Reklama

Śmieci do lasu woził przez wieś

Z zaproszeniem do klubu Paka
     Śmieci do lasu woził przez wieś
     Mieszkaniec Laskowa Marek L. wywoził śmieci z klubu Paka nie na wysypisko, a do lasu nad jeziorem w Laskowie.

Zaproszenie do klubu na dzikim wysypisku w Laskowie
               fot. Sylwia Wysocka

    Mieszkańców Laskowa zaniepokoiło kilka transportów śmieci, z jakimi w sobotę przez wieś przejeżdżał jeden z rolników Marek L. Śmieci na przyczepach woził od Mieleszyna w kierunku jeziora i po kilkudziesięciu minutach wracał. Mieszkańcy obawiali się, że śmieci są składowane w okolicach jeziora.
    - Cały dzień wozi, wraca pusto, nie ma tu wysypiska śmieci, więc gdzieś musi je zrzucać. Ja za nim nie pojadę, bo znam jego usposobienie - tłumaczył jeden z mieszkańców.
     Do sołtys wsi Bernadety Meleń dzwoniła mieszkanka z prośbą, by powiadomiła organy ścigania.
    - Był telefon, osoba się nie przedstawiła, a ja nie miałam sprawdzonej tej wiadomości. Starałam się zlokalizować miejsce zrzutu nad jeziorem, ale nic nie znalazłam - tłumaczy sołtys wsi. Mieszkańcy dziwią się, że sołtys nie reagowała, bo śmieci jeździły przed jej okami. Bernadeta Meleń zapewnia jednak, że nic nie zauważyła.
    Podejrzeń było wiele. W pierwszej wersji mieszkańcy myśleli, że odpady składowane są po drugiej stronie jeziora, w okolicach wsi Dobiejewo i Łopienno. Jak się okazało, składowane były one znacznie bliżej, bo w Laskowie na prywatnej działce, a dokładniej w lesie nad jeziorem należącym do Grzegorza Rękasa. Właściciel działki, który z okien ma widok na swój lasek, zapewnia, że o wywózce nic nie wiedział, mimo że transporty odbywały się drogą przed jego domem.
    - Nie miałem pojęcia, że coś takiego się tam znajduje, nie są to moje śmieci, nie mam o ich

Jerzy Górski, strażnik z Janowca, starał się ustalić pochodzenie śmieci
               fot. Sylwia Wysocka

pochodzeniu żadnej wiedzy - zapewniał Grzegorz Rękas, który zadeklarował, że jeszcze tego samego dnia zabierze się za ich usunięcie i zutylizowanie.
    Przyglądając się wyrzuconym śmieciom, nie sposób nie domyślić się, że są to śmieci z baru. Butelki po rozmaitych trunkach, puszki, kartoniki po sokach, pobite literatki i kufle, kapsle od piwa, słomki do napojów, pęknięty pisuar, paczki po papierosach, jednorazowe naczynia. Co kawałek reklamy klubu Paka z Mieleszyna z repertuarem i programem imprez.
    Kierownik klubu Paka w Mieleszynie  zapewnił, że o wywozie śmieci nie ma pojęcia. Nie wie nawet, czy w ostatnim czasie było zlecenie na wywóz śmieci. - Zaraz SMS-em prześlę numer do Arkadiusza Grometa, on być może wie coś więcej w tym temacie - mówił kierownik Paki. Na tym kontakt z kierownikiem urwał się na dłuższy czas. Kilkakrotne próby połączenia nie przynosiły rezultatu. Dopiero później kierownik klubu w końcu odebrał telefon i podał numer do właściciela Arkadiusza Grometa. Ten zapewnił, że od lat ma podpisaną umowę z Remondisem na odbiór nieczystości stały ch. Do tego ma pojemniki do segregacji odpadów, w tym głównie szkła. - Nie mam pojęcia, o co w tym chodzi, jadę właśnie na teren klubu i zamierzam sprawę wyjaśnić - mówił Arkadiusz Gromet. Potem powiedział nam, że rolnik miał wywieźć tylko kartony i ziemię. Innych śmieci nie trzeba wywozić, bo - jak mówił wcześniej - mają przecież pojemniki.

Reklama

    Marek L. powiedział, że szefostwo klubu doskonale wiedziało o odbiorze śmieci przez niego. - To nie pierwszy raz, kiedy wywoziłem im śmieci. Kiedy było wysypisko czynne w Zrazimiu, to tam odstawiałem, a teraz kolega się zgodził, że ma zaniżenie na działce i mogę tam zawieźć śmieci. Już dziś część worków zabraliśmy, reszta zostanie ubita i przysypana ziemią, wszystko ładnie wygładzone i wyrównane - powiedział Marek L. Na posesji Marka L. za budynkami gospodarczymi leży następna hałda tych samych śmieci, częściowo popakowanych w niebieskie worki.
    - Prowadzimy czynności na podstawie przepisów uchwały o utrzymaniu porządku i czystości w gminie oraz na podstawie ustawy o odpadach - powiedział Edmund Płaczkowski, komendant Straży Miejskiej w Janowcu. Dodał, że obecnie analizowane są dowody w celu ustalenia sprawcy, a konsekwencją może być mandat karny lub skierowanie sprawy do sądu.
    Wiesław Rumel, kierownik wydziału ochrony środowiska, leśnictwa i rolnictwa w Starostwie Powiatowym w Żninie zapewnił, że sposób likwidacji dzikiego wysypiska w Laskowie, jaki zaproponowano, jest nie do przyjęcia. - Likwidacja nie może polegać na zakopaniu odpadów i przykryciu ich ziemią. Odpady należy załadować i wywieźć na wskazane składowisko odpadów, czyli w miejsce do tego przeznaczone - powiedział Wiesław Rumel.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 945 (12/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości