Sylwester, nastolatek, zabawa
Sposoby i rady na dobrą zabawę
Noc
sylwestrową z reguły spędzamy na zabawie wśród grona przyjaciół i
znajomych, rzadziej z rodziną. Zapytaliśmy, jakie sposoby i rady na
dobrą zabawę mają uczniowie żnińskich szkół średnich.
Po pierwsze chęci
- Moim zdaniem najważniejsza jest ochota - mówi Agnieszka - Powinniśmy
nastawić się na dobrą zabawę, nie zakładać z góry, że będzie kiepsko.
Nie popadać w dekadentyzm. Nie uprzedzać się do nieznajomych.
-
Nie nastawiam się na nic szczególnego, nie oczekuję zbyt wiele -
stwierdza Maciej - No i dzięki temu rzadko jestem rozczarowany.
- By dobrze się bawić wystarczą tylko chęci - rzeczowo oświadcza Asia z
II LO - Nie czekam z założonymi rękami aż Sylwester przyjdzie do mnie. W
ten sposób można wszystko przegapić. Dla tych, którzy mają problemy z
rodzicami, kampanię sylwestrową radziłabym rozpocząć już w połowie
grudnia. Oni nie są bez serca, czasem miękną.
Prywatka górą
Najwięcej osób zadeklarowało chęć spędzenia sylwestra w formie
prywatki, zorganizowanej w domu za zgodą rodziców, a najlepiej podczas
ich nieobecności. Rada, jaką podał Pałukom Maciej z III LO to zasada:
-Byle nie u siebie. Gospodarz zwykle ma najgorzej. Racja. Lecz by
impreza odbyła się w ogóle trzeba znaleźć takiego kozła ofiarnego, który
podejmie się trudu dla dobra innych. Poza tym isnieje nieliczna grupa
osób, które naprawdę lubią organizować podobne rzeczy.
- Mam
już dwie imprezy za sobą - mówi 17 - letnia Anka - I nigdy nie byłam
niezadowolona z tego, że goszczę ludzi akurat w domu moich rodziców.
Sekret polega na tym by nie przejomować się zbytnio, nie silić na
przesadną ekstrawagancję, no i być przezornym. Lepiej nie narażać
dobrego sprzętu na ewentualne straty, a raczej odpowiednio go
zabezpieczyć.
- Najlepiej bawić się w dobrym sprawdzonym gronie
- mówi Paweł z III klasy technikum - Sylwester wśród kumpli to to co
lubię najbardziej.
Na prywatkę nie powinno się zapraszać zbyt
dużo osób. Po pierwsze utrudnia to kontaktowanie się, po drugie
integrację, a gdy już totalnie przesadzimy to nawet poruszanie się.
Najczęściej na prywatki przychodzi od 7 do 15 osób.
-
Towarzystwo powinno wzajemnie się lubić i nastawić na zabawę. Wtedy
udany sylwek gwarantowany - dodaje Anka - Gospodarz nie powienien też na
siłę uszczęśliwiać ludzi dodatkowymi , niekoniecznie lubianymi osobami.
- Radzę się nie przejmować - mówi Ewa, koleżanka z ławki Anki -
Nie będzie Marcina i Adama. No trudno świat się nie zawali.
Od
strony organizacyjnej najlepszą receptę na dobrą zabawę dał nam Tomek -
Trzeba się zaopatrzyć w alkohol, muzykę i jedzenie. To pierwsze dla
rozruszania towarzystwa i lepszych nastrojów, drugie dla atmosfery. A
trzecie? Nikomu nie życzyłbym zabawy na głodniaka.
Majka z IV b LO
mówi, że recepta na dobrą zabawę to bzdura, lecz po chwili zastanowienia
dodaje, że podstawa to dobra atmosfera, optymizm i chęć zabawy.
Na rozluźnienie
Wszyscy rozmówcy, kiedy dowiedzieli się, że ich dane nie będą podane,
przyznali się, że w tym dniu będą pili alkohol. - Najważniejsze by nie
mieszać gatunków - poradził Rafał z II ZSM - Szampan tylko o północy.
Wojtek zaś uzupełnił - Wariatów utemperować, pijanych położyć na
brzuchu. Telefon schować, by nikt niepotrzebnie nie wydzwaniał, a
wszystko będzie OK.
Pod Basztą
Tradycyjnie podstawową
atrakcją nocy sylwestrowej jest przywitanie Nowego Roku na Rynku pod
Basztą. Gromadzi się tu spora grupa mieszkańców. - Można spotkać
znajomych, złożyć życzenia, a nawet przenieść się z imprezy na imprezę,
czy dwie połączyć w całość - mówią Ewa i Hania z III LO.
- Na
rynku bez względu na pogodę jestem już od kilku lat - mówi Maciej -
Czasem może to być kluczowy moment wieczoru. Agata też chodzi na rynek
-Radzę tylko, szczególnie dziewczynom, cieplej się ubrać, a chłopakom
wziąć plastkikowe kubki do szampana.
Stosunkowo mało młodzieży
pragnie zaopatrzyć się w środki pirotechniczne. - My wyrośliśmy z tego,
pieniądze na podobne rzeczy można sensowniej wykorzystać - mówi Piotr z
III technikum. Większość nastolatków uważa, że sztucznymi ogniami bawią
się sarsi (rodzice) i dzieci.
W lokalu
Kilka osób zadeklarowało chęć na zorganizowanej imprezie w lokalu.
Niestety większość z nich nie potrafiła jasno określić, gdzie konkretnie
zamierzają spędzić noc sylwestrową. Remigiusz z II ZSM stwierdził, że
pójdzie z panienką do kawiarni Ever w Damasławku, a Daniel III ZSM
będzie bawić się na Gąsawce.
Wojtek, który bawił sie w lokalu w
ubiegłym roku radzi, by z góry przeznaczyć kwotę pieniędzy do wydania,
bo i tak wrócimy bez grosza. Poza tym trzeba zorganizować transport na
natępny dzień, bo w Nowy Rok prawie nic nie kursuje.
Wyjazdy
Część z młodzieży zamierza wyjechać z miasta. Najlepiej w góry i to do
Zakopanego. Większość korzysta ze zorganizowanych ofert biur
turystycznych lub jedzie w towarzystwie rodziców. - Na wyjazdach można
poznać wielu fajnych ludzi - mówi Elwira z Ekonomika - Trzeba być tylko
otwartym na kontakty.
W domu
- Dom? Rodzeństwo? To ostateczność - oburza się Waldek I ZSM. Dla niego
to zmarnowany czas. Mimo to nie wszyscy będą bawić się tego dnia poza
domem. Basia i Ewa z III LO tak widzą zbliżającą się noc sylwestrową - W
prawej ręce trzymam pilota video, na kolanach pilota od TV, w lewej
ręce lampkę wina, a oczy wpatrzone w Genessis. Poza Basią i Ewą jeszcze
dwie osoby przyznały się do sylwestra przed telewizorem.
My
niezależnie od tego w jaki sposób zdecydujecie się ostatecznie spędzić
noc sylwestrową życzymy dobrej zabawy i jeszcze lepszego Nowego Roku.
Na prośbę moich rozmówców w artykule zmieniłam większość imion osób udzielających mi wywiadu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze