Reklama

Rozwiązaniem nowy statut gminy

Mieszkańcy Gogółkowa chcą uregulowania sytuacji w sołectwie fot. Arkadiusz Majszak

Gogółkowo, impas, zebranie wiejskie, sołtys
    Rozwiązaniem nowy statut gminy
     Mieszkańcy Gogółkowa zwołali w świetlicy wiejskiej zebranie, by dowiedzieć się, jakie zostaną poczynione kroki wobec sołtys Marii Wardy. Sołtys nie wzięła udziału w spotkaniu. W opinii mieszkańców, w najbliższym czasie sytuacja w sołectwie musi się unormować, choć wójt Błażej Łabędzki zaznacza, że wymagać tego będzie uporządkowanie statutu Gminy Gąsawa.

     Przypomnijmy, iż 26 czerwca w świetlicy wiejskiej w Gogółkowie miało odbyć się zebranie wiejskie, podczas którego mieszkańcy mieli głosować nad odwołaniem sołtys Marii Wardy. O zwołanie takiego zebrania poprosił panią sołtys wójt Błażej Łabędzki. Zebranie miało być konsekwencją złożonego do wójta wniosku o odwołanie pani sołtys. Wcześniej do gminy wpłynęła lista z podpisami ponad 80 mieszkańców wsi domagających się odwołania Marii Wardy.
     Sołtys zebrania nie zwołała, gdyż nie widziała ku temu podstawy prawnej. Pomimo tego w miniony piątek w świetlicy wiejskiej w Gogółkowie zebrali się mieszkańcy wsi - zwolennicy i przeciwnicy urzędującej sołtys Wardy. Zebranie zwołali z własnej inicjatywy, by wyjaśnić wszystkie wątpliwości, które pojawiły się w związku z jej odwołaniem. Maria Warda w zebraniu nie uczestniczyła.
     SKONFLIKTOWANA WIEŚ
     Wójt Błażej Łabędzki powiedział, iż decyzja leży wyłącznie po stronie mieszkańców. Zaznaczył, iż on nie jest władny podjąć decyzji o odwołaniu sołtysa.
     - Gdzie jest sołtys? - pytała część mieszkańców.
     - Sołtys jest dopiero trzy miesiące. Trzeba dać jej szansę - odpowiedzieli zwolennicy urzędującej sołtys.
     Radny Józef Goc, mieszkaniec Gogółkowa, stwierdził, iż mieszkańcy musieliby zobaczyć SMS-y z pogróżkami pod jego adresem podpisane przez sołtys Wardę. - Te obelgi, co mi napisała, to ja zniosę, bo nie jestem aż tak wrażliwy - dodał radny. - Ona bezkarnie rzuca oskarżenia - mówili przeciwnicy sołtysa.
Renata Szymczak, opiekunka świetlicy wiejskiej w Gogółkowie, w obszernym wystąpieniu odniosła się do dotyczących jej kwestii, które znalazły się w liście otwartym do mieszkańców Gogółkowa, który Maria Warda rozwiesiła we wsi,następnego dnia po Bożym Ciele.
     Na zebraniu poruszono również sytuację, do której doszło w minioną niedzielę. Przy nowym skalniaku obok świetlicy wiejskiej ktoś wbił drewniany krzyż i powiesił kartkę z napisem Ś.P. Maria Warda. Wójt stwierdził, iż było to naganne zachowanie, które nie powinno się w ogóle wydarzyć.
     - Jak tylko się o tym dowiedziałam, to przyszłam po to i zabrałam ten krzyż i kartkę. Ta kartka i ten krzyż jest u mnie. Usunęłam to, żeby pani sołtys nie była pośmiewiskiem w naszej wsi. Mimo tych wszystkich wcześniejszych sytuacji, ja to ściągnęłam. W razie czego mogę użyczyć własnego pisma grafologowi, żebym nie została posądzona, iż ja to napisałam - wyjaśniła Renata Szymczak.
     KIEDY ZEBRANIE
     Mieszkańcy chcieli się również dowiedzieć, kiedy zostanie zwołane zebranie wiejskie i kiedy będą mogli głosować nad odwołaniem sołtys Marii Wardy. - Najlepiej dziś widać, że sołtysa w Gogółkowie nie ma - krzyczeli przeciwnicy obecnej sołtys.
     Były sołtys Bogdan Lewandowski pytał, na jakiej podstawie i kto może zwołać zebranie wiejskie.
     Wójt Błażej Łabędzki wyjaśnił, iż 26 czerwca spotkał się z radczynią prawną, bo zależy mu na tym, by problem we wsi jak najszybciej zgodnie z prawem rozwiązać. I dodał: - Nie chcemy, żeby ludzie byli podzieleni. W pozostałych sołectwach w gminie Gąsawa nie ma takich problemów. Będzie zmiana statutu, później odbędą się konsultacje społeczne i na końcu Rada Gminy będzie o tym decydować. Na razie mamy statut gminy, jaki mamy i musimy go uporządkować, a następnie dostosować do niego statuty sołectw. Jak uchwalimy nowy statut, to będziemy mogli to prawnie uregulować.
     Bardziej zniecierpliwieni mieszkańcy wyrazili swoją dezaprobatę i stwierdzili, że w takiej sytuacji sołtysa nie uda się odwołać, bo następne zebranie zwoła dopiero za cztery lata. Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że zebranie powinno się jak najszybciej odbyć, ponieważ z powodu sytuacji, jaka zaistniała - jak się wyrazili - jeden na drugim psy wiesza, jeden drugiego obraża. - Jak ona tego zebrania nie zwoła, to się nie odbędzie. Ludzie, niech Rada Sołecka zmusi ją do zwołania zebrania - mówili mieszkańcy.
Prowadzący zebranie Józef Goc zaznaczył, iż konflikt Gogółkowu nie służy. I dodał: - Musimy ten problem jakoś rozwiązać. Nie negujmy też obecnej pani sołtys. Przecież też może ponownie kandydować i zostać wybrana. Musi być uchwalony nowy statut. Teraz tylko sołtys może zwołać zebranie, a może go nie zwołać przez 4 lata.
     - Jej obowiązkiem jest przyjść i zwołać zebranie, jeśli taka jest wola mieszkańców. Pismo z gminy dostała. Nakaz od wójta był - nie kryli oburzenia mieszkańcy.
     KTO PO MARII WARDZIE
     Józef Goc wyjaśnił, iż niektórzy - jak się wyraził oficjele - twierdzą, iż chce on wygryźć ze stanowiska sołtysa. Radny jednoznacznie zdementował te pogłoski.
- Ja mam pracy dosyć i sołtysem nie chcę zostać. Mi to niepotrzebne. Takie spokojne życie miałem, jak nie byłem radnym, a teraz nie mam spokoju - podkreślił Józef Goc.
Część mieszkańców zaczęła postulować, by kandydować na sołtysa zgodziła się żona Józefa Goca. - To osoba, która by się wszystkim spodobała. Byłaby lepsza i bezstronna - argumentowali.
     STANOWISKO SOŁTYSA
     Maria Warda w odpowiedzi na nasze pytania, odniosła się m.in. do kwestii, które były poruszane przez mieszkańców wsi podczas spotkania: Owszem pisałam SMS-y do Józefa Goca. Jeśli pytanie „Józiu i coś Ty narobił?”, jest obelżywe, to już nie mnie się wypowiadać, co tego delikatnego człowieka może urazić. Chciałam również wyjaśnić, dlaczego podpisy zbierali jego pracownicy. W wyniku wymiany zdań doszło do spotkania. Wydawało się, że wyjaśniliśmy sobie w sposób dość przyjacielski pewne wątki, jak widać nie. Jestem ciągle pomawiana i chociaż SMS-y skasowałam (szkoda, ale może prokuratura pomoże mi je odzyskać) widzę, że będę musiała podjąć poważniejsze kroki prawne.
     Maria Warda wyraziła też swoje zdanie w kluczowej dla całej sytuacji sprawie, a mianowicie, na temat możliwości zwołania przez nią zebrania wiejskiego, do czego została zobowiązana w piśmie od wójta Błażeja Łabędzkiego.
     W piśmie do wójta Błażeja Łabędzkiego wyraźnie napisałam, iż dopóki nie otrzymam odpowiedzi na pytania związane z próbą odwoływania mnie z funkcji sołtysa, nie czuję się prawnie upoważniona do zwoływania zebrania. Ja nie dysponuję ani wnioskiem z zarzutami, ani podpisami. Wójt proszony wcześniej o pomoc w łagodzeniu sprawy świetlicy, nie wyraził żadnej chęci rozwiązania tematu, chociaż przyznał, że słyszał to i owo. Pytania kierowane do wójta Błażeja Łabędzkiego były konsultowane z prawnikiem. Jedno z nich brzmi, kto w gminie uwiarygodniał zbierane podpisy? Są poważne wątpliwości, czy nie było wśród nich podpisów podrabianych - po prostu. Do tej pory nie widziałam ani podpisów, ani wniosku o odwołanie, ani stawianych mi zarzutów, bo chyba nie mogą być nimi pomówienia? Druga rzecz, że w czasie, kiedy doszło do zebrania, zajmowałam się organizacją imprezy, o której wójt doskonale wiedział. Zwołał za mnie zebranie, nie konsultując nawet daty, a przecież mam różne obowiązki nie tylko służbowe, ale także prywatne.
     Sytuacja wokół zwołania zebrania wiejskiego w Gogółkowie w sprawie odwołania sołtysa stała się zatem patowa i prawdopodobnie dopiero zmiana statutu Gminy Gąsawa będzie kluczem do rozwiązania tego problemu.

     Film w zakładce Filmy.

Reklama

Arkadiusz Majszak

  Pałuki nr 1220 (26/2015)

 


Inne teksty na ten temat:

Chcą odwołania Marii Wardy

Nie zwoła zebrania w Gogółkowie

 

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości