Reklama

Umowę można wypowiedzieć, ale nie trzeba

Gospodarka odpadam, gmina Żnin, umowa, pytania, zasady
     Umowę można wypowiedzieć, ale nie trzeba
     Do radnych Żnina i do nas wpływają od mieszkańców kolejne pytania dotyczące wprowadzanych zasad gospodarowania odpadami. W ratuszu na część pytań odpowiadał radnym burmistrz oraz specjalistka w zakresie ochrony środowiska.

     W zeszłym tygodniu w Urzędzie Miejskim w Żninie burmistrz Leszek Jakubowski i m.in. Małgorzata Drzewiecka, inspektor do spraw ochrony środowiska spotkali się z radnymi, aby omówić wątpliwości towarzyszące nowym zasadom gospodarki odpadami. Najwięcej wątpliwości budziła wśród radnych kwestia, czy mieszkańcy muszą sami wypowiadać dotychczasowe umowy, czy też nie. Mieszkańcy gminy Żnin umowy obecnie obowiązujące na wywóz odpadów mają podpisane z dwoma przedsiębiorstwami: PUK w Żninie i  ZOM w Świdnicy. Czy zatem każdą umowę trzeba wypowiedzieć i do kiedy?
     MOŻNA, ALE NIE TRZEBA
     - Umowy zawarte pomiędzy przedsiębiorcami a właścicielami nieruchomości są umowami cywilnoprawnymi. Jedna ze stron może wypowiedzieć umowę. W przypadku umów zawartych ze spółką PUK, właściciel nieruchomości nie musi wypowiadać umowy, gdyż spółka wzięła na siebie ten obowiązek. Z kolei w przypadku ZOM w Świdnicy, gmina uzyskała telefoniczną informację, że spółka również będzie wypowiadała umowy sama - przekazała po spotkaniu z radnymi Małgorzata Drzewiecka
     Zapytaliśmy też, czy mieszkańcy domów wielorodzinnych (bloki) muszą sami wypowiedzieć umowę. - W imieniu mieszkańców budynków wielorodzinnych umowy zawierał z pewnością zarządzający, zatem ten kto jest stroną umowy może ją wypowiedzieć - powiedziała specjalistka z ratusza w Żninie.
     Kto będzie podejmował decyzję o segregacji w domach wielorodzinnych, czy będą to wszyscy mieszkańcy bloku, czy większość i jak ta segregacja będzie zorganizowana?
     - Dla mieszkańców zabudowy wielorodzinnej segregacja odpadów może się odbywać w oparciu o pojemniki zbiorcze. Zarządzający nieruchomością podejmuje decyzję składając deklarację. Ocena prawidłowości segregacji odpadów jest obowiązkiem odbierającego - mówi Małgorzata Drzewiecka.
     MIESZKAŃCY BLOKÓW TEŻ CHCĄ SEGREGOWAĆ
     Według burmistrza Leszka Jakubowskiego, w praktyce segregowanie odpadów wytwarzanych w budynkach wielorodzinnych nie będzie możliwe. Nawet jeśli zarządca zadeklaruje segregowanie odpadów, to nie sposób będzie - zdaniem burmistrza - sprawować skutecznej kontroli nad tym, co do jakiego pojemnika i przez kogo jest wrzucane.      Wystarczy, że w segregowanych odpadach pojawią się jakieś inne - omyłkowo, czy specjalnie - przez kogoś wrzucone i wówczas takie odpady będą już uznane przez odbiorcę za zmieszane. Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie i radny Kazimierz Jańczak uważa, że prawo do segregowania śmieci i płacenia mniej za wywóz segregowanych, niż za wywóz zmieszanych jest zapisane w ustawie i nie można tego prawa odmawiać nikomu, czy to w domku jednorodzinnym, czy w budownictwie wielorodzinnym. Inaczej ten ktoś może zaskarżyć ustawę. Dlatego zarząd spółdzielni złoży deklarację, że będzie oddawał śmieci segregowane. - Zobaczymy w praktyce, jak to się nam uda. Już teraz staramy się sprawdzać, czy nie ma podrzucania cudzych śmieci do kontenerów, za których wywóz my płacimy. Mam nadzieję, że segregacja śmieci powiedzie się naszym mieszkańcom. Do końca czerwca mamy w planach 4 zebrania walne dla 4 rejonów osiedla i  będziemy prowadzić pogadanki o segregacji tych odpadów. Wiadomo, że jeśli się nie uda, to będzie całe osiedle płacić po 10 zł od mieszkańca na miesiąc, czyli jak za odpady zmieszane. Bo na wysypisku nie przyjmą ich przecież pod nazwą segregowane, za które mieszkańcy będą płacić 5 zł. Dla porównania wyliczyłem sobie, ile obecnie my jako spółdzielnia płacimy PUK-owi za wywóz śmieci. Jest to w przeliczeniu na mieszkańca 8 zł na miesiąc. Jesteśmy zadowoleni z usług PUK i szkoda byłoby, gdyby to przedsiębiorstwo musiało w efekcie wprowadzenia nowych przepisów upaść - mówi Kazimierz Jańczak.
     POTRZEBNA ELASTYCZNOŚĆ
     Na spotkaniu z radnymi Małgorzata Drzewiecka powiedziała, że w przetargach śmieciowych mogą brać udział tylko firmy dysponujące odpowiednią bazą sprzętową, w tym określoną liczbą samochodów wyposażonych w nawigację GPS. Pod tym względem PUK w Żninie odstaje - jak powiedziała - od konkurencji. Kazimierz Jańczak wyraził nadzieję, że może PUK będzie zatrudniany jako podwykonawca przez firmę, która wygra przetarg w Żninie. - Ludzie z PUK znają swoją gminę i rozmieszczenie wszystkich ulic, poruszają się jeśli chodzi o wywóz sprawnie i skutecznie, więc mam nadzieję, że nowa ustawa nie spowoduje tego, że oni upadną - powiedział Kazimierz Jańczak.
     Prezes dodał, że konieczna jest elastyczność, jeśli chodzi o częstotliwość wywozu odpadów z budynków wielorodzinnych. Nie może być tak, że firma podjeżdża regularnie w konkretny dzień, czy to tygodnia, czy miesiąca, czy co dwa tygodnie, bo może być tak, że jednym okresie śmieci będzie nadmiar, a w innym nie uzbiera się nawet cały pojemnik. To samo poruszył też w odniesieniu do domków jednorodzinnych radny Adam Kowalewski. Wspomniał, że zimą spalać można w domowej kotłowni - przy założeniu, że robi się to ekologicznie - pewne odpady, których później w efekcie ma mniej i nie potrzebuje ich tak częstego wywozu, jak latem. Z kolei latem w gospodarstwie domowym może być więcej opakowań plastikowych po piciu, więc częstotliwość musiałaby być wyższa, niż zimą. Burmistrz odpowiadał, że na początku wdrażania nowych przepisów będzie okres przejściowy i optymalna częstotliwość wywozu odpadów - zwłaszcza segregowanych - będzie wypracowana na podstawie obserwacji.
     POJEMNIKI NA PLASTIK I SZKŁO
     277 pojemników siatkowych i dzwonów, służących do zbierania plastiku i szkła, a będących własnością Urzędu Miejskiego będzie nadal wykorzystywanych - choć już w inny sposób. Gmina przekaże je w użytkowanie na czas realizacji zamówienia przedsiębiorcy, który wygra przetarg. Zostaną one rozstawione przez niego zgodnie z nowymi zasadami - dla budownictwa wielorodzinnego, szkół, urzędów itp.
     ZBITE SZKŁO ZMIESZANE
     Na makulaturę będą pojemniki i worki. Pojemniki dla zabudowy wielorodzinnej, worki natomiast dla zabudowy jednorodzinnej. Worki wystawiać się będzie w konkretny dzień wskazany w harmonogramie przygotowanym przez przedsiębiorcę. Jeśli chodzi o szkło, to Małgorzata Drzewiecka powiedziała na spotkaniu z radnymi, iż możliwa będzie segregacja jedynie butelek nie potłuczonych. Zbite butelki, szyby i inne szkło będzie traktowane jako odpady zmieszane i do takich pojemników należy je wrzucać.
     KAŻDA GMINA INACZEJ
     Małgorzata Drzewiecka prosiła za naszym pośrednictwem wszystkich czytelników tygodnika Pałuki, żeby zapoznając się z zasadami gospodarowania odpadami według nowych przepisów zwracali uwagę na to, o jakiej gminie czytają. Otóż nie można czytając artykuł np. dotyczący zasad gospodarowania odpadami w gminie Barcin czy Łabiszyn, przekładać te zasady też na gminę Żnin i odwrotnie. Taka interpretacja przedstawianych wiadomości będzie powodowała tylko informacyjny chaos.
   Dla mieszkańców Żnina przygotowane zostaną materiały informacyjno-edukacyjne o zasadach prawidłowej segregacji odpadów.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1102 (13/2013)

Reklama

 

 

Komentarz

     Śmieci i VAT

     Każdy się dziwi, gdy pytam o VAT od śmieci. Dotąd było tak, że PUK wystawiał przedsiębiorstwu fakturę za usługę i doliczał do niej VAT. Płaciłem mu całą sumę, a VAT odliczałem. Czyli na konto PUK wpływało 123 zł, z tego PUK dostawał 100 zł, 23 zł oddawał Urzędowi Skarbowemu. Ja płaciłem też 123 zł, ale ponieważ VAT (jako przedsiębiorca) odliczałem, kosztowało mnie to tak naprawdę również 100 zł.
     Teraz w tę transakcję włączyła się gmina. Jeden dodatkowy podmiot w łańcuszku, to oczywiście dodatkowe koszty tego procesu, bo w gminie tym pośredniczeniem będzie się zajmować (jak znam życie) już niedługo sztab ludzi. Trudno, będzie drożej, ale podobno będzie lepiej. Może. Ale nie o tym chcę pisać, wracam do tematu.
     Teraz firma wywożąca śmieci wystawi gminie fakturę VAT. Cena netto + 23%. Gmina zapłaci pełną sumę firmie wywożącej śmieci i co weźmie jako podstawę naliczenia ceny dla mnie? 100 złotych, czy 123 złote? Oczywiście wiem, że to mnie oznacza wszystkich żnińskich przedsiębiorców, którym gmina będzie wywozić śmieci - kwotę uśrednioną i podzieloną. Ale wiadomo, że jeśli gmina zapłaciła za całość 123.000 zł., to musi ściągnąć 123.000 od nas wszystkich (chyba, że może sobie odliczyć VAT - wtedy musi ściągnąć od nas 100.000).
     Gmina nie może (to jest pewne) wystawić nam faktury VAT. Otrzymamy (przedsiębiorcy) dokument pobrania opłaty lokalnej, a nie fakturę.
     Jeśli podatek nie będzie przez gminę odliczony - gmina będzie musiała potraktować jako podstawę naliczania opłaty za śmieci dla mnie 123 zł, a nie 100. - Co do kwestii możliwości odliczenia podatku VAT przez gminę, na dzień dzisiejszy brak jest jednoznacznych rozstrzygnięć na szczeblu krajowym w tej sprawie - informuje nas pani inspektor ds. ochrony środowiska w Rogowie i tyle wiemy dzisiaj. Od trzech tygodni na to pytanie nie może mi odpowiedzieć stowarzyszenie przedsiębiorców Lewiatan, a Lewiatanowi - Ministerstwo Środowiska. Mam nieodparte wrażenie, że w Warszawie uchwalili tę ustawę, ale teraz dopiero zaczynają ją czytać.
     Boję się, że cała ta akcja, jaką jest wprowadzenie pośrednika (gminy), sprawi, że VAT zapłacony przez gminę firmie wywożącej śmieci (a przez tę firmę zapłacony Urzędowi Skarbowemu) nie będzie już przez gminę odliczony. Niewykluczone więc, że przy okazji zbierania śmieci minister Rostowski sięgnie do kieszeni przedsiębiorców i z każdej wyjmie 18,7% kwoty zapłaconej przez nas gminie za odbieranie śmieci komunalnych z zakładów pracy.
     Ale... nie wszystkim. Niektóre gminy bowiem (jak Mogilno, Trzemeszno, Dąbrowa) nie zdecydowały się na totalne odbieranie śmieci od wszystkich. Poprzestały tylko na tym, czym obligatoryjnie ukochali ich posłowie: na gospodarstwach domowych. Odbieranie śmieci z firm ich nie interesuje. Niech przedsiębiorca zawiera umowę z firmą śmieciową - tak jak to robił dotąd. Myślę, że to lepszy pomysł. Ale czy ktoś to wiedział wcześniej.
     Jest to lepszy pomysł również z innego powodu. Powiedzmy, że są dwie firmy śmieciowe w gminie. Jedna wygrywa przetarg, druga... ginie. Jeśli zaś przedsiębiorcy nawiązywaliby samodzielne relacje z firmami mającymi koncesję na wywożenie śmieci - na tych zleceniach firma przegrana mogłaby przeżyć i zachowana byłaby w gminie konkurencja. System przyjęty przez gminę Żnin sprawi, że firma przegrana może wylądować na... śmietniku historii.
Tu przypomnę (przykład ten przywoływałem już w czasie ostatnich 20 lat kilkakrotnie, ale może czytelnicy      mi wybaczą) pomysł na przetarg dotyczący utrzymania zieleni w mieście, jaki realizował burmistrz francuskiego miasta Pontivy w roku 1989: miasto podzielił na 4 sektory: największy i trzy mniejsze. Najtańsza firma zajmująca się zielenią mogła dostać pracę maksymalnie w 2 sektorach. Pozostałe - w jednym. Najtańsza wygrywała sektor najbardziej atrakcyjny i jeden z mniejszych. Każda z pozostałych - po jednym mniejszym. Ten system pozwalał utrzymywać burmistrzowi w mieście stałą konkurencję trzech firm.
     Cotygodniowe obcowanie z problemami śmieciowymi powoduje, że widzę coraz więcej spraw stojących na głowie (Czy sprawa może stać na głowie? Jak widać - może). Najpierw ustala się stawki. Potem rozpisuje się przetarg. Powiedzmy, że stawki ustalono tak, że z opłat za śmieci gmina wyciągnie milion. A po przetargu okaże się, że musi za wywóz zapłacić półtora miliona. Albo pół. Co wtedy? Apiat’ nowa uchwała? I pretensje - kto źle wyliczył, opozycja ostrzy dzidy, władza krwawi, prasa się mści... A to winien pomysł, głupi pomysł (pomysł posłów), głosowania stawek wcześniej. Kiedy nie wiadomo ani tego, ile osób w gminie będzie śmieci segregować, ani - jakie kwoty padną na przetargach. Ech...
     I na koniec chciałbym podkreślić uwagę wypowiedzianą przez panią inspektor ochrony środowiska w Żninie: nie sugerujcie się tym, co piszą o innej gminie, bo każda będzie miała inny ustrój śmieciowy. Tak jest. Przyłączam się do tego apelu.
     Dotąd każda gmina miała inny ustrój polityczny (absolutyzm, oligarchia, demokracja i inne). Teraz dojdzie jeszcze do tego inny ustrój śmieciowy. Ale - jak we wszystkim - odnajdziemy się w końcu i w tym.

Reklama

Dominik Księski
PS. Przypominam, że konieczności wymawiania umów sobie nie wymyśliliśmy - taką oficjalną informację otrzymaliśmy. A dopiero potem w Warszawie się ktoś obudził i przedstawił interpretację, że może być inaczej. Jak to się mówi - sorry, wodzu.
Pałuki nr 1102 (13/2013)

 

 

 

Komentarz

     Nie tylko pieniądze

     Oczywiście burmistrz gminy może być sceptyczny, co do praktycznej możliwości segregowania odpadów w blokach wielorodzinnych. Ale dla niego - przy zarobkach ponad 8.000 zł na miesiąc na rękę, płacenie za niesegregowane 10 zł, a nie 5 zł za segregowane nie jest żadnym problemem. Dla innego mieszkańca jego bloku, który - dajmy na to - zarabia 1.500 zł i ma pięcioro dzieci na utrzymaniu, 5 zł od osoby za segregowane, a 10 zł za niesegregowane robi wielką różnicę.
     Oczywiście burmistrz Żnina Leszek Jakubowski może mieć wątpliwość, czy uda się segregować skutecznie odpady w blokach. Jednak nie powinien z góry zakładać, że to się nie uda. Nawet jeśli w bloku burmistrza, jak w każdym innym, wszyscy będą segregować, a ktoś jeden się wyłamie i zepsuje całą partię posegregowanych odpadów, to nie znaczy, że trzeba machnąć ręką i nie segregować. Bo niby nie warto, skoro jeden - nazwijmy go - łamiśmieć (tak jak łamistrajk) wszystko zepsuje. Według mnie właśnie warto. I to nie tylko ze względu na finanse, ale też dlatego, żeby pokazać jak dbamy o środowisko.
     Burmistrz powinien zaś pokazywać to jako pierwszy, dzieciom i starszym. Wiadomo, że przykład idzie z góry. Dlatego zamiast mówić, że jego wspólnota mieszkaniowa nie będzie segregować, bo w blokach to jest nierealne, według mnie burmistrz powinien na spotkaniu swej wspólnoty powiedzieć coś przeciwnego: Drodzy sąsiedzi, wiem, że w naszych małych mieszkaniach trudno będzie rozstawić tyle worków do segregacji, ale spróbujmy to zrobić. Przecież nie chcemy zaśmiecać naszej planety zmieszanymi odpadami, których już nie poddamy recyklingowi. Ja jako burmistrz uważam, że warto spróbować i proponuję zapisać w deklaracji do gminy informację, że nasza wspólnota będzie segregować.
     Gdybym ja był sąsiadem burmistrza i usłyszał takie słowa, to byłbym zbudowany i dumny z tego, kto mnie reprezentuje. I z tym większą starannością zabrałbym się za segregowanie. Tymczasem burmistrz, zamiast zachęcić do ekologicznego postępowania - z góry wyklucza jego wykonalność. To się nie godzi. Cała reforma śmieciowa ma służyć ekologii, a kwestia finansowa, to tylko zachęta do segregowania odpadów. Prawdziwy sens tego segregowania nie leży w tym, że zaoszczędzimy kilka złotych w portfelu, ale w tym, że nasze wnuki nie utoną za kilkadziesiąt lat w morzu śmieci.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1102 (13/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości