Konflikt społeczny, a nie prawny
Spodnie świeżo malowane
Kiedy rano barcinianin włożył spodnie, które miał na sobie poprzedniego dnia na koncercie w parku, okazało się, że odbiły się na nich brązowe szczebelki parkowej ławki. Szef Wodbaru mówi, że pokrzywdzony może dochodzić swoich praw, ale musi być wtedy trzeźwy. Rzecznik praw konsumenta - że decyzja o odszkodowaniu powinna być podjęta niezależnie od stanu, w którym mężczyzna przychodzi do Wodbaru załatwić sprawę.
Ofiarami świeżo malowanych ławek są Andrzej Prusinowski (na zdjęciu z lewej), jego kolega (na zdjęciu z prawej) i szwagier 7 maja w Barcinie hucznie świętowano inaugurację sezonu motocyklowego. W parku miejskim z tej okazji imprezowano na koncercie rockowym. Andrzej Prusinowski około dwudziestej przysiadł wraz z kolegą i szwagrem na jednej z ławek w parku. Byli tam około godziny. Kiedy następnego dnia rano założył spodnie, które miał na sobie poprzedniego dnia, żona podniosła alarm. Okazało się, że odbiły się na nich brązowe szczebelki ławki.
- Nie wiedzieliśmy, że ona jest świeżo malowana - opowiada mężczyzna. - Ja się nawet nie zorientowałem od razu, dopiero następnego dnia żona mi powiedziała, że mam całe spodnie brudne.
Andrzej Prusinowski największy żal ma o to, że przy ławkach nie było żadnej informacji o tym, że niedawno były malowane. Swoją stratę szacuje na 60 zł.
- Za spodnie trzeba zapłacić około 45 zł, poza tym 15 zł za krawcową, bo jak kupuję spodnie, to muszę je skracać i robi się już 60 zł - skarżył się Andrzej Prusinowski.
Poszedł poskarżyć się burmistrzowi. Ten odesłał go do Wodbaru, ponieważ ta spółka malowała ławki w parku. Mężczyzna postanowił wysłać oficjalne pismo i 9 maja skierował do dyrektora Wodbaru list, w którym domagał się zwrotu kosztów za uszkodzone przez farbę olejną spodnie. Podkreślał, że przy ławkach nie było informacji, że są one świeżo malowane. Stefan Firsz, dyrektor Wodbaru, odpowiedział mu, że ławki na terenie parku przy ul. Pakoskiej były malowane 6 maja. Konserwowane elementy były w wyraźny sposób oznaczone kartkami z napisem „Świeżo malowane”, na co podczas prac zwracano szczególną uwagę - pisał Stefan Firszt. Ponadto były sprzyjające warunki do prowadzenia prac malarskich, farba na elementach malowanych ławek wyschła tego samego dnia, w którym zakończono prace malarskie. Ostatecznie dyrektor uznał, że nie może pozytywnie rozpatrzyć roszczenia Andrzeja Prusinowskiego. Ten jest oburzony odpowiedzią, podkreśla, że pineski były widoczne na ławkach, ale 7 maja żadnych kartek z informacją w tym miejscu nie było. Dziwi się też, jak można twierdzić, że ławki wyschły tego samego dnia, skoro on i jego kompani zniszczyli sobie spodnie. Brązowa farba pozostawiła wyraźny ślad na tylnej części spodni.
Jednak Andrzej Prusinowski oraz jego kolega i szwagier nie mogą liczyć na odszkodowanie od Wodbaru, przynajmniej dopóki nie spełnią warunków stawianych przez dyrektora: - Jak ci panowie wytrzeźwieją i przyjdą do mnie w innym stanie, to ja mogę z nimi rozmawiać - powiedział Stefan Firszt. Wspomniał też, że ławki były malowane 6 maja od południa do około 14:00 farbą olejną szybkoschnącą. Pracownicy przypięli do nich kartki z informacją, że ławki są świeżo malowane. O 16:00 sprawdzali stan tych ławek i były one już zupełnie suche.
- Jakoś nikt inny się nie zgłosił z reklamacją - podkreślał dyrektor Wodbaru. - Poza tym do mnie też przyszedł tylko jeden pan, a nie jego koledzy. Przyszedł po kilku dniach, pod wpływem alkoholu i ktoś mu musiał poradzić, żeby napisał pismo. Zrobił to, ja odpisałem, a on po dwóch dniach znów przyszedł pijany, zrobił awanturę i wyszedł trzaskając drzwiami. Stefan Firszt podkreśla, że w dniu, w którym Andrzej Prusinowski rzekomo pobrudził spodnie, były w parku koncerty i mnóstwo ludzi na ławkach siadało, mimo to ze skargą nikt inny nie przyszedł. Dziwi się też, jak można było nie czuć, że spodnie przykleiły się do ławki. - Dostał ode mnie pisemną odpowiedź, a jeśli się z nią nie zgadza, to niech przyjdzie trzeźwy i złoży właściwy wniosek - zakończył Stefan Firszt.
Izabela Gronet, powiatowy rzecznik praw konsumenta, stoi na stanowisku, że okoliczności, w jakich poszkodowany się zjawił, nie powinny wpływać na decyzję, czy odszkodowanie się należy, czy nie. Jeżeli mężczyzna uważa, że został poszkodowany, że zostało zniszczone jego mienie i winą obarcza Wodbar, to musi udowodnić, że pracownicy pomalowali ławki i nie oznakowali ich i musi mieć świadków. - Ze względów prawnych urosłoby to do walki o pietruszkę - powiedziała Izabela Gronet. - A tutaj jest raczej konflikt ludzi, a nie prawny. To jest zjawisko socjologiczne. Każda ze stron ma swoje racje i trzeba byłoby się po prostu dogadać.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1006 (21/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze