Piotr Hemmerling zapewnia, że będzie negocjował warunki spłaty i wysokość odsetek, by konsekwencje były jak najmniej uciążliwe, jednak i tak będą one bolesne
fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, Urząd Marszałkowski, inwestycja, kontrola, dotacja, RPO
Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu
- Ja się w żadnym stopniu nie czuję odpowiedzialny za powstanie takiej sytuacji, ja robiłem wszystko, wraz ze swoimi współpracownikami, żeby do tej sytuacji nie dopuścić - twierdzi burmistrz Piotr Hemmerling i całą odpowiedzialnością za obecne tarapaty finansowe, w jakich znalazła się gmina, obciąża swojego poprzednika. Tomasz Szczepaniak uważa, że należy walczyć, bo błędy były też po stronie Urzędu Marszałkowskiego. Przyznaje, że walka o te pieniądze i inwestycję dla obecnych włodarzy jest niewygodna, bo chodzi im o jego pogrążenie, a nie obronę.
Dokładnie rok temu pisaliśmy o wynikach kontroli inwestycji pod nazwą Budowa sieci kanalizacji sanitarnej w mieście Kcynia etap: III, IV, IVA, VII i VIII. Wówczas burmistrz Piotr Hemmerling mówił, że efektem kontroli może być konieczność zwrotu przez gminę dotacji uzyskanej z RPO na ten cel. I stało się. W środę 16 stycznia do kcyńskiego ratusza wpłynęła korespondencja z Urzędu Marszałkowskiego z wezwaniem do zwrotu w ciągu 14 dni dotacji w wysokości 2.408.200,04 wraz z odsetkami rzędu 680.000 zł.
Tomasz Szczepaniak uważa, że należy walczyć o inwestycję i dotację, iść nawet w ślady innych samorządów i wystąpić na drogę sądową z Urzędem Marszałkowskim
fot. Sylwia Wysocka
Urząd Marszałkowski jako instytucja zarządzająca Regionalnym Programem Operacyjnym Województwa Kujawsko-Pomorskiego wystąpił o zwrot całości dofinansowania, które udzielone zostało gminie Kcynia w 2010 roku. Odsetki naliczone są od końca grudnia 2010 roku. Po przeprowadzonych dwóch kontrolach w 2011 roku przez pracowników Biura Kontroli Wdrażania RPO ustalono, że beneficjent wykorzystał środki finansowe niezgodnie z umową i przepisami prawa. Jak czytamy w piśmie: dokonane zostały istotne zmiany przebiegów kolektorów, co nakłada obowiązek zmiany uzyskanych uprzednio decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia lub uzyskania nowej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgodnie ze stosownymi przepisami.
Piotr Hemmerling: jednoznaczna wina poprzednika
Burmistrz przyznał, że w powyższej sprawie konieczne jest teraz weryfikowanie planów dotyczących funkcjonowania gminy Kcynia. Zaznaczył, że w ciągu dwóch lat rządów udało mu się doprowadzić do sytuacji kontrolowanego spłacania potężnego zadłużenia, które dawało jednocześnie szansę na drobne inwestycje. - Mamy do spłaty ponad 3 miliony złotych i termin na spłatę 14 dni. W ciągu tych 14 dni musimy podjąć działania. Nie jest to grom z jasnego nieba, od blisko roku mówiłem o tym, że inwestycja, na którą została udzielona ta dotacja, czyli budowa kanalizacji, wykonana została w sposób skandaliczny, toczy się sprawa karna przeciwko między innymi mojemu poprzednikowi Tomaszowi Szczepaniakowi, przeciwko Markowi Gorajewskiemu, który nadzorował technicznie to przedsięwzięcie. Ona może przynieść rozstrzygnięcie w sferze uznania winy tych, którzy są oskarżeni, jednak nie powoduje w żadnym stopniu oddalenia ciężaru zwrotu dotacji. W sposób bezwzględny, jednoznaczny uznaję winę mojego poprzednika za tą fatalnie, skandalicznie przeprowadzoną inwestycję - mówił Piotr Hemmerling.
Podkreślił też, że zakończył się etap insynuacji, robienia propagandowej zadymy wokół tej sprawy. Zapewnił, że próbował oddalić widmo zwrotu tej dotacji. Zapewnił również, że będzie podejmował rozmowy z marszałkiem, z dyrektor departamentu wdrażania RPO, będzie chciał ustalić warunki tej spłaty. Liczy, że czwartkowa sesja, na której informować będzie radnych, owocować będzie podejmowaniem strategicznych decyzji dotyczących regulacji finansowych. Według burmistrza konieczne będzie podejmowanie radykalnych działań.
W Regionalnej Izbie Obrachunkowej burmistrz przedstawiał już plan naprawczy, który pozwala spłacać obecny dług bez trzech milionów i który został w RPO zaakceptowany. - Jeszcze dzisiaj nie mam pomysłu na to, jak to spłacimy, natomiast będę rozmawiał, będę prosił o rozłożenie spłaty na raty. To niestety nie są jedyne rzeczy, których muszę dokonywać w kwestii regulacji wcześniejszych zobowiązań i wyroków sądu, które nakładają na nas obowiązek spłacenia zobowiązań - mówił Piotr Hemmerling, wymieniając budowę skate-parku czy dokumentacji technicznej pod budowę basenu.
Rozprawy sądowe w tych sprawach wg burmistrza powodują zagrożenie zwiększeniem zadłużenia. - To jest nieodpowiedzialność, brak profesjonalizmu, brak profesjonalnego zarządzania mojego przeciwnika, mówię to otwarcie, bo nie ma tutaj innego tłumaczenia - podkreślił Piotr Hemmerling, dodając, że przez dwa lata musi dokonywać sanacji finansów. Zapewnił, że ciągłe atakowanie jego osoby i żądanie inwestycji na miarę tych, które były realizowane przy pomocy pożyczonych środków, jest nadużyciem wobec jego osoby w sytuacji, kiedy objął urząd przy wyjątkowo złym stanie finansowym gminy.
Burmistrz zapewnił też, że będzie o dalszych poczynianiach w tej sprawie informował, bo to społeczeństwo będzie musiało zapłacić za błędy. - Za niewiedzę też trzeba płacić. Będziemy musieli zapłacić za błędy wszyscy, szkoda, że są to błędy ludzi, od których można było się spodziewać, że po 12 latach bardziej profesjonalnie będą realizować inwestycje. Ja się w żadnym stopniu nie czuję odpowiedzialny za powstanie takiej sytuacji, ja robiłem wszystko, wraz ze swoimi współpracownikami, żeby do tej sytuacji nie dopuścić, ale te działania po zakończeniu inwestycji okazały się nieskuteczne - mówił włodarz Kcyni.
Weryfikacja planów i szukanie 3 milionów
Burmistrz odbył już też spotkanie z kierownictwem referatów ratusza, wspólnie będą przystępowali do stworzenia planu, jednak wcześniej konieczna jest rozmowa z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego na temat formy spłaty, pomniejszenia czy wręcz umorzenia odsetek. Dopiero po tym podejmowane będą działania wewnętrzne.
Wiceburmistrz Daniel Olszak przyznał, że konieczne będzie zwiększenie dochodów majątkowych gminy. - Mowa o tym, że zrezygnujemy z jakiś inwestycji jest mało poważna, ponieważ ciężko wskazać inwestycję, z której z punktu widzenia społecznego można by rezygnować. Wszystkie wydają się nam bardzo ważne - stwierdził wiceburmistrz. Przyznał on, że pod znakiem zapytania stoją inwestycje przyszłościowe, jak budowa gminnego targowiska czy adaptacja kina na salę audytoryjną. Te zadania miały być według założeń rozpoczęte w tym roku, a zakończone w przyszłym, jednak te plany będą musiały zostać poddane weryfikacji.
Piotr Hemmerling dodał, że w tym roku w sferze dokumentacji zamierzano rozpocząć sztandarową inwestycję, czyli budowę obwodnicy Kcyni, na co jest deklaracja z Urzędu Maszałkowskiego o 50% partycypowaniu w kosztach. - Ale mówienie dziś o tym w perspektywie spłaty ponad 3 milionów złotych jest takim idee fixe. To są na gorąco zebrane myśli, które trzeba uporządkować i będziemy starali się wybrać priorytety - mówił Piotr Hemmerling. Przyznał, że szkoda byłoby zrezygnować z budowy świetlic przy tak korzystnym dofinansowaniu na te działania i z tego rezygnować nie będą.
W ciągu 14 dni, jak zapewnił włodarz Kcyni, gmina nie jest w stanie zrobić nic więcej poza rozmowami i złożeniem pism z prośbą o rozłożenie czy prolongowanie terminu spłaty. - Nie mamy leżących na kupce pieniędzy, nie jesteśmy w stanie zebrać stosownych opinii, ogłosić przetargu na kredyt - tłumaczył Piotr Hemmerling.
Burmistrz kuriozalnym twierdzeniem nazwał powtarzanie przez poprzednika tezy, że jakoby można było te sprawy ukryć i nie mówić o nich.
Piotr Hemmerling zapytany, czy doszło już do rozwiązania umowy z Urzędem Marszałkowskim na budowę kanalizacji w Kcyni, skoro urząd wystąpił już do władz Kcyni o całościowy zwrot dofinansowania do inwestycji w ramach RPO wraz z odsetkami, zapewnił, że do rozwiązania umowy jeszcze nie doszło. - Wezwanie do zwrotu dotacji na konto Urzędu Marszałkowskiego jest wezwaniem do dobrowolnego zwrotu dotacji, nie jest to jeszcze żadna forma administracyjna - zapewnił. Burmistrz dodał, że jest już po szczerej rozmowie z dyrektor Departamentu Wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego, Kamilą Radziecką. - Poinformowałem panią dyrektor, że nie jesteśmy w stanie ze względów oczywistych w tak krótkim czasie spłacić tych pieniędzy, zapoznałem ją z sytuacją, z jaką borykamy się pod względem finansowym. Na pewno będę dochodził naszych racji i zrobię wszystko, co tylko jest możliwe, żeby wynegocjować znośne warunki zwrotu - mówi Piotr Hemmerling.
Tomasz Szczepaniak: walka z cieniem Szczepaniaka
Poprzedni burmistrz Tomasz Szczepaniak, za czasów którego prowadzona była kontrowersyjna inwestycja, doszukuje się braku profesjonalizmu w działaniach obecnego burmistrza, skoro za całą sytuację obwinia jego. - Ja jako przedstawiciel gminy bezpośrednio nie zarządzam inwestycjami, na tę okoliczność są zatrudnieni specjaliści, jak kierownik budowy, inspektor nadzoru. Burmistrz Szczepaniak czy burmistrz Hemmerling nie są od tego, by stać nad wykopem i pilnować każdego robotnika, bo od tego są odpowiednie służby - tłumaczy poprzedni burmistrz Kcyni.
- Dziwi mnie fakt, że kontrola była w 2011 roku, z Kcyni do Urzędu Marszałkowskiego w ubiegłym roku poszło pismo wyjaśniające, mija ponad pół roku i przychodzi pismo, że gmina ma oddać pieniądze. Czyżby Toruń nie ustosunkował się w żaden sposób do wyjaśnień, nie dał żadnej odpowiedzi, tylko od razu domaga się zwrotu całości dotacji? Zanim się je jednak odda, to trzeba sprawdzić zapisy umowy, która wiąże obie strony. Urząd Marszałkowski żąda pieniędzy, a czy wskazał na paragrafy, w których umowa nie została doprowadzona do końca? Czy gmina posiada taką informację? - pyta Tomasz Szczepaniak.
Zapewnia, że po otrzymaniu takiego pisma w przeciwieństwie do Piotra Hemmerlinga nie robiłby wielkich konferencji prasowych, bo jest to gra pod publikę. - To są zaplanowane działania, sądzę, że Olszak i Hemmerling chcą wręcz oddać te pieniądze bez walki, bo taka jest konstrukcja i takie założyli sobie na tą kadencję cele, żeby obciążyć Szczepaniaka. Mija połowa kadencji, a oni wciąż walczą z cieniem Szczepaniaka, zniszczenie go jest ich celem w tej kadencji - zapewnia były burmistrz.
Tomasz Szczepaniak tłumaczy, że należy zakwestionować stwierdzenia Urzędu Marszałkowskiego, bo nie są one oparte na przepisach prawa budowlanego, tylko na subiektywnych ocenach, co sami pracownicy tego urzędu stwierdzili w sądzie. Zaznaczył, że wiele samorządów wystąpiło na drogę prawną z urzędami marszałkowskimi, które zdaniem beneficjentów nadinterpretują prawo. - Gmina ma swoje argumenty, ale są to argumenty na obronę inwestycji, ale wówczas też na obronę Szczepaniaka. Hemmerling i Olszak powinni bronić tej inwestycji, tych pieniędzy, a oni wręcz chcą je oddać działając na niekorzyść gminy, godząc się tym samym na nadinterpretację tej sprawy przez Urząd Marszałkowski. Po stronie Urzędu Marszałkowskiego też wystąpiły błędy, jak chociażby sprzeczne zeznania, że nie było korespondencji z Urzędu Miejskiego w Kcyni w sprawie mało istotnych zmian w planach budowy, a w zabezpieczonych przez sąd aktach taka korespondencja jednak jest. Pracownik kontrolujący sam stwierdził, że nie otrzymał dokumentów korespondencyjnych w tej sprawie, a jednak były one wysyłane do Urzędu Marszałkowskiego i informowany był on o pewnych zmianach w inwestycji - Tomasz Szczepaniak wskazuje na nieprawidłowości ze strony toruńskiego urzędu.
Dodaje, że urzędy muszą dojść tu do porozumienia, bo zwrot 100% dotacji za wykonane zadanie, które służy zgodnie z założeniem mieszkańcom, jest krzywdzące dla społeczeństwa i nie na tym polega umowa. Zaznaczył też, że Urząd Marszałkowski wzywa do zwrotu dotacji i dalej pisze, że umowa rozwiązana zostanie w późniejszym czasie. - Jest to kuriozalne, spontaniczne działanie Urzędu Marszałkowskiego, a już w prowadzonym procesie widać, że wiele wątków jest już nieaktualnych, jednak Urząd Marszałkowski nie czeka na zakończenie procesu, tylko spontanicznie w ciągu dwóch tygodni domaga się zwrotu całej dotacji wraz z ogromnymi odsetkami - mówi były burmistrz. Uważa też, że oddanie pieniędzy byłoby przedwczesnym działaniem na szkodę mieszkańców. - Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi, a przy takich dużych zadaniach zdarzają się błędy i to po obu stronach - zakończył Tomasz Szczepaniak.
W informacji pokontrolnej czytamy, że długość wybudowanej sieci kanalizacji sanitarnej winna wynieść 6,917 km. Wskaźnik ten nie został osiągnięty ze względu na daleko idące zmiany przebiegu tras kolektorów w stosunku do dokumentacji dołączonej do wniosku o dofinansowanie. Beneficjent nie przedstawił w czasie kontroli dokumentacji potwierdzającej zakładane wcześniej podłączenie do wybudowanej sieci 1.488 osób korzystających z podłączenia.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1093 (4/2013)
Inne teksty na ten temat:
Tendencyjna i złośliwa
Działania poprzedniego burmistrza Kcyni bada prokurator
Akty oskarżenia w sprawie kanalizacji
Radna Borkowska namawia do walki
Szczepaniak podaje do prokuratora Hemmerlinga
Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu
Nie będzie śledztwa przeciwko Piotrowi Hemmerlingowi
Miał być wyrok, będzie weryfikacja
Wyrok zapadnie w piątek
Wniosek o zwrot 2,5 mln zł
Nie oszukał, ale...
Grzywny za kanalizację w Kcyni
Chcą zabezpieczenia majątków
Apelacyjny podtrzymał wyrok I instancji
Konieczny zwrot dotacji
Kcynia musi zwrócić blisko 2,5 miliona
Poproszą o umorzenie drugiej raty
Burmistrz i urzędnik mają oddać gminie 2.700.000 zł
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze