Reklama

Straż Miejska zostanie rozwiązana

Przyczyn likwidacji liczącej 26 lat Straży Miejskiej w Janowcu jest kilka. Podstawową - chęć szukania oszczędności w budżecie gminy. Trzyosobowa jednostka municypalnych strażników będzie funkcjonowała w Janowcu tylko do końca czerwca.

Edward Płaczkowski bronił dobrego imienia jednostki i jej przyszłości, z trudem wysłuchiwał uwag, zwłaszcza Zbigniewa Magdy kierowanych pod adresem straży fot. Sylwia Wysocka

     Mimo iż temat był już omawiany wielokrotnie, przed podjęciem uchwały o rozwiązaniu straży doszło do dyskusji.
     SKARGA NA BURMISTRZA I RADĘ
     
Radna Dorota Woźniak odczytała skargę, jaka wpłynęła do wojewody na działalność Rady Miejskiej i burmistrza Janowca Wielkopolskiego w związku z naruszeniem procedury głosowania nad projektem uchwały w sprawie zasięgnięcia opinii komendanta wojewódzkiego policji dotyczącej rozwiązania Straży Miejskiej w Janowcu.
     Wojewoda Mikołaj Bogdanowicz zwrócił się o ustosunkowanie do skargi skierowanej do niego przez komendanta straży miejskiej Edwarda Płaczkowskiego i przesłanie niezbędnych materiałów związanych z tą sprawą.
     ZANIEDBANIA, NARUSZENIE PRAWORZĄDNOŚCI
     
Przedmiotem skargi Edwarda Płaczkowskiego były zaniedbania, nienależyte wykonanie zadań i naruszenie praworządności. Wniósł on o stwierdzenie nieważności uchwały w sprawie zasięgnięcia opinii komendanta wojewódzkiego w kwestii rozwiązania straży oraz pozostałych uchwał, nad którymi głosowano podczas posiedzenia komisji wspólnych 20 grudnia, jak i podjęcia działań mających na celu wyeliminowanie tego typu zachowań w przyszłości. W skardze nawiązał do 20 grudnia ubiegłego roku i wspólnego posiedzenia komisji, gdzie głosowali jawnie wszyscy członkowie komisji wspólnych uczestniczący w posiedzeniu. Komendant Płaczkowski zauważył, że nie było odrębnego głosowania na poszczególnych komisjach, tak jak to określa statut gminy. Zaznaczył, że po zamknięciu dyskusji przewodniczący obrad Zbigniew Magda rozpoczął procedurę głosowania a po pytaniu, kto jest za podjęciem projektu uchwały o rozwiązaniu, nastąpiła cisza, gdyż nikt nie podniósł ręki, nie padło jednak pytanie, kto jest przeciw. - Wówczas naruszając przepisy obowiązującego prawa - statutu gminy, głos zabrał burmistrz Maciej Sobczak. Zaczął on nerwowo tłumaczyć i sugerować członkom komisji, że uchwała ta dotyczy tylko i wyłącznie zapytania komendanta wojewódzkiego policji o opinię i nie ma żadnego znaczenia, jak Rada Miejska w przyszłości się zachowa po otrzymaniu opinii. Mówił, że jest to tylko zwykła formalność niemająca żadnego znaczenia. Moim zdaniem zarówno on, jak i treść jego wypowiedzi miała za zadanie zasugerowanie członkom komisji o konieczności podjęcia uchwały zgodnie z jego zamiarem. Swoje negatywne stanowisko co do konieczności dalszego istnienia straży miejskiej burmistrz niejednokrotnie wyrażał już podczas dyskusji na posiedzeniach komisji - podnosił w skardze do wojewody Edward Płaczkowski. Zaznaczył też, że powyższe zachowanie wydaje się zasadne biorąc pod uwagę powiązania personalne i służbowe pomiędzy członkami komisji a burmistrzem bezpośrednio lub pośrednio. Na komisji po wyjaśnieniach burmistrza ponownie padło pytanie, kto jest za podjęciem i oprócz jednego głosu wstrzymującego się, reszta była już za. Edward Płaczkowski powołał się na statut gminy, który mówi, że przewodniczący komisji przeprowadzają głosowanie odrębnie. - Należy stwierdzić jednoznacznie, że głosowanie przebiegało w sposób niezgodny z prawem i tym samym należy uznać je za nieważne, podobnie jak i inne głosowania nad projektami uchwał na tym posiedzeniu komisji - zaznaczył komendant straży miejskiej.
     ZARZUTY STRZAŁEM W KOLANO
     
Komendant straży miejskiej nie zgadza się również z treścią uzasadnienia uchwały w całości.
     - Treść ta jest podsumowaniem prawie 26-letniego okresu funkcjonowania straży miejskiej. Zarzuty związane z nieskutecznym działaniem, słabym wyszkoleniem, predyspozycjami, obciążają burmistrza. Nadmieniam, że posiadamy niezbędne przeszkolenia i badania psychologiczne, którym poddajemy się cyklicznie, zgodnie z zaleceniami. Stwierdzenia te nie mają odzwierciedlenia w sukcesach i osiągnięciach, jakimi może się poszczycić straż miejska. Cyklicznie zatwierdzane sprawozdania z działalności straży były przyjmowane bez zarzutów i uwag a wręcz proszono o ich skrótowe przedstawienia, gdyż były zbyt obszerne i wyczerpujące merytorycznie. W związku z powyższym nasuwa się pytanie, jaka jest przyczyna negatywnego nastawienia niektórych członków Rady i burmistrza do funkcjonowania straży miejskiej - zastanawia się Edward Płaczkowksi.
     Zaznaczył też, że zarzut braku osiąganych efektów ekonomicznych jest bezpodstawny, gdyż straż miejska nie jest przedsiębiorstwem generującym zysk. Zapewnił, że burmistrz osobiście i niejednokrotnie żądał i nalegał, aby jak najmniej nakładać kar administracyjnych i grzywien, aby tym samym nie zrazić do siebie wyborców, a za przykład podał zarządzenie burmistrza w sprawie określenia procedury przeprowadzania kontroli realizacji obowiązków w zakresie gospodarowania odpadami komunalnymi i gospodarki wodno-ściekowej na terenie gminy, gdzie nieprawidłowości stwierdzone podczas pierwszej kontroli skutkują pouczeniem i wskazaniem zaleceń pokontrolnych.
     Komendant podkreślił również, że kontrowersje budzi zdanie dotyczące opinii radnych, jak i mieszkańców gminy, wyrażone na różnorodnych spotkaniach z mieszkańcami.
     BŁĘDNE TWIERDZENIE
     Edward Płaczkowski odniósł się też do padającego stwierdzenia, że kompetencje strażników w zakresie utrzymania czystości i porządku w gminie przejmuje Referat Infrastruktury i Ochrony Środowiska, co według niego nie pokrywa się z prawdą , gdyż tylko bardzo wąski odcinek działania straży mógł być wykonywany przez referat. - Sformułowanie to jest bardzo mylące i wręcz tendencyjnie ujęte, gdyż w tym przypadku brak odpowiednich uprawnień i predyspozycji, a co za tym idzie, skuteczności działania nie będzie skutkował należytym wywiązywaniem się z tych zadań na przyzwoitym poziomie. Ta konkluzja jest podsumowaniem wieloletnich doświadczeń i obserwacji na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Treść uzasadnienia oczernia, poniża i wręcz obraża nas jako ludzi i strażników oraz stawia nas w złym świetle na forum publicznym wobec społeczeństwa. Dlatego też z racji pełnienia funkcji, jak i też jako członek wspólnoty samorządowej moim obowiązkiem jest wniesienie powyższej skargi - zapewnił Edward Płaczkowski.
     Słowa jakie padały w skardze, wywoływały komentarze sołtysów, dyrektorów jednostek, szum na widowni.
     OPINIA KOMENDANTA WOJEWÓDZKIEGO POLICJI
     
Komendant wojewódzki policji Paweł Spychała wyraził pozytywną opinię co do rozwiązania Straży Miejskiej w Janowcu. W uzasadnieniu podkreślił, że strażnicy prowadzili liczne działania zmierzające do zapewnienia porządku publicznego na terenie Janowca, zarówno we własnym zakresie, jak i we współpracy z policją. Szczególnie istotny był udział strażników miejskich w patrolowaniu miasta, zabezpieczaniu imprez i uroczystości, a także reagowanie na zagrożenie ze strony bezpańskich psów. - Kontrole przeprowadzane przez policjantów Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy z upoważnienia wojewody wykazały rzetelną realizację zadań ustawowych straży oraz osobiste zaangażowanie strażników. Stan etatowy straży nie pozwalał jednak na pełną realizację ustawowych zadań straży gminnych. W przypadku jej rozwiązania, zadania z zakresu ochrony porządku publicznego na terenie miasta i gminy przejmie Komenda Powiatowa Policji w Żninie, co wpłynie na dodatkowe obciążenie policjantów tej komendy, jednakże mając na uwadze liczbę służb realizowanych przez strażników strażników i we współpracy z policją, nie powinno to mieć negatywnego wpływu na stan bezpieczeństwa i porządku publicznego na terenie Janowca - zapewnił komendant Paweł Spychała.
     BURMISTRZ POWOŁAŁ SIĘ NA OPINIĘ
     O komentarz do tej sprawy przewodniczący Rady poprosił burmistrza. Maciej Sobczak zapewnił, że temat rozwiązania straży miejskiej był już niejednokrotnie dyskutowany i nie ma konieczności dodatkowego argumentowania tej sprawy. Podkreślił natomiast, że komendant wojewódzki policji wydał pozytywną opinię co do rozwiązania i zaznaczył, że stan etatowy nie pozwalał na pełną realizację ustawowych zadań a w przypadku jej rozwiązania obowiązki z zakresu ochrony porządku publicznego przejmie KPP.
     KOMISJA ZA ROZWIĄZANIEM
     
Andrzej Witkowski, przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa, Porządku Publicznego i Promocji Gminy, zapewnił, że jest to temat bardzo drastyczny, który rozpoczął się już 3 lata temu, kiedy Klub Radnych Wspólna Inicjatywa zaproponował referendum w sprawie potrzeby działalności straży miejskiej. - Temat powrócił po trzech latach, po otrzymanych opiniach jeszcze raz zwołana została moja komisja i jeszcze raz rozpatrzyliśmy wszystkie wnioski i pozytywnie opiniujemy rozwiązanie straży - zapewnił Andrzej Witkowski.
     ZASADY I PROCEDURY
     
Radca prawny Janusz Szaniawski ustosunkowując się do zażalenia Edwarda Płaczkowskiego, który podkreślał, że protokół z obrad nie zawiera w pełni jego wypowiedzi, zaznaczył, że zgodnie z prawem ma on stanowić streszczenie a nie dosłowne odzwierciedlenie wypowiedzi. Natomiast w sprawie nieprzyjęcia wniosku od komendanta straży co do zmiany porządku obrad, podkreślał, że taki wniosek i takie prawo mają tylko radni, a nie był to ich wniosek a wniosek z sali. Dodał, że skargę na burmistrza rozpatruje Rada, natomiast skargę na Radę wojewoda co uczyni.
     NIE ŻE MNIEJ NIŻ ŻADNE
     
Radny Zbigniew Magda zaznaczył, że sprawa była wałkowana w różnych kierunkach, padało wiele argumentów o różnej wartości. - Czytając skargę Edwarda Płaczkowkiego odnoszę wrażenie, że widzimy straż w dwóch różnych aspektach. Pan Płaczkowski uważa, że straż wykazała się wręcz ponadnormatywnym zaangażowaniem i wysiłkiem. Myśmy nigdy nie negowali, nie mówili, że wysiłki straży były mniej niż żadne, ale nie zgadzam się z tym, że były ponad normatywne. Jestem skłonny stwierdzić, że mieściły się w pewnej średniej i tak były oceniane od początku do końca. Sądzę, że przyjmując sprawozdania nikt nie negował tych osiągnięć, ale nie twierdził też, że te osiągnięcia są wyjątkowo znaczące - mówił Zbigniew Magda.
     Radny Marek Kusz odniósł się do uzasadnienia komendanta wojewódzkiego, który pisze o rzetelnej realizacji zadań ustawowych straży i ich zaangażowaniu ale pisze też, że stan etatowy nie pozwalał na pełną realizację ustawowych zadań. - Czyli tu chwali, tu mówi, że za mało, nie rozumiem tego uzasadnienia komendanta - stwierdził Marek Kusz.
     WYNIK GŁOSOWANIA 9:2:2
     
Ostatecznie w głosowaniu nad rozwiązaniem straży miejskiej radni stosunkiem głosów 9 za, 2 przeciw i 2 wstrzymujących się opowiedzieli się za jej likwidacją z dniem 30 czerwca 2017 roku. Do tego dnia będzie ona prowadziła swoją dotychczasową działalność.
     OBOWIĄZKIEM BRONIĆ JEDNOSTKĘ
     
W wolnych głosach, na koniec sesji wystąpił komendant Straży Miejskiej w Janowcu Edward Płaczkowski, który zapewnił, że jego rola w tej całej procedurze polegała na tym, żeby uwidocznić to, co straż robiła oraz bronić pracowników, którym niewiele brakuje brakuje do emerytury, nie wyrzucać na śmieszny zasiłek a potem, żeby dostawali śmieszną emeryturę, bo pewnego okresu pracy będzie im brakować i nie wystarczy środków na te przysłowiowe lekarstwa w przyszłości o ile tej starości doczekają. - Jako komendant zobowiązany byłem i jestem do tego, żeby bronić jednostki. Opinia wobec nas była żenująca, to mnie najbardziej wzburzyło, gdyż zarzuca się nam rzeczy bezpodstawne. Przytacza się opinię komendanta wojewódzkiego policji, a co on z tego ma, a no tyle, że liczy na coraz większe dotacje Rady do policji, żeby lepiej się żyło, mieli wyższe emerytury. Ja po 50 latach pracy mam takie uposażenie jak policjant po 10 latach, nie mówiąc o innych nagrodach itd. Chodziło mi też o troszeczkę sprawiedliwości - mówił Edward Płaczkowski. Odniósł się do słów radnego Magdy i zapewnił, że robili znacznie więcej niż wynika to z jego oceny. Mówił, że nie chce odnosić się do wielu spraw, które dotyczyły jego osoby a były niezgodne z kodeksem pracy. Były sytuacje zgłaszane przez burmistrzów z problemem występującym wieczorem czy w nocy na terenie miasta i musieli się do spraw mocno przypiąć, ale nagrody, efekty tej pracy zawsze spadały na policję. - Tak to bywa, że ten zrobi, drugi to sobie weźmie albo mu zostanie to przypisane. Przez przewodniczącego komisji bezpieczeństwa zostaliśmy tak potraktowani, że nie otrzymaliśmy nawet zaproszenia na posiedzenia komisji, gdzie rozpatrywano dalsze losy funkcjonowania straży, ja uczestniczyłem w nich służbowo, bo moim obowiązkiem jest zapewniać porządek wszędzie. Przykro, że ja się dowiadywałem w listopadzie o rozwiązaniu straży od osób, które cieszyły się z tego rozwiązania a to są zakulisowe działania, wbijanie noża w plecy, to jest nieładne zachowanie, szczególnie jeśli chodzi o komisję prawa i porządku publicznego, gdzie nad przewodniczącym wisi Temida, trochę mi się to źle kojarzy, niech pan wybaczy - mówił Edward Płaczkowski.
     Zapewnił, że nie będzie mógł spojrzeć ludziom w oczy, musiał wystąpić w tej sprawie. Sołtys Krystyna Szymańska przyznała, że po tej skardze faktycznie ciężko mu będzie spojrzeć w oczy, zwłaszcza burmistrzowi.
     Andrzej Witkowski zapewnił, że na komisjach, gdzie mówiono o rozwiązaniu straży, jej komendant był obecny, na co otrzymał zapewnienie, że i owszem, ale był służbowo, gdyż zaproszenia na komisję nie otrzymał.
     Film w zakładce Filmy.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1305 (7/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości