Gmina budowała, gmina rozebrała
Wysiądziesz i zmokniesz
Wiata dla osób wysiadających z autobusów na żnińskim dworcu PKS została rozebrana, ponieważ zagrażała ludzkiemu życiu. Gmina nie planuje na razie budowy nowej wiaty, a po jej rozbiórce na terenie przed butikami robi się bałagan.
Ewa Grabowska pokazuje, gdzie przebiega granica pomiędzy posesjami, na których znajdują się sklepy, a chodnikiem, po którym jeżdżą teraz kierowcy samochodów, nie zwracając uwagi na osoby wysiadające z autobusów Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Żninie wydał decyzję, by naprawić wiatę autobusową na żnińskim dworcu PKS. Chodzi o wiatę znajdującą się przy zatokach, gdzie pasażerowie wysiadają z autobusów. Wybudowana przez gminę i oddana do użytku w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku była ewenementem w skali kraju. Kierownik żnińskiej placówki terenowej PKS Inowrocław Błażej Gaczkowski przyznaje, że wiata dla wysiadających w Żninie prawdopodobnie była jedyną w Polsce. Na innych dworcach PKS nie widział bowiem wiaty dla wysiadających. Teraz nie ma też takiej wiaty w Żninie.
KOMU MA ZALEŻEĆ
Zbigniew Napierała, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Żninie, wyjaśnia, że wydał decyzję, by naprawić wiatę, bo zagrażała podróżnym i podkreśla, że inspektorat nie nakazywał jej rozbierać.
- Burmistrz zdecydował się ją rozebrać. Też dobrze. Ta wiata należy do burmistrza. Ona była w złym stanie technicznym. Ona mogła zabić chodzących tam ludzi. Jakby coś się urwało, to koniec świata. Dla nas najważniejsze jest to, że ona nie stanowi zagrożenia - zaznacza Zbigniew Napierała.
Burmistrz Leszek Jakubowski poinformował: - Z uwagi, że wiata znajduje się na gruncie gminnym, postanowiliśmy ją rozebrać. PKS miała to naprawić i nie naprawiła. To jest nasz teren, ale PKS powinna to zrobić. To im powinno na tym zależeć - tłumaczy burmistrz.
Błażej Gaczkowski wyjaśnia, że nigdy nie deklarował, iż PKS będzie naprawiać wiatę, ponieważ nie znajduje się ona na terenie należącym do przewoźnika. Gmina nie konsultowała też z kierownictwem PKS decyzji o rozbiórce wiaty. PKS nie otrzymała od gminy żadnego pisma, by naprawiać wiatę. Kierownik podkreśla, że nie reagował na rozbiórkę wiaty, ponieważ teren, na którym stała należy do gminy: - To mnie bardziej zależało, żeby to zdemontować, by jakiś element wiaty z gwoździem nie zrobił człowiekowi krzywdy. Ja zabiegam o spotkanie szefostwa z Inowrocławia z burmistrzem. Do spotkania dojdzie po świętach i temat wiaty też pewnością będzie omawiany - mówi Błażej Gaczkowski.
Burmistrz zapewnia, że w ubiegłym roku rozmawiał z Błażejem Gaczkowskim i prezesem PKS w Inowrocławiu na temat pogarszającego się stanu wiaty i zagrożenia. Podkreśla, że wspominał, iż wiatę należy naprawić: - Jeśli to użytkowali, to mieli się tym zająć - uważa Leszek Jakubowski.
CHRONIŁA PRZED DESZCZEM
Kazimierz Michalak z Gogółkowa, który często korzysta z usług PKS, uważa rozebranie wiaty za błąd: - Nie powinni tego robić. To było postawione po to, żeby ludzie mogli schować się przed deszczem. Ja sam często z tego korzystałem i chroniłem się przed deszczem. Ktoś najpierw postawi wiatę, a oni to teraz rozbierają - dziwi się Kazimierz Michalak.
Wśród pozostałych pasażerów, z którymi rozmawialiśmy, zdania były podzielone. Jedni uważają, że wiata jest niepotrzebna, ponieważ schronić można się w poczekalni lub pod dachem przy stanowiskach dla wsiadających. Drudzy twierdzili, że wiata dla wysiadających była dobrym pomysłem, ponieważ po wyjściu z autobusu można było schronić się przed deszczem.
ZASŁANIAŁA SKLEP
Właścicielka jednego z barów uważa, że wiata zastawiała jej sklep. Pomysł rozebrania wiaty uważa za bardzo dobry.
- Mi się ten pomysł podoba, a mężowi nie. Teraz zrobiło się tutaj estetycznie. Jestem tu od 24 lat. Ta wiata tu była i mnie zastawiała. Teraz to mnie zmobilizuje, żeby odnowić elewację zewnętrzną sklepu. A wiata i tak nie spełniała swojej roli. W dachu były takie dziury, że i tak ludziom kapało na głowę. Poza tym, jak wiał wiatr i deszcz zacinał, to i tak ludzie mokli i chowali się pod daszkiem mojego sklepu - podkreśla nasza rozmówczyni. Podobnego zdania jest pani pracująca w barze. Według niej jest estetyczniej, a bar jest lepiej widoczny.
TERAZ: SAMOCHODY NA CHODNIKU
Ewa Grabowska, właścicielka kwiaciarni Ewa, nie jest zadowolona, że wiata zniknęła z krajobrazu żnińskiego PKS. Uważa, że po rozebraniu wiaty przed butikami zrobił się bałagan. 10 metrów od każdego sklepu w kierunku drogi należy do właścicieli butików. Zdaniem Ewy Grabowskiej, samochody wjeżdżają na teren prywatny oraz jeżdżą po chodniku, po którym chodzą wysiadający z autobusów ludzie.
- Wjeżdżają tu teraz samochodami i rozjeżdżają ludzi. Przed moim sklepem stanął duży samochód, bo myśli, że teraz jest tu parking. Po rozebraniu wiaty wszyscy zaczęli ten teren traktować jak parking: klienci sklepów i dostawcy. Wcześniej duże samochody dostawcze tu nie jeździły, bo wiata przeszkadzała. Teraz wszyscy tu jeżdżą - dodaje Ewa Grabowska.
Burmistrz Leszek Jakubowski zapewnił, że zwróci uwagę Straży Miejskiej na problem samochodów jeżdżących po chodniku i przed butikami. Dodał, że oczekuje na propozycję, jak zażegnać zagrożenie dla pieszych. Jeśli będzie taka potrzeba, to pojawią się znaki zakazujące ruchu na chodniku.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 944 (11/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze