Dyrektor nic nie gwarantuje
Weekendowa kolejka do przedszkola
W sobotę i niedzielę przy Przedszkolu nr 2 w Szubinie dyżurowali rodzice, którzy chcieli zapisać swoje dzieci do przedszkola.
Dyrektor Przedszkola nr 2 w Szubinie Irena Mastalerz jeszcze przez miesiąc będzie przyjmować wnioski od rodziców Na drzwiach wejściowych do przedszkola w ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że od 1 marca rozpoczynają się zapisy. Co prawda, na łamach Pałuk dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty w Szubinie Marek Nowicki deklarował, że w tym roku nie powinno zabraknąć miejsc w przedszkolach.
Oddziały zerowe z przedszkoli zostały bowiem przeniesione do szkół. Dzięki temu zabiegowi w placówkach przedszkolnych miało przybyć około 300 miejsc. Mimo tych deklaracji - wzorem lat poprzednich - rodzice postanowili stanąć w kolejce. Ta przed Przedszkolem nr 2 zaczęła tworzyć się w piątek już około 700 rano. Wieczorem na liście było ponad 20 nazwisk. W poniedziałek rano - 30. Nie wszyscy rodzice stali dzień i noc w przedsionku placówki. Podzielili się na grupy, które po trzy godziny pilnowały kolejki. Każda grupa miała jeden dyżur przed wejściem w dzień i jeden w nocy. Nie było konieczności brania śpiworów i termosów z ciepłą kawą. Dyrektor Irena Mastalerz udostępniła rodzicom ten przedsionek.
Dlaczego rodzice zdecydowali się stanąć w kolejce? Ponieważ obawiali się, że dla ich dzieci zabraknie miejsca. Związane jest to z wypracowanymi wspólnie z radą rodziców i przyjętymi kryteriami naboru do przedszkola. W pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci 5-letnie, które przygotowywać się będą do pójścia do szkoły w wieku lat sześciu. Kolejne kryterium zarezerwowane jest dla dzieci ojców i matek samotnie wychowujących dzieci i dla rodzin zastępczych. Pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola należy się również dzieciom z rodzin wielodzietnych (powyżej 3 dzieci), a także tym dzieciom, których rodzice pracują w przedszkolu. Priorytet w przyjmowaniu mają też dzieci, które będą
W poniedziałek rano przed drzwiami sekretariatu Przedszkola nr 2 w Szubinie ustawiła się trzydziestoosobowa kolejka rodziców z wnioskami w rękach kontynuować naukę w następnym roku szkolnym, jak i te, które mają już rodzeństwo w placówce. Reszta dzieci, które nie spełniają żadnego z powyższych kryteriów, ma być przyjęta do przedszkola według kolejności zgłoszeń, a więc kto pierwszy ten lepszy.
- Wielu z nas łapie się na kryterium mówiące o liczbie zgłoszeń - mówi nam jedna z matek stojących w kolejce. - Stoimy, bo obawiamy się, że stracimy szansę na zapisanie naszego dziecka. Wiemy, że to wydaje się dziwne, ale gdybyśmy mieli pewność, że nasze dziecko będzie przyjęte, to byśmy nie stali. Mogłabym przyjść w poniedziałek po siódmej [z rodzicami rozmawialiśmy w sobotę wieczorem - przyp. rk], ale może być tak, że będę 50. na liście. Co mi więc zostaje? Stać w kolejce.
- Najgorsze jest to, że stanie tutaj przez dwa, czy trzy dni niczego nam nie gwarantuje - dodał jeden z ojców.
Pod przedszkole podjechała radna Hanna Adamczewska, która powiedziała, że kolejka jest zupełnie niepotrzebna, ponieważ miejsc w przedszkolach nie zabraknie. Żeby przekonać rodziców, zostawiła na ławce Pałuki, w których był wspomniany artykuł dotyczący liczby miejsc dla najmłodszych.- Nie powinno nas tu być. Stało się tak dlatego, że stała tu jedna osoba. Każdy, kto przychodził do przedszkola widział, że coś się dzieje. Jeden drugiemu przekazywał i zrodziło to strach, bo każdemu zależy na tym, aby zapisać dziecko do przedszkola, szczególnie wtedy, gdy pracują oboje rodzice - powiedziała radna.
Marek Biernacki z rady rodziców powiedział, że w ubiegłym roku władze Szubina zapewniały o
Hanna Adamczewska wdrożeniu systemowych rozwiązań, które nie miały dopuścić do tworzenia kolejek. - Rok temu był bałagan, a w tym jest jeszcze gorzej - powiedział Marek Biernacki.
Zapisy ruszyły w poniedziałek o 700. Kolejka, która stała przed sekretariatem, szybko stopniała.
Najwięcej wniosków zostało złożonych do grupy 3-latków oraz do żłobka. O 730 na 10 miejsc w grupie dzieci jednorocznych zostało złożonych 9 wniosków, w grupie dzieci dwuletnich na 15 miejsc było11 wniosków, a u trzylatków dyrektor przyjęła 18 wniosków na 25 miejsc. Rodzice dzieci już uczęszczających do przedszkola mogli wnioski składać wcześniej. Z sekretariatu pobranych zostało około 80 nowych formularzy. W poniedziałek spłynęło około 40 wypełnionych przez rodziców.
Dyrektor Irena Mastalerz była zdumiona tym, że znowu stworzyła się kolejka, bo zapisy będą trwać do końca marca, a kryteria i liczba miejsc znane były wcześniej. - W ubiegłym roku dzieci tych rodziców, którzy czekali całą noc też nie zostali przyjęci. Nie mogę w tej chwili nikomu zagwarantować na sto procent, że jego dziecko znajdzie się w przedszkolu, a po rozpatrzeniu wszystkich wniosków okaże się, że niestety nie. Wyniki naboru będą ogłoszone dopiero w kwietniu - tłumaczyła dyrektor przedszkola.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 942 (9/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze