Reklama

Zamknął cmentarz na kłódkę

Decyzją księdza proboszcza parafii św. Jakuba w Barcinie zamknięto najpopularniejszą bramę wiodącą na cmentarz. Odwiedzający nekropolię są oburzeni, a ksiądz broni swej decyzji i nie zamierza jej zmieniać. Uważa, że przez zamknięcie bramy na cmentarzu zapanuje ład. Zapowiedział też od przyszłego tygodnia zamykanie na noc wszystkich wejść na barciński cmentarz.

     Przez kilkadziesiąt lat najpopularniejszym wejściem wiodącym na cmentarz rzymskokatolicki w Barcinie była brama od strony południowo-wschodniej, przy transformatorze prądu. Była otwarta na oścież przez cały dzień. Odwiedzający mogli przy wejściu (jeszcze przed bramą) czerpać wodę do podlewania kwiatów. Tuż obok mieszczą się też budki z kwiatami. W zeszłym tygodniu brama z furtką jednak zniknęła i pojawiła się nowa, solidna brama żeliwna oraz ogrodzenie wzdłuż całej wschodniej i północnej części nekropolii. W zamian otwarte jest wejście od północnego wschodu, czyli bliżej cmentarza parafialnego św. Maksymiliana Kolbego (część południowa, najstarsza to cmentarz parafii św. Jakuba).
     Nowa brama przy transformatorze, choć przez kilkadziesiąt lat była o wiele bardziej popularna i częściej wykorzystywana niż pozostałe wejścia na teren nekropolii, łącznie z głównym, została w piątek rano zamknięta na kłódkę. Odwiedzający już tędy wejść na cmentarz nie mogą.
     W piątek z samego rana, po stwierdzeniu zamknięcia bramy, z prośbą o interwencję do rajcy miejskiego Włodzimierza Osucha udała się jedna z mieszkanek. - Pani ta z płaczem mówiła mi, że przez lata było tamtędy wejście, a teraz nie wiadomo z jakich powodów ksiądz proboszcz parafii św. Jakuba polecił je zamknąć zarządcy cmentarza, czyli panu Władysławowi Walczakowi - powiedział nam w piątek Włodzimierz Osuch i zapowiadał, że sprawę podniesie na sesji Rady Miejskiej, która akurat na ten dzień była zaplanowana. Okazało się jednak, że poprzestał na przekazaniu informacji od mieszkanki kolegom samorządowcom, a podczas obrad nie podniósł tej kwestii. Po zakończeniu sesji powiedział nam jedynie, że zastanawia się nad wizytą u księdza Edmunda Napierały, proboszcza parafii św. Jakuba. Zanim do tego doszło, udało nam się spotkać z księdzem Edmundem Napierałą w poniedziałek. Proboszcz oznajmił, że decyzja o zamknięciu nowej bramy jest słuszna, nieodwołalna i ma służyć porządkowi i ładowi na cmentarzu. - Chcę też podziękować panu Władysławowi Walczakowi, bo poprosiłem go o postawienie ogrodzenia i bramy i on to wykonał bezinteresownie. Parafia za to nie musiała zapłacić. Przedtem była otwarta non stop brama, furtki nie było. Teraz jest brama zamknięta i tak już zostanie. Będzie otwierana wtedy, gdy jest to konieczne, tzn. podczas pogrzebów. To nie koniec zmian, które mają uporządkować sytuację na cmentarzu. Od przyszłego tygodnia wszystkie wejścia będą zamykane na noc - powiedział nam proboszcz św. Jakuba.
     - To nie ma nic wspólnego z porządkiem, tylko chodzi o pieniądze. Konkretnie o to, żeby odwiedzający cmentarz, mając zablokowane wejście tą bramą, przestali korzystać z kwiaciarni, które są w jej pobliżu. Teraz otwarte wejście jest bliżej kwiaciarni pana zarządcy cmentarza, więc to chyba wszystko tłumaczy - powiedział nam jeden z mieszkańców.
     Ksiądz Edmund Napierała odpiera te ataki. Twierdzi, że kwiaciarze przy bramie inspirują ludzi do protestowania i szykanowania proboszcza. - Tak, tutaj chodzi o pieniądze, dlatego właśnie mnie szykanują. Nie jest mi miło, gdy będąc na cmentarzu, jestem wyzywany od lujów. Czym sobie na to zasłużyłem? Że dbam o porządek? Tak jest przecież na wszystkich cmentarzach - mówił nam proboszcz.
     - Bzdura. Ksiądz kłamie mówiąc, że przedtem była tu brama bez furtki. Była i brama, i furtka. Ja do Barcina przeprowadziłem się w 1972 r. Dwa lata później pochowałem na tym cmentarzu, parę metrów od tej zamkniętej teraz bramy, córeczkę. Wejście tędy na cmentarz było zawsze. Dzisiaj przychodzę i jest zamknięte. Gdybym wiedział, że ksiądz ze starego Barcina to zamknął, to bym już teraz przyszedł z piłką i przeciął tę kłódkę, bo tak być nie może. Przyjdę jutro, akurat przypada rocznica urodzin mojej córeczki. Żeby odwiedzić jej grób nie będę łaził gdzieś wokół cmentarza, tylko przetnę kłódkę. Cofnąłbym się i dzisiaj po piłkę, ale mieszkam na osiedlu, więc przyjdę jeszcze raz jutro - zapowiedział w poniedziałkowe popołudnie w rozmowie z nami przed bramą cmentarza Zdzisław Jackowski. Z kolei Teodor Tadeusz Kurzawski krytykował proboszcza, zarzucając brak przeprowadzenia konsultacji społecznych. Gdyby były, to zdaniem Teodora Tadeusza Kurzawskiego, ksiądz wiedziałby, że nie ma społecznej zgody na zamknięcie bramy.
     - Kran z wodą został zainstalowany również przy zamkniętej bramie, już na terenie cmentarza, więc nie będzie tłumaczeń, że trzeba wkoło chodzić po wodę. Natomiast otwarta jest przez cały dzień brama 50 metrów dalej, więc dla mnie to nie jest żadne tłumaczenie, że jakiś kawał drogi trzeba nadkładać. Po drodze do tego czynnego wejścia są poza tym trzy kwiaciarnie i każdy może kupić kwiaty, gdzie sobie chce - stwierdził ksiądz Edmund Napierała. Dodał, że nie boi się donosów, jakie ostatnio miały miejsce na jego osobę do Urzędu Ochrony Konsumenta w Bydgoszczy. Ksiądz przyznał, że sprawa ta jest w toku wyjaśniania przez urząd. Rzecz dotyczy jakoby faworyzowania przez księdza jednego z przedsiębiorców pogrzebowych, który właśnie jest zarządcą cmentarza i ufundował nową - zamkniętą bramę i ogrodzenie nekropolii. - Ja nikogo nie faworyzuję. Dość powiedzieć, że zdecydowana większość pochówków przeprowadzana jest przez konkurencję pana Walczaka zarządzającego cmentarzem, więc o jakim szkodzeniu interesów tej konkurencji, czyli pana Makowskiego, tutaj ma być mowa? - dziwił się ksiądz proboszcz.
     - Bardzo źle, że władze Barcina kilka lat temu użyczyły teren przed cmentarzem Kościołowi. Teraz księża robią sobie co chcą, bez patrzenia na to, czy jakieś wprowadzane przez nich rozwiązanie jest dogodne dla ludzi, czy też nie. Gmina teraz nie może interweniować, a na dodatek odcięła sobie na rzecz Kościoła źródło dochodów z dzierżawy tego terenu przedsiębiorcy pogrzebowemu. Za to teraz samorządowcy, którzy się na to 4 lata temu zgodzili, powinni odpokutować i nosić ludziom wokół cmentarza wiadra z wodą do podlewania i zwiędłe kwiatki z grobów do wyrzucenia na śmietnik - powiedziała nam jedna z pań odwiedzających cmentarz.
     Zdzisław Jackowski dodał, że zamykanie cmentarza na noc to dobry pomysł, ale wejście najpopularniejszą bramą za dnia musi być udostępnione. Dlatego w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa nie zawaha się przed przecięciem kłódki zawieszonej na postawionej w piątek bramie.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1054 (18/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/07/2025 11:37
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości