Mieszkańcy całego Jaroszewa zmagają się z błotem. Dwa tygodnie temu pisaliśmy o kłopotach w jednym końcu wsi, a dziś o problemach w drugim końcu. Część z nich twierdzi, że tylko mróz skutecznie utwardzi nawierzchnię.
fot. Remigiusz Konieczka
W Jaroszewie i Podgórzynie
Toną w błocie
Ulice wyglądają jak po przejściu frontu. W niektórych miejscach można dosłownie utopić się w błocie. Wszystko przez zakończoną budowę kanalizacji.
8 grudnia komisja złożona z pracowników Urzędu Miejskiego, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz wykonawcy przyjechała do Jaroszewa w celu odebrania robót i spisania protokołu zakończenia prac związanych z budową kanalizacji w ramach programu Ochrona zlewni wód rzeki Gąsawki - etap II.
Na członków komisji czekali mieszkańcy, którym nie podoba się stan drogi, która prowadzi od skrzyżowania w kierunku żwirowni.
Kanalizacja była budowana na poboczu, ale cała droga przypomina kałużę z błotem. Przed remontem nawierzchnia wykonana była z kamienia wapiennego. Po inwestycji kamienia już nie widać.
Mieszkańcy okolicznych domów mogą przejść suchą nogą korzystając z bardzo wąskiej ścieżki pod płotem sąsiadów. Mówią, iż są odcięci od świata. Z drogi korzysta 15 rodzin. Są to nie tylko mieszkańcy samego Jaroszewa, ale również domów po dawnej stacji kolejowej, które znajdują się kilka kilometrów od wsi. Drogą tą chodzą codziennie dzieci na przystanek autobusowy. Twierdzą, że pogorszenie stanu drogi nastąpiło z dwóch powodów. Jednym jest budowa kanalizacji, a drugim ciężarówki jeżdżące po żwir do kopalni. Latem powodowały ogromny kurz, który wdzierał się do mieszkań. Teraz rozjeżdżają to, co zostało z nawierzchni.
- Mieliśmy położony kamień, ale już go teraz nie widać. Rolnicy tej drogi nie rozjechali - mówią mieszkańcy.
Wszystkich uwag wysłuchali Krystyna Gołaszewska, naczelnik wydziału dróg i inwestycji w Urzędzie Miejskim w Żninie, inspektor nadzoru Bronisław Mogiełka i przedstawiciel wykonawcy Lech Jarczyński. Ten ostatni powiedział, że firma Eltor zbierze błotnistą maź z drogi. - Żadnych innych dodatkowych nakładów ponosić nie możemy. To wszystko, co możemy zrobić - powiedział Lech Jarczyński.
Firma co prawda miała wymienić grunt po wybudowaniu kanalizacji, ale tylko na szerokości wykopu. W związku z tym, że wykop prowadzony był na poboczu, to wszystkie prace wykonane poza nim są dobrą wolą wykonawcy. Krystyna Gołaszewska dodała, że gmina również zrobi wszystko, aby poprawić stan tej drogi. - Zobaczymy, jak to będzie wyglądało po ściągnięciu błota. Rozmawiałam z burmistrzem i zdecydowaliśmy, że doprowadzimy do tego, aby mieszkańcy mogli suchą nogą przejść tą drogą. Najprawdopodobniej położymy jakieś stare płyty chodnikowe - mówi Krystyna Gołaszewska.
Problem mają również mieszkańcy części Podgórzyna. - Nasza droga polna, która była w średnim stanie, oraz chodnik zmieniły się w bagno. Pracownicy najeżdżali ciężkim sprzętem, by - jakby to ująć w cudzysłowie - nie pobrudzić sobie kół. Droga, jak już wspomniałem, jest w fatalnym stanie. Gdy dzieci idą do szkoły, to nie mają jak przejść. Brudzą sobie buty i spodnie. Może powinny zakładać kalosze, a potem chować je w krzakach? - pytał się jeden z czytelników.
Jak się dowiedzieliśmy, wtorkowy odbiór inwestycji dotyczył nie tylko Jaroszewa, ale również Podgórzyna. W tej ostatniej miejscowości roboty budowlane wykonywała Zakład Usług Melioracyjnych i Instalacyjnych z Zalesia koło Rogowa.
W obu wypadkach prace trwały dłużej niż było zapisane w przetargu (zapisano tłustym drukiem, że mogą trwać nie dłużej niż do 30 listopada) i po terminie odbioru inwestycji. Dotyczyło to głównie odtworzenia nawierzchni. Sam odbiór inwestycji nie musi nastąpić w wyznaczonym w przetargu terminie, a maksymalnie siedem dni po.
Krystyna Gołaszewska wyjaśniła, że przy podpisywaniu protokołu odbioru wszystkie dodatkowe prace, jakie muszą być wykonane, są spisywane. Na przykład na usunięcie błota w Jaroszewie wykonawca ma czas do 15 grudnia. W związku z tym również mieszkańcy Podgórzyna mogą liczyć na interwencję gminy, która zleciła wykonanie inwestycji. Krystyna Gołaszewska zapewniła, że Urząd przyjrzy się także tej sytuacji.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 930 (49/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze