Dawny ośrodek wczasowy
Sześciu zainteresowanych Wąsoszem
Lada dzień burmistrz Szubina znowu wystawi część ośrodka wczasowego w Wąsoszu w przetargu. Radny Marek Kornalewicz uważa jednak, że wystawianie na sprzedaż nieruchomości, której nikt nie chce kupić, nie ma sensu.
Budynek po restauracji w ośrodku w Wąsoszu Od ubiegłego roku będzie to już trzeci przetarg na sprzedaż części dawnego ośrodka wczasowego. Burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński zamierza wystawić w przetargu teren, na którym jest budynek gastronomiczny, grzybek taneczny i kiosk. Zainteresowanie ośrodkiem było i jest spore. Mówił nam o tym Marek Woźniak, administrator ośrodka z ramienia urzędu. Potencjalni nabywcy przyjeżdżali, oglądali i pytali. Jednak kiedy zbliżał się termin składania ofert, nic do urzędu nie spływało. Bardzo duże zainteresowanie ośrodkiem było podczas upalnych wakacji. Plaża była oblegana.
Teren dawnego ośrodka podzielony jest na sześć działek. Początkowo władze Szubina zamierzały sprzedać dwie z nich. Teraz jest tylko jedna wystawiona na sprzedaż, właśnie ta, na której znajduje się budynek gastronomiczny. Na razie kolejny przetarg nie został ogłoszony. Jest wycena terenu - na 530.000 zł.
Sam przetarg nie został jeszcze ogłoszony. W urzędzie wywieszony jest wykaz, że działka będzie przeznaczona na sprzedaż. Po 27 września (termin wymagany przez ustawę) ogłoszony zostanie przetarg na zbycie tej nieruchomości.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szubinie radny Marek Kornalewicz zaproponował burmistrzowi Ignacemu Pogodzińskiemu, aby w tej kadencji odpuścił sobie temat sprzedaży części ośrodka w Wąsoszu. Jego zdaniem, władze Szubina nigdy nie miały spójnej koncepcji związanej z przyszłością ośrodka i w tej kadencji, która się niedługo skończy, winny zaprzestać jakichkolwiek działań wokół ośrodka w Wąsoszu. - Burmistrz zabrnął w ślepą uliczkę - powiedział nam radny.
Zdaniem radnego Marka Kornalewicza burmistrz Ignacy Pogodziński nigdy nie miał koncepcji co do przyszłości ośrodka w Wąsoszu Jego zdaniem, burmistrz powinien sprzedać zupełnie inną część dawnego ośrodka, a inną wydzierżawić. Droga, która przebiega przez ośrodek, w sposób naturalny dzieli go na dwie części. Po lewej stronie (patrząc od strony bramy wjazdowej) znajdują się domki letniskowe. Po prawej wspomniany budynek dawnej restauracji, grzybek, a w głębi plaża. Radny twierdzi, że przedmiotem przetargu powinno być wszystko to, co znajduje się po lewej stronie od drogi. Teren ten można podzielić na około 40 działek rekreacyjnych i sprzedać za około 20.000 zł każdą. Z kolei to co jest między drogą a jeziorem powinna prowadzić gmina, która i tak to robi. Sama restauracja mogłaby zostać wydzierżawiona. Sprzedaż działek i uzyskane z tego tytułu zyski pokryłyby koszt zagospodarowania drugiej części ośrodka.
Wiceburmistrz Mariusz Piotrkowski powiedział, że koncepcja przyszłości ośrodka jest i polega na tym, aby sprzedać budynek po restauracji, bo gmina nie jest powołana do tego, aby prowadzić usługi gastronomiczno-hotelarskie.
- Gdyby nie było tam budynku, tylko sama trawka, to burmistrz mógłby rozważyć taką propozycję. Ale jest tam budynek, w którym można urządzać wesela, konferencje, a tego nie może robić gmina - powiedział wiceburmistrz Mariusz Piotrkowski. - Już raz ten teren wydzierżawiliśmy i niezbyt dobrze to się skończyło.
Wiceburmistrz powiedział, że przetarg zostanie ogłoszony, że jest sześciu zainteresowanych i ma nadzieję, że nabywca zostanie wyłoniony.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 971 (38/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze