Z zaproszeniem do klubu Paka
Śmieci do lasu woził przez wieś
Mieszkaniec Laskowa Marek L. wywoził śmieci z klubu Paka nie na wysypisko, a do lasu nad jeziorem w Laskowie.
Zaproszenie do klubu na dzikim wysypisku w Laskowie Mieszkańców Laskowa zaniepokoiło kilka transportów śmieci, z jakimi w sobotę przez wieś przejeżdżał jeden z rolników Marek L. Śmieci na przyczepach woził od Mieleszyna w kierunku jeziora i po kilkudziesięciu minutach wracał. Mieszkańcy obawiali się, że śmieci są składowane w okolicach jeziora.
- Cały dzień wozi, wraca pusto, nie ma tu wysypiska śmieci, więc gdzieś musi je zrzucać. Ja za nim nie pojadę, bo znam jego usposobienie - tłumaczył jeden z mieszkańców.
Do sołtys wsi Bernadety Meleń dzwoniła mieszkanka z prośbą, by powiadomiła organy ścigania.
- Był telefon, osoba się nie przedstawiła, a ja nie miałam sprawdzonej tej wiadomości. Starałam się zlokalizować miejsce zrzutu nad jeziorem, ale nic nie znalazłam - tłumaczy sołtys wsi. Mieszkańcy dziwią się, że sołtys nie reagowała, bo śmieci jeździły przed jej okami. Bernadeta Meleń zapewnia jednak, że nic nie zauważyła.
Podejrzeń było wiele. W pierwszej wersji mieszkańcy myśleli, że odpady składowane są po drugiej stronie jeziora, w okolicach wsi Dobiejewo i Łopienno. Jak się okazało, składowane były one znacznie bliżej, bo w Laskowie na prywatnej działce, a dokładniej w lesie nad jeziorem należącym do Grzegorza Rękasa. Właściciel działki, który z okien ma widok na swój lasek, zapewnia, że o wywózce nic nie wiedział, mimo że transporty odbywały się drogą przed jego domem.
- Nie miałem pojęcia, że coś takiego się tam znajduje, nie są to moje śmieci, nie mam o ich
Jerzy Górski, strażnik z Janowca, starał się ustalić pochodzenie śmieci pochodzeniu żadnej wiedzy - zapewniał Grzegorz Rękas, który zadeklarował, że jeszcze tego samego dnia zabierze się za ich usunięcie i zutylizowanie.
Przyglądając się wyrzuconym śmieciom, nie sposób nie domyślić się, że są to śmieci z baru. Butelki po rozmaitych trunkach, puszki, kartoniki po sokach, pobite literatki i kufle, kapsle od piwa, słomki do napojów, pęknięty pisuar, paczki po papierosach, jednorazowe naczynia. Co kawałek reklamy klubu Paka z Mieleszyna z repertuarem i programem imprez.
Kierownik klubu Paka w Mieleszynie zapewnił, że o wywozie śmieci nie ma pojęcia. Nie wie nawet, czy w ostatnim czasie było zlecenie na wywóz śmieci. - Zaraz SMS-em prześlę numer do Arkadiusza Grometa, on być może wie coś więcej w tym temacie - mówił kierownik Paki. Na tym kontakt z kierownikiem urwał się na dłuższy czas. Kilkakrotne próby połączenia nie przynosiły rezultatu. Dopiero później kierownik klubu w końcu odebrał telefon i podał numer do właściciela Arkadiusza Grometa. Ten zapewnił, że od lat ma podpisaną umowę z Remondisem na odbiór nieczystości stały ch. Do tego ma pojemniki do segregacji odpadów, w tym głównie szkła. - Nie mam pojęcia, o co w tym chodzi, jadę właśnie na teren klubu i zamierzam sprawę wyjaśnić - mówił Arkadiusz Gromet. Potem powiedział nam, że rolnik miał wywieźć tylko kartony i ziemię. Innych śmieci nie trzeba wywozić, bo - jak mówił wcześniej - mają przecież pojemniki.
Marek L. powiedział, że szefostwo klubu doskonale wiedziało o odbiorze śmieci przez niego. - To nie pierwszy raz, kiedy wywoziłem im śmieci. Kiedy było wysypisko czynne w Zrazimiu, to tam odstawiałem, a teraz kolega się zgodził, że ma zaniżenie na działce i mogę tam zawieźć śmieci. Już dziś część worków zabraliśmy, reszta zostanie ubita i przysypana ziemią, wszystko ładnie wygładzone i wyrównane - powiedział Marek L. Na posesji Marka L. za budynkami gospodarczymi leży następna hałda tych samych śmieci, częściowo popakowanych w niebieskie worki.
- Prowadzimy czynności na podstawie przepisów uchwały o utrzymaniu porządku i czystości w gminie oraz na podstawie ustawy o odpadach - powiedział Edmund Płaczkowski, komendant Straży Miejskiej w Janowcu. Dodał, że obecnie analizowane są dowody w celu ustalenia sprawcy, a konsekwencją może być mandat karny lub skierowanie sprawy do sądu.
Wiesław Rumel, kierownik wydziału ochrony środowiska, leśnictwa i rolnictwa w Starostwie Powiatowym w Żninie zapewnił, że sposób likwidacji dzikiego wysypiska w Laskowie, jaki zaproponowano, jest nie do przyjęcia. - Likwidacja nie może polegać na zakopaniu odpadów i przykryciu ich ziemią. Odpady należy załadować i wywieźć na wskazane składowisko odpadów, czyli w miejsce do tego przeznaczone - powiedział Wiesław Rumel.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 945 (12/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze