Zmiany w MKŻ
Zarząd za burtą
W MKŻ w niespełna pół roku przewinęło się trzech prezesów i dwa zarządy. Członkowie klubu nie udzielili zarządowi absolutorium, ponieważ chcieli odsunąć od pracy trenera. Andrzej Bogdański: - Kuba, jak widział, że pili piwo, czy palili papierosy, to wyrzucał z treningu. - Jak był Kuba Bogdański, to nie było żagli na wodzie - twierdzi jeden z członków MKŻ
Nowy prezes MKŻ Leszek Pawłowski wraz z nowym zarządem będzie miał trudne zadanie uspokojenia sytuacji wewnątrz klubu, przyciągnięcia nowych miłośników żeglarstwa i utrzymania wysokich wyników sportowych fot. Remigiusz Konieczka Do tej pory w zarządzie Międzyszkolnego Klubu Żeglarskiego pracowali: Jacek Pietraszko, jako pełniący obowiązki prezesa, Jerzy Śniadecki, Andrzej Bogdański, Witold Burchardt. W piątek odbyło się zebranie sprawozdawcze, na którym zarząd nie otrzymał absolutorium. - Postanowiliśmy podać się do dymisji. Przedstawiliśmy swoje propozycje. Rezultat był taki, jaki był, więc po co dyskutować skoro i tak do porozumienia by nie doszło. Wybrany został nowy zarząd i on teraz będzie działał - powiedział Jacek Pietraszko.
Prezesem MKŻ został Leszek Pawłowski, związany z klubem niemal od początku, a obecnie pracownik firmy Ronach - okucia meblowe w Żninie. Wiceprezesem został Krzysztof Jóźwiak, a skład zarządu uzupełniają: Adam Piasecki (skarbnik), Mariusz Kaźmierczak (sekretarz) i Robert Szyca (członek zarządu). W przeciągu roku jest to już trzeci prezes w MKŻ.
W październiku ubiegłego roku, oficjalnie z braku czasu, z prezesury zrezygnował Krzysztof Jóźwiak. Wtedy skład zarządu uzupełnił Jerzy Śniadecki. W lutym z przyczyn osobistych zrezygnował Leszek Pawłowski. Teraz obaj powrócili do pracy w zarządzie MKŻ. - Funkcja wiceprezesa absorbuje mniej czasu niż prezesa - tłumaczy Krzysztof Jóźwiak.
Pod koniec ubiegłego roku funkcję p.o. prezesa objął Jacek Pietraszko. Do kolejnej zmiany zarządu doszło w ubiegłym tygodniu, ale - jak wynika z naszych informacji - na zmiany miał wpływ konflikt między zawodnikami a trenerem, do kulminacji którego doszło w ubiegłym roku.
18 sierpnia do zarządu MKŻ (Krzysztof Jóźwiak, Andrzej Bogdański, Jacek Pietraszko, Witold Burchardt) wpłynęło pismo ośmiu zawodników, w którym krytykują oni zachowanie i metody pracy trenera Jakuba Bogdańskiego. W piśmie zarzucili mu m.in. brak profesjonalizmu, stwarzanie złej atmosfery między zawodnikami, braki w przeprowadzaniu treningów teoretycznych i praktycznych.
Zagrozili, że jeśli sytuacja taka będzie się przeciągać, to przestaną chodzić na treningi. Od obecnych członków zarządu dowiedzieliśmy się, że ówczesny zarząd podjął rozmowy z trenerem i zawodnikami, ale nie przyniosły one rezultatu. Sytuacja uspokoiła się na około 1,5 miesiąca. Efektem narastającej niechęci między zawodnikami a trenerem był piątkowy wynik w głosowaniu nad absolutorium dla zarządu, którego członkiem był Andrzej Bogdański, ojciec trenera MKŻ Jakuba Bogdańskiego.
- To była grupa, która chciała być w klubie i to wszystko. Zrobili sobie klub rozrywkowy. Kuba, jak widział, że pili piwo, czy palili papierosy, to wyrzucał z treningu, a to już się nie podobało. Uznali, że trzeba wymienić zarząd. Teraz będą mieli wolność, ale wyników raczej nie będzie. Chcieliśmy uzdrowić z Jackiem tę sytuację, wprowadzić do klubu nauczycieli wf jako instruktorów, aby utrzymać wysoki sportowy poziom. Byliśmy po rozmowach z Kujawsko-Pomorskim Okręgowym Związkiem Żeglarskim i z Urzędem Miejskim. Mieliśmy podpisane umowy. Z planów nic już się nie uda zrealizować - mówił nam Andrzej Bogdański.
Jeden z członków MKŻ Dawid Rzeszewski powiedział, że zawodnicy byli za tym, aby trener odszedł, ponieważ wewnątrz klubu nie było miłej atmosfery. Jakub Bogdański nie dawał dobrego przykładu młodym adeptom żeglarstwa. Zawodnicy dążyli do zmian, ponieważ chcieli, aby w klubie zapanował ład. Nasz rozmówca potwierdził, że zmiana zarządu miała na celu odsunięcie trenera od pracy z młodzieżą.
- Tam nie było alkoholu. Palić mogła jedna osoba i to nie przy dzieciakach i nie na terenie przystani. Powiem tak. Jak był Kuba Bogdański, to nie było żagli na wodzie - wyjaśnił nam Dawid Rzeszewski.
- Informacje o robieniu imprez na bazie są nieprawdziwe - dementuje Leszek Pawłowski. Nowy zarząd zadeklarował, że zajmie się rozwiązaniem konfliktu i uzdrowieniem atmosfery w klubie. Nastąpi to po przejęciu wszystkich dokumentów MKŻ. W niedługim czasie zostanie przeprowadzony nabór do szkółki żeglarskiej. - Zapraszamy do współpracy członków klubu czynnych i uśpionych oraz osoby zainteresowane uprawianiem żeglarstwa. Głównym moim celem na chwilę obecną jest przystosowanie i stworzenie warunków socjalnych i sanitarnych na naszej przystani. Nie zapomnimy o zakupie i zabezpieczaniu sprzętu, który jest najdroższą pozycją w naszej działalności, ale myślę, że przy wsparciu władz i sponsorów uda nam się stworzyć warunki do szkolenia dzieci i młodzieży - informuje prezes MKŻ, który dodał, że niezależnie od tego, czy baza powstanie nad Dużym Jeziorem, czy nie, to i tak przystań nad Małym Jeziorem powinna zostać za względu na bezpieczniejsze warunki żeglowania dla najmłodszych.
Oprócz szkółki rozpocznie działalność kurs dla nauczycieli, którzy będą chcieli nabyć uprawnienie instruktorów żeglarstwa. Realizację tego projektu rozpoczął ustępujący zarząd. - Nie można powiedzieć, że to było złe. W tej kwestii zgadzamy się z poprzednim zarządem - mówi Krzysztof Jóźwiak.
Z dziećmi do lat 7 i młodzieżą do lat 14 zajęcia na sali gimnastycznej prowadzić będzie Andrzej Kurek. Do czasu zamknięcia numeru nie udało nam się porozmawiać z Jakubem Bogdańskim.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 941 (8/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze