnym zakresie i na własne potrzeby tzw. gospodarczego oraz sprzedaży. Teraz rolnik zanim sprzeda na ubój, przerobi na wyroby w domu czy odsprzeda daną sztukę, wcześniej będzie musiał zaopatrzyć się w świadectwo zdrowia zwierzęcia, które wystawi mu weterynarz.

     Gminy zaprzestały wystawiania świadectw pochodzenia zwierząt, w które do tej pory musieli zaopatrzyć się hodowcy odstawiający sztuki. Przestały one obowiązywać w chwili wejścia w życie Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie wystawiania świadectw zdrowia zwierząt.
     W powiecie żnińskim świadectwa zdrowia zaczęły funkcjonować, podobnie jak w innych powiatach, 27 stycznia. 16 weterynarzy w powiecie wystawiać będzie świadectwa. Będą to robili tylko lekarze weterynarii, nie jak proponowano wcześniej również technicy.
     Nic by nie było w tym złego, że weterynarz odwiedzałby gospodarstwo i wystawiał świadectwa zdrowia zwierząt, po wcześniejszym zbadaniu sztuki, gdyby nie fakt, że w parze z tym idą pieniądze z kieszeni rolnika.
     Za czynności związane z wystawieniem świadectwa zdrowia dla trzody chlewnej rolnik za stado od 1 do 15 sztuk zapłaci weterynarzowi 17,66 zł. Za każdą następną sztukę powyżej 15 zapłaci po 1,21 zł. Do tego doliczyć należy koszty dojazdu, które również nie są niskie. Dla 20 odstawianych świń świadectwa kosztowały będą 23,71 zł + koszty dojazdu.
     Tyle samo za stado do 15 sztuk rolnik zapłaci za świadectwa zdrowia dla bydła, niezależnie, czy odstawiał będzie jedną, czy piętnaście sztuk. Natomiast każda kolejna sztuka powyżej 15 kosztowała będzie 3,53 zł. Za stado 20 sztuk bydła hodowca zapłaci 35,22 zł. + oczywiście koszt dojazdu weterynarza do gospodarstwa.
     Rozporządzenie to krzywdzi małych hodowców, którzy odstawiając jedną sztukę będą musieli ponieść te same koszty, co hodowca odstawiający 15 sztuk.  
     Jeżeli rolnik zdecyduje się ubić daną sztukę na własne potrzeby opłata wyniesie 11 zł + dojazd do gospodarstwa.
     To co od hodowcy pobierze weterynarz za świadectwo w 96% stanowi jego dochód, a w 4% przekazywane jest na Powiatowy Fundusz Weterynaryjny. Opłata za dojazd tzw. kilometrówka ustalona jest odgórnie i ma pokryć koszt paliwa i modernizacji auta wykorzystywanego do celów służbowych.
     Członek Zarządu Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej Ryszard Kierzek z Janowca mówi: - Cena świadectwa zdrowia i dojazdu weterynarza sięga często i 14% wartości sztuki sprzedawanej. Uważamy, że to nic innego, jak po prostu haracz na rzecz weterynarii.
     Od Ryszarda Kierzka dowiedzieliśmy się, że Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza wspólnie z wojewódzkim Lekarzem Weterynarii wystosowała pismo do Ministra Rolnictwa z prośbą o wstrzymanie realizacji obowiązku posiadania świadectw zdrowia do momentu opracowania racjonalnych i sensownych rozwiązań, które można zaakceptować.
     Prezes Grupy Producenckiej Zorza Tadeusz Mądry świadectwa zdrowia zwierząt skwitował: - Technicznie kilku lekarzy nie jest w stanie objechać wszystkich rolników, którzy danego dnia chcą odstawić świnie. W dodatku muszą się ubrać w jednorazową odzież, towarzyszyć przy załadunku świń, wypisać świadectwa czy zbadać zwierze. To wszystko pochłonęłoby kilka godzin. W dodatku rolnik odstawiając kilkanaście czy kilkadziesiąt sztuk nie zabierze się na raz i w związku z tym weterynarz będzie musiał czekać aż rolnik odwiezie jedną partię, by być przy załadunku drugiej, a może i trzeciej w zależności od tego, ile hodowca odstawia i ile sztuk zabiera jednorazowo. To mu zejdzie pół dnia - mówi Tadeusz Mądry.
     Pod tym względem ustawa jest niedopracowana, podobnie jak szokujące są ceny za świadectwa, twierdzi prezes Zorzy.
     - Hodowca odstawiający 1 sztukę zapłaci 17,66 zł + dojazd weterynarza, który za kilka kilometrów do Białożewina wynosi 10 zł, a do Wawrzynek już 20 zł. Jeśli hodowca z Wawrzynek odstawi jedną sztukę, to weterynarzowi będzie musiał zapłacić ponad 38 zł i niech za świnie dostanie 270 zł, to ile mu już odejdzie - mówi Tadeusz Mądry.  
     - Jest to duża strata dla tych odstawiających po 2, 3 sztuki. Trudno w tym kraju coś planować czy myśleć z wyprzedzeniem - dodał prezes grupy producenckiej.
     Józefa Błajet, doradca ODR Minikowo na gminę Rogowo, członek Powiatowej Rady Izb Rolniczych przyznała, że generalnie konieczność wydawania świadectw zdrowia ma związek z ustawą o zwalczaniu chorób, tylko tryb wprowadzenia tego rozporządzenia w życie, krótkotrwałość ważności świadectwa i zbyt wysoka cena wprowadziły dużo zamieszania i ogromne niezadowolenie wśród producentów żywca.
     - W dodatku krótkotrwała ważność świadectwa, 24-godzinna, powoduje również duże utrudnienia, zarówno dla rolnika, jak i weterynarza. Lekarze nie są w stanie objechać wszystkich hodowców, zbadać odstawiane sztuki, wystawić świadectwa i być przy załadunku, skontrolować pojazd do odwozu. Jeśli świadectwo byłoby ważne 10 dni, to rolnik który z wyprzedzeniem zgłosi swoją odstawę będzie mógł liczyć się z tym, że weterynarz dzięki wcześniejszej zapowiedzi i dłuższej ważności świadectwa będzie mógł zaplanować sobie tak trasę, by za jedną drogą odwiedzić kilka gospodarstw, co pozwoli rolnikowi zaoszczędzić na dojeździe do gospodarstwa, a ten koszt rozłożony zostanie na kilku hodowców przy tej samej trasie - powiedziała Józefa Błajet.
     Dodatkową wadą tego rozporządzenia jest zdaniem Józefy Błajet zbyt wysoka cena za świadectwa. - Są już na szczęście zapowiedzi medialne o obniżeniu kwot za świadectwa - mówi doradca rolny.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 573 (6/2003)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości