W audycie dla gminy Gąsawa obszerne fragmenty zostały skopiowane z innych opracowań bez podania źródła - usłyszeli gąsawscy radni z ust Jacka Mielcarzewicza. Autor audytu Maciej Dalka czuje się pomówiony.
Przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Gminy w Gąsawie Jacek Mielcarzewicz (z prawej) zapoznał radnych z ustaleniami dotyczącymi audytu dla gminy Gąsawa. W papiery zagląda mu radny Adam Adamczyk. fot. Arkadiusz Majszak NIE SPRAWOZDANIE TYLKO WOLNY GŁOS
Najpierw gąsawscy radni usunęli na wniosek Piotra Sobolewskiego z porządku obrad punkt 9, noszący miano sprawozdanie komisji rewizyjnej. - Nie było wspólnego zdania członków komisji w tej sprawie i rozpatrywanie sprawozdania jest przedwczesne - argumentował Piotr Sobolewski.
Rzeczywiście - pod sprawo-zdaniem zamiast trzech podpisów, widniał tylko jeden - przewodniczącego Jacka Mielcarzewicza. Leszek Kranz nie zapoznał się jeszcze ze wszystkimi materiałami, a radny Piotr Sobolewski nie podpisał się pod sprawozdaniem, ponieważ - jego zdaniem - znajdują się w nim wnioski wypracowane jedynie przez przewodniczącego komisji. - Nie jest to wspólne stanowisko wszystkich członków komisji. Nie będę się podpisywał pod tym, co jest nadinterpretacją, bez ujęcia zdania pozostałych członków komisji. To było jedyne zastrzeżenie z mojej strony - wyjaśnił Piotr Sobolewski.
Następnie - w wolnych głosach i wnioskach - temat audytu poruszył Jacek Mielcarzewicz.
AUDYT AUDYTU
Czytając w internecie raport gminy Gomunice, wykonany przez firmę z Poznania, Jacek Mielcarzewicz zauważył, iż kilka stron pod względem treści jest niemal identycznych, jak w raporcie dla gminy Gąsawa. Skierował więc audyt do firmy zajmującej się doradztwem samorządowym Curulis w Poznaniu, która sporządziła audyt dla gminy Gomunice.
Raport podobieństwa obu audytów opracował Hubert Koska z firmy Curulis: - ...komentując jego wyniki [raportu podobieństwa - przyp. am] należy stwierdzić, że tekst przygotowany przez kancelarię prawną z Bydgoszczy cechuje się wysokim stopniem niesamodzielności, ponieważ w zdecydowanej części zostały wykorzystane różne materiały internetowe, które szczegółowo zostały wymienione w załączonym raporcie. Ogólny współczynnik zapożyczeń przekracza 30%, co oznacza, że jedna trzecia tekstu została przepisana słowo w słowo z innych tekstów. Natomiast w odniesieniu do części skopiowanej z raportu dla gminy Gomunice, współczynnik podobieństwa sięga 90%, co tak naprawdę oznacza, że różnice odnoszą się w zasadzie do nazw własnych.
W opinii Huberta Koski, skopiowane opracowanie nie wykazuje żadnej wartości, a kwota 12 tysięcy złotych powinna zostać zwrócona gminie Gąsawa. Dodaje, że dokument w minimalnym stopniu odnosi się do gminy Gąsawa, a w zdecydowanej większości zawiera powielone z innych źródeł części ogólne, a nie ma w nim szczegółowej analizy sytuacji zastanej w gminie, a dopiero wtedy można mówić o audycie.
Po przedstawieniu tej opinii Jacek Mielcarzewicz zawnioskował do wójta o złożenie zawiadomienia do prokuratury.
TO POMÓWIENIE
Po tych słowach zabrał głos obecny na sali autor audytu Maciej Dalka. - Dokument pomawia moją osobę. Ja się nie zgadzam z tymi wnioskami. Odnośnie możliwości popełnienia plagiatu chciałem wskazać, że Rada Gminy, gmina, funkcjonuje na podstawie ustaw. Są to dokumenty, które każdy ma prawo używać, powielać i interpretować. Oczywiście mogą te sformułowania się powielać. Nie jesteście państwo inną gminą niż gminy, które funkcjonują w Polsce. Ja posiłkowałem się ustawami i przepisami wskazując na ogólne unormowania dotyczące funkcjonowania gminy Gąsawa.
Odnosząc się do ceny audytu i zakresu umowy, autor dokumentu zaznaczył, że chciałby, aby radni zapoznali się z całym protokołem komisji rewizyjnej i ocenili wykonanie umowy.
Maciej Dalka odniósł się również do zarzutów o plagiat. Według niego część, o której powielenie jest posądzany, zgodnie z ustawą o prawie autorskim nie stanowi utworu i nikt nie może przypisać sobie wyłączności na interpretowanie ustaw i rozporządzeń, którym podlega jednostka wykonawcza czy Rada.
ZAWIADOMIENIE DO PROKURATURY
Wójt Błażej Łabędzki powiedział, że wniosek przewodniczącego komisji rewizyjnej dotyczący złożenia zawiadomienia do prokuratury o audycie jest prywatnym zdaniem Jacka Mielcarzewicza i dodał, że przewodniczący komisji rewizyjnej jest najbardziej władny, żeby o sprawie powiadomić odpowiednie organa.
Jacek Mielcarzewicz wyjaśnił, że na sesji występował nie jako osoba prywatna, tylko jako radny i przewodniczący komisji rewizyjnej. Dodał, iż złożył wniosek do wójta i - w jego opinii - to wójtowi powinno najbardziej zależeć, żeby wyjaśnić sprawę kancelarii prawnej, z którą podpisał umowę na obsługę prawną gminy.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1295 (49/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze