Mieszkańcy budynku przy ulicy Leszka Białego 6 w Gąsawie chcą wykupić mieszkania. W zajmowane lokale włożyli spore nakłady finansowe, a część mieszkań wymaga jeszcze remontów. Lokatorzy chcą inwestować, ale w swoje lokum. Problem w tym, że część budynku wykorzystuje szkoła. Ostateczną decyzję w tej sprawie ma podjąć Rada Gminy.
Katarzyna Augustyniak mieszka przy Leszka Białego 6 od 2006 roku. Podobnie jak pozostali lokatorzy poniosła - jak widać na zdjęciu - w mieszkaniu spore nakłady finansowe i chciałaby z mężem dalej inwestować. Nie ma jednak pewności, czy będzie inwestować w swoje. fot. Arkadiusz Majszak Budynek przy ulicy Leszka Białego 6 w Gąsawie ma ponad 100 lat. Objęty jest nadzorem konserwatora zabytków. Zamieszkuje go 7 rodzin. Część budynku na potrzeby stołówki i świetlicy wykorzystuje Zespół Publicznych Szkół w Gąsawie.
NAJEMCA OD PÓŁ WIEKU
Zdecydowana większość mieszkańców budynku zwróciła się do wójta Błażeja Łabędzkiego
z prośbą o wykupienie zajmowanych mieszkań. Wniosek otrzymał również do wiadomości przewodniczący Rady Gminy w Gąsawie Mariusz Kazik. Mieszkańcy zwracają uwagę, że od lat ponoszą bardzo duże koszty remontów mieszkań i jak dotąd nie doczekali się prawa pierwokupu. W opinii wnioskodawców - biorąc pod uwagę sprzedaż mieszkań w gminie - krzywdzące jest pozostawienie ich jedynie najemcami lokali i dlatego wnoszą o przeniesienie własności.
Aniela Salamon mieszka w budynku przy Leszka Białego 6 od 1967 roku. W rozmowie z Pałukami zwraca uwagę, że pomimo iż minęło już pół wieku, to cały czas wynajmuje mieszkanie od gminy.
- Tu w naszej części mieszkają 4 rodziny, a w drugiej części 3 rodziny. Środkową część zajmuje szkoła - mówi pani Aniela.
Mieszkańcy wcześniej nieoficjalnie starali się o wykup mieszkań. Zawsze otrzymywali odpowiedź, że nie ma takiej możliwości, ponieważ budynek jest integralną częścią szkoły. Teraz, wziąwszy pod uwagę fakt, że większość mieszkań należących niegdyś do gminy została sprzedana, postanowili również wystąpić z wnioskiem do wójta o wykup zajmowanych mieszkań.
- Postanowiliśmy również wykupić swoje mieszkania, bo nie wiemy, jaka nas czeka przyszłość. Czynsze nie są tu tanie, a budynek wymaga remontu i sporych nakładów finansowych. Już sporo dotychczas włożyliśmy w te mieszkania. A skoro jest ustawa, która daje możliwość wykupienia mieszkań, to poprosiliśmy wójta i całą Radę Gminy, żeby się sprawie przyjrzeli i do tego ustosunkowali, bo chcemy po 50 latach zamieszkać na swoim - mówi nasza rozmówczyni.
SPORO ZAINWESTOWALI
Pani Aniela zwraca uwagę, że nakłady finansowe poczynione w mieszkaniu nie były małe. Dodaje, że na prace remontowe trzeba było brać pożyczki, bo z nauczycielskich pensji by nie starczyło. Jak mówi, tynki były w złym stanie. Trzeba było je zerwać do samej cegły i założyć nowe. Zainwestować trzeba było również w podłogi. W mieszkaniach nie było łazienek i toalet. Lokatorzy musieli je wykonać we własnym zakresie. Najemcy dokonywali w mieszkaniach gruntownych remontów i nikt im tego nie zrekompensował. Najlepszą rekompensatą byłaby zatem możliwość kupna mieszkań.
Czy fakt, że część budynku wykorzystuje szkoła nie stanowi dla mieszkańców problemu?
- Nam nic nie będzie przeszkadzać, bo od lat jesteśmy przyzwyczajeni do obecności dzieci - mówi pani Aniela. I dodaje: - Jestem optymistką i myślę, że się dogadamy z wójtem i radnymi. Myślę, że włodarze rozumieją to, że każdy chce mieć własny kąt. Myślę, że wójt i radni są pozytywnie nastawieni do tej sprawy i nastąpi uwłaszczenie tych mieszkań. Wszyscy nauczyciele, którzy mieli mieszkania służbowe już dawno je wykupili, a tylko nam nie chce się sprzedać. Wychodzimy do wójta i radnych z prośbą i propozycją, żeby nam to ułatwili. My nie chcemy konfliktów z władzą.
W mieszkaniu, które zajmuje obecnie Katarzyna Augustyniak wraz z rodziną, znajdował się kiedyś strych. Spore nakłady finansowe poniósł mieszkający przed nią lokator. Pani Katarzyna po wprowadzeniu się również wraz z mężem musiała ponieść koszty sięgające około 30.000 złotych. Przy Leszka Białego mieszka od 2006 roku.
- Wymieniliśmy podłogi i cały jeden pokój ze strychu zrobiliśmy. Wymieniliśmy również za własne pieniądze okna. Gdybyśmy mieli pewność, że to będzie nasze, to jeszcze więcej byśmy tu zrobili. Jest jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Między innymi trzeba ocieplić sufity, ale lampka się zapala, że znów zainwestujemy tu swoje pieniądze, a mieszkanie może nie być nasze - mówi Pałukom Katarzyna Augustyniak.
WSTĘPNIE - NIE SPRZEDAWAĆ
Ostateczną decyzję dotyczącą mieszkań przy Leszka Białego 6 ma podjąć na jutrzejszej sesji Rada Gminy. Temat był już wstępnie omawiany na połączonym posiedzeniu wszystkich komisji stałych Rady Gminy 24 marca. W obradach wziął udział dyrektor Zespołu Publicznych Szkół w Gąsawie Jacek Superczyński. Dyrektor zwrócił uwagę, że szkoła dzieli budynek wraz z mieszkańcami. Dodał, że w sytuacji, kiedy lokatorzy wnioskują o wykup mieszkań, widzi dwa rozwiązania. Albo gmina sprzeda budynek w całości, dobuduje szkole świetlicę i stołówkę, albo budynek nie zostanie sprzedany i pozostanie status quo.
- Ja nie jestem przeciwko sprzedaży mieszkań. Na dzień dzisiejszy nie mam żadnych problemów z mieszkańcami. Moje uwagi są tylko takie, że jeśli zapadnie decyzja o sprzedaży, to budynek powinien zostać sprzedany w całości - powiedział dyrektor.
Czynsze w budynku przy Leszka Białego 6 kształtują się m.in. na poziomie 159 zł, 257,53 zł, 264,28 zł, czy 295 zł - i zależą od ilości zajmowanego metrażu mieszkania.
Radny Adam Adamczyk stwierdził, iż wysokość czynszu nie jest duża i dodał, że nie sprzedawałby mieszkań, ponieważ szkoła będzie miała w przyszłości problem z brakiem pomieszczeń.
- To jest malutki czynsz. To były kiedyś służbowe mieszkania nauczycieli. To jest dobry gest z naszej strony, że mogą sobie tam mieszkać - powiedział Adam Adamczyk.
Przewodniczący Rady Gminy Mariusz Kazik zwrócił uwagę, że w budynku nie ma odrębnego ogrzewania, a mieszkańcy korzystają z ogrzewania, które zasila szkołę. I dodał, że w części budynku, który zajmuje szkoła mieści się nie tylko świetlica i stołówka, ale w czasie wyborów służy ona również jako lokal wyborczy.
- Ja bym tego nie sprzedawał - stwierdził Mariusz Kazik.
Wójt Błażej Łabędzki powiedział, że jeśli gmina sprzeda budynek, to już go nigdy nie odzyska. Dodał, że jest to budowla zabytkowa, którą w razie potrzeby zawsze będzie dysponować gmina. Włodarz nie ukrywał również, że po sprzedaży budynku za jakiś czas mogłaby wprowadzić się do niego agencja towarzyska.
Radny Roman Szczęsny przyznał, że zawsze jest za umożliwieniem wykupu mieszkań komunalnych mieszkańcom. Przychyliłby się za sprzedażą mieszkań, gdyby udało się rozwiązać problem zapewnienia uczniom szkoły pomieszczeń stołówki i świetlicy. - Jeśli się tego nie rozwiąże, to będzie to siła wyższa i w tej sytuacji nie należy tego sprzedawać - dodał radny.
Ostateczną decyzję w tej sprawie Rada Gminy ma podjąć na następnej sesji.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1311 (13/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze