Danuta Kośmider mieszka w bloku przy ul. Kopernika 2. Tutaj Spółdzielnia Mieszkaniowa naliczyła mieszkańcom największe dopłaty do rachunków za wodę. Lokatorzy mają dopłacić po 101 zł od osoby. Gospodarstwo domowe pani Danuty liczy cztery osoby. Jednorazowy wydatek 404 zł na dopłacenie do czynszu stawia płynność domowego budżetu pod znakiem zapytania.
fot. Karol Gapiński
Spółdzielnia Mieszkaniowa, Żnin, różnica, lokator, rozliczenie, woda, ścieki
Różnice w odczytach, lokatorzy muszą dopłacić
Tuż przed Wielkanocą wielu lokatorów Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie otrzymało rozliczenia przedpłat za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków, z których wynika, że będą musieli dopłacić do czynszu. Dopłaty wynoszą od 18 groszy do aż 101 zł od osoby. Kierownik spółdzielni wyjaśnia, że konieczność dopłat dotyczy tych bloków, w których nie była pobierana stała opłata lokalowa na pokrycie różnic w odczytach pomiędzy indywidualnymi wodomierzami a licznikiem głównym.
Aniela i Jan Rogoszowie z bloku przy ul. Wandy Pieniężnej 21 w Żninie w Wielki Piątek odebrali rachunki do zapłacenia w Spółdzielni Mieszkaniowej.
Prezent na święta
- Niezły prezent nam dali na święta. Okazało się, że mamy dopłacić po 71,52 zł od osoby za zużytą wodę. Przez cały rok płacimy, jak wszyscy w spółdzielni zaliczkowo. Teraz okazało się, że suma wodomierzy indywidualnych nie jest taka sama, jak odczyt z licznika głównego. Wyliczyli po 71,52 zł od osoby jako konieczną dopłatę. To dotyczy też innych bloków, choć przyznam też, że z rozmów ze znajomymi na osiedlu wynika, że niektórzy mają też nadpłaty i będą mieli zwroty. Jednak w niektórych blokach trzeba dopłacać. I to dużo. Jeśli rodzina jest kilkuosobowa, to nagle robi się wydatek kilkaset złotych - opowiada Jan Rogosz.
Zdzisław Małecki, jeden z jego sąsiadów, przyznaje, że konieczność dopłaty go zaskoczyła. - Zapłacę, bo nie chcę, żeby robili ze mnie tego, który staje okoniem. Do spółdzielni można chodzić, interweniować, ale człowiek odbija się najczęściej, jak od ściany - uważa Zdzisław Małecki.
Jan Rogosz podkreśla, iż nie chodzi mu o to, iż nie zgadza się z tym, że różnice w odczytach wodomierzy trzeba pokryć. Jednak chciałby, żeby mechanizm naliczania rachunków był sprawiedliwy. - Kiedyś w naszym bloku do każdego mieszkania była doliczana opłata stała 5 zł. W innych blokach też takie opłaty stałe od mieszkania były. I one służyły na koniec do pokrycia różnic między sumą odczytów liczników indywidualnych i odczytami ze zbiorczych. Uważam, że spółdzielnia idzie w dobrym kierunku, ale potrzebna jest weryfikacja przez pracowników, czy wszyscy mają nowe wodomierze, które mają legalizację.
Na starych bowiem wodomierzach niektórzy nieuczciwi lokatorzy mogą dokonywać przekrętów. Są metody na magnes, za pomocą którego cofnąć można w tych starych wodomierzach wskazówki. Mogą być też nielegalnie zrobione rozgałęzienia, np. podłączenie do pralki automatycznej przed licznikiem. Później ten wodomierz tego nie wyłapuje w odczycie. Poza tym ktoś może mieć nieszczelne baterie albo celowo spuszczać wodę metodą kropelkowania do wanny czy wiadra, by użyć wtedy, gdy się nazbiera. A licznik tego nie chwyta w pomiarach. No i wreszcie, czy wszystkie liczniki główne są też zalegalizowane? Może to na nich powstają złe odczyty, a my mamy płacić? Moim zdaniem pracownicy spółdzielni powinni przejść się po tych licznikach głównych razem z pracownikami WiK, aby zweryfikować, czy to nie są stare urządzenia, na których występują przekłamania - uważa Jan Rogosz.
Jan Rogosz w ubikacji swojego mieszkania ma zainstalowane liczniki na wodę. Podkreśla, że mają one niecałe 5 lat i są zalegalizowane. Uważa, że we wszystkich mieszkaniach i blokach powinna być zweryfikowana prawidłowość podłączeń i używanych liczników, aby wyeliminować przypadki, które mogą generować różnice między sumą odczytów z liczników indywidualnych a wskazaniami liczników zbiorczych.
fot. Karol Gapiński
101 zł od mieszkańca Kopernika 2
Kierownik Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie Zdzisław Goliński uspokaja. - Zapewniam, że wszystkie liczniki główne w blokach naszej spółdzielni mają legalizację i są sprawdzane także komisyjnie przez nas i zakład WiK. Teraz, przy ostatnich rozliczeniach pojawiły się tylko wątpliwości przy liczniku głównym na Kopernika 2. Nie dlatego, że on źle wyglądał, czy na pierwszy rzut oka źle działał, a z tego powodu, że po prostu mieszkańcy tego bloku mają wyliczone największe na całym osiedlu dopłaty: po 101 zł od osoby - mówi wiceprezes i kierownik spółdzielni.
Tak się składa, że w bloku na ul. Kopernika 2 mieszka członek zarządu spółdzielni Ireneusz Starczewski. Jest on zdziwiony tak dużą dopłatą. Mieszka tylko z żoną, więc zapłacą 202 zł. Ireneusz Starczewski podkreśla, że w bloku są też rodziny np. czteroosobowe i w ich przypadku dopłata to już wydatek 404 zł.
- To jest do zapłaty dodatkowa kwota rzędu praktycznie zwykłego, bieżącego czynszu. Żyjemy skromnie, wydatki z budżetu domowego tak sobie planujemy, by starczyło od 1 do ostatniego dnia miesiąca. A tu taki zimny prysznic na święta. Co gorsza, spółdzielnia każe płacić wszystko od razu. To też taka hipokryzja, bo weźmy choćby rozliczenia za ciepło. Ostatnio mieliśmy nadpłatę w zaliczkach i przyszła informacja, że dostaniemy zwrot nadpłaty. Tylko od razu dali adnotację, że będzie ona rozliczona nie od razu, a w dwóch okresach rozliczeniowych. Więc oni to sobie rozłożyli, a my mamy płacić od razu. Po naszej klatce schodowej chodził protest mieszkańców i się pod nim podpisywaliśmy. Ja też się podpisałam. Nie wiem, co z tego wyjdzie. Słyszałam od sąsiadów, że być może pójdzie pozew w tej sprawie do sądu. Jeśli większość uzna, że nie będzie tego płacić, bo niesprawiedliwie naliczone, to ja też nie zapłacę - nie ukrywa swoich trosk o bieżące utrzymanie rodziny Danuta Kośmider. W jej gospodarstwie domowym właśnie na ul. Kopernika 2 mieszkają cztery osoby. Dodajmy, że jeśli jakiś lokal miał nadpłatę za ciepło, to i tak tę kwotę spółdzielnia wliczy sobie w rozliczeniu na pokrycie niedopłaty za wodę i ścieki.
Wspomniany wodomierz główny z bloku na ul. Kopernika 2, gdzie niedopłaty były najwyższe, został wysłany do analizy w specjalnym zakładzie badającym liczniki pomiarowe w Żarach. Jak podkreśla Ireneusz Starczewski, spółdzielnia musiała jeszcze za to badanie zapłacić 150 zł. Wyników jeszcze nie ma. Zdzisław Goliński od razu zastrzega, że wynik weryfikacji prawidłowości licznika i tak może być różny. Jako przykład podaje sprawę sprzed kilku lat w jednym z bloków przy ul. Wandy Pieniężnej. Wtedy też niedopłaty, tyle, że w przypadku ciepła, były podejrzanie wysokie i licznik oddano do specjalistycznego zakładu do badania. Ku zaskoczeniu administracji spółdzielni okazało się, że faktycznie licznik pokazuje niedokładnie, ale w drugą stronę - na korzyść lokatorów.
Kierownik w odpowiedzi na opinie wygłoszone przez Jana Rogosza podkreśla również, że już w kwietniu prowadzone są dwuosobowe kontrole liczników indywidualnych w mieszkaniach. Kontroli tych dokonują pracownicy spółdzielni. Ponadto według kierownika, nie ma procederu, jak sądzą niektórzy mieszkańcy, polegającego na tym, że pewni lokatorzy notorycznie nie wpuszczają do domów pracownika spółdzielni, który zbiera odczyty. - Wydają tylko przez drzwi kartkę z napisanym przez siebie odczytem z licznika. A czy są to faktyczne wskazania z tego licznika, to kto to sprawdzi? - niepokoił się bowiem w rozmowie Jan Rogosz.
- Tutaj mogę zapewnić pana Janka, że w ten sposób przekrętów się nie zrobi. Owszem, raz czy dwa może pracownik nie dostać się do mieszkania ze względu na nieobecność lokatorów. Ale na dłuższą metę ewentualne próby oszustwa i tak jesteśmy w takich przypadkach w stanie ujawnić - zapewnia Zdzisław Goliński.
Nie było dopłat, są niedopłaty
Zdaniem kierownika, główną przyczyną wyższych niedopłat w niektórych blokach jest fakt, że w ostatnim roku nie w każdym z bloków obowiązywała stała opłata od lokalu, która przy rozliczeniu szła na pokrycie różnic między sumami odczytów z wodomierzy z mieszkań i wodomierzy głównych. - Przede wszystkim jednak, niech mieszkańcy nie zapominają, że to są wszystko opłaty i za wodę, i za odprowadzanie ścieków. Koszt 1 m3 łącznie za wodę i ścieki to 8,94 zł, więc w skali roku różnica generująca konieczność dopłaty nawet 101 zł od osoby nie jest aż taka duża - zauważa Zdzisław Goliński.
W związku z tym, że nie w każdym bloku była w zeszłym roku w zaliczkach uwzględniona stała opłata lokalowa, to teraz te budynki, które takiej opłaty nie miały, mają wysokie niedopłaty. Zostały one naliczone od 18 gr od osoby np. w blokach ze wspólnym węzłem na Żytniej 4, 6, 8, 10. 101 zł od osoby mają zapłacić mieszkańcy Kopernika 2. Natomiast mieszkańcy Żytniej 3 i 5, gdzie jest kolejny wspólny węzeł, mają zapłacić po 54 zł. Na Wandy Pieniężnej 21 - po 71,52 zł od osoby, a na Wandy Pieniężnej 25 dopłata wynosi po 25 zł. Na Browarowej 2 obliczona została również dopłata, tu w wysokości 33 zł, a na Browarowej 1 - 23 zł od osoby. Te wszystkie bloki, które teraz mają płacić, jak zauważa Zdzisław Goliński, w zeszłym roku nie miały uwzględnionej stałej dopłaty od lokalu w rachunkach.
Stała opłata od lokalu była np. na ul. Słonecznej 34, gdzie mieszkańcy płacili po 17 zł od lokalu i teraz otrzymają zwrot za wodę w wysokości 90 zł; na Wandy Pieniężnej 27 płacili 15 zł od lokalu i teraz otrzymają zwrot 122 zł na osobę; na ul. Browarowej 3 płacili 3 zł dopłaty lokalowej i otrzymają teraz zwrot 13 zł na osobę.
Żeby w przyszłości nie było takich szoków przy rozliczeniach, jakie teraz stają się udziałem niektórych żnińskich spółdzielców, administracja zamierza powrócić do doliczania wszędzie dopłaty lokalowej do zaliczek na wodę i ścieki.
Za i przeciw elektronice
Poza tym według Zdzisława Golińskiego warto zastanowić się nad inwestycją polegającą na zakupie elektronicznych wodomierzy indywidualnych. Owszem, koszt jednego z nich to 150 zł. Są zaś na osiedlu bloki z kilkoma pionami, a co za tym idzie jest też po kilka liczników w każdym mieszkaniu. Wydatek więc na zakup wodomierzy elektronicznych byłby dla lokatorów pokaźny. Jednak przychodzą do spółdzielni oferty, z których wynika, że zakup, założenie i później odczyty wodomierzy elektronicznych można zamówić w leasingu jako kompleksową usługę. Poza tym odczyty mogą być dokonywane nie tylko bez wchodzenia do mieszkań, ale też bez wchodzenia w ogóle do budynku, gdyż kontrolujący dokonuje odczytów za pomocą sygnału stojąc przed blokiem. Urządzenie wychwytuje również, gdzie mogą mieć miejsce próby oszustwa.
Kwestia ewentualnego zakupu wodomierzy elektronicznych będzie dyskutowana - jak zapowiada Zdzisław Goliński - na posiedzeniu zarządu i rady nadzorczej spółdzielni. Później może zostać poddana pod głosowanie spółdzielców na zebraniu walnym. Jak się jednak okazuje, pomysł z wodomierzami elektronicznymi ma swojego oponenta już w samym zarządzie spółdzielni. Otóż Ireneusz Starczewski - jak sam nam oznajmił - jest przeciwny takim wodomierzom. - Nie warto wchodzić w takie kosztowne nowinki. Tak samo było z podzielnikami ciepła, które były przed laty zakupione, a później i tak wróciliśmy do starych, sprawdzonych metod rozliczania. W przypadku zaś rozliczeń za wodę, to uważam, że WiK był nie bez winy. Otóż woda bieżąca w naszych kranach często bulgocze, gdy się ją puszcza. To oznacza, że jest napowietrzana, a w związku z tym odczyty liczników mogą być niemiarodajne. Uważam, że teraz już jednak będzie lepiej. Wiążę swój optymizm z ostatnimi zmianami w zarządzie spółki WiK - skwitował Ireneusz Starczewski.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1209 (15/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze