Reklama

Za ściętą lipę cztery drzewka

Starostwo, lipa, drzewko, zgoda, burmistrz, sprawa, biuro geodezyjne
     Za ściętą lipę cztery drzewka
     Kilkudziesięcioletnia lipa rosnąca naprzeciwko Starostwa Powiatowego w Żninie została ścięta. Zgodę wydał burmistrzowi Żnina starosta, ale cała sprawa rozpoczęła się w listopadzie ub.r. od wniosku złożonego w ratuszu przez syna starosty, który w sąsiedztwie ściętej lipy prowadzi biuro geodezyjne.

     W zeszły czwartek na ul. Potockiego w Żninie została ścięta jedna z dwóch rosnących tam kilkudziesięcioletnich lip. Ta, która rośnie bliżej stacji Żnińskiej Kolei Powiatowej została, ścięto natomiast tę w sąsiedztwie firmy geodezyjnej Tomasza Jaszczuka. W związku z tą wycinką otrzymaliśmy sygnały niezadowolenia od niektórych mieszkańców. Wyrażali oni żal, ponieważ - ich zdaniem - drzewo było w dobrym stanie, bo co roku wypuszczało nowe liście i kwitło, więc nie powinno podlegać wycince.
     Burmistrz Żnina Robert Luchowski poinformował, że wycinka została przeprowadzona na zgłoszenie firmy, gdyż lipa rosła przy wjeździe na teren biura geodezyjnego. Jednak drzewo rosło na terenie gminy, bo ulica do niej należy, dlatego starosta żniński Zbigniew Jaszczuk, prywatnie ojciec właściciela biura geodezyjnego przyznał, że to starostwo wydało pozwolenie na wycinkę lipy.
     - Z wnioskiem o wycinkę lipy przy ul. Potockiego 18 listopada 2014 r. zwrócił się Tomasz Jaszczuk, właściciel nieruchomości leżącej w bezpośrednim sąsiedztwie drzewa. W związku z tym ówczesny burmistrz Żnina 24 listopada zwrócił się do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków o opinię w sprawie usunięcia drzewa, ponieważ drzewo rosło w strefie ochrony konserwatorskiej. Następnie 15 stycznia br. burmistrz Żnina wystąpił do starosty żnińskiego z wnioskiem o wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa, załączając pismo Tomasza Jaszczuka i opinię Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. 13 marca starosta żniński wydał decyzję, którą z upoważnienia starosty podpisał kierownik wydziału ochrony środowiska pan Wiesław Rumel, w której udzielił zezwolenia na usunięcie lipy przy ul. Potockiego, ze względu na to, że m.in. drzewo jest częściowo obumarłe, z wyraźnym suchoczubem a rokowania zachowania zdrowotności i możliwości przeżycia nie są dobre - przekazał nam Paweł Sikora, rzecznik prasowy i doradca burmistrza Żnina ds. rozwoju lokalnego.
     Piotr Ostrowski, kierownik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa, leśnictwa i rozwoju obszarów wiejskich w Urzędzie Miejskim w Żninie przekazał, że usunięcie drzewa poprzedzone zostało wizją lokalną i analizą dendrologiczną. Podczas wycinki tylko potwierdziło się, że lipa nie rokuje na przyszłość.
     - Wniosek o wycinkę około 30 drzew na terenie Żnina złożył burmistrz tej gminy. Ja zleciłem panu Wiesławowi Rumlowi, żeby zrobić dodatkową opinię rzeczoznawcy w  sprawie tej lipy, to w lutym zostało zrobione. W opinii czytam, że biorąc pod uwagę, iż w otoczeniu tej lipy jest asfalt, a pod ziemią infrastruktura kanalizacyjna, to ewentualne prace pielęgnacyjne tylko pogłębią ogólną złą kondycję drzewa. Przed wydaniem pozwolenia zwróciliśmy się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zaopiniowanie i ona też była negatywna dla przyszłości tego drzewa. Wydane pozwolenie na wycinkę obowiązywało do końca roku. Moim zdaniem można było to teraz poprzycinać i poczekać do jesieni, co by się dalej z drzewem działo. Może jeszcze rok czy dwa lata mogło ono wegetować. Jednak trzeba podkreślić, że jest wiele drzew, jak i ta lipa, które po wypuszczeniu liści wydają się nadal zdrowe, wyglądają dorodnie, a w środku pień jest pusty lub kruszeje. Dodam, że dla każdej wycinki, na którą wydaję pozwolenie, nakazuję też z tytułu rekompensaty zasadzić w okolicy, w której rosło wycięte drzewo, jakiś nowy gatunek z rodzaju tych nowych krzyżówek genetycznych, którymi obsadza się tereny miejskie. Mogą to być np. jarzębino-klony. Drzewa zasadzone muszą mieć minimum 1,5 m wysokości. Tę lipę potraktowałem szczególnie, gdyż tutaj w decyzji zezwalającej na wycinkę był nałożony obowiązek zasadzenia tytułem zrekompensowania nie jednego drzewka, a czterech takich - powiedział starosta.
     Zbigniew Jaszczuk dodał, że był zaskoczony wycinką lipy już w ostatni czwartek. Rano tamtego dnia jechał służbowo do Bydgoszczy. Przed wyjazdem zaobserwował wysięgnik i dowiedział się, że mają być czynione zabiegi pielęgnacyjne. - A gdy wróciłem z Bydgoszczy, to drzewa już nie było. Dowiedziałem się, że w trakcie wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych nastąpiła zmiana decyzji i zarządzono wycinkę całego drzewa - opowiada starosta.
     Paweł Sikora przyznał, że tak rzeczywiście było. Początkowo zamiarem było przeprowadzenie jeszcze zabiegów pielęgnacyjnych, ale w ich trakcie okazało się, że drzewo już nie rokuje na przyszłość. - Przyszła do Urzędu Miejskiego nasza specjalistka ds. zieleni miejskiej Małgorzata Kubińska i poinformowała mnie o tym. Zapytałem, czy taka jest jej decyzja. Pani Kubińska potwierdziła, więc została przeprowadzona wycinka. Dodam, że normalnie decyzje o wycinkach drzew wydaje burmistrz, ale w tym przypadku było to na terenie gminnym, więc wniosek o pozwolenie został skierowany do starosty - przekazał Paweł Sikora.
     Starosta żniński zapowiedział, że wśród decyzji zezwalających na wycinkę w tym roku są m.in. te dla niektórych drzew na ul. 700-lecia, np. tych przed Bankiem Spółdzielczym Pałuki. Niektóre drzewa wydają się przechodniom zdrowe, a w rzeczywistości są chore i obumierają od środka stanowiąc niebezpieczeństwo dla użytkowników ulic. Stąd Zbigniew Jaszczuk wyraził prośbę, aby nie wydawać pochopnych ocen działań urzędników w związku z wydawaniem decyzji o wycinkach drzew.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1207 (13/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości